Archiwum

Archiwum dla luty, 2008

Przedwiośnie

29 luty 2008 26 komentarzy

Ciemna pora roku kilkanaście dni temu przeszła w jasną. Organizm w mękach wybudza się ze snu zimowego. Nie da się dalej drzemać przy tak dużej ilości światła. Trzeba znowu wdrożyć się do innego rytmu życia. Za siedem miesięcy będzie kolejna zmiana :( Nie wiem, czy podział na dwie pory roku – jasną i ciemną – jest lepszy od podziału na cztery, ale ostatnio nie widać tych czterech pór roku.

P.S.
Taka muzyka zwykle mnie denerwuje, ale jest wiosna i raz można posłuchać…

Whitesnake “Is This Love” (1987)

Potworności

28 luty 2008 7 komentarzy

Nienawidzę tzw. czarnego humoru. Wzbudza we mnie niesmak. Może dlatego, że trudno mi znieść cmentarne sny, które pojawiają się od czasu do czasu. Makabryczny klimat i coś przerażającego. Nie mam żadnych gotyckich odchyłów i nie cieszę się z takich “marzeń sennych”. Nienawidzę też pewnego rodzaju blogów… Widziałam tu wczoraj, na WordPress, nowy blog z dziwnymi grzywiastymi stworami w czołówce. Zdegustowało mnie to i przestraszyło, choć mogłam się pomylić, bo przeczytałam tylko parę linijek i nie wnikałam głębiej w treść. I tu dotarła zaraza? Twórzcie sobie co chcecie, ale pomyślcie czasem, że ta Wasza pustka może kogoś przerazić.

P.S.

Taka muzyka prawie zawsze poprawia humor…

Depeche Mode “Personal Jesus” (1989)

Podłość

27 luty 2008 48 komentarzy

Skąd się to bierze w ludziach? Z chorej zazdrości, z niedowartościowania, z niedojrzałości, z genów? Głupie pytanie retoryczne…

A o seksie wprost pisać już raczej nie będę, bo dość mi się za to dostało. Może i słusznie, w końcu nie wolni iść pod prąd.

P.S.
Nie byłam wielką fanką DM, ale niektóre ich utwory lubię…

Depeche Mode “Enjoy the Silence” (1990)

Powrót z gwiazd

26 luty 2008 16 komentarzy

Siedzieli zupełnie sami w dużym wygodnym pomieszczeniu, na międzygwiezdnej stacji przesiadkowej, w drodze z Trytona na Ziemię. Właśnie zakończyła się ich wielomiesięczna praca w bazie planetarnej. Czekali na trans-galaktyczny okręt “Stalactite”. Ona czytała, on słuchał muzyki. Za oknami rozciągała się kosmiczna noc. Wnętrze oświetlono białym, łagodnym światłem. Było jej przeraźliwie smutno w ten ostatni z ich wieczorów. Pracowali i mieszkali tylko we dwoje przez tak długi czas, że to rozstanie stało się dla niej czymś niepojętym. Czy działo się coś miedzy nimi przez te miesiące? Nie. To było niedozwolone. Wszystko załatwiała specjalna tabletka, likwidująca ten rodzaj pragnień.

Z pomieszczenia na bagaż wybiegł mały rudy, kotek. Był ich towarzyszem w czasie całej misji. Kotek był jednak tylko hologramem… To było ostatnie miejsce, w którym mogli go ujrzeć. Procedury nie przewidywały dalszego kontaktu z Reddie’m. Oboje popatrzyli najpierw na kotka, potem na siebie. Nonna nagle wybuchnęła płaczem. Dirk zdjął słuchawki i nie wiedział, co ma robić dalej. Czuł się drętwo i nieswojo, i zaczął żałować, że już kilka dni temu nie zrezygnował z przyjmowania tabletek. Pod koniec okresu ich pracy nie były już tak bardzo potrzebne, a teraz siedział jak blaszany cyborg z wzrokiem wlepionym w płaczącą kobietę. Nie wiedział, że ona nie brała tych tabletek już od dłuższego czasu. Nie zauważył tego po niej. Nigdy o tym nie rozmawiali. To był temat, o który starali się nie zahaczać. Dlaczego? W tym momencie uświadomił sobie, że oboje byli sobie dziwnie bliscy. Zrozumiał, że coś ich łączyło. Coś trudnego do nazwania. A może to było całkiem proste do nazwania, jednak on nie umiał albo nie mógł tego zrobić w tamtej chwili. Nadbiegł kotek z drugiego końca mesy i niespodziewanie uśmiechnął się do niego. Uśmiechający się kot-hologram?! Dirk ocknął się, wstał i poszedł w kierunku Nonny.

