Płonące drzewo
Z oddali wyglądało to jak księżyc
Zabłąkany między gałęziami przydrożnego drzewa.
Później okazało się huczącym kominem ognia.
Iskry i płonące kawałki nie pozwalały przybliżyć się.
Człowiek z podpaloną gałęzią ostrzegał
I wskazywał drogę objazdu.
Sprawiał wrażenie chytrego strażnika
Tego nagłego misterium.
Przejechaliśmy bezpiecznie,
Obserwując z daleka radosne święto.
Spełniony sen białego próchna.
1986
P.S.
Mój stary wiersz, nie poprawiany od tamtych czasów. Niech taki pozostanie. Jak relikt przedłużonego dzieciństwa.












Wiwat Moon! Właśnie czegoś takiego oczekujemy.
Jestem pełen uznania dla Twej młodzieńczej wyobraźni i poetycka wrażliwości. Przyznam, że mimo poranka… mroźnego, ale bardzo słonecznego, przeniosłam się na moment w wykreowany w wierszu czas.
Pozdrawiam
@Sitting Bull. Możesz też dołączyć z miłym słowem. Język – owszem masz cięty – ale czuję,że jesteś wrażliwym gościem :-)
Brawo Moon! Więcej takich kawałków,
a i mój żywot też będzie lepszy.Coś w tym…. jest Sz. Lunetariusie. Miłego dzionka dla “Szefowej”i pewnie wielu gości odnajdujących dziś Moon….jakże inną.
Dziękuję. Nie chwalcie mnie. Nie lubię pochwał, ani krytyki…
miałem wtedy już dwa lata ;/
a w tej wizji tylko nie gra mi to że ogień wyglądała jak księżyc… bardziej by pasowało jak słońce zabłąkane…
no ale na poezji się nie znam, a jak sama zaznaczyłaś jest to wiersz z przeszłości w formie nie zmienionej. Bardzo dobrze jest móc spojrzeć wstecz na swoją twórczość i zobaczyć ile się zmieniła.
Nie widziałeś nigdy księżyca. który wschodzi o zmierzchu i jest nisko nad widnokręgiem? Wtedy chyba pomyślałam, że to może być wschodzący księżyc; było to wieczorem. Potem się okazało się, że to co innego. Wiersz można by ulepszyć, ale to już inna sprawa.
http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Maslowski/Images/Wschod_ksiezyca.jpg
To “Wschód księżyca” Masłowskiego, XIX wiek. Miałam dać miniaturę obrazu pod wierszem, ale pomyślałam, że wiersz sam się obroni :).
Ten mój wiersz to chyba żadna poezja :? Bardziej jak proza. Zawsze miałam raczej prozatorskie talenty. I moje wiersze są takie. Gdy miałam 7/8 lat, raz zaczęłam opisywać, co dzieje się za oknem, mimo że nikt mi nie kazał. Wielkie, brzydkie litery pamiętam do dziś.
…2 rzeczy:
– dlaczego uwazasz ze to bardziej proza niz poezja… wiersz nie musi posiadac czestochowskiego rymu, zeby byl wierszem…nie nierymujace sie i pozbawione rytmu przemawiaja czasem bardziej niz te z rymami…
– nie lubisz pochwal i nie lubisz krytyki, to jak to komentowac? …
W moich wierszach niewiele jest, lub wcale nie ma, typowo poetyckich metafor. Cały ten wiersz można by zapisać jako w miarę zrozumiały fragment opowiadania.
Komentować można przez rzeczową dyskusję, albo krytyki lub pochwały uzasadnione merytorycznie :|
Zgodnie z życzeniem-merytorycznie.Wedle mojej wiedzy
nie ma typowo i nietypowo poetyckich metafor.
Można to zastapić określeniem obraz poetycki.
W tym wierszu metaforą jest “spełniony sen białego próchna,radosne świeto przydrożnego drzewa”
sprawił to ksieżyc
a tak naprawdę nie sprawca jest ważny.
“Wartość” wiersza rodzi się na styku nadawca-odbiorca.
