Archiwum

Archiwum dla kwiecień, 2008

Ocean

30 kwiecień 2008 5 komentarzy

Przeglądając się w głębi Twoich oczu,
odnajduję ocean mojego pragnienia.
Wchodzę w morze naszej namiętności,
aby w nim zatonąć, i opaść na dno.

Potem powiesz mi o falach tęsknoty,
dosięgających Cię, gdy mnie nie ma,
a ja opowiem Ci o przypływie radości,
napełniającej mnie w chwili spotkania.

Pacyfik – Alex Colville

Po raz pierwszy zobaczyłam ten obraz wieku
kilkunastu lat. Dziś zadziwia mnie jeszcze bardziej.

Mgła

28 kwiecień 2008 17 komentarzy

Mgła pożera przestrzeń wokół domu,
wywołuje tęsknotę za światem,
którego nie mogę odnaleźć,
który jest obok mnie.

Zasnuwa myśli,
oddala mnie od Ciebie.
wchodzi do mego serca,
sprawia, że nie chcę Cię kochać.

Zagubiony dżokej – Rene Magritte

Dzieciństwo

27 kwiecień 2008 11 komentarzy

Słowa znaczą to, co znaczą.
Uśmiechy są prawdziwe.
Samotność nie uświadomiona.
Smutek szczery i głęboki.
Radość bezgraniczna.
Zabawki ukochane i bliskie.
Miś bardzo nieszczęśliwy,
bo nie może nic powiedzieć.

Książę Felipe Prospero – Diego Velazquez

Proces by Kafka

25 kwiecień 2008 42 komentarzy

A: Przyszli po niego rano, skrępowali i zaprowadzili do aresztu.

B: Czym zawinił?

A: Nie dochował wierności Teorii Blogów. Zaczął pisać po forach i czatach, a na jego blogu było coraz mniej komentarzy… Nie robił nowych notek dwa razy dziennie, miał za mało linków w blogrollu, za niski pagerank, i jeszcze parę drobniejszych przewinień.

B: Co teraz z nim będzie?

A: Proces i wyrok.

B: I rozstrzelają go za miastem jak psa?

A: Nie, teraz będzie inaczej. Pozwolą mu wybrać rodzaj śmierci i opisać ją na blogu przed samym końcem.

………

Dezintegracja uporczywości pamięci – S. Dali

Spiskowa teoria blogów

24 kwiecień 2008 87 komentarzy

A: Ty, a słyszałeś o spiskowej teorii blogów?

B: Coś tam się obiło o uszy, ale do końca nie wiem, o co biega…

A: Wielki blogowładca przyznaje miejsca w pierwszej setce. Ci spoza pierwszej setki, ale z pierwszego tysiąca, żrą się sami miedzy sobą. Blogowładca docenia najagresywniejszych, ale jednocześnie najbardziej wdupowlazłych, i daje im odpowiednie pozycje w czołówce na Gloxie.

B: Tak słyszałem. Wielki gang Olsena decyduje o miejscach w pierwszej setce. A ten Olsen, to podobno trzęsie połową sieci.

A: A ma się rozumieć. Jak ci z spoza setki chcą się polansować na Wykopalisku, Olsen pociąga za sznurki, i po ptakach. Cieniasom reklama nie przysługuje.

B: Żeby się tylko nie pozabijali o ten pierwszy błysk LCD…

A: Nie bój nic… Kruk krukowi oka nie wykole.

B: A chodzą słuchy o jakimś agresywnym Szmoncesie. Podobno nie chce wejść w żadne układy?

A: To mitologia szmoncesowa. On by z chęcią wszedł, ale jego nie chcą. Za dużo kasiory chciałby się nachapać. Chytry dwa razy traci.

B: To może lepiej, że my tylko te szyny rozbieramy…

………

Dialog luźno inspirowany tekstem Troll Hunter DNO.

Uporczywość pamięci – Salvador Dali

Noc

24 kwiecień 2008 3 komentarzy

Ciemność zaciera wymiary i wyrównuje kolory,
Otwiera serce na lęk i niepokój,
Przytłacza umysł ciężarem nagłych myśli,
By je potem zamknąć w ciasnej szkatułce kilku słów.

Świat powraca do mrocznej chwili narodzin.
Zapadamy w przedwieczny letarg prostych organizmów
I na dnie głębokiego oceanu śnimy o przyszłych pokoleniach.

