Oczekiwanie
Czekam.
Na letni deszcz.
Na prawdziwego człowieka.
Na moje tu i teraz.
Na spełnienie złych snów.
Na Twoją obojętność.
Na nasze nigdy.
—
Sława Przybylska “Pamiętasz była jesień”, 1958
Czekam.
Na letni deszcz.
Na prawdziwego człowieka.
Na moje tu i teraz.
Na spełnienie złych snów.
Na Twoją obojętność.
Na nasze nigdy.
—
Sława Przybylska “Pamiętasz była jesień”, 1958
© Moon and Kratery, 2007- 2009.
Unauthorized use and/or duplication of this material without express and written permission from this blog’s author and/or owner is strictly prohibited. Excerpts and links may be used, provided that full and clear credit is given to Moon and Kratery with appropriate and specific direction to the original content.
Tak tyci, a tak wiele zawarłaś w strofach kilku….Oby nigdy nie spełnione było. Howgh!
komboj w kapelusie? Nieeeee! Pióropuszem glacę chronię!
Dziękuję. Choć według połowy tego netu zasługuję na wszystko, co najgorsze.
Masz te fijołki ode mnie dziewczyno,
chociaż chłopak je przynieść powinien.
Przyszłość z wiersza niszcząc bezczynną,
Fijołkam tęskną bajkę nawonić,
lecz z pointą radosną ,bo. ….inną…
@Witaj Moon, wiersz śliczny, jak wiele innych.
Miłego dnia(w gifach fijołków nie miałam..)
Dziękuję.
A gdzie te fijołki? Nie ma obrazka.
;-)) poszukam, jak się znajdzie- podeślę.
przepraszam za literówkę :
winno być :
Fijołakami*
Pozdrawiam z Gdyni paradującej dziś świętojańsko na ulicy Świętojańskiej( niegdyś tam mieszkałam).
Dawno nie byłam na tej ulicy.
Pozdrawiam :).
Nie żałuj !Istne piekło! Smog, hałas , a parada w iście amerykańskim złym guście.Ale Narodowi trzeba igrzysk!
Tak się teraz zabawiamy.
Okoliczni mieszkańcy mają z głowy spokojne noce, a pogłos wodą niesie się, aż do ..Brzeźna..
Też pozdrawiam:-)))
Na plaży w Brzeźnie jeszcze dłużej nie byłam… :).
Dotarły te fiołki od Babki… Dziękuję :).
http://moon5.wordpress.com/files/2008/06/k130.gif
Witaj Moon.Tu Gdynia, letnia i szalona.Obejrzałam dziś wystawę fotografii Kacpra Kowalskiego, architekta i zarazem paralotniarza.Wszystkie fotki robione z lotu paralotnią.
Niebywałe ujęcia.Miasto zupełnie wydaje się inne.
Nasi paralotniarze spełniaja też rolę podniebnych obserwatorów wyszukując niepokojące obiekty w morzu, nielegalne wysypiska śmieci itp.
Autor powyższych zdjęć obecnie tworzy w mojej dawnej pracowni.Szkoda,że nie mogę Ci paru fotek wysłać, ale może będą w internecie?
A poza tem zanosi się na kolejną burzę i wielkie nocne muzykowanie na miejskiej plaży.Usłyszysz z oddali?
Pozdrawiam.
Oto ten Kacper Kowalski:
http://www.kacperkowalski.pl/
http://www.aeromedia.pl/
http://www.gdynia.pl/zdjecia/?kategoria=19
http://ekologiawobiektywie.pl/page/galeria?&g2_itemId=954
Jak skaczący podniebny diabełek na tej paralotni :). Potem obejrzę.
Tu jest gorąco, ale niestety burzy chyba nie będzie, przynajmniej ja jej nie czuję w powietrzu…
Pewnie nie usłyszę tego muzykowania. Do Gdańska mam godzinę drogi (70-80km), do Gdyni jeszcze dalej.
Pozdrawiam.
P.S.
Już się zanosi na deszcz.
Dzięki za te linki, Kacper to krewny mojej koleżanki ze studiów.Prywata tu się wkradła, ale myślę,że czasem warto poruszyć na blogu coś innego.
Moje spotkanie z paralotniarzem bardzo było zabawne.
Przechodziłam z psem obok plaży, kiedy nagle , jak piszesz trafnie jakiś “diabełek” zaczął mi lądowac na głowie.
To coś nie było jednak takie maleńkie.
Uciekłam na bezpieczną odległość.
Lotnia wlokła młodego człowieka jeszcze kilkadziesiąt metrów w stronę morza.Pobiegłam na pomoc.
