“Cria cuervos y te sacaran los ojos”, karm kruki a one wydziobią ci oczy. Tu na blogach mogą jeszcze wydziobać ci serce… Są też sępy, które przylecą i coś ukradną, albo drapieżne jastrzębie próbujące rozszarpać cię jak małego koziołka na sawannie. Pojawiają się również satyrowate kozły i wredne lisiczki. Do dziś nie wiedziałam, że jestem aż tak dobra “ze zwierzątek”. I dziś nagle przypomniałam sobie film Nakarmić kruki z tą małą, zagubioną dziewczynką i smutnie brzmiącą piosenką.
Niestety japońskie (?) napisy...
Jeanette “Porque te vas”/Carlos Saura “Nakarmić kruki” (1976)






Achahaha-dobre nawet! Nie bardzo ja wiem jak to komentowac i śpunko pierońsko mnie bierze,to tylko skromnie zapytam-jakie zwierzatko dla mnie? No wiesz…taka etykietka,jak w którymś z poprzednich tematów.Pozdrawiam i nocy dobrej życze!
Tylko źli lub głupi ludzie to zwierzęta.
Ok dzięki! Ledwo trafiam w klawiaturkę i sorr że odpadam.
Miałam się nie odzywać,bo emituje Pani złe emocje ! Protestuję w obronie zwierząt!!
Mnie one ratowały przed depresją po stacie bliskich mi osób odchodzących jedna za drugą.
Ileżw Pani agresji, nienawiści..Nie rozumiem czegoś na tym blogu: po co go pisać, skoro każdy post wywołuje u Pani tyle agresji wobec korespondentów( Krajanko)
I ile w tym niewdzięczności wobec tych, którzy mimo wszystko chcą Pani okazać życzliwość i zrozuminie.
Syci się Pani nienawiścią?To pożywka? Po co to Pani potrzebne?
Zwierzę, gdyby je Pani miała- byłoby pewnie dobrą i skuteczną terapią.Pozdrawiam w słoneczny dzień i idę spacerować do lasu z najlepszym psem na świecie: “usmiechniętym”, życzliwym ludziom i dzieciom, dzięki czemu ktoś mnie pozdrowi, inny zapyta o proste sprawy, a dzieciaki przylecą pochwalić się nową zabawką.
Nie rozdziobią nas kruki
Stachura Edward
Nie rozdziobią nas kruki
ni wrony, ani nic!
Nie rozszarpią na sztuki
Poezji wściekłe kły!
Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo;
Niechybnie brakuje tam nas!
Od stania w miejscu niejeden już zginął,
Niejeden zginał już kwiat!
Nie omami nas forsa
ni sławy pusty dźwięk!
Inną ścigamy postać:
Realnej zjawy tren!
Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo;
Niechybnie brakuje tam nas!
Od stania w miejscu niejeden już zginął,
Niejeden zginał już kwiat!
Nie zdechniemy tak szybko,
Jak sobie roi śmierć!
Ziemia dla nas za płytka,
Fruniemy w górę gdzieś!
Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo;
Niechybnie brakuje tam nas!
Od stania w miejscu niejeden już zginął,
Niejeden zginał już kwiat!
zawsze chcialem być krokodylem, mogę??
Nie pisałam wyłącznie o ludziach z mojego bloga, ale również, w dużej części, o całym blogowym światku z jakim miałam ostatnio kontakty, także na innych blogach
Możesz sobie być tym krokodylem :).
Kiedyś wsadziłem kopytko w placek…..taki na łące innym zaś razem raciczką- trąciłem nie chcąco zająca żal mi było zajączka, smrodek z kopytka dobywał źle jest kopać zajączka nie będę się już odzywał!
@Sitting Bull
dodatek do Twojej ksywki, kojarzy mi sie z takim oblesnym starym capem, co to mlode, niewinne kozki i kozleta podszczypuje… (jak w tym dowcipie z puenta “koziol powiadasz”)…
Ja miałam na myśli właśnie takich starych satyrowatych kozłów, piszących pewne blogi, z którymi czasem miałam wirtualny kontakt, no ale Sitting Bull sam sobie przypisał tę ksywę…
Dla mnie to niejako zabawa-czasem poważniej,ale u Ciebie ni to ni sio.Pozdra!
@Salamandra Słowem Tewje mleczarza:…..i Ty też masz rację
@ Sitting B.
Poza tym, to o zajaczku potraktowałem znowu dośc …jak to pisałaś Moon?aaaaaaa “dydaktycznie” bodaj i jako przestrogę dla Ciebie Moon-jasniunie teraz?
@Sitting Bull
Nie wiem kim jesteś i kogo udajesz, ale ostrzegam, że satyrowatych kozłów nie toleruję. Myślałam, że moja notka to wyjaśniła.
