Odnajdziesz mnie w tamtym starym filmie,
Gdy znowu będziesz miał ochotę go obejrzeć.
Nie powiem tam niczego nowego,
Tylko, że myślę i tęsknię,
Jak zawsze. I będę czekać…
—
Alain Resnais “Zeszłego roku w Marienbadzie” (1961)
lipiec 16, 2008, 01:19 autor Moon
Odnajdziesz mnie w tamtym starym filmie,
Gdy znowu będziesz miał ochotę go obejrzeć.
Nie powiem tam niczego nowego,
Tylko, że myślę i tęsknię,
Jak zawsze. I będę czekać…
—
Alain Resnais “Zeszłego roku w Marienbadzie” (1961)
Witaj Moon.Wiersz jak bezustanne oczekiwanie..Film, tak stary już dziś, jak ludzie starsi od Ciebie.
Kiedy byłam studentką oglądaliśmy ten kultowy film w Sopocie w DKF-ie.Jak sama nazwa wskazuje był to Dyskusyjny Kub Filmowy, więc po filmie, w parku, Spatifie, dyskusjom nie było końca.
Odbierałam ten film, jak ucieczkę przed uczuciem.I tak go dzisiaj odbieram.Ale czy ucieczka to mniej bólu?
A jeśli ” ucieczka” to, czy nie jest tak,że ktoś inny, niekoniecznie więcej wart od Ciebie, patrząc z boku okiem “łowcy”w tym samym momencie pomyślał:” o rany, jaka okazja!”
Jakaś miła dziewczyna na swoim blogu napisała piękny wiersz, nie przytoczę go, ani w całości, ani w detalach , ale sens był chyba(?) taki:” odeszłam ,ale kochać Cię będę , każda twarz ujęta w moje dłonie- będzie Twoją twarzą, a czułe słowa szeptane do innych uszu- będą slowami kierowanymi do Ciebie, choć nigdy ich nie usłyszysz…
ps.gość odjechał, przekazuje pozdrowienia
Jak oglądam takie filmy, zastanawiam się, czy istnieje miłość idealna…
Oczywiście nie ma…, ale mogą być związki prawie idealne, jeśli ludzie są “dopasowani” i jeśli starają się dbać o siebie nawzajem… Czy też może, jeśli jest w nich dość “ognia”, który długo się nie wypala… Sama nie wiem
Dobranoc Moon. Umęczonam wielce, aż się dziwię, że jeszcze nie zasnęłam przy klawiaturze- ile było wrażeń w ciągu dnia.Oczekiwałam na GG,czy moi goście dojechali na miejsce.
Nie warto!
Dyskusji już dziś nie będzie.Cały dom pogrążony w głębokim śnie. Porzuć smutki na noc- uruchom wyobraźnię!
Żeby Ci było weselej, na dobranoc - stare porzekadła:
“Nie ma dymu bez ognia” haha - tylko nie bierz tego dosłownie.
ps.
przeto trzymaj się ciepło!!
jeśli o “ogniu” mowa (wiesz,że lubię sobie zakpić, to się ponoć nazywa ” sól attycka” (nie mylić z naszą jodowaną!!)
Na moim GG cały dzień płonie ogień piekielny. Zastanawiam się, skąd ludzi mają, aż tyle czasu i determinacji, żeby w ciągu dnia obsługiwać GG jak sieć długa i szeroka !!
Ale ponoć w starym piecu diabeł pali”,
“W stary piecu diabeł pali”…
Zastanawiam się, czy można to tłumaczyć również tak, że niektórym na starość “odbija”. Zobaczę później, skąd wzięło się to przysłowie…
Gadu-Gadu… obgadajmy jeszcze kogoś….
Może jutro coś wymyślę w temacie związków i ognia… Dobranoc.
Przesyłam szczere życzenia dobrej nocy! Twój ulubiony dysgrafik
Jeszcze słówko! Nie myślałam o “obgadywaniu”, ja ten “Ogień piekielny” odbieram jako vici!
Przedwczoraj była rocznica Bitwy pod Grunwaldem, to porządni Rodacy biorą sobie do serca..
Hej Moon- mnie nic nie “odbija”z latami!Stale jestem taka sama!Powtarzam starą maksymę mojej zacnej babci ,:”albo mnie akceptujecie, jaką jestem…albo… wcale”.Świat pełen jest ludzi!
Rzecz jasna w realu łatwiej, bo po kilku nawet minutach masz jaki taki ogląd z kim masz do czynienia.
Niestety świat poszedł z takim postępem,że mamy sieć.
Bez niej wiele spraw na poziomie ludzkości padło by dziś od razu.
Ale, “gdzie drwa rąbią- wióry lecą”. Sieć skumulowała miliony samotnych, miliony wrednych i kolejne miliony ludzi, którzy piszą o sobie wyłącznie dobrze, albo w naiwności i próżności swojej chcą wychowywać innych.Demiurgi!!
Co mnie zdumiewa i czego nie toleruję -to bezgraniczna potrzeba manipulacji drugą osobą, co zwykle dla wrażliwego kończy się fatalnie.
Pisała o tem Lavinka i inni.Czytałam też takie posty, w których ktoś pisywał jakim to skromnym jest człowiekiem, a sodówka,aż uszami tryskała.
Jak sobie jeszcze w sieci znalazł “utrwalacza” swojej sieciowej władzy, a zwykle- (znów Lavinka) tę parę do trójcy trolli ( zazwyczaj jest to dwóch panów + kobieta bez hamulców), no to wtedy jest na cudzych blogach, jak powiada moja tutejsza młódź-”jazda bez trzymanki”.
Paradoksalnie uważam blogi za pożyteczny rodzaj pamiętnika.
I bardziej wierzę autorowi, niż komentatorom, a zwłaszcza tym, którzy pod konkretnym tematem zawsze znajdą lukę lub powód, aby ten temat zmienić, dołożyć( co za ohydne sieciowe słowo, które prześladuje mnie od paru miesięcy) autorowi( wiadomo- konkurencja!), albo przekazywać sobie nawzajem “wiadome” znaki, choć mają do dyspozycji w sieci GG i skypa.
O czym to świadczy?Ano chyba o tem,że nawet na tej” kartce wirtualnego papieru” można się, (a może łatwiej?)”rozebrać do naga”.Taki ekshibicjonizm, zwłaszcza,że na niej- ani podłej duszy, ani też mdłego lub paskudnego ciała nikt nie dostrzeże.
Wszystko to nie znaczy,że wśród sieciowej gawiedzi przytłoczeni większością - nie znajdują się mądrzy, skromni i wrażliwi ludzie.Ale gawiedź ich zatłamsza!!Wielka szkoda.
Bo ci ostatni są dla innych , jak sól ziemi, dzielą się z innymi
swoimi spostrzeżeniami i niezależnie od Twojej akceptacji
nie naurągają Ci za chwilę, bo nie podzielasz ich zdania.
Smutne, załosnie smutne!!:-(
ps.przemśylę sobie jeszcze parę uwag i zamelduję Ci moje opinie np. na temat :co komu odbija z wiekiem ok?
Moje GG hajcują, aż strach!Eh, chciała bym być czasem hackerem( chciała by dusza do raju, ale … na szczęście umiejętności.. nie puszczają!;-))
Dziękuję za ten bardzo ciekawy post. Poruszyłaś wiele ważnych, a często niezauważanych spraw związanych z funkcjonowaniem w sieci…
Między innymi to, że gdy sobie kogoś upatrzą do wykończenia, to aktywują się wtedy, jak piszesz, trójki, czy czwórki, w celu “wykończenia” danego blogera czy komentatora… Zachowania stadne, w gromadzie weselej…
A czasem sobie upatrują, bo sieć kusi władzą, jak zauważyłaś…
mialo być:”+kobieta bez hamulców*( hehhhe, a może z chamulcami?)
