Skąd się to bierze w ludziach? Z chorej zazdrości, z niedowartościowania, z niedojrzałości, z genów? Głupie pytanie retoryczne…
A o seksie wprost pisać już raczej nie będę, bo dość mi się za to dostało. Może i słusznie, w końcu nie wolni iść pod prąd :).
P.S.
Nie byłam wielką fanką DM, ale niektóre ich utwory lubię…
Depeche Mode “Enjoy the Silence” (1990)






Eeetam, zaraz “dostało się”… za to jak traffic podskoczył
Lekko podskoczył. Trochę jest również wejść z pewnych regionów azjatyckich i południowych. Tam WordPress musi być popularnych wśród poszukiwaczy pewnych treści według tagów…
1. z wychowania
2. ja tam zawsze pod prąd
3. nie lubie dm, zreszta nigdy nie moge odroznic od pet shop boys… jednego i drugiego nie lubie
Pet Shop Boys jest dla mnie zbyt “gejowski”. To nie moje klimaty.
Niektóre utwory Depeche Mode są “mocne”, inne z kolei denerwujące, zbyt lekkie.
Podłość w ludziach bierze się z dzieciństwa, złych nawyków jakie wtedy nabieramy i które w dorosłym życiu owocują trudnościami w rozwiązywaniu podstawowych problemów. To z kolei prowadzi do frustracji znajdującej swoje ujście w zachowaniach podłych.
Jest jeszcze jeden rodzaj podłości - podłość z premedytacją, czyli czerpanie radości z bycia podłym. Jest to forma niezobowiązującego, bezpretensjonalnego sadyzmu. W kulturze masowej taką postawę prezentuje Eric Cartman.
DM uwielbiam od dawna. A jeśli chodzi o PSB to podoba mi się cover “Always on my mind”.
Nie pomyślałabym, że z dzieciństwa… Myślałam, że to genetyczne.
Nie znam tego, nie ściągam filmów z sieci, a w telewizji przeoczyłam. Zły wzorzec dla młodzieży
Muszę dowiedzieć się więcej na temat tego Cartmana, kultura masowa nie była mi bliska do tej pory. Patrzę… a to “South Park”
Zapomniałam melodii “Always On My Mind”, a było to tak często grane…
Zły wzorzec dla głupiej młodzieży. Jeśli na kogoś negatywnie może wpłynąć postać z kreskówki, to znaczy że było z nim coś nie tak już wcześniej:)
A tu Pet Shop Boys:
http://www.youtube.com/watch?v=M2pNF_IXfyI
Masz oczywiście rację, ale tej głupiej młodzieży jest w Polsce większość. Tak to widzę :).
P.S.
Dziękuję za film.
To w ogóle jest kraj jakichś emocjonalnych potworów. Spuścizna “komuny” i “postkomuny” chyba.
Przypominam sobie czasami czasy swojej młodości i muszę Ci przyznać rację niestety;)
Nie wiem, czy byłam wtedy jakoś szczególnie mądra…
…kilku…
…dobre…
W pewnych kulturach słowa “młodość” i “głupota” funkcjonują ponoć jako synonimy;)
O, ciekawe, to fragment komentarza do zupełnie innej notki…
Ech, nawet WordPress miewa gorsze chwile, jak widać.
Tak właściwie to czy ma to jakieś znaczenie, czy to wynik postkomuny? W Ameryce z dzieciakami today też nie jest łatwo, a komuny nie mieli - może to nie komuna, a konsumpcjonizm, zachłyśnięcie “współczesnością”?
@Quazi-nazi
To ciekawe… Może zajmę się kiedyś jeszcze językoznawstwem i semiologią.
@Black Ops
Komuna dewastuje umysł. Pamiętam trochę.
Moon, akurat głupia młodzież to komuny nie pamięta. Być może to jeszcze toksyczny wpływ rodziców wychowanych w PRLu, ale - nie oszukujmy się - mamy tu i teraz - tutejsze i teraźniejsze problemy społeczne - tutejsze i teraźniejsze zdziczenie obyczajów.
Może masz rację, niemniej jakoś nie odpowiada mi tłumaczenie wszystkiego “złą komuną”.
Oczywiście, komuna zła była. Też pamiętam.
Ale w komunie chyba dzieci komórkami nie szpanowały, o nagrywaniu filmów porno w szkolnym kiblu nie mówiąc?
Wiem, że zaraz wyprowadzisz jakiś kamienisty logiczny szlak pomiędzy tymi elementami
Komuna, a może prowincjonalizm, jeszcze siedzi w umysłach rodziców tych dzieci, stąd najlepsza “komórka” dla synka, “bo ja za młodu nie miałem”?
