Śnią się po nocach, jak utracona kraina szczęśliwości. Nie wróci się do nich. Inni właściciele, inne meble, inny klimat… Przywiązuję się do miejsc. Po opuszczeniu ostatniego mieszkania, przez dłuższy czas nie mogłam się pogodzić ze stratą. Mieszkałam tam bardzo długo. Wyszłam z niego w ostatni dzień stycznia kilka lat temu, i od tamtej pory nigdy tam nie wróciłam. Trzeba było je sprzedać. Trzeba było zamieszkać w nowym miejscu. Żal nie do opisania. Czasami śni mi się jeszcze dawniejsze mieszkanie, natomiast to ostatnie zdecydowanie zbyt często…
—
Beethoven, Symfonia nr 9, część I/VII, C. Abbado
Stare mieszkania
czerwiec 30, 2008, 03:02 autor Moon






przeprowadzałam się tak często, że nawet wspomnienia są pomieszane…
Nie lubię przeprowadzek, ani pakowania rzeczy.
Przeprowadzałam się dwa razy.Z przedwojennego obszernego mieszkania Rodziców, gdzie upłynęło nasze szczęśliwe dzieciństwo i młodość , do pobliskiej mojej pracowni miejscu, gdzie spędziłam najszczęśliwsze , najbardziej twórcze lata.
Zabrałam tam moją Matkę i nasze zwierzęta.
Było to miejsce magiczne.Wspaniałe obszerne wnętrze pełne powietrza i światła.Tam zostawiłam duszę i serce.
Po raz drugi przeprowadzałam się dwa lata temu, do miejsca gdzie mieszkam obecnie.I choć tu jest wiele wygodniej, a las ok.15o m od domu- zawsze będę tęsknić za pracownią.
(Mieszka i pracuje tam obecnie paralotniarz, architekt którego linki ze zdjęciami miasta- pokazywała Moon ).
Tęsknię za pracownią tak dalece,że mimo zaproszeń- nigdy tam nie pójdę, bo chyba pękło by mi serce.
Zdroszczę tym, którzy nie przywiązują się do miejsc, osób, zwierząt.
Ja miałam tu na myśli dwa rodzinne mieszkania: pierwsze dwupokojowe, drugie trzypokojowe… Poza tym było też mieszkanie wynajmowane, ale do tego byłam odrobinę mniej przywiązana. Pokojów, które wynajmowałam jako studentka zaraz po maturze raczej nie liczę.
Obecnie mieszkam w domu, nie w mieszkaniu. Tu nauczyłam się swoistej odwagi… Na początku był lęk w długie noce jesienno-zimowe
@ nie obce mi to uczucie, jak również lęk przed “nowym” ludźmi, otoczeniem, itd.
Ten brak swoistej “odwagi”zwłaszcza u kobiet, jest bardzo doskwierający.Po przeprowadzce nie sypiałam w nowym miejscu prawie wcale…Ale … już jest lepiej..:-)
I pomyśleć, że Amerykanie za punkt honoru mają zmianę mieszkania co najmniej raz na dwa lata.Trzeba by chyba być wagabundą, żeby znosić takie horrory!! Brrr
Myślałam swego czasu o uzyskaniu pozwolenia na broń, ale dobra broń dość kosztowna musi być… I nie wiem, czy dostałabym prawo do posiadania, raczej nie
Może kiedyś kupię gaz pieprzowy czy wiatrówkę, poprawi to chociaż samopoczucie.
Kiedyś okradli garaż-stary warsztat w pierwszą noc po kupieniu nowego samochodu… Samochód został, ale jak zwykle ukradli jakiś sprzęt
No to jak już broń kupisz (droga niestety) polecam się, jako instruktor.Dobrze strzelałam niegdyś do rzutków;-)))
* wracając do mieszkaniowych wspomnień:
Akademiki!To było to!Odbywałam wakacyjne praktyki w innych miastach i z sentymentem wspominam te zwariowane czasy:
Akademik “Zasada” w Krakowie( 6 m-cy pr.dyplomowa):-):-)
Warszawskie “Jelonki”.
Akademik w Bratysławie, gdzie uszami mi wypływała parzona przez tamtejsze miejscowe koleżanki herbata jaśminowa( do dziś nie znoszę!).