Może być i kobieta bez hamulców, z dwoma chamulcami…
oj tak, tak! Masz rację, władza nawet ta sieciowa (zatem złudna i krótkotrwała ) odbija, jak każda inna.
Co komu napsujemy to nasze!
Nie ważne jakie mamy sukcesy w pracy, sporcie, hobby czy relacje rodzinne!Liczy się sieciowe tu i teraz.I duma “nas”
rozpiera!Co za “budujące” uczucie!
“Dokonałem czegoś wielkiego:popsułam coś komuś, co dla tego kogoś było ważne.Nie ma sprawy!
Ten ktoś wszak mnie nie widzi i ja jego!Sumienie mam spokojne, a raczej nie mam go wcale, więc .. w czym problem?”
Podziwiajcie mnie i kadźcie mi, jak temu szczurowi na ołtarzu (Kraszewski- Bajki)
Jasne, że w gromadzie “weselej”: choć wg. mnie żałośniej, bo człek z poczuciem godności nie pójdzie za stadem (w końcu anonimowym, czytaj sieciowym). Będzie szukał własnych środków wypowiedzi, może i niekoniecznie składnych literacko, ale własnych!
A to już jest, jak radość tworzenia!
Ale drugi podatny na manipulację i chęć szybkiego zaspokojenia własnej próżności, pójdzie za tym stadem, a ono wkrótce go zniszczy, zwłaszcza, gdy nie będzie już potrzebny.
Niskie! Jak poziom parteru!
Pamiętaj Moon, że każda okazana (na blogu) słabość to pożywka dla tych ludzi( jeśli to ludzie?).Ich nie obchodzi, czy
masz jakąś traumę, czy ktoś jeździ na wózku inwalidzkim, czy potracił bliskich za którymi tęskni.
“Realny” to zrozumie,a jak cyniczny to w najgorszym wypadku przejdzie na tem do porządku dziennego, lub skwituje .. cynicznym:”-takie życie”
Wątpię też czy warunki i otocznie w jakim owi blogowi opluskwiacze żyją jest prawdziwe. nawet , jak jest to i tak ich to w sieci nie obchodzi.
Szczera pogarda, to jedyne co możesz im zafundować.
Pamiętasz, jak jakieś dziewczę “umierało” miesiącami na blogu, potem jej brat.Niektórzy, grupa normalnych ludzi buszujących w sieci, ale takich, którzy jeszcze nie ulegli masowemu skażeniu -bardzo się przejmowali, słali kondolencje, nawet szykowali zbiórki pieniędzy.A to był tylko głupi, okrutny żart
Zarówno Ty, jak i ja wiemy o sobie co nieco.
I to jest moja gwarancja, że nie pisuję do Ciebie na próżno.
Z osłupienia natomiast wyjść nie mogę nad słabością “mężczyzny”, który tyle energii i zdrowia poświęca, żeby z sieci “wytępić” słabą kobietkę.
To jakieś chore!!.Ma pewnie siostry, żonę, teściową, matkę? To co “przywala” tym damom codziennie?
Jakie to ” damskie”! Jak białe galoty wystające spod za krótkiej sukienki!
Zwyczajny men-z banalnej kurtuazji wobec kobiet nigdy sobie na coś takiego nie pozwoli.
Dość już o tem. Obiecałam, że coś zabawnego jeszcze napiszę i będzie na dobry koniec dnia.
Co odbija ludziom, jak to nazwałaś ” na stare lata”?
żeby było sprawiedliwie zacznę od siebie:
* zakupiłam komputer, dość dużo mam przy nim nauki, wpadam w panikę z powodu niewiedzy ( przy okazji wielkie dzięki za pomoc), poparzyłam się ciężko, gorzej niż gdybym gołą ręką wyjmowala kurczaka z piekarnika.
Zamiast wsiąść na konia, albo popływać, a wody ci u nas dostatek-” przebywam” w sieci.ale kuracja trwa!!
** w ub roku dwóch starszych panów okładało się laskami w autobusie, bo jeden drugiemu nie chciał ustąpić miejsca.
Młódź słuchała i jeśli brak jej było jakichś brzydkich wyrazów( co mało prawdopodobne, ale jednak” język giętki”)- odrobiła lekcję!!
***Nademną mieszka kobitka “dziecko- piernik”.Wiek bliżej nieokreślony, ale z pewnością babcia może być.Odmładza się!Spowita w przykrótkie dziewczęce sukieneczki, spod których wystają jakieś trykotowe majtasy do połowy grubaśnej łydy z jednej strony, a opasłe brzucho z drugiej- gołe!!Na głowie dosztukowane dredy, barwy: skrzydlo kruka.
Ilekroć owa pani zaleje mi łazienkę i spotykamy się, aby wyjaśnić sprawy- popadam w kompleksy.
Patrzy na mnie z takim obrzydzeniem, jakby miała połknąć żabę.Bo ona jest ubrana, sexy, wymalowana, utapirowana, czy też “wydredziona”, cała w brudnawych bielach,a ja ta zalana w dzinsach i t- shircie.Można się naprawdę na stare lata nabawić kompleksów i zabić z rozpaczy!!Zwłaszcza jak mówi do mnie :”proszem paniom”;-)
Dobranoc , śpij dobrze mimo wszystko
“Dziecko-piernik”, ciekawy typ kobiety… Widziałam kiedyś taką w Delikatesach, może nie jedną.
Ja z kolei na odwrót: nie dbam prawie zupełnie o modne ciuszki, co nie znaczy, że jestem zaniedbana :).
Do sklepów z rzeczami używanymi jeszcze bardziej nie lubię chodzić - tłok i walka o lepsze rzeczy. Na siłę mnie tam dwa razy zaciągnięto.
Nie cierpię chodzenia po sklepach i kupowania ubrań, bardzo męczące
Co do poprzedniego komentarza… “Damskich” facetów tu w sieci do wyboru, do koloru. Aż wstyd na to czasami patrzeć…
Dobranoc
Babka z Gdyni napisała:
To wynaturzone cioty płci męskiej, czy jak napisała kiedyś pewna felietonistka, “osobniki mężczyznopodobne”. Żaden normalny facet nie obraża kobiety w sieci, i poza nią.
Odnajdziesz mnie w tamtym starym filmie,
Gdy znowu będziesz miał ochotę go obejrzeć.
Nie powiem tam niczego nowego,
Tylko, że myślę i tęsknię,
Jak zawsze. I będę czekać…
Nie musisz mówić niczego nowego. Jeżeli 2 strona jest mądra, to zrozumie, a jeżeli nie to szkoda czasu.
Niestety “osobników mężczyznopodobnych” jest na hurt i na detal:-( To jest smutne. jak na nich patrzę to nawet ręki mi na nich szkoda.
Pozdrawiam
Purtk
Witaj Purtk!
Obawiam się, że druga strona nie jest mądra, i nic nie zrozumie…
Niektórzy jacyś emocjonalnie niedorozwinięci dziś są
Pozdrawiam.
Moon witaj w piątkowe popołudnie , mam jeszcze chwilkę i taką uwagę chciałam dodać:Jest takie przysłowie stare, jak świat, a warte moim zdaniem uwagi:’ z kim kto przestaje- takim się staje”.