Nie wiem…
@Black ops
toksyczny wplyw to maja dzieci neostrady i rodzacej sie demokracji na swoich rodzicow - nie zwalala bym winy na komune, moje wczesne dziecinstwo to lata stanu wojennego i nie twierdze , zem zle wychowana - na genetyke tez bym winy nie zwalala - wg mnie tylko i wylacznie zaplecze socjalne - cos sie dostaje za latwo, za malo pracy “u podstaw”, za malo ograniczen, zakazow, przerost ego u “glupoli”, ktorzy niczym nie moga w sumie zaimponowac oprocz tatusia na stanowisku i wypchanego portfela…
@Moon
czy to prowincjonalizm, nie jestem pewna…ja naprawde twierdze ze rodzic ma teraz malo do gadania, taki maly terorysta wymusza na nim poprostu komorke, psp, kompa usw… a tak z innej, “niemieckiej” beczki - moj chrzesniak przed 4 laty rozpoczynal 1 klase - matka dostala liste co powinna kupic pierwszakowi na wyprawke - na liscie same markowe produkty - by dzieciaki nie mogly sie miedzy soba przechwalac!!! - koszt wyprawki - 200e za plecaczek, kredki farbki i pare dupereli…
..dobrze…koncze, bo troche mi to dzisiaj belkotliwie wychodzi, ale zaczelam juz swietowanie moich prawie 30 urodzin….
Sto lat życia!!!
…dzieki, w sumie sa dopiero w sobote, ale jako ze mieszkanko mamy malutkie, to sie goscie “rozkladaja” w czasie i przestrzeni
i dzis juz zaczeli…sie rozkladac 
“Wynieście swoich umarłych! Wynieście swoich umarłych!”
Zgadzam się Sal, właśnie w tym kierunku myślę… i najlepszego. I żeby mało sprzątania było
Znowu “czarny humor”?
Nie, znów Święty Gral. To tak odnośnie tych gnijących, w sensie, rozkładających się…
I zgodzę się z Sal, że prowincjonalizm to złe określenie - ja szukałbym tu czegoś związanego z dysfunkcją instytucji wychowania rodzinnego…
Już pisałam, że nie lubię czarnego humoru.
Widzisz, podobnie jak z Twoim komputerem, w Twojej głowie też nie grzebię, a zdecydowanie nie wtedy, kiedy śpisz - cóż, nie mogę poczuwać się do odpowiedzialności.
Zresztą, nie wiem, co gorsze, groby, czy świadomość, że we śnie nie możesz zresetować serwera bazodanowego powieszonego na transakcji…
Notabene, bo nie pamiętam - jak u Ciebie Moon z klasyką Lyncha?
Znam kilka najbardziej znanych filmów Lyncha. Już gdzieś wspomniałam w notce, że ma paranoiczne wizje… Chory facet. Czemu odpytujesz mnie z Lyncha?
Tak mi się właśnie skojarzyło, bo nie pamiętałem, czy oglądałaś, czy nie, i na jakim poziomie “potworności” go ustawiłaś.
Dla mnie Lynch jest pewną próbą oswajania lęku - przez pokazanie zupełnie “normalnych” spraw w wyjątkowo… specyficzny sposób. Ale po chwili zastanowienia… to naprawdę proste historie.
Notabene w ostatnim filmie Majchrzak był świetny.
Znam:
“Lost Highway”, “Dzikość serca”, “Twin Peaks”, “Mullholland Drive”, “Blue Velvet”
Słabiej pamiętam:
“Człowiek słoń”, “Eraserhead” (?)
W “Twin Peaks” zaczerpnął trochę z “Shining” Kubricka! Zepsuł mi bardzo radość oglądania filmu Kubricka, bo oglądałam go nie tak dawno po raz pierwszy.
Kubrick jest geniuszem. Lynch jest wtórny, i sam się powtarza, i ma chorą wyobraźnię… Mnie się średnio podoba.
Najbardziej lubię “Twin Peaks”, bo śmieszny :).
“Kubrick jest geniuszem. Lynch jest wtórny, i sam się powtarza, i ma chorą wyobraźnię… Mnie się średnio podoba.”
Widzisz, to co Ty nazywasz wtórnością, ja traktuję jako swoisty znak firmowy, rozpoznawalny “charakter”. Zresztą sam Lynch stwierdza, że generalnie… kręci filmy o tym samym. Co najwyżej z lekko zmienionej perspektywy.
Odcięte ucho w trawie, sowy, teatr, migające światła… elementy, które znam i lubię. Lynch był w stanie wypracować swoisty kod porozumienia z odbiorcą (żeby nie powiedzieć - fanem). Wciągnąć w rodzaj gry w rozkodowywanie kolejnych scen, w konfrontowanie obrazu z lakonicznym stwierdzeniem “przecież to prosta historia”. Niektórzy czują klimat, niektórzy po prostu nie lubią. Ot co. Wszystko jest względne.
