A: A co tam u pani Moon słychać? Ogarnęła sie już, biedaczka, czy dalej popłakuje?
B: Już jej chyba lepiej. Coś tam już nawet napisała o jakichś kosmitach i o szambie, co im się rozlało, ale do zgarniania rozlanego szamba, to taka pani jak Moon się nie nadaje, oj nie nadaje… Ona nawet koło szamba stać nie powinna. Za delikatna.
A: To dobrze, że już jej lepiej, bo jak żem tam ostatnio do niej zaglądał, to ciągle “Koniec” wisiało…
C: A ja to żech już dawno mówieł, co uona nie wytrzyma dugo z tamtemi ludziami. Za dobra była, za mientka…
A: Taa… Za mientka, za spokojna… A Ty mnie tu z gwarom ludowom nie wyjeżdżaj, Franek! To na bloga pódzie.
C: A ja żem myślał, że my tylko tak tu sobie gadamy…
B: No, tak… I za tego Kaczyńskiego też jej nie lubiom. Za bardzo go broniła. A te ludzie to tam przecież nic innego, jak tylko zęby sobie na niego ostrzom. A co on winien, że ma taki głupi naród? On kciał dobrze i ostrzegał przed niebezpieczeństwem z tej unii grożącym, a te głupie idom tam z rękami podniesionymi do góry…
C: Ale co poradzisz, jak na głupote podobno lekarstwa ni ma.
B: I jeszcze się jej trafił na bloga jakiś eshibicjonista. Obnażać sie chciał. A to sie dopiero wpieniła… Pare dni jej nie przechodziło.
C: Ludzie to wstydu nie majom…
A: No, to może wypijem za te blogosfere… Żeby nam tej pani Moon do końca nie zajeździli… Pani Halinko, a my perszinga jeszcze poprosim.

Scena w karczmie – Dawid Teniers Młodszy
Najnowsze komentarze