Poczytałam kiedyś na onecie uwagi tarocisty i terapeuty sieciowego, który chyba od problemów ludzi z sieci nie może się uwolnić.
Napisał kiedyś artykuł na temat wzajemnych relacji w sieci.
Otóż ten pan twierdzi,że bywają osobnicy sieciowi emitujący złą sieciową energię, wskutek czego ta druga strona zaczyna myśleć, pisać i mówić, jak jej korespondent. Żle się z tym czuje rzecz jasna, po czasie “rozmowy” zaczynają się nie kleić, aż w końcu przybierają agresywną postać.
Czemu?Bo ta strona, nazwijmy ją przypadkową ofiarą- nie umie i nie potrafi się uwolnić od toksycznych wpływów swego korespondenta.
Szczególnie ma to miejsce w relacjach damsko-męskich.
Zadziwiające!Przecież żadna strona i tak nie wie z kim kto Gęga na GG czy skypie!
A mimo to toksyczny osobnik, nawet po delikatnym napomnieniu nie zamierza zaprzestać obfitych relacji na Twój temat i na temat tych innych z którymi koresponduje.
Po prostu z premedytacją wkłada kij w mrowisko.
Rodzi to wiele niezasłużonych agresywnych i niesprawiedliwych ocen.
Toksyczny tryumfuje.I póki jego ofiary nie uwolnią się od niego- będzie tak nadal, a problem będzie narastał.
Zakładam,że szukasz w sieci kogoś miłego, przyjaznego, życzliwego , a po czasie okazuje się,że trafiłaś na wirtualnego potwora, który żywi się tylko taką sytuacją.
Lavinka@pozdrawiam- pisała:uciekać od takich, gdzie pieprz rośnie!!
Weź to pod rozwagę, dobrze Ci życzę.
ps. moje GG przestało dziś świecić słonecznym blaskiem, o czym to świadczy?Pewnie skrzynki nadawczo- odbiorcze zapchane będą wkrótce.A ile pracy przy tem…
Serdeczności wiele.:-)
Witaj!
Do mnie w sieci “lgną” głównie ci bardzo toksyczni…
Na dodatek, aby siebie wybielić, próbują mi wmawiać, że to ja jestem toksyczna i niedobra… Pewnie po to, aby osłabić moją wiarę w siebie, bo to przecież specjalność “zatruwaczy”…
Pozdrawiam.
@purtk jakie to mądre! Nic dodać nic ująć! Nawet nie trzeba czytać między wierszami, Moon napisała to wyraźnie w swoim lapidarnym wierszu.
Ponieważ posługuję się raczej “mniej wyrafinowanym środkami wyrazu” dodam, jak zwykle cytując nieocenioną Babcię moją z kieleckiego, która mawiała:
” nie ma złej drogi do mej niebogi ”
Pozdrawiam
Moon!Bywam tu, jak pamiętasz od dawna!Nie będę oponować, ale chyba nigdy nie doświadczyłaś z mojej strony manipulacji i chamstwa, czy też akceptacji tych metod?
Życzliwie Cię kiedyś objechałam, ale przecież mnie nie zbanowałaś?
Wprawdzie kiedyś tam namieszałam pod dwoma nickami w obronie własnej, co wzbudziło świątobliwe oburzenie najbardziej jadowitych “toksyków”, bo to oni tylko nie wiedzieć czemu mają wirtualne prawo do takich działań.
Zapewniam,że nie należę do klanu pod egidą Patrona Wędrowców (Sieciowych).
Sama zostałam złapana w ten wilczy dół.
Zapadnia tkwiła w najmniej dla mnie spodziewanym miejscu.
Trzeba przyznać,że doskonale usytuowana, a cierpliwość myśliwych była iście benedyktyńska.Tak mają!
Przeto doskonale Cię rozumiem.:-(((
Bo to są cierpliwe “mnichy” sieciowe… Powoli, cierpliwie, robią swoje, i szkodzą komu się da, z reguły słabszym od siebie
Zwykle są to niezadowolone z męża czy losu pańcie i nudni “damscy” faceci…
* Nie wolno Ci uważać,że jesteś ” gorsza”!Nie ma dwóch identycznych osób, nawet ” nasze bliźniaki” różnią się wyglądem i zachowaniem (ueeech! kocham ich, jak moje stawkowe kaczęta) !
jest tego towaru od groma i trochę w hurcie i detalu.
Nie daj sobie zaszczepiać tych teorii,a o “onych” się nie martw!!Masz chyba ugruntowane poczucie własnej wartości, rzecz bezcenną dla każdego myślącego osobnika niezależnie od płci?
***niezadowolone pańcie przecież ktoś tam jakoś zadowoli!
Czego im żałować? Jak pisał purtk
Przecie nieszczęścia zazwyczaj chadzają parami.
Ja nie uważam się za gorszą, ale pewne osoby lubią okazywać innym, że są lepsi od nich, na każdym kroku, czyli w każdym komentarzu, aż trzeba im powiedzieć, aby sobie poszli…
…czegoś tu nie rozumiem.
Skoro teoretycznie każdy nieznajomy w sieci może być potencjalnie wrażliwą istotą, której problemów nie jesteśmy w stanie ogarnąć, skąd te pasaże u Pań odnośnie niewyżytych pannic i wynaturzonych ciot płci męskiej? (swoją drogą, ciota określa zawsze płeć męską w tym kontekście, mylę się?)
Skoro narzekacie Panie na brak wrażliwości u innych, to czemu nie macie jej w sobie?
Bo my takie niewrażliwe już jesteśmy, a ja na dodatek wysławiać się nie umiem…
@Jotun, widać czyta Pan, co chce i tylko tyle, ile chce.
Od dawna na tym blogu rzadko tylko pisują wrażliwe istoty sieciowe. Jedna słownie- pojawiła się dziś:(purtk).
** nic nie było w moim, a i Moon poście o “niewyżytych pannicach”. To Pana słowa, co się za nimi kryje tego nie odgadnę…
*** to wrażliwość powoduje obronę prawa do własnej osobowości. O wrażliwości autorki świadczą Jej teksty, tęsknoty i niestety poczucie doznanej wirtualnej krzywdy.
*** rozumiem, że mamy być “wrażliwe” na sieciowe “jady” słane tu niegdyś niezwykle hojnie, czy polewać je obficie krokodylimi łzami, a docinki kwitować przepraszaniem, że Moon i blog Jej - jeszcze żyje, czy o to chodzi?
***nie użyłam słowa ” ciota”, Moon zapewne wycofa to słowo.Też mnie ubodło, przyjaźnię się z geyami i zapewniam, że nie ma lepszych, bardziej oddanych i delikatnych przyjaciół.
W tym wypadku byto to nie trafione.
@Babka z Gdyni
To moje słowo ciota nie tyczy tu akurat gejów, bo oni obracają się w swoich środowiskach, ale heteroseksualnych zniewieściałych facetów, takich, co to lubią przywalać kobietom, również w sieci…
A Jotun tu jakby zaczyna nam przywalać…
@Jotun gdyby wszyscy komentatorzy tego bloga (wspominam o chwilach minionych) mieli mentalność i delikatność geyów - nie było by tu takiej nawały chamstwa, niezrozumienia, czy świadomego robienia przykrości autorce.
Nie porównam geya z Panem, bo to naprawdę dobra i wrażliwa “koleżanka”.
Zgadzam się Moon, wszak naprawdę “wielką sztuką” jest “dowalić” kobiecie, najlepiej bezbronnej i samotnej w sieci.