Pytam:- nic się panu nie stało?
A on na to:-nic tylko k….a zimno!!Takie to było poznanie.
Teraz Kacper lata nieraz nad moim lasem stumilowym, a w mojej dawnej pracowni tworzy wspaniałe projekty architektoniczne.
*Kaszubi dzisiaj rozprawiają się z “kanią”.Staodawnym zwyczaję ścinją ptaszysku głowę, a wszystkie nieszczęścia,które im przynosła przez ubiegły rok.Potem biesiadują, niuchają tabakę, śpiewają na pohybel ” purtkowi”
czyli diabłu właśnie.I tak do magicznej nocy świętojańskiej.
Trochę barbarzyńskie to ścinanie głowy. Mam nadzieję, że tylko na niby.
Nie mam żadnych kaszubskich korzeni, ani niemieckich…
Bardzo piękne te zdjęcia Gdyni. Zbyt mało znam Gdynię, Gdańsk o wiele lepiej – mieszkałam tam przez jakiś czas.
P.S.
Jak Polak z Polakiem, czyli “polskość” czy chamstwo…
http://mcbor.wordpress.com/2008/06/20/mam-dosc/#comments
Do blogowych gości: zobaczcie te cuda.Naprawdę warto!Polecam szczególnie “Bałtyk zamarza”.
Pozdrowienia.
Naturalnie “kania” to drapieżny ptak,symbol niesczęść i niepowodzeń.O ile wiem robi się kukłę “kani” i ..pod topór.
To troche tak, jak topienie Marzanny na wiosnę.
Wiadomo, wszystkie obyczaje są barbarzyńskie, tak się ratowały pradawne społeczności przed lękiem przed “nieznanym”.
Stan psychiczny wielce dotkliwy.
Ludy afrykańskie mają jeszcze “makumbę”, latynoamerykanie obrzędy woodoo.
Co kraj to obyczaj.Lubię sobie czasem o tem poczytać.
I uwaga do linka “polskość”.Mamy zgubne wady narodowe, ale myślę,że ” chamstwo” wyłazi z człowieka pod każdą szerokością geograficzną i niekoniecznie ten ” dobrze urodzony” w salonach, a karmiony na porcelanie to”pan”, a inny z lepianki akurat” cham”(Mówimy o manierach rzecz jasna)
Jest takie przysłowie “: i w Paryżu nie przerobisz z owsa ryżu”.Tak to widzę.
Oj, burza wisi w powietrzu…
U mnie stan psychiczny raczej dobry mimo tego, co tu się działo, włącznie z dawanie linków do wierszyków (u Lunetariusa) i do teledysków (u mnie) mających zobrazować, jaka paskudna jest ta Moon… :|
Kiedyś też lubiłam poczytać sobie o obyczajach różnych ludów. Więcej, choć pobieżnie, wiem o Voodoo niż o Makumbie…
Masz rację… Ten z “salonu” może być strasznym chamem, a ten z “chałupy” człowiekiem wielkiej kultury. Mnie jednakowo blisko do jednych i do drugich, czy raczej jednakowo daleko, bo z żadną z tych grup się nie utożsamiam… Byli wśród przodków rzemieślnicy, chłopi, zubożała szlachta…
Witaj Moon, to mamy podobnie, w rodzinie byli osobnicy z różnych społecznych grup. Myślę,że określenie “chama” dziś mocno się zdeprecjonowało
.Dawniej było przypisywane osobom o niskim statusie majątkowym , tzw. siłom najemnym( a niby dziś jest lepiej?)
Częściej się spotyka ” chamów”z willą, furą i komórą”, a ich zachowanie to najczęściej satysfakcja z poniżania innych.
Mam swój własny punkt widzenia na” chamstwo” nie razi mnie wytykanie mi moich wad, tylko wykorzystywanie ich przeciw mnie!!
A pewien mój znajomy( dusza towarzystwa, rozchwytywany, lubiany) zapytany, jak on to robi,że ma takie relacje z innymi – odpowiedział:
*” Nigdy nie oceniam ludzi z miejsca w którym jestem, tylko z miejsca w którym oni są”
**nigdy nie opowiadałem jednej kobiecie (nawet mojej ukochanej żonie!) o moich relacjach z innymi kobietami, uważałbym się wtedy za drania, wygrywającego moje sprawy przy pomocy kobiecych słabości, a to uważam za niegodne mężczyzny.”
Pewne: ten mój koleś “chamem” nie jest cokolwiek to znaczy….