Czy Kubrick jest geniuszem? Nie przeczę. Lśnienie stało się ikoną kultury - trzykołowy rower, “all work and no play makes Jack…”, nieszczęsne “redrum”, bliźniaczki w drzwiach…
Czy Lynch ma zwichniętą wyobraźnię? Zapewne, pewnie dlatego tak lubię jego kolejne produkcje. Też mam zwichniętą… może dlatego własne koszmary nocne dostarczają mi tyle frajdy
Twin Peaks z założenia miało być soap operą z elementami horroru. I było. Może właśnie to absurdalne połączenie sprawiło, że klimat był lepszy niż w “bezpośrednim” Archiwum X.
Choć nie przeczę, w końcowej scenie “Ogniu Krocz za Mną” mało co się nie wzruszyłem.
I regularnie padam ze śmiechu widząc Agenta Coopera w roli dentysty w “Gotowych na wszystko”.
Ale chyba daleko odjechaliśmy od tematu (braku) wychowania młodzieży…
Nie pamiętam, w którym miejscu była ta przytoczona przez Ciebie fraza z “Lśnienia”… Widziałam film tylko raz. Nie mam jeszcze na DVD, mam dwa inne filmy Kubricka. Kiedyś zdobędę więcej…
Nie pamiętam końcowej sceny z “Ogniu…”, nie pamiętam końcowej sceny z “Twin Peaks”
“Gotowych na wszystko” nie oglądam. Gdzie to jest?
Bogu dzięki mam zdrową wyobraźnię
“all work and no play makes Jack a dull boy” to fraza, którą Nicholson wystukuje na maszynie. Z braku… weny do powieści, którą miał napisać. Najprawdoppodobniej.
“Desperate housewives” leciało bodajże w niedziele na Polsacie wieczorami, chwilowo jest przerwa między sezonami, a 4 sezon (oryginalnie nadawany na zachodnim ABC) stoi w miejscu z okazji strajku scenarzystów w Hollywood…
I - wiesz - Twoje pojęcie “zdrowości” jest… względne, pamiętaj o tym
Maszyna sama coś tam wystukiwała bez końca… Chyba właśnie to. Sprawdzę.
Twoje pojęcie “zdrowości” też jest względne.
Moon, ja nie deklaruję pojęcia “zdrowości” wyobraźni. Ale z pewnością jest jak najbardziej względne. Ba - gdybym uważał, że jest inaczej, wtedy byłbym się zaniepokoił.
Tak długo, jak czujesz się ok ze swoją wyobraźnią - świetnie. To Twoja wyobraźnia.
Powiedz to samo komuś, kto wybił całą swoją rodzinę siekierą
Nie znam nikogo takiego, ale współczuję znajomych…
No widzisz. Nie można mówić każdemu, aby dobrze się czuł ze swoją wyobraźnią. Nad chorym umysłem trzeba pracować…
Nie mówię każdemu. Mówię Tobie. A wierzę, że Twoja wyobraźnia mieści się zdecydowanie w moim pojęciu “zdrowej”…
Ja też wierzę, ale nie wiadomo :).
Może jestem “dyżurną Mossadu”, ale nie zdaję sobie z tego sprawy. A kiedyś byłam “dyżurną pisiorzycą”.
Lyncha lubie - za to jego “odjechanie” - najbardziej “dziwna” wydawala mi sie Glowa do wycierania, Czlowieka slonia tez widzialam, Ogniu krocz za mna obejrzalam juz po serialu i jakos mnie nie ruszylo, ale zgodze sie z Black Opsem agent Cooper w Gotowych na wszystko wywoluje swietne skojarzenia, szczegolnie ta jego obsesja czystosci, ktora dzieli z Bree…
Jezeli chodzi o Kubricka - Lsnienie to klasyka, chociaz ksiazka lepsza, podobnie jak Mechaniczna pomarancza, Odyseja mnie znudzila, a z Oczu szeroko, pamietam tylko sikajaca Nicole Kidmann i to ze pod koniec filmu, nie moglam juz wysiedziec w kinie, tak mnie tylek bolal…..
“Mechaniczna pomarańcza” szybciej może się znudzić niż “Odyseja”

Kubrick mógł był robić filmy według Lema… A niedawno stworzyli jakieś hollywoodzkie “nie-wiadomo-co”
“Oczu” nie oglądałam. Podobno niesmaczny.
moze nie tyle niesmaczny, co epatujacy seksem… ja jakos za naczelnym scjentologiem hollywoodu od lat nie przepadam - nawet w mission imposible bardziej mi ten zly odpowiadal a w top gun - val kilmer, wiec wowczas jeszcze malzenstwo kidman-cruse nie przemowilo do mnie na ekranie (ogladajac filmy z tomem za bardzo skupiam sie na jego nosie
)
Nie lubię Toma i nie lubię Nicole. Zapomniałam szczegóły “Top Gun”. Takie filmy słabo zapamiętuję.
“Mission” oglądałam jednym okiem w telewizji. To też nie jest mój ulubiony rodzaj filmów. Wolę jakieś szpiegowskie czy wojenne z Seanem Connery czy innymi dobrymi aktorami, ale nie mam pamięci tytułów… “Wydział Rosja” i “Polowanie na Czerwony Październik” to wszystko, co teraz sobie przypominam