Archiwum

Archiwum dla czerwiec, 2008

Stare mieszkania

30 czerwiec 2008 25 komentarzy

Śnią się po nocach, jak utracona kraina szczęśliwości. Nie wróci się do nich. Inni właściciele, inne meble, inny klimat… Przywiązuję się do miejsc. Po opuszczeniu ostatniego mieszkania, przez dłuższy czas nie mogłam się pogodzić ze stratą. Mieszkałam tam bardzo długo. Wyszłam z niego w ostatni dzień stycznia kilka lat temu, i od tamtej pory nigdy tam nie wróciłam. Trzeba było je sprzedać. Trzeba było zamieszkać w nowym miejscu. Żal nie do opisania. Czasami śni mi się jeszcze dawniejsze mieszkanie, natomiast to ostatnie zdecydowanie zbyt często…

Beethoven, Symfonia nr 9, część I/VII, C. Abbado

Towarzystwa wzajemnej adoracji

27 czerwiec 2008 45 komentarzy

Jak sobie podnosimy poczucie wartości? Sposobów jest wiele, a w sieci jednym z najskuteczniejszych jest wstąpienie do towarzystwa wzajemnej adoracji. Ludzie w takiej grupie adorują się wzajemnie, ale warunkiem do zaistnienia takiego “adorowania się” jest znalezienie sobie obiektu do nie-adorowania. Ostatnio znowu padło na mnie… Pewien sieciowy książę zapodał temat mojej skromnej osoby, naopowiadał bajek z Tysiąca i Jednej Frustracji, zjawiło się kilka netowych księżniczek, i hulaj dusza piekła nie ma… Podskakują w rytm melodii wygrywanej przez księcia. “I śmieszno, i straszno”

Intryga

Intryga – James Ensor

Przeczucie

27 czerwiec 2008 3 komentarzy

W pokoju dzieciństwa
nie muszę z nikim rozmawiać.
Wchodzę, siadam,
i słucham ludowej muzyki
ze starego radioodbiornika,
podarowanego małej dziewczynce
przez dobrego sąsiada.
Patrzę przez okno na podwórze,
gdzie porozrzucane zabawki,
a wszystkie dzieci odeszły.
Nie wiem, czy trafię tam po śmierci,
ani czy drzwi do pokoju otwierają się
za siódmym zakrętem czasoprzestrzeni,
ale czuję, że jest gdzieś blisko.


Marek Grechuta “Serce”

“Trzech kumpli”

25 czerwiec 2008 11 komentarzy

Każdy, lub prawie każdy, obejrzał ten film… Niektórymi wstrząsnęło, inni znali te fakty już wcześniej, po jeszcze innych to “spłynęło”, jak wiele esbeckich historii… Zbrodniarz przyznał się do zbrodni. Jego donosy mogły przyczynić się do śmierci Stanisława Pyjasa. I jakie wnioski? Wildstein nadal będzie “chłopcem do bicia”? Dla ludzi piszących teksty w stylu Prawda może być kłamstwem, czy Powrót Wielkiego Pisuara, na pewno będzie. Taki już jest ten smutny, ciasny światek.

Lesław Maleszka został zwolniony z “Wyborczej” przed publiczną emisją dokumentu, po obejrzeniu go przez kierownictwo redakcji. Dlaczego tak nagle? Nikomu w GW nie przeszkadzała jego obecność przez te ostatnie lata, od czasu, gdy wyznał, że był “Ketmanem”? Czy Adam Michnik jest naprawdę takim potworem, jakim przedstawiają go od dawna niektórzy z moich sieciowych znajomych? We wczorajszym filmie tłumaczył się jakoś pokrętnie. Sama nie wiem, co myśleć o tym człowieku.

Gothic Bridge, Central Park, NYC – Henri Silberman

Nieszczęśliwie zakochani

25 czerwiec 2008 13 komentarzy

Oboje są szczęśliwie zakochani, jedno w drugim, jednak żadne nie umie o tym powiedzieć drugiej stronie, nie umie przerwać milczenia i wyznać tego, co zmieniłoby tak wiele… Brakuje jakieś “iskry Bożej” w tej ich miłości, czegoś, co ułatwia kontakty między kobietą a mężczyzną…

Na ile realna jest taka sytuacja? Czy ludzie naprawdę się kochający znajdują się czasami w punkcie, gdzie nie potrafią sobie tego wyjawić, jeśli nie wprost, to przynajmniej poprzez mniej czy bardziej wyraźny gest? Czy to tylko fikcja podobna trochę do historii z filmu “Niewinni czarodzieje”? Sądzę, że opisana sytuacja jest raczej nierealna. Prawdziwa miłość nie zna niezręczności czy wstydu. Zna tylko radość z przebywania z wybranym człowiekiem. Wtedy nie trzeba żadnych słów, wyznań, czy wyjaśniających gestów, bo wszystko jest jasne i oczywiste. Wszystko samo się staje i samo się dzieje.