Pozdrawiam z Gdyni lejącej jak z cebra…
Przed dzisiejszą nocą- zawieś żóltą wstążkę na swoim balkonie( nie pamiętam, ktoś to pięknie śpiewał(Steve Martin?):” zawiąż żółtą wstążkę wokół starego dębu”!!
wszak wigilia nocy świętojańskiej przed nami..magiczna!!
Te dwa cytaty świadczą o tym, że ten pan był dżentelmenem. Jakże rzadki gatunek tu w necie, gdzie głownie męskie chamidła brylują ku uciesze “facetek”, bo przecież nie kobiet…
Masz rację. O wiele “niższe” jest wykorzystywanie naszych wad przeciwko nam, niż zwyczajne przyjacielskie/nieprzyjacielskie wytknięcie ich nam.
Pozdrawiam.
A wiesz znów mnie sprowokowałaś do wypowiedzi.Przecież na Twojej stronie bywają kulturalni panowie, mogę wymienić, choć nie chcę (dla mnie wyjątek to Proces, rzeczowy, konkretny , a wypowiedzi nie pozbawione soli attyckie( odrobina uszczypliwości nadającej wypowiedzi smaczku).
A panie to markietanki( pisałam u Ciebie o tem)_ podążają za tymi,którzy nigdy twarzy nie pokażą i nie o Twoje problemy tu chodzi.
Gdzieś trzeba się pokazać, jak trudno w realu.Tam można wzbudzić popłoch.
Nie chciałam dziś wracać do spraw z ubiegłego tygodnia.
Poszukaj wśród blogowych przyjaciół.To są ludzi do rozmowy na blogu.Odezwę się jeszcze, ale myślę,że warto dać innym miejsce.Pozdrawiam, a tu sobie polewa i polewa…
*ps. pan koleżka o którym wyżej jest dżentelmenem, ma się dobrze( żona i dzieci też) i o dziwo wychowała go samotna i dość niezamożna Matka.Przepadałam za Nią.
@ps literówki, jak zwykle wybacz:samotna*
no to ja Ci” wytykam wadę”:Możesz zaczepki skwitować milczącą pogardą, a masz jeszcze inne instrumenty w ręku.
Nie bierz wszystkiego” jak leci”,już
dawno minęły czasy,że po wszystko trzeba było wystawać w kolejkach.
Są możliwości wyboru.
Markietanki….
Bardzo trafne określenie zdecydowanej większości pań tu wpadających.
I nie o mnie tu chodzi, ale o nie same i o ich sieciowych absztyfikantów.
Robią mi tu “targowisko próżności”, i jednocześnie miejsce ekspansji ich “kobiecości a rebours“.
Smutne to wszystko, Babko…
Zmagam się z tym “syfem”, że się tak brzydko wyrażę, od kilku miesięcy. Wkrótce chyba wprowadzę moderację komentarzy, bo na brak kultury pewnych osób nie ma innego sposobu :|
A ja już klasycznie pozwolę sobie stwierdzić, że Panie przesadzają w tym umartwianiu się nad losem ludzkości. Doprawdy, dostrzeganie walki na “kobiecość/niekobiecość” w tych blogowych zmaganiach to dla mnie kuriozum – i piszę to jako facet, facet, które niejedne zmagania, niejedną “wojnę samic” widział. Na żywo i w sieci.
Tłumaczenie tego wszystkiego kobiecą zawiścią jest dla mnie banalnym spłaszczeniem zagadnienia, swoistą kanalizacją problemu – toż problem skanalizowany łatwiej obłożyć pogardą, czyż nie?
Dowcip o prawdziwej damie mi się przypomniał, ale to zostawiam na następny raz.
@Monn rób to, a nie strasz tylko!!
Uwaga :nie wszystkie Panie odzywające się u Ciebie podciągnęłabym pod jedna linijkę.Poczytałam niektóre blogi i mam żywą nadzieję,że może tylko( jak to kobiety) uległy niejasnej dla mnie presji.Nie wiem …
Zaprzyjaźnonego pana?Zborowej euforii.To handel wymienny Moon, coś za coś!!
*
A miało być tak przyjemnie! Fjołki już nie pachną?
Od pewnego czasu nie mam netowego wsparcia w sprawach komputera, doceń chociaż,że długo szukałam tych fijołków i po długich mękach udało mi się!!
**
Miałaś łatwiej niż ja znajdując linki Kacpra.
Eueech, szkoda gadać!
Czy choć jedna osoba zobaczy Gdynię z lotu Kacpra?
Zróbie to proszę!Bo ( szantaż!!) ulegnę zwątpieniu!!:-((
Babko, zgadzam się. Jeśli moderacja komentarzy, to jawnie, szybko i od razu – jeśli mogę wyrazić moje skromne zdanie – za dużo tu marudzenia, które przytłacza poezję tudzież inne formy emocjonalnej ekspresji.