I coraz mniej Cię rozumiem.
Jestem sumieniem Twoim,eeeeeechem kraterów odbitym,a udaję siedzacego byczka jeno
dobra Moon-robię Ci przykrosci? to spadaczkę tez zrobic potrafię. Miłego
Sumienie mam w sobie na szczęście :). Nie wyszło poza mnie.
Tu już powazniej-cieszy mnie to. Powodzonka!
@salamandra Dzieki za własciwe rozumienie!
@Moon
pewnie sie znowu uniesiesz/obrazisz/oburzysz, ale mam takie skromne wrazenie, ze Ty masz nieco problemow z odroznieniem/oddzieleniem zycia od “istnienia” - istnienia internetowego…
…z czego ten wniosek - lubie dyskusje z Blackiem (nie raczylas zauwazyc ze B.Ops jako jeden z niewielu z forum u F. probowal z Toba normalnie dyskutowac), lubilam rozmowy z Non, bawia mnie wpisy i komentarze u Fraglesa, lubie serwowane przez Ciebie kontrowersje i potrafie zrozumiec Twoja wrazliwosc (tak mi sie przynajmniej wydaje), bo inaczej bym tu nie zagladala, ale traktuje to jako urozmaicenie mojego “rzeczywistego” zycia, odskocznie od problemow dnia codziennego, poszerzenie horyzontow, dla Ciebie zas wirtualny swiat wydaje sie byc wszystkim;
…moze i jestes piekna, dojrzala kobieta, co niby My jako odwiedzajacy bloga mamy “widzec” z Twego zdjecia, ale w rzeczywistosci jest tak, ze to Twoje opinie, poglady, Twoje zdanie ksztaltuja Twoj obraz, wizerunek - Nasze postrzeganie Ciebie (Einstein na zdjeciu wgladal jak swir, nie jak geniusz) i naprawe szkoda, ze wielu czytelnikow (takich jak babka z Gdyni) tracisz przez to, ze “na wejsciu” oceniasz wszystkich bardzo negatywnie, doszukujesz sie zla, zawisci, zlosliwosci w ludziach…
…mysle ze siec nie jest najlepszym miejscem na odreagowywanie problemow dnia codziennego, bo jak sama piszesz zawsze znajdzie sie ktos to bardziej dokopie, ale trzeba umiec oddzielic te”wredne” kopy od tych, ktore serwowane sa po to, by pomoc… (pewnie znowu stwierdzisz, ze chcialam Ci dokopac)
…aha…tak na koniec…lampka dobrego wina moze naprawde poprawic humor i w tak niewielkiej ilosci napewno nie bedzie miala negatywnego wplywu na cere…
Ja naprawdę nie potrzebuję aż tak wielu czytelników…
Wątpię, abym źle zrozumiała jego intencje. Nie były zdrowe.
Nie potrzebuję wielu komentatorów…
Nie lubię dyskusji z takimi osobami jak N. Mam nienajlepsze zdanie o niej…
Nie potrzebuję porad, kiedy o nie nie proszę…
Nie muszę mieć ochoty na kontakty z tymi wszystkimi, którzy tego chcą…
Alkohol nie poprawia mi humoru, ale go psuje… Są tacy ludzie.
Jeśli lubisz dyskusje z Blackiem dyskutuj z nim u Fraglesa czy na jego forum, ja już mam go dość po tym, co zrobił
Wyglądam zupełnie normalnie i pogodnie. Zdjęcie to element tego bloga, który niektórym pomaga zrozumieć osobowość i styl autora…
ok, dotarlo, pa
Powinno być “porque te vas”? “Dlaczego odeszłaś?”.
Mój ulubiony film:):):):)
“Dlaczego odszedłeś”? sorry:)
Nie znam hiszpańskiego zbyt dobrze. Prawie wcale. Zapisałam to “porque” jako “porke”, czyli fonetycznie. Moja nieuwaga.
Dziękuję.
Jesli nie znasz hiszpańskiego, to w googlu jest tekst tłumaczenia tej piosenki na angielski [przynajmniej był].
może gdybyś wpisała porque te vas, why did you go, znalazłabyś tę stronę. o ile to cię jakoś szczególnie interesuje.
Może sobie to przetłumaczę z angielskiego, bo zastanawiałam się, o czym jest ta smutna piosenka…
A o czym są smutne piosenki….? O tym, co zawsze.
Smutna, ale piękna:)
Jak Anna Maria “Czerwonych Gitar”
“Czerwone gitary” źle mi się kojarzą… Z dzieciństwem w “komunie”
Nie lubię tych polskich grup. Nigdy nie mam pewności, kto rzetelnie pracował na karierę, a kto robił ją przy pomocy ówczesnego reżimu.