Niekoniecznie swojej, bo ta może posłużyć się w bezpośrednim kontakcie wałkiem do ciasta.
Syndrom oblężonej twierdzy.
Ale od początku:
@Jotun, widać czyta Pan co chce i tylko tyle, ile chce.
- pierwszy błąd logiczny. Skąd założenie, że jestem mężczyzną?
Od dawna na tym blogu rzadko tylko pisują wrażliwe istoty sieciowe.Jedna słownie- pojawiła się dziś:(purtk).
- błąd. purtk- chyba że się Państwo znają skądinąd - jest kolejnym sieciowym niezidentyfikowanym bytem. Skąd założenie, że jest wrażliwą istotą? Czy nie stąd, że opowiedział(a) w miły, nieinwazyjny, a nawet “pocieszający” sposób? Skąd gwarancja, że to istota wrażliwa?
** nic nie było w moim, a i Moon poście o “niewyżytych pannicach”.To Pana słowa, co się za nimi kryje tego nie odgadnę…
- być może nadużycie interpretacyjne z mojej strony, ale z drugiej strony: “***niezadowolone pańcie przecież ktoś tam jakoś zadowoli!”. Kwestia interpretacji. Być może nie wszyscy rozumiemy pod hasłem “niewyżyte” to samo.
*** to wrażliwość powoduje obronę prawa do własnej osobowości.O wrażliwości autorki świadczą Jej teksty, tęsknoty i niestety poczucie doznanej wirtualnej krzywdy.
*** rozumiem,że mamy być “wrażliwe” na sieciowe “jady “słane tu niegdyś niezwykle hojnie, czy polewać je obficie krokodylimi łzami, a docinki kwitować przepraszaniem,że Moon i blog Jej -jeszcze żyje, czy o to chodzi?
- logicznie nie trzyma się kupy, prowadzi do pętli nienawiści. Pani zauważy, wszyscy domniemani dręczyciele - Blackops, Salamandra, Hexe i Obeliks, Salamander, Velvet, Nonchallance - odeszli. Zna Pani dokładnie historię domniemanej krzywdy wyrządzonej Moon? Jak dobrze ją Pani zna? Zna Pani dobrze Blackopsa? Salamandrę? Fraglesiego? Procesa?
Nie oskarżam, nie wartościuję, zastanawiam się tylko, czy przypadkiem nie mamy tu do czynienia z inną formą pułapki, o której Pani pisała wcześniej - o pułapce toksyczności. Z logicznego punktu widzenia.
***nie użyłam słowa ” ciota”, Monn zapewne wycofa to słowo.Też mnie ubodło,przyjaźnię się z geyami i zapewniam,że nie ma lepszych, bardziej oddanych w delikatnych przyjaciół.
W tym wypadku byto to nie trafione.
Nie sądzę, by Moon się wycofywała - wierzę, że nie miała na myśli homoseksualistów, a raczej “spedalonych” (w odróżnieniu od dżentelmena) mężczyzn. Czemu daje wyraz powyżej. Mimo jej niechęci wobec homoseksualistów. Którzy wbrew wszystkiemu stoją w jej hierarchii nieco wyżej niż te “męskie cioty”.
Reasumując. Nie staram się “przywalić”. To raczej fascynacja skrzyżowaniem emocji, logiki i sieci.
Wbrew temu, czego możecie się Panie spodziewać, życzę Wam jak najlepiej. Zarówno w sieci, jak i realnie.
Moon muszę Cię pożegnać- jutro mam zawody konne trzeba się spakować i rano wcześnie wstać.
Nie żebym Ci wymawiała, ale z przyjemnością odetchnę od sieci i zamiast fetoru sieciowego - nawdycham się zapachu łąki, siana, końskiej skóry.. a nawet i napotkanej na trasie.. “piguły”. Może pośpij dobrze? Dobranoc
@Jotun
Widzę, że dobrze zna Pan/Pani historię moich sieciowych perypetii…
To miłe, że u kogoś wzbudzam, aż tak duże zainteresowanie, ale z drugiej strony, to niestety bardzo przykre, że wyżej ode mnie są stawiane wszystkie te wymienione osoby, zwłaszcza taki Proces7, tak jakby były one jakimiś kryształowymi, nieskalanymi bytami, a ja kimś totalnie konfliktowym…
P.S.
Ojej!!! Ktoś Nam tu dobrze życzy…
Pytanie: Czy szczerze???
@Babka z Gdyni
Życzę powodzenia na zawodach. Nie wiem, czy dobrze pośpię…
Dobranoc
@ jotun, gdzieś mi uciekł poprzedni post. Bardzo szanuję osobę, która to pisze. Nie masz to jak praca na rzecz jakiejś społeczności, domniemywam, że jest to osoba w delegacji i już pewna jestem, czemu słoneczko na moim GG mało się nie spaliło z przegrzania.
Gratulacje. Zawsze lepiej pracować dla innych niż egoistycznie.. dla siebie.
*ps. purtk to nowy dziś u Moon gość i domyślam się tylko tyle,ze hhha:-) nie jestem to ja, tylko ktoś z naszych stron, bo purtk po kaszubsku znaczy tyle co diabeł.
Kulturalny był to jak na diabła post i nie wiem czemu wywołał takie zdziwienie. Może się purtk zapałętał jednorazowo w sieci, bo purtkowa na wakacjach?
* Moon- a jednak! A nie mówiłam ?Dobranoc
Czemu wyżej? To było pytanie do Babki - czy zna, nie czy nie uważa, że powinna ich wyżej cenic. Po prostu - czy zna.
Blackops zalazł Pani, Moon, za skórę, jak można się domyślać.
Salamandra, Nonchallance - kobiety, które między wierszami - lub wprost zwykła Pani określać pejoratywnie. Inni - pozostali - czyż nie pasują do opisu tych, których trzeba prosić, żeby wyszli?
Proces… Proces, jaki jest, każdy widzi. Jest wulgarny. Pytanie, czy on przyszedł tu sam, czy przypadkiem nie pojawił się na skutek - jak Pani określiła jakiś czas temu - Pani misji?
Słowem, to było pytanie o znajomość postaci dramatu. Jakoś nie widzę we wcześniejszej wypowiedzi - stopniowania, wartościowania.
Co chcę przekazać? Publicznie debatujecie Panie nad czymś, co było - czy faktycznie, czy subiektywnie - a czego nie ma teraz. Zaintrygowała mnie ta pewność - i swojego rodzaju agresja, agresja w Pani obronie, Moon, agresja w wykonaniu Babki. Jeśli wierzyć temu, co przedstawiacie, znacie się tylko i wyłącznie z sieci. Jeśli temu wierzyć, jak jesteście w stanie wygenerować między sobą zaufanie, skoro przez cały czas rozmawiacie o braku zaufania właśnie?
@ jotun, gdzieś mi uciekł poprzedni post.Bardzo szanuję osobę , która to pisze.Nie masz to jak praca na rzecz jakiejś społeczności, domniemywam,że jest to osoba w delegacji i już pewna jestem, czemu słoneczko na moim GG mało się nie spaliło z przegrzania.
Gratulacje.Zawsze lepiej pracować dla innych niż egoistycznie.. dla siebie.
Pani wybaczy, ale poproszę o przefrazowanie, tak na wprost i jak kobieta kobiecie czy człowiek człowiekowi (skoro bazujemy na stereotypach).
o purtk pisze Pani, że się domyśla. Zaiste, kulturalny był to post, ale czy i Velvet, i Blackops nie pisali kulturalnie, tyle że… “nie po linii”?
