Słodkie słówka
maj 9, 2008, 01:22 autor Moon
Mam jakieś uczulenie na mężczyzn nadmiernie przysładzających, ale źle znoszę także zbyt dokuczliwych. Niewielu jest takich, którzy umieją zachować równowagę. Przynajmniej ja niewielu takich poznaję. I nieskromnie dodam, że jak już któryś prawi komplementy, to najczęściej nie kłamie… Nigdy nie lubiłam komplementów. Nadal nie lubię. Mam wrażenie, że prawie zawsze kryją się za nimi jakieś złe intencje. Jednak z drugiej strony, jak któryś powie do mnie: “Ty lampucero”, to też jest źle… Jeden taki dziwny człowiek tylko w ten, czy podobny, sposób zwraca się do mnie. Niedawno poznałam fizjonomię tego osobnika. Sprawa się wyjaśniła - tacy ludzie zawsze poniżają swoje otoczenie. Syndrom nijakości.
Led Zeppelin “Heartbreaker” (1969)






To nie takie proste,jeśli wiesz jaka jesteś, natychmiast
możesz wyczuć fałsz na + i na -.
Natomiast jeśli jesteś dla kogoś kimś “bardziej”, niż o sobie myślisz,to pomimo pozornego fałszu,może to być prawda i nie należy weszyć podstępu.
Zanim ocenisz właściwie,musisz być pewna własnej
wartości,wtedy cokolwiek będzie sie działo “poza” nie
spowoduje wątpliwości.
Ludzie czasem “przesładzają”,bo sami dają znaki,że czują się niedocenieni i potrzebują miodku.
Albo mają inne cele,wtedy pod mikroskop intencje,są to
na ogół sporadyczne sytuacje kurzy im sie z głowy.
Mordziaszek cudo!!!!!!dzieki!
Czasem rzeczywiście mężczyźni sami potrzebują “miodu” i wtedy przesładzają, a ja nie lubię im przysładzać. Jednak oni lecą na “miód”, jak dzieci na słodycze.
Jako prosty przedstawiciel gatunku męskiego (podobno na wymarciu) chciałem spytać, jak w praktyce wygląda, brzmi, smakuje ten miód?
Tak na zawołanie trudno go “zrobić”…
Ale chodzi o słówka typu: “A wiesz, że Ty mądry jesteś”, “Z takim facetem, to każda czuje się szczęśliwa”, i tym podobne głupotki.
Z komplementami to jest tak, że nie powinno się ich przyjmować od byle kogo (przyjmować w sensie traktować poważnie).
Ale z tymi “złymi intencjami” to znowu też bym nie przesadzał;). No bo jak inaczej zwrócić uwagę na swoją obecność…
Ło matko! Jak ja wyglądam!
Różne komplementy słyszałam, i nie wszystkie traktowałam poważnie. Takie np. “Ja panią znam z telewizji, pani taka ładna” czy “Pani to ma w sobie takie coś, co mi odpowiada”, itp.
Można zwrócić uwagę na swoją obecność poprzez mądrą rozmowę, a jak się prawi komplementy, to wiadomo, o co chodzi…
No więc właśnie. Fajnie jest sobie porozmawiać ale z drugiej strony ktoś kiedyś musi powiedzieć coś, co przekieruje relacje na troszkę inne tory.
Pewnie, że jeśli ktoś na “dzień dobry” wyjeżdża z “jesteś wyjątkowa, czuję jakbym znał Cię całe życie, masz oczy jak dwie perły spoczywające na aksamicie Twej skóry”, to raczej należy taką osobę omijać z daleka ale ogólnie idea “słodkich słówek” polega na okazaniu czułości drugiej osobie (często niezobowiązującej) i jest to według mnie urocze oraz na swój sposób uczciwe.
Ja jakaś nieromantyczna muszę być…
Słodkie słówka rozumiem inaczej. Jeśli dwoje ludzi “coś” łączy, to te miłe słówka są czymś spontanicznym, a nie takim “ściemnianiem”, jakie dobrze znam nawet z sieci, kiedy np. facet zagaduje jedną kobietę tylko po to, aby inna była o niego zazdrosna…
Nie utożsamiałbym “ściemniania” z komplementem.
Komplement to akcja jednorazowa, powtarzana co jakiś czas ale jednak subtelna.
Ściemnianie to skomasowany atak napalonego samca na naiwną oraz najczęściej równie napaloną samicę.
No tak, obeznany jesteś lepiej ode mnie… A to, co opisałeś, doskonale ostatnio można zaobserwować w sieci w związku z majową porą.
Masz rację. Subtelny komplement może mieć swoją wartość.
No pewnie, że tak!
Osoba lubiana po prostu musi wiedzieć, że jest no… lubiana
Ja nikomu nie prawię komplementów, a i tak chyba wiadomo kogo lubię, kogo nie…
Formalnie: czasem komplement może być… wyrachowany, ale wyrachowany w kontekście zupełnie a) niewinnych, b) pozytywnych zamiarów.
