Mam jakieś uczulenie na mężczyzn nadmiernie przysładzających, ale źle znoszę także zbyt dokuczliwych. Niewielu jest takich, którzy umieją zachować równowagę. Przynajmniej ja niewielu takich poznaję. I nieskromnie dodam, że jak już któryś prawi komplementy, to najczęściej nie kłamie… Nigdy nie lubiłam komplementów. Nadal nie lubię. Mam wrażenie, że prawie zawsze kryją się za nimi jakieś złe intencje. Jednak z drugiej strony, jak któryś powie do mnie: “Ty lampucero”, to też jest źle… Jeden taki dziwny człowiek tylko w ten, czy podobny, sposób zwraca się do mnie. Niedawno poznałam fizjonomię tego osobnika. Sprawa się wyjaśniła - tacy ludzie zawsze poniżają swoje otoczenie. Syndrom nijakości.
Coraz mniej śledzę wydarzenia polityczne. Nie chce mi się zupełnie… Tusk się napina, Prezydent się napina, a ten dziwny człowiek od polityki zagranicznej zgrywa ważniejszego niż jest. Pan od sprawiedliwości, z kolei, wygląda na nie do końca zorientowanego w otaczającej go rzeczywistości. Najlepsze wrażenie robi jednak Donald; przynajmniej jakoś się prezentuje. A poza tym, nie wiadomo, o co chodzi - ciągle im wszystkim coś nie pasuje. No i na koniec: według doniesień
Kot jest moim ulubionym zwierzęciem domowym. Każdy kot jest inny, każdy jest kochany, i każdego trudno oddać, bo to jak porzucenie i odebranie mu domu. Moja sympatia do psów jest trochę mniejsza. Są psy, które lubię, są takie, których nie znoszę. Zależy od rasy i od osobnika.
Puchata drobinka,
Mały kotek,
Brnący przez szorstką trawę.
Delikatna dziewczyna,
Jego właścicielka,
Brnąca przez codzienność.
Świat wokół nich jak wielki wir.
Zasysa. Odziera
Z puszku i delikatności,
Odbiera ufność i spokój,
Zabija swoją wibracją.
Seamus Heaney napisał też kiedyś wiersz o chłopcu, trzymanym latami w zamknięciu (”Bye-Child”); również bardzo poruszający. Może Heaney napisze w przyszłości o ostatnio odkrytej zbrodni w Austrii? Może wtedy będę w stanie jakoś to przetrawić?
Otchłań cierpienia, otchłań bólu,
otchłań grozy, otchłań lęku,
nasza otchłań powszednia,
otchłań bezdenna.
Bezmiar szczęścia dziwnie ograniczony.
Za co kochać Boga? Że nie zrzuca w otchłań
zaraz po narodzeniu? Że daje szansę
doświadczenia człowieczeństwa
w próbach wydobycia się z niej?
A może nie kochać go wcale?
Nie chcę Ci odpowiadać.
Chcę zapaść w głęboki sen.
Czekasz tam na mnie.
We snach jesteś tak samo realny,
co nierealny.
I to, co mówisz, jest równie prawdziwe,
co nieprawdziwe.
A ja mówię tam tylko prawdę.
Słowa znaczą to, co znaczą.
Uśmiechy są prawdziwe.
Samotność nie uświadomiona.
Smutek szczery i głęboki.
Radość bezgraniczna.
Zabawki ukochane i bliskie.
Miś bardzo nieszczęśliwy,
bo nie może nic powiedzieć.
A: Przyszli po niego rano, skrępowali i zaprowadzili do aresztu.
B: Czym zawinił?
A: Nie dochował wierności Teorii Blogów. Zaczął pisać po forach i czatach, a na jego blogu było coraz mniej komentarzy… Nie robił nowych notek dwa razy dziennie, miał za mało linków w blogrollu, za niski pagerank, i jeszcze parę drobniejszych przewinień.
B: Co teraz z nim będzie?
A: Proces i wyrok.
B: I rozstrzelają go za miastem jak psa?
A: Nie, teraz będzie inaczej. Pozwolą mu wybrać rodzaj śmierci i opisać ją na blogu przed samym końcem.
B: Coś tam się obiło o uszy, ale do końca nie wiem, o co biega…
A: Wielki blogowładca przyznaje miejsca w pierwszej setce. Ci spoza pierwszej setki, ale z pierwszego tysiąca, żrą się sami miedzy sobą. Blogowładca docenia najagresywniejszych, ale jednocześnie najbardziej wdupowlazłych, i daje im odpowiednie pozycje w czołówce na Gloxie.
B: Tak słyszałem. Wielki gang Olsena decyduje o miejscach w pierwszej setce. A ten Olsen, to podobno trzęsie połową sieci.
A: A ma się rozumieć. Jak ci z spoza setki chcą się polansować na Wykopalisku, Olsen pociąga za sznurki, i po ptakach. Cieniasom reklama nie przysługuje.
B: Żeby się tylko nie pozabijali o ten pierwszy błysk LCD…
A: Nie bój nic… Kruk krukowi oka nie wykole.
B: A chodzą słuchy o jakimś agresywnym Szmoncesie. Podobno nie chce wejść w żadne układy?
A: To mitologia szmoncesowa. On by z chęcią wszedł, ale jego nie chcą. Za dużo kasiory chciałby się nachapać. Chytry dwa razy traci.
B: To może lepiej, że my tylko te szyny rozbieramy…
Ciemność zaciera wymiary i wyrównuje kolory,
otwiera serce na lęk i niepokój,
przytłacza umysł ciężarem nowych myśli,
by je potem zamknąć w ciasnej szkatułce kilku słów.
Świat powraca do mrocznej chwili narodzin,
zapadamy w przedwieczny letarg prostych organizmów,
i na dnie głębokiego oceanu śnimy o przyszłych pokoleniach.
Wiosna nabiera mocy. Przypominają się letnie wieczory i całe to zielone, coroczne “tu i teraz”, które mogłoby trwać wiecznie, jednak nie będzie, toteż kontemplacja piękna przyrody podszyta jest smutkiem. Może dlatego tak lubię zimę? Bo nie niesie w sobie żadnej obietnicy piękna, które powróci za rok? A nawet bywa całkiem brzydka. Życie pełne jest paradoksów. Może to jeden z nich…