Nie dziwi mnie Pani odbiór tej postaci, tylko brak logiki w segregacji na “good guys” i “bad guys” wedle idee fixe. I nie wprost, tylko w obliczu Pani wcześniejszych wypowiedzi odnośnie własnych doświadczeń w sieci.
@Jotun
Mamy prawo jednych lubić innych nie? I to od pierwszej, drugiej chwili?
Chyba nie ma nakazu kochania wszystkich?
No, i jak się kogoś nie lubi, to trudno go lubić i mieć ochotę z nim rozmawiać… Nieprawdaż?
A usprawiedliwianie bydlęcia nazywającego mnie osobiście “suką wąchającą psie gówna” (Proces7) niestety nie najlepiej o Panu/Pani świadczy…
…usprawiedliwianie? Co najwyżej wytłumaczenie, jak się znalazł na Pani blogu.
Bydlę? Mam taką zasadę, że z ludźmi, których kwalifikuję jako “bydlę” się po prostu nie zadaję. Pani, jak widzę, regularnie pojawia się na jego blogu. I jest tam obrażana. Dla mnie to nielogiczne, ale to dla mnie. Ciekawość każe zadać pytanie - skoro traktuje Pani Procesa jako “bydlę”, co Pani porabia na jego blogu?
Słowem, ja piszę o faktach, Pani - ocenia mnie. Czy to fair, czy nie fair - nieważne, ale przynajmniej - niesymetryczne.
Nikomu nie odmawiam prawa do osobistych sympatii - z drugiej strony zastanawia mnie ta “jednogłośność”. Stwierdziła Pani - “-my”.
“My” jest wyrażeniem bezosobowym typu: człowiek, Ty, My.. .
Bywam na blogu “bydlęcia”, aby załatwić z nim swoje porachunki, bardzo zastarzałe.
Natomiast jedna z osób, którą Pan/Pani wymieniła tu jako moich antagonistów, Pan Black Ops pojawia się tam zazwyczaj po to, aby wspólnie z Procesem mnie obrażać (jak kiedyś raz) lub, jak ostatnio, stanąć po jego stronie wygłaszając do mnie “nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”, czy też po to, aby zwyczajnie z nim rozmawiać, o tym czy owym, bezpośrednio po tym, jak zostałam nazwana “suką” czy “głupią”…
Boże chroń mnie przed takim “sprawiedliwymi” jak Black Ops!
Teraz walczący z cenzurą z sieci Proces7 zbanował mnie i nawet nie mogę mu oddać…
Moon, cytuj poprawnie:
“Sądzcie, a sądzeni będziecie”
albo jakoś tak. Ale zaprzeczenia tam nie było. Nie konfabuluj.
Wbrew wszystkiemu jest różnica - zamiast formy przestrogi negatywnej jest zwykłe stwierdzenie.
Tyle ode mnie, gwoli kronikarskiej ścisłości.
Moon, nie myśl, że jak obrabiasz mi tyłek, nie wiem o tym.
@ spoko! Mnie to w niczym nie ujmuje!Jeśli o mnie chodzi to ja się w jakimś sensie solidaryzuję z Moon,a raczej rozumiem ją, co było w rozlicznych moich postach.
** skąd pewność,że się nie znamy?Mieszkamy w tym samym rejonie, o kontakty łatwo. Jeden netowy gość realnie wczoraj ode mnie wyjechał. To takie szokujące?
*** jest jakiś ” obowiązek” opowiadania się na necie, kto kogo podejmuje, lubi czy co tam jeszcze?
O Misiu Pluszowy, chroń mnie przed takimi ludźmi!
Bóg mi tu chyba już nie pomoże…
…sprawiedliwymi?
Moon, różnica między nami polega na tym, że nie oceniam. Obserwuję. To, że uważam Pani “porachunki” z Procesem - albo też próbę ich “załatwiania” - za skazaną na porażkę - to sprawa poboczna, nie wynikająca z sympatii do któregokolwiek z Was, ale z prostej kalkulacji. Na swoim terenie Proces zawsze wygra. Ale to moja ocena, z którą nie ma obowiązku się zgadzać.
Zarówno jak i z oceną Blackopsa - nie dostrzegam w jego postępowaniu elementu “wspólnictwa” z Procesem, ani wyraźnych docinków. Fakt, że jest Pani rozczarowana tym, że nie “stanął” w Pani obronie, mówi mi jedynie tyle, że spodziewała się Pani czegoś innego. Z czego płynie wniosek: w pewien sposób był Pani bliski. Stąd wniosek kolejny: rozumiem, że może go Pani darzyć niechęcią. Mocną.
Babko, pominęła Pani większość moich pytań. Nie powiem, że mi przykro. Po prostu wnioski, jakie wyciągnę, pozostaną moimi założeniami bez oparcia w Pani słowach.
@ Moon nie wyśpię się przez Ciebie! Opamiętaj się trochę, bo będę jutro “zaliczać glebę”!!
Jak możesz? Obrabiać komuś tyłek?
Jakbyś od dawna nie wiedziała, że do obrabiania tylko Twój jest sieciowo “uprawniony”.
W dodatku wywołałaś wilka z lasu…
Babko, nie dramatyzuj.
Albo lepiej, pokaż mi, gdzie dla odmiany ja obrabiam części tylnoprawieżeintymne Moon.
Nieco dystansu. Ot, pojawiam się tam, gdzie pisze się o mnie źle. Czyli ciekawie. Tudzież cytuje po biblijnemu, acz niewłaściwie.
Dobrej nocy Paniom - wracam do relacyjnych baz danych i takich tam.
Notabene, Jotun,
a) podziwiam, kiedyś też próbowałem. Logicznej dyskusji.
b) Moon i tak mnie nie lubi, ale nie mogę o tym opowiadać, bo to prywatna korespondencja.
Tobie też dobrej nocy.
@Jotun, czemu “osoba” jest tak nerwowa? I jakoś kupy mi się nie trzymają te texty.
Trudno odpowiadać na pytania “dwóm w jednym”, albo i trzem, czy czterem… kto to wie?
Mam dość jasny pogląd na to, co się wyrabia na tym blogu, na moje rozeznanie mi wystarczy.
W dodatku nie jestem podatna na wpływy. Dobranoc sieci dobra i sieci zła.
Nie powiem, żeby było miło, ale znam takie blogi, gdzie jest!
@Babko
No tak tylko mnie można obrabiać na kilku blogach w sieci, nie wyłączając mojego własnego…
A nawet komiks o mnie ułożyli… Jutro Ci dam link.
@Black Ops
Dość nieładnie jest sugerować, że nie da się ze mną logicznie rozmawiać…
Niemniej, ja nie “obrabiam” Cię, jedynie stwierdziłam, że uważam Twoje zachowania tu i tam za niewiele mające wspólnego z poczuciem “krzywdy i sprawiedliwości”…
@ fajnie tak, życzyć sobie dobrej nocy!
Jest Was dwóch jaki ich trzech?
Bo już się zupełnie pogubiłam
@Jotun, czemu “osoba” jest tak nerwowa?I jakoś kupy mi się nie trzymają te texty.
To miejsce na pytanie: dlaczego? Ale…
Trudno odpowiadać na pytania” dwóm w jednym”, albo i trzem, czy czterem..kto to wie?