Kosmos - Głębokie Pole Hubble'a
Głębokie Pole Hubble’a

O seksie

24 luty 2008 48 komentarzy

Że niby mam pisać o seksie? A cóż ja, biedny miś, mogłabym napisać o seksie? Nie odczuwam szczególnej potrzeby rozpisywania się na te tematy. Jestem zwyczajną straight kobietą, a że o tym nie piszę, to nie znaczy, że mam “alternatywną” orientację seksualną. Jest wiele erotycznych i pornograficznych blogów, oraz stron z golizną, silikonizną i różnymi formami aktywności seksualnej. Większość z nich wywołuje obrzydzenie u normalnych ludzi. Te rzeczy są po prostu po to, aby je robić, a nie o nich pisać. A że pewne sfery blogowe uważają inaczej, to ich problem. Jeśli facet jest w łóżku facetem, nie musi się o tym rozpisywać, a gdy się rozpisuje, wtedy coś musi być nie tak. Ale co? Może samoocena? Nie wiem, co jeszcze pisać o tym seksie. Ktoś mnie tu chciał naciągnąć na zwierzenia, licząc na moją naiwność, a to nieładnie tak postępować…

P.S.
Gorący faceci. Oprócz gitary i perkusji słychać tu “orgazm”…

Led Zeppelin “Whole Lotta Love” (1969)

Serialidła

23 luty 2008 5 komentarzy

Nie odpowiadają mi polskie seriale kryminalno-gangsterskie z ostatnich lat. Kto pisze do nich scenariusze?! Pewnie wybitni specjaliści w swojej dziedzinie, bo skoro ciągle powstają nowe produkcje, to i oglądalność musi być niemała. Ja jednak mam żal do tych scenarzystów. Zatruli moją psychikę specyficznym rodzajem brudu. Jakby mało było prawdziwego brudu na świecie, oni wymyślili jeszcze jakiś polsko-kryminalno-serialowy brud. Nie umieją stworzyć czegoś przystającego do rzeczywistości. Postacie – papierowe, akcje – niewiarygodne, i wszystko pełne obrzydlistwa lub banału. A może prawdziwe talenty nie pracują dla polskiej telewizji? Teraz TVP straszy powtórkowymi odcinkami Gliny. Wkrótce wbije widza w fotel nową serią. Ciekawe, czy znowu będzie tam Radziwiłłowicz niczym Columbo, w starym prochowcu? Chyba w czymś takim chodzi… I wódkę pije, i papierosy pali, i kobietę swoją dziwnie kocha. “A co ty, moon, wiesz o byciu Gliną…” Tak, to Pasikowski zrobił ten serial… Teraz sobie niestety przypomniałam :(

P.S.
Uderzające…

Led Zeppelin “I’m Gonna Crawl” (1979)

Bez wysiłku

22 luty 2008 14 komentarzy

Trzeba chyba zacząć pisać o seksie… Pisząc przyzwoitego, normalnego bloga, jest się na nieprzyzwoicie niskich pozycjach w rankingach większości platform blogowych. Tylko faceci-politykierzy nie muszą pisać o tych sprawach, aby być na topie, a Kataryna też prawdopodobnie jest mężczyzną… Tak też można popisać o swoich partnerach, czy wyimaginowanych partnerach, dać soczyste opisy tego i owego, albo porozwodzić się trochę nad swoim temperamentem erotycznym, nad tym, jaką wspaniałą kobietą się jest, i oczywiście nad tym, co się w tych sprawach lubi najbardziej. Takie blogi są czasem pisane przez zagubione dziewczyny lub znudzone mężatki, ale częściej przez zwykłe cwaniary. Ja lubię cwaniary, takie jak Flytka, i tym podobne samorodne gwiazdy reality-shows, ale lubię szczere cwaniary, a nie obłudne gwiazdeczki, których masa w blogosferze.