Jak widac z wcześniejszych wpisów ten wiersz “podpalił”
blogowiczów. I to się liczy.
Dlatego nie należy lekceważyć pochwał,bo one świadczą,że
wiersz “ożył”.
Po co jest piekno,aby zachwycało.!
A nie molom na pożarcie w szufladzie się chowało.
Zmierzenie sie z krytyką,to” wyższa szkoła jazdy”.
Mądry uczy się od wielu. A warto.
Ciebie też “podpalił” ten obraz i w ten sposób piękno sie pomnaża.
“Boże, chroń mnie przed polonistkami. Z wrogami poradzę sobie sam.”
Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać :-)
“Bo ja żem, k…, Panie, sam to napisał, i ja k…, wiem lepiej od pana, o co mnie wew tym wierszu chodziło…”
Pochwała starała się być merytoryczna.
Skoro ukryta myśl o sensie pisania i czytania nie została
odkryta,cóz pozostaje mi tylko cierpliwie czekać……
Nie powstrzymywanie jest ze wszech miar pożadane z uwagi na mozliwość wystapienia skutków ubocznych u udręczonego Black Ops-a.W argumentacji jest tak skąpy,jak powtarzający się.To okropnie nudne zajęcie-
“radzić sobie ciągle z UROJONYMI wrogami.
Musze Cię rozczarować,nie jestem polonistką.
Miła Moon,przyjaźni ludzie nie zniżają się do kiepskich i
powstrzymują”gadzie zachowania”- na zasadzie: walcz
albo uciekaj .Warto negocjować i nie argument siły,a siła argumentu przekonują.
Grzecznie poczekam.
“To żesz już k…, Panie, na własnym blogu pożartować sobie nie można. No to, jak to tak, Panie, może być?”
a żesz sobie żartuj Moonie,tylko żesz….. skrzydeła sobie
ubabrzesz …tylko po co?
Pan zniesie wszystko.
Cóś wieko od zbroji WIELKIEMU Blackc Opsowi się zamkło.
ups……………..
Jeśli nie zamknę tego bloga, może się to źle skończyć…
Jest jedno pytanie,a właściwie dwa;
DLA KOGO ŻLE ?
I DLACZEGO ? trzeba zamykać bloga.
Jestem kompletnie zdezorientowana.
Kto to zjada własny ogon.
No nie!
Babka z Gdyni, Sitting Bull i Bzyk to stali komentatorzy na blogu Lunetariusa, tego który pisał tu o “opadających gaciach” i o tym, abym się udławiła…
Cała czwórka bardzo stara mi się uprzykrzyć życie, bo nie okazałam wdzięczności za ich “pochwały”, łaskawie udzielane “porady”, i wychowywanie mojej wypaczonej osoby :|
I to niby ja miałam być, ja napisał Lunetarius, bardzo toksyczną osobą :?
Skąd się biorą tacy agresywni mentorzy, ludzie czerpiący patologiczną przyjemność z możliwości kierowania kimś innym?
Wybaczyć Bzyk, ale z polonistkami mam zdecydowanie zbyt wiele do czynienia – nie rozczarowałem się, wręcz naprzeciw.
Argumentacja moja skąpa, okrycie liche, a jeszcze ta przyłbica co chwilę…
Z wypowiedzią najpierwszą Bzykową się zgadzam, a jakże.
Oj! Moon!!!!! stanowczo protestuję przed wsadzaniem mnie do jednego worka z osobami o których pisałaś.
Jeszcze raz zadaj sobie trud przeczytania tego,co
pisałam na Twoim blogu i odpuść sobie” spiskową
teorię dziejów”
Natomiast,jeśli uznałaś,że warto się pożalić,to zapewne masz powód,nie zamierzam dociekać.
Pytałam tylko o powody desperackiej myśli zamknięcia
bloga/ a szkoda byłoby !!!!!!!/ i nie otrzymałam jasnej
odpowiedzi.
NIE JESTEM TWOIM WROGIEM,PRÓBUJĘ CIĘ ZROZUMIEĆ.