Właśnie, kto to wie? Właściwie równie uprawnionym byłoby stwierdzenie, że jest Pani sieciowym alter-ego Moon, stworzonym, by stać przy jej boku. Byłoby to stwierdzenie równie uprawnione jak to, że jestem więcej niż jedną, dwoma postaciami. Trzema… czterema…
Moon ma dostęp do wypisów z numerów IP, z których piszę. Czy jestem kimś z wyżej wymienionych?
Mam dość jasny pogląd na to, co się wyrabia na tym blogu, na moje rozeznanie mi wystarczy.
Zgoda, ma Pani wyrobiony pogląd. Skąd pewność, że to pogląd trafny?
W dodatku nie jestem podatna na wpływy.
Tu śmiem wątpić. Nie dlatego, że stoi Pani po stronie Moon - to nawet na swój sposób odważne.
Dobranc sieci dobra i sieci zła.
Nie powiem,zeby bylo miło, ale znam takie blogi, gdzie jest!
Sieć nie jest ani dobra, ani zła. Ludzie są - zarówno dobrzy, jak i źli.
Dobrej nocy. Nie dowiem się niczego, nie uzyskam ani jednej odpowiedzi. Niemniej - spokojnego snu. I powodzenia jutro.
Jotun napisał/ła:
A źli ludzie/człowiek ludzie piszą/e w ciągu dwóch godzin z kilku różnych adresów IP pod jednym nickiem…
Błagam Moon,zostaw sobie ten komiks!Właśnie mnie wena twórcza naszła i jak tylko wrócę biorę sie do pracy nad komiksem.Tytuł narazie roboczy będzie:”Jak zrobć,żeby się rozmnożyć (w sieci 0i kto za tym stoi”?
Mam nadzieję,ze dobrze mi pójdzie- miałam dobrych nauczycieli.
A ja tego będzie za mało to się sięgnie do doświadczeń naszych kochnych polityków.
W końcu mamy już dwie kaczki z jednego jaja.
a propos: podobno najlepsze są jaja holenderskie…
…Moon, źli?
A może po prostu tacy, którzy wiedzą, jak płynnie zmieniać IP?
Moon, Pani wartościuje, a nadal żadna z Pań nie odniosła się do moich pytań. Są tak niedorzeczne? Nielogiczne? Szczególnie dla kogoś, kto nie brał wcześniej czynnego udziału w wydarzeniach na wszystkich kolejnych blogach?
Rozumiem brak zaufania. Niemniej to sprowadza mnie do pytania wstępnego: jak to jest, że mogą się Panie tak dogadać, skoro - przynajmniej oficjalnie - osobiście się Panie nie znają?
Nie spodziewam się odpowedzi na to pytanie.
uee, omyłka sieciowa!” Znamy się tylko z.. widzenia”
Wykończyliście mnie, ani chybi spadnę z konia, co w moim podeszłym wieku wielce jest niebezpieczne!!;-)
Jotun
Nie oczekuj odpowiedzi…
Nikt Panu nie dał prawa zadawania pytań tu dziś wieczorem…
Dobrzy ludzie nie muszą się kamuflować i pisać z różnych IP, przypisanych różnym lokalizacjom i krajom…
Moon,
a) zabijasz demokrację. W demokracji każdy ma prawo zadawać pytania
b) w odniesieniu do Twojej wcześniejszej odpowiedzi o byciu po części hackerem: proszę, wyjaśnij mi, jak zmienia się IP tak, żeby pisać w ciągu 2 godzin z różnych IP i -> krajów
Plus, zupełnie serio - ok, wyraziłaś swoje zdanie o mnie. Pojawiłem się. Obejrzałem. Znikam. Spodziewałem się czegoś bardziej soczystego, takiego jak sadystyczny gej czy jakoś tak…
@K…iu, palnij sobie na noc piwko, idź się wyśpij i nie szalej!!
Po co Ci to?
przepraszam,że się znów wtrącam do rozmowy starych znajomych, ale w obronie geyów muszę!Nie spotkałam nigdy geya sadysty!Ale dentysta - sadysta wykończył mnie nieomal w ub.roku.:-)
@Black Ops
Nie mam pewności, czy krajów, ale były co najmniej trzy różne adresy IP/hosty… Nie wiem jak się to robi, ale mam to na w statystykach. Ktoś zadał sobie trochę trudu…
Nie będę Cię wyzywać soczyście, po wydarzeniach ostatnich dni, tygodni, i dzisiejszego wieczoru doszłam do wniosku, że nie jesteś wart moich wyzwisk.
Babko, ależ ja mam wcale sporo znajomych gejów. Tylko proszę, pisz ich po polsku - GEJÓW - inaczej brzmi sarkastycznie. A raczej nie brzmi, ale wygląda.
Co nie zmienia jednego - dla mnie gej jest takim samym człowiekiem jak każdy inny człowiek. Słowem, może być zarówno świętym, jak i sadystą. W imię zasad równości.
A zresztą to nie temat na tego bloga, co najwyżej zapraszam do siebie, albo na pocztę - blackops@signuversum.net, tu nie chcę właścicielce krwi psuć.
I ostatni wtręt: Moon, jak będziesz chciała się dowiedzieć, jak to się robi, odezwij się. Ale tylko w tej jednej konkretnej sprawie.
I nie, nie oznacza to, że jestem Jotun.
Jotun to imię męskie. Właściwie nawet nie męskie, ale Jotun był facetem.
Ja, gdybym naprawdę chciał udawać kogoś innego, wybrałbym rolę kobiecą.
Ale nie potrzebuję, gdyż gdybym chciał Ci się naprzykrzać, wolę robić to osobiście, z czego pewnie zdajesz sobie sprawę.
Black Ops napisał:
Jakbym miała zamiar zasypywać go mailami…
A swoją drogą, cóż za dżentelmeńskie podejście do mnie…
Moon, dlaczego prowokujesz dyskusję, w której nie masz racji? Czy nie lepiej rozejść się w dobrych nastrojach?
Dobrze. Nie mam racji. Rozejdźmy się w dobrych nastrojach.
Jest ok. choć noc ciemna. Co miało być- było.
” ale przyszłość sprawiedliwa
nagnała Cię w moje sieci
ta karczma.. sieć się nazywa..”
Może nie do końca dokładnie, a raczej to parodia księżycowej bajki A.Mickiewicza “Pan Twardowski”
Diabłów w tej Karczmie jednak zbyt wiele…
Starasz się być miła dla nowo-poznanych ludzi w sieci, a ktoś Cię nagle nazwie “suką wąchającą gówna”, bo wydaje mu się, że jest Bogiem, i wszystko może… A inni idą tam i wdzięczą się do trolla… I to ludzie, po których można byłoby spodziewać się sprawiedliwych reakcji. Ci ludzie przestali już dla mnie istnieć.
@Black Ops
Nie dość, że wspierasz totalnie zdemoralizowanego trolla, Procesa7, a może po prostu osobę poważnie chorą psychicznie, to jeszcze mnie określasz jako “patologię”…
Nie pomyliłam się jednak, co do Ciebie.
Trudno za wami wszystkimi nadążyć! Moon, pseudosamce będą cię zawsze atakowały w wirtualu, bo w realu z nimi cholernie krucho hehehehehe. Widzisz te gówniarze z gimnazjum czują się tu zupełnie bezkarne, kręcą sobie tylko bekę. natomiast dla osób wrażliwych takich jak TY internet jest formą wyrażenia swojej expresji. Jesteś po prostu za dobrej klasy człowiekiem żeby przejmować się nimi. Ja mogę obrazić się na człowieka który jest mi równy ale nie na psa który pogryzł mi nogawkę.