No właśnie!Niech nie będzie, jak gdzie indziej!Wiersz, proza i o tym spodziewam się dyskusji.Pozdrawiam, bo padam komputerowo, a mam na jutro mnóstwo spraw do zrobienia, przecież wiesz.
Dobranoc!
@Babka z Gdyni
Jeszcze raz dziękuję za fiołki…
Doceniam to, ale pozostanę przy swoich sympatiach i antypatiach, i Ty pozostań przy swoich. Bardzo dużo Nas obie łączy, ale i dzieli “cały kosmos” :).
@Black Ops
Możesz wygłaszać tu swoje dowcipy o prawdziwych damach, i jakiekolwiek inne dowcipy, aluzje i złośliwości… I tyle ode mnie.
Każdy ma inny sposób na dowartościowanie się :|Mogłabyś rozwinąć powyższą frazę, odnośnie dowartościowywania się?
Albo lepiej nie, w końcu nie o to chodzi, jestem za przycięciem dyskusji obok tematu.
Chciałam usunąć ten post o “dowartościowywaniu się” w sekundę po opublikowaniu go, ale się nie udało. Mój komputer ma dziś ciągłe skanowania portów, i bardzo częste przerwy w połączeniu z siecią.
Wobec skreślenia tego postu lepiej nie kontynuować dyskusji w tym temacie.
@ gniew mnie osaczył!!Czy nie widzicie Moon i Black Ops,że przez cały nieomal wolny dzień usiłuję zaaplikować Wam i czytającym inną opcję.Nawet się nie dziwię,że mi się oberwało!Jasne,że nas kosmos dzieli i wiek.
Wszak to leci chyba przez satelitę.Ja sobie lecę… sama, swoja ścieżką…
W nosie mam zbawienie ludzkości!!Chcę znać takiego, który tego dokona i żeby nie było” zamienił stryjek siekierkę na kijek”.
Czy tu nikt nikogo nie rozumie?Wierszem krótkim pięknym się zaczęło, a skończyło… jak zawsze.
Z Tobą Moon łączy mnie zamiłowanie do poezji i może dłużej od Ciebie piszę, ale z podziwem czytam Twoje wiersze, bo mnie nie stać na wiersz”biały”, syntetyczny , lapidarny, a tyle mówiący.
I to jest Twój prawdziwy atut.
Tu się nikt nie musi dowartościowywać, poza rzecz jasna tymi,ktorzy tego gorąco zapragną.Nie widzi Ci się- to ciach!
Po postach, linkach itd.Po własnych też!
Pozdrawiam Oboje @Black Ops (chętnie poczytam Pańskiego bloga) i @Moon!
Noc jest świętojańska, niech Wam się spełnią dobre wróżby.
Nie zamierzałam Cię urazić, Babko, nawet jeśli tak to zabrzmiało… Wyraziłam tylko tzw. prawdę psychologiczną, choć mogłam to uczynić w innej formie… :| Moja wina.
Od dawna przypisywane mi są złe intencje, i to głównie przez panie, które same mają te złe intencje, a które po prostu jestem zmuszona nazywać “chamkami”, bo mam już dość owijania w bawełnę…
Nie dość, że czepiają się mnie tu, to chodzą po innych blogach próbując zniechęcić do mnie innych, zwłaszcza facetów, co mówi samo za siebie…
A facetów, którzy im “ulegają” oczywiście przestałam już szanować, i dzięki temu straciłam kilku blogowych “przyjaciół”. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :(
“W nosie mam zbawienie ludzkości!!Chcę znać takiego, który tego dokona i żeby nie było” zamienił stryjek siekierkę na kijek”.”
Pani wybaczy, ale Jezus jest zajęty.
Że kosmos nas dzieli, to pewne. Że wiek… cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz stwierdzę, że to nie ma nic do rzeczy. To sieć. Tu nie wiek, ale sposób – i zawartość – przekazu ma znaczenie. Lekcja dla niektórych gorzka – podważa się ich autorytet, zdawać by się mogło, naturalnie przynależny – niemniej zarazem słuszna. Oczywiście, że “mądrość” człowieka możemy mierzyć sumą jego osobistych przeżyć, ale tu, w sieci, musimy wziąć pod uwagę zwinność w “mądrości” dowodzeniu. W charakterystycznym dla internetu sposobie wyrażania myśli. Tak długo jak zostajemy anonimowymi awatarami, wszystkie inne przymioty – poza wyrażaniem słowa pisanego – tracą znaczenie.