Ale wspomnienia mam wspaniałe. Pozdrawiam!
Chyba jednak nie kupię… ani o pozwolenie się nie będę ubiegać… Boję się
Zbyt wiele słyszy się doniesień o samopostrzeleniach…
Jaśmin ma męczący zapach. Herbaty z niego nie piłam…
W akademiku spałam dwa-trzy razy, u koleżanki, nigdy tam nie mieszkałam. Z dużą korzyścią dla mnie
Takie niestety były ówczesne akademiki…
Spójrz, jak Lunetarius dołączył się do “obszczekiwania” mnie na blogu Procesa…
http://proces.wordpress.com/2008/06/29/fakty-fikcje-i-fantazje/#comment-12363
@przeczytałam, ale nie zamierzam więcej tam zaglądać to wszystko jest takie wulgarne. Nie myślałam,że lun. odpowiada taka forma. To nie dla mnie MOOn. Nie dawaj więcej takich linków. Jest tyle piękna do odnalezienia nawet w sieci i, (obym nie porzuciła nadziei) wiele ‘pięknych umysłów” od których można się uczyć, i które inspirują. Zasmuciło mnie to
Zasmuciło Cię… Tacy są ludzie… Trzeba się z tym pogodzić
Tak zachowują się “świętoszki” piszące o filozofii i moralności…
moon gazowa mozna kupic za 150 zlotych bez pozwolen tylko rachunek zachowaj w razie czego
@skem to jest myśl!Broń gazowa, zupełnie o niej zapomniałam.Wszelka inna zawsze grozi jakimś niebezpieczeństwem, albo tym,że dostanie się w niepowołane ręce.Pozdrawiam Obie Panie:-|
@Skem
Mieszkam tu ponad cztery lata. Na początku bardzo się bałam. Teraz jest już lepiej… Kiedyś, gdy będę musiała być tu zupełnie sama, wtedy zastanowię się nad bronią gazową, choć nie zaszkodziłoby mieć ją już teraz… Każde hałasujące zwierzę napędza w nocy strachu.
@ a nie możesz mieć czujnego psa? Sierotę z azylu? Polecam.
Pies jest czujny w niewłaściwym kierunku… Szczeka na byle co, a nie szczeka na obcych… Na razie musi zostać taki… Podarowany i przywiązał się.
Jedyny bliski sąsiad, za ogrodem, ma dwie wyszkolone suki, coś na kształt owczarka alzackiego (?), nie znam sie na psach, zawsze wolałam koty… Idę na spacer, a one tylko patrzą, czy nie zbliżam się za bardzo do płotu, gdy się zbliżę, przerażający szczekot…
@ jestem psiara i znam się trochę na tym, psy za płotem zawsze groźnie szczekają, ale często poza nim są łagodne, zwłaszcza dla osób znajomych. A skoro masz psa, to zapewne i on się nauczy czujności. Jeśli się na psach nie znasz, to przecież można trochę w necie poczytać.
To inne zwierzę niż kot, ale raczej nawet, jeśli nie zaszczeka to da Ci znać, że ktoś obcy jest w pobliżu.
euuue, przepraszam za ten wykład nie miałam zamiaru sie tu wymądrzać. Potraktuj to jako radę. Dobranoc.:-|
Bywają psy niegroźne… Poza tym zwyczajny pies nie obroni przed napastnikiem, a morderczych psów nikt nie chce…
Dobranoc
babka: gazowa w niepowołanych rękach też jest groźna…
moon: możesz z moim osobistym rękę sobie podać… potrafi się nocą zerwać… bo coś stuknęło…
Kiedyś, gdy sąsiedzi stukali, starałam się zasnąć… Teraz gdy coś stuknie, wstaję z łóżka i sprawdzam ….
skem: ja się zrywam w nocy ,bo mi ukochany kot wchodzi w oczodoły bez pardonu, albo nagle zaczyna mnie ” miziać” po twarzy.:-)
Piosenka od “Babki z Gdyni” w temacie mieszkaniowym: Smokie “Living Next Door to Alice”
http://pl.youtube.com/watch?v=nqe9lAS3M48
Aduh, gak tahu bahasa nya
I don’t understand this language