P.S.
Bardzo smutna piosenka…

Led Zeppelin “Ten Years Gone” (1975)

Po pierwsze, nie narażać się

21 luty 2008 6 komentarzy

Bossowie mafii wyprodukowali w więzieniu czarną listę, uzyskawszy dostęp do danych na temat zeznań świadkowie i zaangażowanych w śledztwa policjantów. Mimo składanych doniesień, policja dopuściła do egzekucji pierwszej osoby z tej listy. Według ostatniej Misji specjalnej (TVP1) tego rodzaju spisy przyszłych ofiar powstawały do tej pory tylko w krajach, tradycyjnie kojarzonych z silnymi organizacjami mafijnymi. Mało tego, potencjalnymi wykonawcami wyroków maja być osławieni już “obcinacze palców”, według jednych wypuszczeni z aresztu, według innych nie wypuszczeni, ale niewłaściwie sądzeni. Pan Ćwiąkalski i Pan Donald jakby tego nie dostrzegli. Miażdżące zwycięstwo PO w więzieniach i aresztach śledczych oczywiście nie wiąże się bezpośrednio z tymi mrożącymi krew w żyłach wydarzeniami, ale … Ćwiąkalski zajmował się ostatnio laptopami, a teraz instytucją prokuratora generalnego, i innymi reformami czy niby-reformami. Nie czuję się bezpiecznie w tym kraju. Ciekawa jestem, czy takie historie miałyby miejsce, gdyby nie doszło do ostatniej zmiany rządu. Już mi brakuje Kaczyńskiego i Ziobry. Nie sadziłam, że tak szybko za nimi zatęsknię.

P.S.
Glam-rockowy hit w wykonaniu przyszłego skazańca…
Gary Glitter

Gary Glitter ” I’m the Leader of the Gang”

W jak Wypłakać się

20 luty 2008 14 komentarzy

Miłość chwyta za “serce”. A czy ściska też za gardło? Każdy odczuwa to inaczej, mężczyźni chyba zupełnie inaczej niż kobiety, ale jak się ktoś wypłakuje po nieudanej miłości, to i gardle czuje ucisk. Ciekawe, czy tylko kobiety płaczą z powodu nieudanych lub niezrealizowanych związków, czy mężczyźni również to robią, ale się nie przyznają… I czy płaczą z powyższych powodów kobiety, uważane za tzw. zimne suki? Z drugiej strony, są też kobiety, które uwielbiają dramatyzować, płakać i cierpieć. Pewnie czują wtedy, że w ich życie nie jest puste, nijakie, a pełne głębi, treści i sensu… A może tak je nauczono lub same się nauczyły tak żyć? Niewykluczone też, że osoba uważana za “bezuczuciową” mogła wylać więcej szczerych łez niż niejedna histeryczka. Choć to nie zawsze musi być prawdą, bo wiele takich histerycznych kobiet naprawdę szczerze cierpi. Ja jakoś płakać nie lubię.

P.S.
Było i coś takiego w latach osiemdziesiątych…

Tears For Fears “Mad World” (1982)

Blogroll

18 luty 2008 7 komentarzy

Prowadzę ten blog już na tyle długo, że najwyższa pora zrobić sobie jakiś blogroll, zwłaszcza że czasem zapominam odwiedzić pewne miejsca. I tu mam wiele wątpliwości. Choćby z powodu ruchów, jakie czasami obserwuję w blogrollach innych ludzi… Jak się ktoś na kogoś, lekko czy mocno, obrazi, usuwa go ze swoich linków :| To wcale nie rzadkie. Ja też byłam raz usunięta ze względu na mało poprawne wypowiedzi, ale raz się żyje, więc jak najbardziej trzeba być niepoprawnym. Mimo to, było mi dziwnie przykro. Najlepiej, aby mnie nikt nigdzie nie wstawiał do blogrolla… Drugą przeszkodą jest to, że są blogi, które uważam za “zdegenerowane”, wtórne czy mało ciekawe, a które czasami odwiedzam ze względów poznawczych. Czy też je umieścić w linkach? Po co promować takie blogi? Po tym wszystkim, co tu napisałam, już w żadnym wypadku nie powinnam tworzyć jakiegokolwiek blogrolla.

P.S.
Piękna piosenka..

Led Zeppelin “Babe I’m Gonna Leave You” (1969)

Niewiedza narodowa

17 luty 2008 19 komentarzy

Narodzie kochany. To nie mroczny rycerz von Thuske z Dziadkiem w Wermachcie, wprowadzają Was do Europy w pozycji na kolanach, i to nie oni zrobią z Was białych murzynów Świata, to Wy sami sobie jesteście winni…