Pamiętajcie o tym.
@Black Ops
Może być wyrachowany w kontekście pozytywnych zamiarów, czasem nawet niewinnych, ale bywa często wyrachowany w kontekście wykorzystania drugiego człowieka w ten czy inny sposób
Nie twierdzę, że komplement jest jedyną właściwą formą okazywania uczuć takich jak sympatia.
A jakie są inne?
Komplement jest już realizacją zamiaru - osoba, do której go kierujemy ma wiedzieć, że ją lubimy. I jeśli jest szczery, to nie ma w nim wyrachowania.
Jest ich mnóstwo. Jakieś drobnostki na przykład: śmianie się z czyichś nie zawsze śmiesznych żartów, dociekliwe (oczywiście bez przesady) pytania o to, jak ogólnie sprawy stoją itp…
Quasi - akurat mi się przykładem pomyślało.
Wiem, że moja znajoma ma kompleksy na punkcie swojej ogólnie pojętej kobiecości. Nie mam zamiarów, nie mam intencji, nie mam cholera wie jakich założeń - po prostu czasem wiem, że jak odpalę jej, że świetnie wygląda w tej danej bluzce czy że fajnie wygląda na parkiecie, zrobi jej się nieco przyjemniej. I właśnie o to chodzi. Ot co.
Dobry z Ciebie człowiek…
Black Ops,
No właśnie. Komplementy są bardzo pożyteczne. Ale w tym przykładzie, który podałeś nie ma przecież żadnego wyrachowania.
A tak swoją drogą, to komplement nie zawsze musi być prawdziwy.
teraz to mi głupio normalnie
ok, quasi, może w tym akurat nie ma
Ale najfajniej jest, jak komplementy są szczere i bezinteresowne. Albo przynajmniej na takie wyglądają
Amen
Jestem przeciwna nieszczerym komplementom, z małymi wyjątkami…
jakimi?
W sytuacjach mogących uratować komuś życie, np. gdy ktoś mówi o swoim samobójstwie, jest załamany, itp.
Ale to też wątpliwe moralnie…
Oczywiście, gdyby komplement mógł coś pomóc w takich okolicznościach…
Szczere nie musi od razu oznaczać “prawdziwe”. Funkcją komplementu jest np. podniesienie kogoś na duchu. I wydaje mi się, że to jest ważniejsze niż bycie w zgodzie z prawdą.
Niby masz rację, ale jeśli mówisz nieprawdziwy komplement, jesteś tym samym nieszczery… I tak to pojmuję.
Podniesienie na duchu nie zawsze też pomaga danemu człowiekowi w jego problemach…
Właściwie tak, chociaż z drugiej strony za pośrednictwem kłamstwa, możesz chcieć komuś szczerze poprawić samopoczucie.
Zamiary szczere, słowa nieszczere, a komplementy czasem mogą komuś wzmocnić psychikę, czasem mają tylko działanie tymczasowe.
Cudów raczej nie zdziałają…
Gdy się je “prawi” dziecku, wtedy pozytywnie wpływają na jego życie. Dorosłym mniej pomagają.
Czasami pomagają ale nie ze względu na treść jaką przekazują.
W gruncie rzeczy same słowa nie są ważne, liczy się to, że komuś na tyle na nas zależy aby je wypowiedzieć.
Pięknie powiedziane… I prawdziwie.
Ja miałam ostatnio odwrotny przypadek, zasypywano mnie “słodkimi słówkami”, aby mnie wykorzystać jako środek, nie cel… Nie chodziło też o wykorzystanie fizyczne.
Nie zazdroszczę. I nie dziwię się, że możesz mieć negatywny stosunek do komplementów.
Właściwie chyba każdy kiedyś zaufał niewłaściwej osobie i solidnie się na tym przejechał.
Ja tak do końca nie zaufałam. Od początku ten nadmiar słodyczy mi nie pasował, ale stało się, co się stało…
Kobiety często ufają niewłaściwym osobom
Nie tylko kobiety. Oglądałem “Casablancę”, to wiem coś tym
Nie warto rozpamiętywać “nietrafionych inwestycji”.
No tak, coś tam było o nieszczęśliwej miłości głównego bohatera…
A czasem dany osobnik zemsty jest zupełnie niewart…
Ja nie rozpamiętuję aż tak bardzo, choć może też trochę, ale szukam zemsty
I czasami najlepszą zemstą jest ignorowanie łobuza
Na mnie już czas. Przyjemnie było wpaść i pogadać.
Spokojnej nocy życzę.
Spokojnej nocy. Dziękuję za rozmowę.
Nazi-dzieki, ignorowć i nie rozpamietywać !