“Niewinni czarodzieje”, Andrzej Wajda, 1960

Kandinsky

22 czerwiec 2008 5 komentarzy

Szalona geometria
w poszukiwaniu nowego świata.
Barwna bańka dryfująca
wzdłuż płaskiej przestrzeni.
Szczęśliwe kształty
samogenerującej się radości.
Kosmos,
którego nie dostrzegamy,
zmierzając do niego.

Several Circles – Wassily Kandinsky

P.S. 84 reprodukcje dzieł tego artysty

Oczekiwanie

20 czerwiec 2008 75 komentarzy

Czekam.
Na letni deszcz.
Na prawdziwego człowieka.
Na moje tu i teraz.
Na spełnienie złych snów.
Na Twoją obojętność.
Na nasze nigdy.

Sława Przybylska “Pamiętasz była jesień”, 1958

Poezja

18 czerwiec 2008 13 komentarzy

Po co ludziom poezja? Aby móc wyrazić to, co niewyrażalne w zwykłym języku, z jego “niełamaną” frazą i zastygłymi metaforami, które już dawno straciły swoją metaforyczność – wszystkie te pójść w niepamięć, odnaleźć sens, zabić głód, głowa rodziny, i cała masą barwnych zwrotów i wyrażeń używanych na co dzień. Poeci tworzą nowe metafory. Lepsze lub gorsze, i taka lepsza lub gorsza, mniej czy bardziej dotykająca sedna rzeczy, jest ich twórczość. A co jest niemożliwe do wyrażenia w zwykłym języku? Bardzo wiele istotnych rzeczy… Rzeczy bez których prawdziwy inteligent czy choćby “tylko” wrażliwy człowiek nie może się obejść. Czy blogowe i drukowane wytwory poezjopodobne to poezja? Jeśli spełniają rolę poezji, to nią są, nawet marnej jakości, ale jeśli służą tylko “oszołomieniu” czytelnika, wtedy są klasyczną grafomanią.

Panakronic (2007)

P.S.
A tu bardzo melodyjny Panakronic: “Digital Out”

“Wędrówka” Seamusa Deane

17 czerwiec 2008 105 komentarzy

Ktoś odchodzi.
Zdąża do piątej
Pory roku, gdzie słyszy
Zieleń planującą swoje liście,
I rozpadliny, i wodę,
Koordynującą moment piany.
Chce odnaleźć rodziców,
W historii ich ciał szukając
Tego, co odziedziczył. Zostawia
Swe horoskopy, jego język,
Wciąż jeszcze nierozwiązany, czeka
Na narodziny w słowie dom.
.

napisał Seamus Deane
tłumaczył Bohdan Zadura

P.S.
Wiersz jest piękny tym rodzajem piękna, który wynika z jego tajemniczości i wieloznaczności. Tak jak piękne, pełne ukrytych sensów może być uczucie do drugiej osoby, czy też nasze tajemnicze bytowanie na tej planecie.

The Key to the Fields – Rene Magritte

Ofiara globalizmu?

15 czerwiec 2008 89 komentarzy

Stworzyłam własny, skromny wideoklip, chciałam go wysłać na YouTube, i tu spostrzegłam, że znowu coś jest nie tak w tym kraju, i że mój dostawca usług internetowych oszukuje mnie bardziej niż sądziłam, bo nie udało mi się przekazać kilkunastu, ani nawet kilku, megabajtów na serwer… Czy mieszkam w Drugim Świecie, którego mieszkańcy ciężko pracują na dobrobyt mieszkańców bogatszych krajów, i tym samym jestem ofiarą globalizmu? I czy dopiero pełny rozwój globalistycznej gospodarki przyniesie do mojego domu ten szybki bezprzewodowy Internet z reklamowego klipu? A może Polska nigdy nie znajdzie się w Pierwszym Świecie? A jeśli ten bezprzewodowy w ogóle nie nadaje się do wysyłania megabajtów?
Mój wideoklip składa się z Kyoto Jazz Massive – Mind Expansions (Instrumental) i z większej, wyraźniejszej wersji poniższego obrazka, dostępnej pod załączonym linkiem. Na YouTube Jest wokalna wersja Mind Expansions, ale nie cierpię “śpiewania” w jazzie i nie umieszczę jej tutaj.

Wassily Kandinsky – Kompozycja VIII

Cały ten zgiełk

13 czerwiec 2008 16 komentarzy

“My difficulty is only an — enormous — difficulty of expression.”