Pozdrawiam
Purtk
Purtk,
Coś musi być z nimi nie tak skoro znajdują przyjemność w znęcaniu się nade mną.
W realu muszą być jakimiś “szarymi myszkami” w świecie samców.
Masz rację, nie ma sensu obrażać się na “kundle”, ale mnie czasami trudno przyjąć do wiadomości, że takie “kundle” funkcjonują w świecie rzeczywistym
Pozdrawiam.
Witaj mi MOON!!!!
Oni po prostu boją się samych siebie. W wirtualu, pod swoimi nickami chronią swój strach. Kiedy chodziłem do szkoły, nie było jeszcze netu i wówczas pamiętam tych dupków, którzy nie potrafili mówić swojej prawdy, tylko zajmowali się opluwaniem każdego. Teraz jest im łatwiej, bo net daje mi poczucie bezpieczeństwa. Pod tymi nickami kryją się tylko kompleksy i własne rozdmuchane ego. To jest żałosne. Nie bój się ich MOON, bo nie ma naprawdę kogo. Tylko TY jesteś prawdziwa a oni są sztuczni.
Pozdr
PURTK
Chyba tak jest, bo ci, którzy najbardziej mnie gnębią sprawiają wrażenie “kłębka kompleksów”… A ich sztuczność jest bardzo drażniąca, i widać ją nieomal w każdym zdaniu.
Pozdrawiam.
Najważniejsze żeby być sobą chociaż to również najtrudniejsze a właściwie to jest coś z czym się człowiek rodzi. Kiedyś poznałem bandę debili, która nawet w realu grała role jakie sobie wymyślili w wirtualu. To było dopiero sztuczne i żałosne zarazem. Jestem jaki jestem. nie cierpię niczego udawać. Bądź sobą na zawsze. właśnie za to Kiszczak cę cenimy, że zacytuję PRL-owski dowcip.
MOON chociaż się właściwie nie znamy, ale muszę ci powiedzieć, że jesteś fajna babka. Tak po prostu. sorki za szczerość. Tylko szkoda że się przejmujesz kretynami. W Klechistanie jest full Debili. taki urok tego społeczeństwa, przepraszam jeśli cię w czymś uraziłem, ale lubię walić prosto z mostu. NA WPROST jak mawiają artylerzyści.
Pozdro i czekam na odpowiedź.
PURTK
Jak Cię zewsząd otaczają kretyni i debile, to zaczynasz się z czasem nimi przejmować, choćbyś nie chciał, a zwłaszcza, gdy wdasz się z takim w dyskusję… To koniec.
On Ci kilka razy dziennie mówi “Jaka ta Moon głupia”, “Jaka Ty niekumata jesteś”, czy “Z tobą nie da się logicznie porozmawiać”… I wtedy jemu i jego czytelnikom wydaje się, że naprawdę są mądrzy… Ale on niczego innego powiedzieć nie może. Tak już ma, to jego forma samoobrony przed Twoją krytyką…
Ja też niezbyt umiem udawać
Osoba posługująca się nickiem “Jotun” pisała wczoraj z tych siedmiu numerów IP, w przeciągu dwóch godzin:
204.13.236.244
72.43.122.208 , rrcs-72-43-122-208.nyc.biz.rr.com
89.248.169.108
212.112.242.89 , anon-tor-proxy.erfassungsschutz.net
91.121.170.159 , ks361871.kimsufi.com
192.251.226.205 , anonymizer.blutmagie.de
91.143.81.107 , pherrex.tor.morphium.info
Po co się tu kamuflować? Nieczyste intencje?
Witaj Moon, ale i Purtka pozdrawiam! Podpisuję się pod tym co napisał. Samej mi się nigdy nie udało w realu udać kogoś innego.Pewnie dlatego, żem słaba aktorsko co też odbija się często na moim zyciu
. Ale już mnie nauczyli w necie, że można pod dwoma nickami pisać, wszelkie deficytowe dzisiaj cnoty udawać,szambem oblać, albo łzami, jak z polewaczki na naszych zawodach konnych. Poćwiczyłam i jak mawiają starożytni Rzymianie: chwatit!
* nie myślę Purtk, że to “gówniarzeria” dokucza Moon. Raczej, a jestem tu dłużej raczej wg. mojego rozeznania “skłócone z życiem bukaty”.
** Moon (dot. postu nr.75) ja tam wiem, kto do Ciebie obficie przepisując moje texty pod jednym nickiem, a tyloma IP pisał. Przygotowanie trwało długo, pisałam.
*** najbardziej mnie “poraziły” te argumenty w których wyraźnie czuło się rozdrażnienie, że tu nikt nie pisuje, a Purtk i moja skromna osoba pisuje.
Pozdrawiam serdecznie, zwłaszcza,że mam podobne zdanie co mi ponoć gwarantuje “parszywa demokracja”, zabijana przez Moon, czyli “krakać, jak i one”
Tak, widać, że niektórych aż skręca z wściekłości, że ktoś jeszcze ze mną rozmawia i komentuje…
Moon coraz bardziej mnie rozczulasz.
Ale to miłe uczucie- wolę to , niż kogoś nienawidzieć (też mi się zdarza i też ludzkie, a nikt nie powiedział, że to nie uczucie!Jeśli ktokolwiek twierdzi inaczej- łże na własne potrzeby!) Nie ma takich opcji w realnym życiu, a w necie dopiero daje się temu upust z powodu, jak to ktoś tu napisał” baraku prewencji”).
Nie byłoby tego co cyklicznie bywa na Twoim blogu, gdyby nie “konkurencja”( źle pojęta moim zdaniem),oraz nadmiar “wolnych mocy przerobowych”.Czas bowiem jest deficytowy w dzisiejszych czasach..
Ja go mam - bom wolnego zawodu, a na blogach nawet z komentarzem bywam tylko dwóch.U Ciebie zostanę, tyle ile sobie sama zażyczysz.
Podsumowują: blog, jak pamiętnik ma autorowi służyć do
swoistego spisywania własnych myśli, spostrzeżeń, czy wydarzeń z jego życia.Kiedyś był to bardzie lub mniej- zgrabny kajecik.
Chowany pod poduchą, taki intymny powiernik.Ale jesteśmy dorośli, postęp techniki zafundował nam sieć i z kajecika wychodzimy na te wirtualne kartki papieru(@cyt.skem)I tu się robi nieprzyjemnie!
Kajecik w domu podebrało Ci może niedyskretne, czy ciekawskie rodzeństwo, albo Mama, a w necie z blogiem wychodzisz w cały świat.
Ale to trochę, jak Twój dom, czy panieński pokoik i nie wszystkich musisz zapraszać.Otwarcie - nie dla każdego.
Wybór jest wolny, jak najbardziej.
Taka mi myśl przyszła do głowy: jeśli nie możesz powierzyć klucza do swego domu przyjacielowi - zmień przyjaciół.
Domokrążców zostaw na zewnątrz za progiem.
Zapewniam,że nie ma to nic wspólnego z tłamszeniem demokracji.”
Wolnoć Tomku w swoim domku”
Dobranoc!:-)
@Babko
Dobrze nam obu znany przemądrzały facet z ambicjami filozofa pisał tu do nas wczoraj jako “Jotun”.
Styl i bezczelność nie do podrobienia.
Wątpię, aby był to Black. On do czegoś takiego chyba by się nie zniżył.
Black?