Miło było posłuchać, pachniało szczerością.
a “miodek”to czasem wołanie o pomoc-tak pachnie.
dzień dobry.
Może ja nie zawsze dostrzegam wołanie o pomoc…
…każdemu czasem potrzeba “miodku”, jak o nim piszecie. Przynajmniej prawie każdemu. I nie musi to być złe - ot, większość z nas potrzebuje choćby najmniejszych oznak akceptacji - jako paliwa do dalszego działania…
@ Monn wracając do początkowych komentarzy to widzę, że się delikatnie lansujesz
Nie lansuję się w żaden sposób. To nie ten poziom.
Sztuką jest być na wszystkich poziomach, nawet jeśli niektóre wydają się być za nisko
Nie podzielam tego przekonania, choć do końca nie wiem, co chciałeś wyrazić…
Czyż całość blogowania nie jest po prostu autopromocją?
Nie wszyscy blogują wyłącznie dla autopromocji, ale oczywiscie autopromocja też jest tu istotna, mniej czy bardziej…
Jednak czym innym autopromocja, a czym innym prostacki czy naiwny lans…
Zdefiniuj prostacki lans, Moon.
Trudno mi w tej chwili na poczekaniu zdefiniować.
Mogłabym dać przykłady, ale wolę oszczędzić sobie tego. Dość miałam ostatnio z tym kontaktu… I te lansery i lanserzy potwornie agresywni są.
Zmierzam do tego, że lans jest nacechowanym pejoratywnie określeniem autopromocji. To, co dla Ciebie jest lansem, dla kogoś innego może być neutralne; na odwrót też. Dla kogoś Twoje wpisy mogą być prostackim lansem, a dla innego nie.
Stąd moje pytanie, co TY uważasz za lans - to kwestia wyjątkowo względna jest.
Lans byłby wtedy na przykład, gdyby sfotografowała swoje piersi i dała na czołówkę, albo inny intymny element swojego nagiego ciała, albo nie swojego :).
Jak widzisz z podanego przykładu, lans wcale nie jest pojęciem względnym…
Jest, można prezentować nagie części ciała w oprawie artystycznej. Vide dobrze skomponowane akty. Albo inne takie.
Nie widzę w podanym przykładzie żadnego aksjomatu.
Blog na Worpressie, to nie wystawa aktu artystycznego…
Kto daje takie elementy, nie robi tego w celu artystycznego ozdobienia bloga, nie oszukujmy się… Rzeczywistość jest bardziej prozaiczna.
Hmm, fotograficy też?
Właściwie dlaczego nie?
Fakt, jeśli zawężamy przykład do blogerów wystawiających gołe dupy ot tak, zmierzamy w jakimś kierunku. Niemniej co w tym z lansu? Czy goła dupa przełoży się na wzrost zainteresowania tekstem? Czy nabije tylko wejścia?
Bo jeśli to drugie, to co w tym z lansu, rozumianego jako chęć zwrócenia na siebie uwagi i uzyskania akceptacji, wzmocnienia pozycji w grupie?
A zresztą, mnie się ten kawałek nagiego ciała w moim headzie podoba - i jakoś nie widzę, żeby przekładało się to na cokolwiek poza moją satysfakcją z oglądania…
Nie miałam na myśli fotografików… Blogi fotografików, to zupełnie inna sprawa.
Intymny fragment ciała kobiety przekłada się na większe zainteresowanie męskiej części świata, ewentualnie lesbijskiej …
U Ciebie nie ma niczego intymnego w czołówce. Kawałek skóry.
Wszystko zalezy od punktu widzenia.
Dla jednego stopa jest tylko stopa, dla innego “srodkiem” do osiagniecia orgazmu, wiec niektorzy moga sie podniecac i takim “kawalkiem skory”.
Co to za rozowy potwor?
To automatycznie generowane avatary.
Ja również jestem ostrożna jeśli facet zbyt mocno słodzi
komplemnt, duser inaczej, pochlebstwo, ale czy zawsze w złej wierze?Nie zobowiązuje, czasem umila chwilę.
Mądremu mężczyźnie nie wstyd, czasem powiedzieć,że jest mądry.Pięknej kobiecie,że piękna.Mądra-przyjmie to z miłym uśmiechem.Głupia zażąda świadectwa ślubu.
Muszę chyba zmienić rodzaj avatarów. Ktoś może się poczuć urażony…
P.S.
Dałam tymczasowo “stworki”, ale okazały się jeszcze gorsze niż “buźki”, po prostu niesmaczne. Teraz są wzorki.
Stworki są rewelacyjne !!!!Trudno jest zaskoczyć samego siebie.A tu proszę,wydłubane oko,szczerząca paszcza.
Turlałam sie ze śmiechu.
Chcę mieć puste oko i wredną paszczę !
Niektórym się trafiła zębata “morda”… Zaraz to przywrócę, aby można było zobaczyć.