Moon wspomniała mimochodem o dowartościowywaniu się. Spytałbym o sens tej wypowiedzi – nie dlatego, że jest bezsensowna, ale dlatego, że wyrażona tu – w komentarzu na blogu – daje zbyt szerokie pole do interpretacji. Zbyt wielką szansę na ominięcie Jej zdaniem podstawowego znaczenia – na rzecz znaczeń innych, równoprawnych.
Wspomniała też o przyjaciołach. Nie pierwszy raz. Czy istnieje przyjaźń w sieci, pomiędzy ludźmi, którzy nigdy nie widzieli się na oczy? Czy to możliwe? Czy nie dopisujemy na kolanie znaczeń do pojedynczych nawet słów, rzuconych mimochodem w komentarzu do notki, z którą komentarz ów nie zawsze ma cokolwiek wspólnego?
Czy stopień zaangażowania emocjonalnego w “bycie” “na sieci” nie zależy od doświadczenia wynikającego z czasu funkcjonowania w rzeczywistości internetu?
Nie ma przyjaciół w sieci.
Co do reszty, nie chcę się tu teraz wypowiadać.
@Black Ops- nareszcie przeczytałam coś,o czem od niedawna( bo tyle “funkcjonuję” w sieci) nieomal jestem przekonana.Proszę zatem o poprawkę na emocje(taki charakter, temperament, czy co tam jeszcze Pan uważa).
Mam od dawna takie odczucie.Choć niektórzy starzy netowi bywalcy usiłowali mnie przekonać,że się mylę, co znaczyłoby,że i Pan się myli.
Nie ma netowych ” przyjaźni”, pójdę dalej: nie ma moralności, lojalności, etyki itd.
Ale też autor bloga narzuca temat.W dzisiejszym i innych piękny był wiersz.Nie można się dziwić,że podeszłam doń z emocjami.Tak jak do Gdyni widzianej okiem paralotniarza.
Ale przecież blogi to nie tylko literackie próby, choć przyznam wielce pociągające.
Jeśli zechce Pan zrozumieć moją opcję, to tym tokiem rozumowania idąc- w jakimś sensie lubię Moon.
I ani Pan, ani Ona nie wiecie naprawdę, czy nie jestem przypadkiem wąsatym starszym panem, osławionym już gajowym Maruchą, czy może słodką, a nieznośną Sou.
Chyba,żebym przypadkiem … napisałam prawdę….
Dobra lekcja!Pozdrawiam serdecznie ;_)))
Nawet Pan nie wie, jak bardzo mi Pan pomógł.I gdyby to nie była sieć, takie medium -pokusiłabym się o napisanie,że :wdzięczność moja będzie Pana ścigać do grobowej deski”.Nie ma w tym ironii.
“Nie ma netowych ” przyjaźni”, pójdę dalej: nie ma moralności, lojalności, etyki itd.”
Primo: ja nie stwierdzam, ja pytam. Moon co jakiś czas pisze o przyjaźniach netowych, których nie ma, ja mam tu zdanie odmienne. Mieszane. Bo czym jest sieciowa “przyjaźń” i jak wiele zależy od cudzysłowia?
Drugie primo, zwane też secundo: nie zgodzę się. Odnośnie moralności (śliski temat, moralności nie ma też często w życiu realnym), odnośnie lojalności (lojalność musi mieć jakieś podstawy), odnośnie etyki (temat mniej śliski od moralności, niemniej również można się potknąć). To wszystko w sieci można znaleźć. Pytanie tylko, z której strony się patrzy. To, co dla jednego będzie kumoterstwem czy “kliką” czy “bagnem”, dla drugiego będzie właśnie lojalnością, znajomością, przyjaźnią. Ale i niekoniecznie – to, co dla kogoś postronnego może zdawać się przyjaźnią między dwoma osobami w sieci, dla nich samych może stanowić li tylko znajomość, dość powierzchowną.
@Black Ops- jeśli w ferworze ” dyskusji” naruszyłam Pańskie uczucia religijne- bardzo przepraszam!!
Jestem agnostykiem.
Moje? Uczucia religijne?
A co to takiego?
Nie ma przyjaciół w sieci, natomiast są wrogowie :|
Ale o niebo lepszy jest jeden prawdziwy wróg, niż kilku “przyjaciół”….
Będę się upierał: zdarzają się przyjaciele w sieci, niemniej nie każdy na nich trafia, ot co.
Nie trzeba tak dosadnie… Widać wyraźnie, że nie każdy trafia.
Moon… ty nadal widzisz same krzyże.