Medytacja – Rene Magritte

Zieleń

23 kwiecień 2008 2 komentarzy

Wiosna nabiera mocy. Przypominają się letnie wieczory i całe to zielone, coroczne “tu i teraz”, które mogłoby trwać wiecznie, jednak nie będzie, toteż kontemplacja piękna przyrody podszyta jest smutkiem. Może dlatego tak lubię zimę? Bo nie niesie w sobie żadnej obietnicy piękna, które powróci za rok? A nawet bywa całkiem brzydka. Życie pełne jest paradoksów. Może to jeden z nich…

Kobieta w ogrodzie – Claude Monet

Wędrówka

22 kwiecień 2008 32 komentarzy

Kupujesz trzy świeże róże.
Każda w innym kolorze.
Kupujesz książkę o jedynej drodze.
Prawdopodobnie jej nie przeczytasz.
Wmawiasz sobie, że zaczynasz nowe życie.
Usiłujesz zapomnieć o ruinie starego.
Unosisz sie na zielonej fali marzeń.
Nie możesz wiedzieć, że być może
jesteś tylko butelka z wiadomością,
której nikt przeczyta.

1988

Sztorm – Iwan Ajwazowski

Bezwstydna

19 kwiecień 2008 37 komentarzy

Kto widział tę reklamę w telewizji, ten może wie, o co chodzi. Wokalistka i seks-bomba, dwa w jednym, oblizuje lody na patyku, reklamując tym samym ten produkt cukierniczy. Prawdziwe “porno” w krótkim filmiku reklamowym, i kolejny dowód na żenujący poziom reklam, głównie polskich. A że wspomniana piosenkarka “wstydu nie ma”, to już inna sprawa. Nie gorszy mnie nadmiernie ten klip, ale jest w wyjątkowo złym guście. Jadłam kiedyś lody tej firmy, jednak nie pamiętam, czy były jakoś szczególnie smaczne lub choćby smaczniejsze niż reklama z Dodą.

Nana – Edouard Manet

Po drugiej stronie pejzażu

18 kwiecień 2008 7 komentarzy

Chciałabym wejść do tego zastygłego obrazka,
Jak wchodziło się kiedyś do lustra
By ujrzeć to, co jest po drugiej stronie.

Zakłócić na chwilę święty spokój opadłych liści.
Wdychać wśród rozlewisk zbawienne powietrze
Umierającego świata, który żywił się słońcem.
A potem już tylko
Uśmierzać pragnienie wolności
Zielono-szarą nieskończonością bagien i wzgórz.

1986

Biegacz – Larry Silver

Czerwień

17 kwiecień 2008 7 komentarzy

Co na mnie czeka na zamglonej polanie, za gęstym, czerwonym lasem? Jeśli kiedykolwiek się tam znajdę… Moje drugie ja? Moje poprzednie wcielenie? Śliczny szary kotek łaszący się do nóg?

A może jest tam wysoki dom z pokojem ozdobionym czerwonymi tkaninami… Mieszka w nim brzydki, łysy gnom. Wchodzę, a on stoi i w milczeniu patrzy na mnie. Wygląda tak, jakby mnie oczekiwał. Kościstymi rączkami wyjmuje z kieszeni mały notesik i coś w nim pisze, po czym wyrywa kartkę i wręcza mi ją.

“Czy właśnie na to czekałaś całe życie? ” – czytam słowa napisane czerwonym atramentem. Zaczynam płakać. Łzy spadają na karteczkę i rozmywają litery. Papier rozmięka i zamienia się w kleistą masę, wżerającą mi się rękę. Boli coraz bardziej. Karzeł patrzy mi prosto w oczy i milczy, a do mnie dociera, że aby zabić ból, muszę odpowiedzieć: “Tak. Właśnie na to czekałam.” Wypowiadam te słowa, ale nie słyszę swojego głosu. Z moich ust wydobywa się przerażający, skrzekliwy głos gnoma. Po chwili zamiast niego widzę siebie płaczącą grubymi, czerwonymi łzami…

Wtedy wyczuwam, że ktoś za mną stoi. Odwracam się. Gnom znowu pisze w notesiku. Podaje mi drugą kartkę i skrzeczy: “To imię osoby, którą skrzywdziłaś swoją obojętnością. Jeśli odczytasz je głośno, będziesz mogła zacząć odbywać swoją pokutę”. “Jaka będzie ta pokuta?” – mówię już swoim głosem. “Zobaczysz…” – odpowiada z tajemniczą zadumą.

Karzeł wypisuje karteczki z kolejnymi imionami. Podaje mi je szybko. Po pewnym czasie nie mieszczą się już w dłoniach. Upadają na czerwony dywan i na moje buty, które też stały się czerwone. Gnom podchodzi bliżej i mówi zachęcającym tonem : “Przecież czekałaś na tę pokutę? Potem już nic nie będzie Cię dręczyć… Nie bój się. Zacznij czytać…”.