Jeśli chcesz się ukrywać z motywami,przede mną i samą sobą.OKI!
ZNIKAM,NIE CHCĘ PRZYSPARZAĆ CI CIERPIEŃ.
Cierpliwie czekałam na wyjaśnienie.Cóż…świat jest taki
piękny i nie będę walić głową w mur,to dosyć frustrujące
zajęcie.
p.s. okropnie trudno mnie obrazić
i jeszcze….wlazlam raz na Twój blog i zaraz zostałam
SKLASYFIKOWANA,- to jest w porządku !?
Nie znam wypowiedzi osób,które przydzieliłaś mi do towarzystwa.
Nie jest miło,być na dzień dobry, osobą potrzeganą jako
KRZYWDZICIEL.
Pomyslałaś o tym !!!!?????
Wymagasz od innych dobrego traktowania,a zachowujesz się tak samo.
Jest mi przykro i tyle.
@Bzyk
Nie zrozumiałaś dobrze mojego wiersza. To drzewo naprawdę się paliło. A Black Ops też chyba nie zrozumiał, bo napisał że zgadza się z Twoją pierwszą wypowiedzią :|
Co do reszty: pożyjemy, zobaczymy. Czytałam na blogu Lunetariusa coś nieładnego, co, zdaje się, o mnie napisałaś, gdy pewna pani, poskarżyła się tam na mnie…
Black Ops-ie
Cóz za miła niespodzianka!pod żelaznym okryciem
serce czułe i wrażliwa dusza…SIĘ ukrywa.
Było siarką toczyć….!!!!?
Bzyk nie musi wybaczać.
Jeno prosi,co by Moona wesprzeć w przedziwnej
ambiwalencji decyzyjno-emocjonalnych.
Też nie lubię się czuć jak małpka w ZOO, murzyn na
targu niewolników,czy inny eksponat do klasyfikowania,
diagnozowania, or something…..
Moon, tak w kwestii formalnej – jak świat światem, a poezja poezją – nigdy nie będzie pełnego zrozumienia między autorem a czytelnikiem. I na tym zazwyczaj polega magia słowa pisanego – nie zawsze chodzi o emocje autora, czasem chodzi też o emocje, jakie wiersz wzbudza w czytającym. I tak było, jest i będzie, czy nam się to podoba, czy nie.
“Jak widac z wcześniejszych wpisów ten wiersz “podpalił”
blogowiczów. I to się liczy.
Dlatego nie należy lekceważyć pochwał,bo one świadczą,że
wiersz “ożył”.
Po co jest piekno,aby zachwycało.!
A nie molom na pożarcie w szufladzie się chowało.
Zmierzenie sie z krytyką,to” wyższa szkoła jazdy”.
Mądry uczy się od wielu. A warto.
Ciebie też “podpalił” ten obraz i w ten sposób piękno sie pomnaża.”
No jak mógłbym się z tym nie zgodzić?
Moon,dokładnie to miałam na myśli,drzewo zapaliło się i to
był jego spełniony sen.Nawet,gdybym się myliła w
interpretacji,to właśnie urokiem i cudem poezji jest to,że
każdy ujrzy w niej coś innego.I nie warto grzebać w intencjach autora.
To prawda,że napisałam coś nieładnego,ale pierwszy raz pojawiłam sie na blogu i byłam kompletnie zdezorientowana,o co w tym ” kotle chodzi”.
Jeśli Cię uraziłam,wybacz.
Nadal mam wątpliwości,co do złych intencji wymienionych
przez Ciebie osób- jakie im przypisujesz.
Sitting Bull,którego kompletnie nie znam,współczuł mi
z powodu choroby syna,gdyby był złym człowiekiem
nie uczyniłby tego.
Natomiast to nie ma ŻADNEGO znaczenia,czy są różnice w odbiorze Twoich wierszy .
NIE WYMAGAJ od ludzi,aby byli jasnowidzami i czytali w Twoich myślach .,tu chodzi też o Black Opsa !
Chcesz NIEMOŻLIWEGO!!!! .
Nie warto tak myśleć,bo to boli/głównie Ciebie!/