Pisałem już, że nie wszystko koncentrować się musi na tobie, w tym moje wypowiedzi. Ilekroć ty generalizujesz, masz na myśli cały świat dookoła. Więc jak to jest, że gdy generalizuję ja, jedyne, co widzisz, to krzyż, wypowiedź skierowaną ostrym końcem w ciebie?
W ten sposób zawsze będziesz widzieć krzyże. Wrogów. Fałszywą przyjaźń, czy czego tam jeszcze nie zobaczysz.
To było pół-żartem, pół-serio… :| Tak, jak duża część moich wypowiedzi w sieci, co jest dość nieładne z mojej strony, ale inaczej nie potrafię wobec tej “grozy”, jaką tu na co dzień widzę, czyli tego co wyprawia Proces7 czy inni.
Moon, to trochę jak dziecko, które po raz trzeci wtyka gwóźdź do kontaktu i się dziwi, że kopie prądem. Sądziłaś, że zmienisz Procesa? Że Twoje pojawienie się zmieni klimat na jego blogu?
Mesjanizm?
To nie klimat. To duszna dżungla, gdzie od czasu do czasu słychać … (lepiej to pominę, bo może się wydać niesmaczne).
Nie ma we mnie mesjanizmu, wcale nie chciałam zmieniać klimatu tego bloga, chciałam tylko wymienić opinie z ludźmi, o tym i owym, a zostałam obrzucona serią epitetów, i inne rzeczy…
Tam trzeba poważnej opieki medycznej, a nie przytakiwania, “podlizywania się”, i urządzania najazdów na mnie, czy inne blogerki…
@Black Ops, post 40 cytuję”to wszystko w sieci można znaleźć , zależy tylko z której strony się patrzy”.
Czy to nie to samo (patrz mój post nr.21) pod* co cytat z zyciowego “credo”mojego koleżki?:
(Nigdy nie oceniam ludzi z miejsca w którym jestem, itd….)
To pod ** też prawdziwe, sprawdza się również w realu.
Czytam Pana dokładnie, ale czy Pan mnie też?
Pozdrawiam Pana i Autorkę.
@Black Ops- otóż od ponad roku przyjaźnię się,( bez cudzysłowu) w sieci z pewną dziewczyną.Właśnie jedzie do mnie z wizytą w realu!Proszę nam życzyć miłych chwil!!
@moon:
ty? obrzucona seria epitetow? przez zlych ludzi? a ty nic zlego?
ty do wszystkich taktownie – jak matka teresa cichutko. tylko zupke nalewasz wszystkim potrzebujacym.
wez przestan, bo zostaniesz santo subito jeszcze w te wakacje!
jak ty to robisz, ze tak pieknie potrafisz przekonac sama siebie do tego co wypisujesz?
@ktoś mnie tu mimowoli trącił!:-)))))Matka Teresa.
@Moon, masz ciekawy temat,www.gazetawyborcza.pl
z dziś.
Europarlament chce opanować blogosferę!
“Blogi są skutecznym narzędziem uprawiania lobbingu”
i inny cytat” niektórzy pod fałszywym nazwiskiem mogą kogoś oskarżać, szantażować, czy poniżać”.. itd
Warto przeczytać!!I podjąć dyskusję( bez inwektyw).
Idzie nowe!!
@HLB
Ani to śmieszne, ani mądre, co napisałeś…
Idź Ty lepiej wspierać paranoję Procesa7. Wszyscy, którzy mu przytakują wyrządzają mu krzywdę, bo tam widać typowe objawy paranoidalne, wymagające poważnego leczenia :( Z tego, co widziałam, to tylko bloger Olgierd miał odwagę publicznie to powiedzieć… Zresztą na Twoim blogu.
moon, no bo to mialo byc glupie i smutne. adekwatnie do opisywanego przeze mnie przypadku.
ps. a dlaczego powtorzylas to trzy razy? boisz sie ze raz bym nie zrozumial, czy tylko chcialas w ten sposob podkreslic jakie to jest istotne przeslanie.
widzisz moon, caly czas zaje ci szanse zachowac sie przyzwoicie, ale ty nie chcesz skorzystac. i to ja ponoc jestem ‘ani-smieszny, ani-madry’.
po prostu nie chcesz zrozumiec, ze postepujesz w sposob jaki zarzucasz innym. dajmy temu spokoj….
a co to jest ten mityczny ogier blogert czy bloger olgierd? co to za niesamowita wyrocznia i gdzie to znalazlas?
Te multiplikacje postów to pomyłka, już zlikwidowana. I po te dziwne uwagi?
Najpierw sam się zachowaj przyzwoicie, potem możesz mi dawać szansę…
Koniecznie musisz nazwać mnie smutną i głupią? W ten sposób o sobie samym bardzo źle świadczysz.