Po obejrzeniu sobotnich “Milionerów” w TVN stwierdziłam, że poziom wiedzy i inteligencji Polaków pogorszył się od czasu ostatniej edycji tego teleturnieju przed kilku laty… Człowiek, będący w połowie studiów ekonomicznych musiał, przez dłuższą chwilę, poważnie zastanawiać się nad największym wspólnym dzielnikiem liczb 9, 18, 36 i 45, czy jakoś bardzo podobnie. Na dodatek miał oczywiście podane cztery dzielniki do wyboru :o A ja myślałam, że jak ktoś studiuje zarządzanie, to ma tabliczkę mnożenia w małym palcu… Może więc taki ekonomista jest lepszy z polskiego ? Też nie. Przed pytaniem o dzielnik było pytanie polonistyczne – które ze słów oznacza bohaterkę utworu: kokaina, morfina, chinina czy heroina? Tu grający wykorzystał dwa koła ratunkowe, a i tak nie był pewny swej końcowej odpowiedzi, bo publiczność w tej kwestii była podzielona… Płakać czy śmiać się? Jak żyć w takim kraju? :(

P.S.
Wielki przebój w swoim czasie… Przyczynił się do zniszczenia moich głośników.

Dire Straits “Money for Nothing” (1984)

Twardziele

15 luty 2008 4 komentarzy

Jak próbują zrobić wrażenie na kobiecie prawdziwie męscy mężczyźni, z rodzaju tych, którym nic nie jest straszne:
Byłem z Legii Cudzoziemskiej.
Mam za sobą 160 skoków ze spadochronem.
W Afganistanie, w latach 80-tych, zabijałem ludzi jak muchy.
Byłem wyznaczony do zlikwidowania Carlosa, ale odwołano mnie w ostatniej chwili, gdy już trzymałem broń…

P.S.
Dla ludzi o mocnych nerwach…

Status Quo “In the Army Now” (1986)

Były Walentynki

15 luty 2008 Dodaj komentarz

Zmęczyły mnie te Walentynki, choć wcale ich nie obchodziłam, ani nie miałam szczęścia otrzymać żadnego przedmiotu w kształcie serca. Znużyła mnie ich obecność w sieci i telewizji, w mieście na szczęście w tym dniu nie przebywałam. Nie rozumiem tego dziwnego święta; tak jakby jakaś tajemnicza siła nakazywała wszystkim oszaleć z miłości na ten jeden dzień. Nie wolno poddawać się walentynkowej poprawności. Nie wolno ulegać żadnym poprawnościom.

P.S.
Inna miłość…

Led Zeppelin “All My Love” (1979)

Przeminęło z wiatrem

14 luty 2008 29 komentarzy

Jeszcze 30-40 lat temu w filmach i na wybiegach królowały piękne kobiety, podobne do tych z poniższego wideoklipu… Gdzie się podziało tamto piękno? Dlaczego współczesne piękności z wielkiego świata wcale nie są piękne? Z powodu anoreksji, bulimii, standardowych operacji plastycznych i nadmiaru kolagenu w monstrualnie wydętych wargach? Ktoś gdzieś zauważył, że aktorki Hollywood upodobniają się coraz bardziej do gwiazd filmów porno. Chyba miał trochę racji: maksymalnie jasne włosy, ostry makijaż i wulgarność w rysach czy wyrazie twarzy. Patrzę z niesmakiem na te słynne blondynki z ostatnich kilkunastu lat. U mężczyzn pewnie coś tam wzbudzają, w końcu po to je zrobiono :).

Kraftwerk “Das Model”/”The Model” (1978-82)

Wirusy

13 luty 2008 31 komentarzy

Jakiś czas temu, o czym już pisałam, dwukrotnie miałam w poczcie robaka NetSky, przysłanego z różnych, nie znanych mi, adresów. Później w moim komputerze odkryłam trojana-robaka Agobot_KU. Nie wiem, jak się tam dostał; w poczcie go nie było. Parę dni temu ktoś wysłał na mój stary adres przesyłkę o dziwnym temacie, zawiera ona tylko dwa zagadkowe załączniki. Trzymam ją na serwerze, nie wiem co to jest; poza tym znowu od nie znanego mi nadawcy. Czy to wirusy? Tak wyglądają:
temat wiadomości: Mail Delivery (failure moon5@gazeta.pl)
załączniki (zepsułam linki dla świętego spokoju):
1. (text/html; charset=”iso-8859-1″) rozmiar: 648
2. message.scr (audio/x-wav; name=”message.scr”) rozmiar: 29569

P.S.
Zastanawiam się, jakie komputery były na przełomie lat 70-tych i 80-tych, kiedy Kraftwerk nagrali album “Computer World”…

Kraftwerk “Computer World” (1981)