Nieszczęśliwie zakochani
Oboje są szczęśliwie zakochani, jedno w drugim, jednak żadne nie umie o tym powiedzieć drugiej stronie, nie umie przerwać milczenia i wyznać tego, co zmieniłoby tak wiele… Brakuje jakieś “iskry Bożej” w tej ich miłości, czegoś, co ułatwia kontakty między kobietą a mężczyzną…
Na ile realna jest taka sytuacja? Czy ludzie naprawdę się kochający znajdują się czasami w punkcie, gdzie nie potrafią sobie tego wyjawić, jeśli nie wprost, to przynajmniej poprzez mniej czy bardziej wyraźny gest? Czy to tylko fikcja podobna trochę do historii z filmu “Niewinni czarodzieje”? Sądzę, że opisana sytuacja jest raczej nierealna. Prawdziwa miłość nie zna niezręczności czy wstydu. Zna tylko radość z przebywania z wybranym człowiekiem. Wtedy nie trzeba żadnych słów, wyznań, czy wyjaśniających gestów, bo wszystko jest jasne i oczywiste. Wszystko samo się staje i samo się dzieje.
—
“Niewinni czarodzieje”, Andrzej Wajda, 1960











To sa w koncu szczesliwie czy nieszczesliwie zakochani?
“Oboje są szczęśliwie zakochani, jedno w drugim, jednak żadne nie umie o tym powiedzieć drugiej stronie, nie umie przerwać milczenia i wyznać tego, co zmieniłoby tak wiele… “
I jedno, i drugie.
“Miłość to facet,który nie jest mi obcy,
ale to nie jest dobry gość!
Dlaczego tak go kocham?
Przeraża mnie jego głos,
który nagle mi powie; “dość”!
Zniknie , a ja się boję ..
zobaczyć jego plecy…
tak, jak się bałam
zobaczyć swoje oczy
w jego oczach..”
koment:ładną bajkę napisałaś Moon!!Pozdrawiam.
Co jest bajką? Pierwsza część wpisu, czy druga?
To Twój wiersz?
Pozdrawiam.
@Moon, Bajka o zakochanych rzecz jasna ,Twoja bajka piękna jest!
Pozdrawiam nawzajem.Pijana morską bryzą ulatniam się w sterfę marzeń i Tobie miłych życzę snów.
* ps. nie masz przypadkiem czkawki, albo uszy Cię nie pieką?;-))))
@ wiersz? a… nic coś mi ostatnio…chodziło…po głowie…
Gardło mnie boli… :|
Nie wytrzymał ON, nie wytrzymały ONE…
Trzeba pomścić “zniewagi”… Bo ręka podniesiona na władzę musi zostać odcięta…
Ciekawe przypadki uwikłania we “władzę” :).
http://www.kupinski.pl/blog/2008/06/25/kartaginski-syndrom/#comments
Noo MOON!Zupełnie nie umiesz sobie radzić z “konkurencją?”Zamiast się skupić na swoim blogu podsyłasz linki ?Przecież, kto chce i tak tam trafi.
Przyznam,że nie bardzo rozumiem.Umowę macie jakąś czy co?Pozory mylą oczywiście, ale … po co ta “powtórka z rozgrywki”????
Link nie zaszkodzi. Trafią tam spragnieni dyskusji na mój temat :).
Powtórki z rozrywki nie będzie. Jeśli będzie konieczne, wprowadzę moderację. To nie jest blog w plotkarskim duchu.
jeszcze mnie korci,( swoja drogą współczuję Ci z całego serca, bo jak widać została Ci tylko ta z Gdyni i to Babka, co za pech!Żeby chociaż dziadek…)
Jestem koniarą i wiem,że nie warto się kopać z koniem, a także ,że “nie podchodzi się do koni i do restauracji od tyłu!”
Może to Ci trochę rozjaśni perspektywę?
Na swoim blogu jesteś pani na włościach , a co się gdzieindziej wypisuje .. czytaj i owszem, ale i też..p..o..lewaj!
Nie wiem, jak on mógł napisać: “została Ci tylko Babka z Gdyni”… :|
Oczywiście nie zamierzam włączać się do tamtej dyskusji.
O, widzę że masz nowego trolla na blogu :) Rada: Zlewać. Bo inaczej zapaskudzi cały blog i nerwów Ci naszarpie.
Blog już zapaskudzony :|
Dojrzałam do zmiany frontu wobec “życzliwych” i nieżyczliwych.