Ależ Ty jesteś przerażający :(
Nie trzeba autorytetu Olgierda. Klasyczne objawy schizofreniczno-paranoidalne dostrzeże każdy w miarę inteligentny człowiek.
> Koniecznie musisz nazwać mnie smutną i głupią?
to ty napisalas ze moje wypowiedzi sa ani-madre, ani-wesole. co mozna tylko odczytac jako glupie i smutne.
mnie to nie obraza, bo co ma mnie zaraz obraac. ale wychodzi na to ze odpowiadasz sama sobie, a co gorsza sama ze soba sie sprzeczasz.
i co ma skanowanie portow do 5 roznych postow jakie wsyalas z tym samym poczatkeim? kto ci skanuje porty i w jakim celu? zeby ci wykrasc twoje posty zanim je wyslesz?
pozwol ze wymiksuje sie z twojej nader nadobnej rozmowy z wlasna glowa. no serdenko, baw sie dalej – tylko sie nie rozpec i nie wlep bana samej sobie, bo wtedy bedziesz miala przechlapane.
No, jak miło… brrrrrrrrrrr!!!!
Są miejsca, które są niczym niekończąca się opowieść. Jakikolwiek wpis by się nie pojawił, często na bardzo interesujący wątek to i tak wszystko sprowadza do “ciekawych” diagnoz o charakterze medyczno-psychiatrycznych .
Wiem, wiem! Nie muszę się tu promować i komentować, ale tak po prostu… szkoda mi tego wiersza na samym początku. Wiersz jest wielkim nieobecnym tej dyskusji mimo, że… jest.
@HLB
Wydaje Ci się, że jesteś taki mądry… A Twoje bezmózgie “wielbicielki” piszą, jaki byłeś zabawny u tej Moon i gdzie indziej :).
Skanowanie portów powoduje, że mam problemy z dotarciem do serwera i dlatego nie zdążyłam na czas usunąć tych powielonych postów… A powieliły się dlatego, że redagowałam je “w trakcie wysyłania”.
Skanowanie portów jest od dawna wykazywane przez Sunbelt Personal Firewall 4.
Kto wie? Może i ktoś chce mi “ukraść” moje posty? Jeszcze trochę z Tobą porozmawiam i naprawdę zacznę tak myśleć :(
Przerażasz mnie.
@Lunetarius
Psycholi tu na WP nie brakuje, jak i w życiu, i Twoje dywagacje tego nie zmienią.
Jeśli uważasz, ze wspomniany człowiek jest normalny, a moja diagnoza nietrafna, Bóg z Tobą, “dobry” człowieku…
@Lunetariusie, może chciaż polataj nad piękną Gdynią na paralotni,bardzo mi na tem zależy,Linki wyżej.:-)))
*wierzę w to skanowanie portów, zdarza się na innych blogach też.
Dziękuję za życzenia, by Bóg mi towarzyszył, ale póki, co nie po drodze mi z nim.
Moja uwaga odnosiła się do odczucia żalu, że na okrągło wałkowane jest coś, co nijak się ma do Twego wpisu i tyle. Nie czuję się na siłach, ani z racji wykształcenie (nie jestem psychiatrą), ani z racji poznawania osób jedynie poprzez jednostronne wpisy do wystawiania cenzurek “normalności” lub jej braku.
@Lunetarius
To właśnie te jednostronne wpisy (ciągle o tym samym, dzień w dzień nieomal) i całokształt traktowania bliźnich świadczą o “idee fixe” u tego pana.
Nie znana mu w jakikolwiek bliższy sposób kobieta jest obdarzana szeregiem wulgarnych, chamskich, obraźliwych epitetów. No i te ciągłe “walki z wiatrami” na Bloxie, a wcześniej na Tlenie.
W tej chwili ofiara musi udowadniać, że nie jest katem, bo “dobry człowiek” Lunetarius broni biednego Procesa. Groza…
Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. I widać, że nie po drodze Ci z Bogiem :(
Ale, co ma Proces i Blox i Tlen z tym, co napisano wyżej.
Ja nie bronię nikogo, tylko dyskursu, który ugrzązł w bagnie zamiast tyczyć spraw, które zapisałaś w swoim wierszu. Nie przypisuj mi intencji bycia adwokatem Procesa, chyba że jest coś o czym nie wiem.
Czy kwestia Boga jest istotnym wyznacznikiem/płaszczyzną, w oparciu o która wyrabiasz sobie opinię o drugim człowieku?
Piszesz tak niejednoznacznie, “oślizgle”, aby nie stanąć wyraźnie po żadnej ze stron…. To bardzo brzydkie… Często widzę to u Ciebie. Dlatego nie lubię tych rozmów.