Kocham czerwone kwiaty, ale nie lubię czerwonego koloru.
………

Dziewczyna czytająca list – Jan Vermeer van Delft

Śmierć człowieka

14 kwiecień 2008 134 komentarzy

Od kilku dni bardzo poruszają mnie dwie sprawy: głodowa śmierć Rumuna w polskim areszcie i ciągle niewyjaśniona sprawa porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Obywatel Unii Europejskiej został zagłodzony w polskim wiezieniu… Wielka tragedia i wielki skandal. Obrzydliwy Kaczor chciał zająć się więziennictwem, no ale go wykopano i wygląda na to, że teraz nikt się tym nie zajmuje. Nawet mordercy Olewnika mogą się tam swobodnie “wieszać”.

Co na to piąta władza na WordPressie, czyli słynni blogowi pogromcy Kaczorów i Pisuarów? Jeśli dobrze dostrzegłam, żaden z nich do dziś nie napisał słowa o “Krwawym Reżimie Tuska” czy “Tuskofaszyźmie”, o łamaniu praw człowieka za rządów PO, podczas których ludzie umierają jak w Auschwitz… Tacy są ci, pożal się Boże, polityczni blogerzy, ale dobrze było pójść w górę “na Kaczorach” i pokazać się w TV czy prasie. Natomiast napisano o tym na Blogu Gejowskim.

Sprawę Olewnika śledzę w mediach od co najmniej dwóch lat. Historia mrożąca krew w żyłach, odrażające świadectwo istnienia brudnej III RP, z którą do tej pory nie udało się skończyć. Tragedia ta przeraża mnie tym bardziej, że ktoś z moich bliskich zginął w podobnie młodym wieku, i do dziś, tak jak rodzina zmarłego Krzysztofa, zastanawiam się, co by było gdyby i kto tu jeszcze jest winien.

Koncert wieczorny

13 kwiecień 2008 1 comment

Muzyka poruszyła powietrze
Tak, iż straciło swą dawną spoistość.
Wydaje się nam, że ciemność napływa
Wolniej niż kiedykolwiek.
Nasze myśli unoszą się w dźwięcznym zmroku.
I nie wiemy, że któregoś z tych dni
Odejdziemy stąd.

1986

Wschód Księżyca
Wschód księżyca nad morzem – C.F. Friedrich

Klimaty za oknem

11 kwiecień 2008 7 komentarzy

“O szyby deszcz dzwoni,
deszcz dzwoni jesienny…”

Nie dzwoni już niestety tak, jak dawniej… Pada trochę w ostatnich dniach, jednak tu, gdzie mieszkam od pewnego czasu, kocha się prawie każdą pogodę. Np. wiosenna zieleń ogrodowa przykryta świeżo spadłym śniegiem, oświetlona dziwnie ciemnoniebieskim niebem o zmierzchu. Takie były uroki trochę spóźnionej zimy… A swoją drogą, nie wiem, czy tu na północy niebo nie jest inne niż gdzie indziej. Chyba jest, ale trochę za mało znam się na tych zagadnieniach z geografii.

Nie kocha się głównie silnych wichur… Na szczęście nie przewróciło się tu jeszcze żadne drzewo, ale nigdy nie wiadomo.


Samotna w parku – Władysław Wankie

Pod sklepem

10 kwiecień 2008 45 komentarzy

A: A co tam u pani Moon słychać? Ogarnęła sie już, biedaczka, czy dalej popłakuje?

B: Już jej chyba lepiej. Coś tam już nawet napisała o jakichś kosmitach i o szambie, co im się rozlało, ale do zgarniania rozlanego szamba, to taka pani jak Moon się nie nadaje, oj nie nadaje… Ona nawet koło szamba stać nie powinna. Za delikatna.

A: To dobrze, że już jej lepiej, bo jak żem tam ostatnio do niej zaglądał, to ciągle “Koniec” wisiało…

C: A ja to żech już dawno mówieł, co uona nie wytrzyma dugo z tamtemi ludziami. Za dobra była, za mientka…

A: Taa… Za mientka, za spokojna… A Ty mnie tu z gwarom ludowom nie wyjeżdżaj, Franek! To na bloga pódzie.

C: A ja żem myślał, że my tylko tak tu sobie gadamy…

B: No, tak… I za tego Kaczyńskiego też jej nie lubiom. Za bardzo go broniła. A te ludzie to tam przecież nic innego, jak tylko zęby sobie na niego ostrzom. A co on winien, że ma taki głupi naród? On kciał dobrze i ostrzegał przed niebezpieczeństwem z tej unii grożącym, a te głupie idom tam z rękami podniesionymi do góry…

C: Ale co poradzisz, jak na głupote podobno lekarstwa ni ma.

B: I jeszcze się jej trafił na bloga jakiś eshibicjonista. Obnażać sie chciał. A to sie dopiero wpieniła… Pare dni jej nie przechodziło.

C: Ludzie to wstydu nie majom…

A: No, to może wypijem za te blogosfere… Żeby nam tej pani Moon do końca nie zajeździli… Pani Halinko, a my perszinga jeszcze poprosim.

Scena w karczmie – Dawid Teniers Młodszy