                                                         Ludwig Wittgenstein

Rozmawiałam trochę ostatnio na jednym z blogów, i wystarczy mi na długo tego rodzaju dyskusji. Wymiana komentarzy była mało sympatyczna, nie do końca prowadzona z mojej własnej i nieprzymuszonej woli, bo poniekąd zostałam do niej sprowokowana, ale uległam tej prowokacji świadomie. W miejscu owym panowała mniej więcej taka atmosfera, jak na załączonym obrazku… Łatwo się domyśleć, który element tego dzieła ma nawiązywać do mnie. Groteska. Tam też było groteskowo. Wniosek taki, wcale nie odkrywczy, że nie każdy z każdym może tu sobie pogadać… Nie ten styl, nie to rozumienie świata, i przede wszystkim, nie to rozumienie słowa.

Szkielety walczące o śledzia – James Ensor

Muzyka

10 czerwiec 2008 10 komentarzy

Nie opiszę tej muzyki, ani jej nie opowiem.
Może komuś uda się ją namalować.
Odpowiedzieć na muzykę mogłabym tylko muzyką;
Nie umiem grać, więc będę milczeć i słuchać.

Dwórki – Diego Velazquez

Tagi:,

Nie-kumpelka

8 czerwiec 2008 60 komentarzy

Nie nadaję się na “kumpla” dla mężczyzny. Za mało mam w sobie męskości? Za mało chęci zaprzyjaźnienia się? Czy przyjaźń między kobietą a mężczyzną w ogóle istnieje, czy zawsze kończy się związkiem, albo też przyjaciółmi są ludzie, którzy kiedyś byli w związku? Nie jest też tak, że każdy napotkany przeze mnie facet to “wróg”, obiekt do zdobycia, czy przeciwnik do zwalczenia, co mi ktoś próbował przypisać. Dla niektórych to może nie do pojęcia, ale możliwe są inne opcje niż tylko kumpel, przyjaciel, ofiara… W przeciwieństwie do wielu kobiet, najpierw jestem człowiekiem, dopiero potem kobietą, a ma to takie implikacje, których przeciętny koneser “kobietek” czy “prawdziwych kobiet” niestety nie pojmie, i zawsze będzie widział we mnie przeciwnika…

Led Zeppelin “Night Flight” (1975)

W ciemność

7 czerwiec 2008 23 komentarzy

Zapomnieć wszystkie słowa,
konstrukcje i metafory.
Po co je znać,
kiedy i tak nie można
się porozumieć.
Nie mówić,
nie myśleć,
nie rozumieć.
Nie czuć.
Odejść w niepamięć
własnego umysłu.

Paul Delvaux - Mała stacja kolejowa w nocy

Mała stacja kolejowa w nocy – Paul Delvaux

Plac Zbawiciela

5 czerwiec 2008 12 komentarzy

Przedwczoraj po raz pierwszy obejrzałam “Plac Zbawiciela”, wyreżyserowany przez Krzysztofa Krauze i Joannę Kos-Krauze. Pierwszy i chyba ostatni, bo film jest przerażający, i jego chora atmosfera przez dłuższy czas zatruwała mi umysł i serce. Najpierw myślałam: “Straszna historia, ale to przecież fikcja.”, potem przeczytałam, że to wszystko naprawdę miało miejsce w Warszawie. Jakkolwiek budzący grozę, to bardzo dobry obraz; prawie idealnie przystający do rzeczywistości, pozbawiony większych przerysowań. Sama historia niestety niekorzystnie świadczy o naszym społeczeństwie. Artystycznie film jest o wiele lepszy od tak głośnych dzieł ostatnich lat, jak “Pręgi” czy “Komornik”, i tu prawie zgadzam się z opinią jednej z krytyków:
Magdalena Miecznicka (“Dziennik”):
Chodzi człowiek na polskie filmy i obstawia, po której minucie zacznie się rumienić. Oglądał na przykład wychwalanego “Komornika” i głupio mu było za przerysowaną Kożuchowską i za scenarzystę, który pozwolił na łopatologiczną dobroduszność przesłania. Pobiegł na nagrodzone “Pręgi” i od pierwszej minuty wstydził się za recenzentów i jurorów, że nie umieli dojrzeć w tym filmie kiczu. (…) I nagle idziemy na nowy film Krauzego. (…) I jakbyśmy się znaleźli na innej planecie. Wszystko w tym filmie jest doskonałe. (…) Siedzimy pochłaniając każdą minutę i prosta społeczno-rodzinna historia budzi w nas metafizyczny strach, pokazując jak na dłoni to wszystko, czego chcielibyśmy nie wiedzieć o własnym życiu. (…)

Gloomy Situation – Wassily Kandinsky