Tak. Stosunek do “Boga”, jakkolwiek go rozumieć, jest kluczowy w ocenie drugiego człowieka… A Tobie z “Bogiem” nie po drodze :|
Jeśli nie widzisz wyraźnego frontu porzucenia stylu obrzucania się nawzajem inwektywami i epitetami, to chyba jesteś niedowidząca, albo czytasz “inaczej” intencje moich wpisów.
Oczekujesz stanięcia/opowiedzenia się po którejś ze stron. Powiedz mi za czym/za kim ma się opowiedzieć ktoś czytający bełkot inwektyw.
A propos Boga. Czy siebie mierzysz inna miarą??? jeśli Bóg jest Ci bliski, dlaczego traktujesz innych inaczej niż on. może to oni – mimo, iż go nie znają – są bliżej niego?
Doczekałam się niewyrazistej mowy i kaznodziejskiego pouczania.
Miła Moon!
Proponuję mały eksperyment: Tam gdzie jest napisane przy komentarzu Moon zastąp nickiem Lunetarius.
Prawda, że czytając te wpisy z moim nickiem można pomyśleć, że jestem wredny, nieuprzejmy, chamski, zły??? Po prostu kawał chama i na dodatek przewrotny.
Pewnie zostałem nasłany przez Procesa, Bloxa i Obelixa z Asterixem. Hlb i Black Ops już się poddali (też problem kodów), została Ci jedynie Babka z Gdyni, ale ona nie jest oślizgła, bo opowiedziała się po wyraziście po “jasnej stronie mocy”.
Bez odbioru
Nie wiem, dlaczego przyszedłeś dziś “bronić dyskursu” na tym blogu… Czy to wydało Ci się takie ważne?
Eksperymenty rób sobie na swoim blogu.
Nie przypisuj mi tego, czego nie powiedziałam, chyba że jesteś marnym człowiekiem…
Nie interesują mnie obeliksy, asteriksy, i inni, więc nie wiem, dlaczego ich przytaczasz.
I nikt Cię tu nie nasłał… Sam jesteś taki “nadgorliwy” w dolewaniu oliwy do ognia.
Poza tym skąd ta pewność, kto się już poddał, a kto nie?
I co za problem kodów? Przerażasz mnie człowieku. Wypowiadaj się za siebie.
Czy Tobie się wydaje, że mnie zależy na każdym, kto tu przychodzi powiedzieć “to i owo”…
@Lunetariusie, skoro mnie wywołałeś do tablicy:
Opowiadam się zawsze po stronie słabszego, często po “ciemnej stronie słońca”. Długo się przyglądam, wnioski nieraz bolesne – wyciągam sama. Ilekroć nie zaufałam swojej intuicji, i tak się okazywało, że to ona miała rację.
Jest takie słowo zbanalizowane i potoczne, którego nawet nie lubię, ale nie znajduję innego odpowiednika: To solidarność!!! I Ty chyba najlepiej wiesz, czemu mnie przywiodła na tę stronę.
@ps.Black Ops- wyjechał o ile wiem w poszukiwaniu Wielkiej Kultury na Wschód, to pewnie dlatego dziś nie komentuje.
@nie bardzo rozumiem zwrot: “dyskurs, który ugrzązł w bagnie”.
Wiersz był krótki, dyskurs jak zwykle na blogach zmienił front.
*Na Twoim bywały większe igraszki, z ohydą włącznie, zdecydowanie nie na zadany przez Ciebie temat.
*Nie uważam, aby “vox avatarów” był “vox Dei”.
Chyba żeś istotnie Wielki Manitou!
> Skanowanie portów powoduje, że mam problemy z
> dotarciem do serwera
to zainstaluj GPSa na obudowie peceta, podloz poskladany w kostke PDF pod noge od biurka zeby sie nie kiwalo oraz wysyp worek czosnku naokolo rutera – zobaczysz komputer zacznie chodzic jak nowy. sam bedzie posty pisal. a ty bedziesz miala czas pogrzebac w PCIMPCI.
buaaaaaaaaaaaaaahahahahahaha…
nie twierdze, ze na tym wszystkim trzeba sie znac. ale kiedy juz cos sie pisze/mowi to warto wiedziec co sie pisze.
i nie wyzywaj moich wielbicielek, bo ci zwyzywam wielbicieli!
Posty 71-72 naturalnie dotyczy wypowiedzi Lvnetarivsa.
Tak HLB… Jesteś wielki…
GPS-em mieszam zupę, PDF-em tuszuję rzęsy, a kartę PCMCIA wkładam do piekarnika :|