Black wydawał w międzyczasie tygodnik finansowy, nie miał czasu na zabawy z torowskimi proxy. Black bawi się z torowskimi proxy jedynie, gdy testuje zabezpieczenia swoich aplikacji.
PURTK, powodzenia.
Blackops over & out
@Black Ops
Dobrze, że jednak to nie Ty, ale inne Twoje działania/słowa zburzyły moja wiarę w ludzi, czy raczej resztki tej wiary, jakie pozostały
Moon też tak przypuszczałam, mało znam Black Opsa, ale już po jednym poście można się było zorientować,że Jotun to nie ten Pan powyżej.Inny styl i chyba wyraźnie przypomniał,że Jotun to męskie imię.Znam i jego rodzime.A swoją drogą warto by znać genezę Jotuna
Choć tak naprawdę- Je m’en fous!!
*nie umiem wstawiać znaków specjalnych, a raczej nie chce mi się.Gdybyś zatem chciała na blogu mieć idealny graficzny porządek- zmuszona będę udać się do Ciebie na przeszkolenie.Serdecznośći , dla kaszubskiego szatana też !;-)
Co do znaków, to trzeba wyszukać w Windows “Tablicę znaków” i stamtąd skopiować i wkleić odpowiedni znak z obcego języka…
Ja nie znam francuskiego i niestety nie wiem, jaki znak tam miał być…
Moon (to nie wtrącanie się do Twojej rozmowy z Opsem, tylko uwaga babki z Gdyni, a mam przed Tobą spory dystans czasowy: moją wiarę w ludzi zburzył nie tak dawno,bo raptem dwa i pół miesiąca temu właśnie Jotun i jego przydupasy (wybaczcie wulgaryzm, raz sobie pozwolę, a co mi tam!!;-) !
aaa, dzięki poćwiczę w wolnej chwili, francuski apostrof ,czyli przecinek na górze.Zawsze mam z tym problemy.
Pożegnam się, bom nieco dzisiaj utrzęsiona w siodle.
P.S.
aaa i nie wytłumaczyłam tego francuskiego wtrętu: to znaczy mniej więcej, gwiżdżę na to, po nowemu: olewam to, a po rosyjsku’ tyle co “naplewatielstwo”!
Babka Wam się zbiesiła!!
Babko, sugerujesz, że Jotun gnębi Cię od dwóch miesięcy?
Intrygujące.
@Purtk mam nadzieję,że będziesz na tyle mądrym internautą,że nie będziesz korzystał z “zaproszeń” tych szaleńców.
Naturalnie potrzebują “zasilaczy’, zproszenie typowo instrumentalne.
@Black Ops :skoro coś jest dla Pana intrygujące, proszę dalej brnąć w pochodną tego określenia.
Życzę dobrej zabawy, skoro ma Pan na nią dość czasu.
@Ops Czarny proszę mnie nie łapać za słówka, po pierwsze nie do Pana pisałam, a po drugie w sieci można złpać wszystko!!
Jedyny pożytek wg. mnie z sieci blogowej jest taki,że póki to sieć - z całą pewnością nie złapie Pan ADIDASA!
Eh, i od razu agresja.
Babko, zaintrygowało mnie to stwierdzenie, jak i cała teoria o gnębicielach sieciowych. Dlaczego? Dlatego, że metoda dedukcji zastosowana przez Panie jest - delikatnie mówiąc - ciekawa. Niedelikatnie - tak emocjonalna, że pozbawiona jakichkolwiek podstaw.
Gdyby pisała Pani wyłącznie do Moon, użyłaby Pani maila. Inaczej - nie widzę żadnego powodu, by nie odnieść się do Pani wypowiedzi. Notabene, wspominała Pani o mnie, stąd tym bardziej czuję się uprawniony do zabrania głosu.
Widzę, że dobrze się tu Panie bawią teorią spisku, więc… życzę dobrej zabawy - i idę palić trzodę i gwałcić dzieci w jakimś innym niewinnym sieciowym zakątku.
Pozdrawiam,
Blackops, aka Michał, aka Pointman, aka GrimReaper.
Drogi Michale,
Rzecz w tym, że my wiemy, kim jest Jotun… Przecież napisałam tu o tym wczoraj około piątej rano… Nie zauważyłeś chyba?
W tej sytuacji nie jest to już tak intrygujące. Po cóż więc ta złośliwość z Twojej strony?
Więc, kim jest Jotun?
To nie złośliwość z mojej strony, tylko świadomość, która prowokuje mnie do dobrotliwego uśmiechu.
Więc, kim Pań zdaniem jest Jotun?
“Zacny Panie Michale- przepraszamy Pana,
że ma Pańska fizis - barwę bakłażana”
Nie zamierzałam Pana wpędzać w stan furii.
Pisuję sobie do Moon na Jej blogu, mailem takoż.
Imieniny Joktura chyba 25 lipca- proszę składać pobożne życzenia solenizantowi, posłać przy tem link do “Skrzypka na dachu”z You Toube, zamiast pół litra czy kwiatów.
ps. jak już cokolwiek robię to z pasją : dotyczy to pracy, sportu czy wszystkich innych spraw będących w sferze moich zinteresowań.
Na inne opcje- szkoda czasu.
Ech, dziewczęta…
25 lipca to dzień bezpiecznego kierowcy. Pewnie po Świętym Krzysztofie.
Niemniej, pudło. Ale nieważne, życzę miłego życia wyobrażeniami o internetowym świecie.
Niniejszym, autozbanował się na blogu Moon i profilaktycznie ustawił go jako strefę zakazaną w przeglądarce, żeby nie wracać nawet przez przypadek. Bo nic nie bawi jak niesprawiedliwe posądzenie, a przez czystą grzeczność nie lubi bawić się cudzym zakłopotaniem…
@Black Ops
Skoro pudło, to widać wiesz kto był Jotunem…
Skąd wiesz?
I kto to był?
Co to jest MOON?
Obraził się, ale o co?
Że nie uważam iżby to B.O był Joktunem? Jak nie jest to skąd twierdzenie o niesprawiedliwym posądzeniu?
Czy też tyle wysiłku na nic?
Dobrze ,że to tylko sieć i nic na wiarę tu brać nie można.
Nic z tego nie rozumiem.Wychodzi znów na “dwa w jednym”?
Black niejednokrotnie robił na tym blogu “autozbanowanie”, a potem znowu wracał, aby jątrzyć czy rozdmuchiwać nieporozumienia…
Taki człowiek
No i ta jego wiedza na temat Jotuna, który pisał przez proxy, aby ukryć swoje prawdziwe IP…
Moon
Dawno “czynnie” Cię nie odwiedzałem, ale potyczki słowne śledziłem. Jesteś ‘miszczynią’ dedukcji i przenikliwości. Połóżyć na łopatki Black Opsa i inne netowe stwory to jest coś.
Ja już dawno się poddałem, ale wiernym czytelnikiem pozostaję… póki co. Na razie się nie zbanuję:-)
I jeszcze jedna uwaga na zakończenie tego bezładnego moim zdaniem dyskursu.
Mam świadomośc,że w sieci liczy się słowo.
Ale mam też taką,że można się bawić,żartować ( niekoniecznie smacznie)tylko w tym wszystkim, jak u dobrego satyryka musi być ziarno p o w a g i !!Wtedy dopiero skutek jest, jaki powinien być:-) uśmiech, a nie głupawy śmiech podlany zachwytem nad własną bezkarnością.Dobranoc Moon i Wszyscy Inni
ps.ADI- dobrze padł Ci system, przynajmniej nie zostałeś złapany w sieć.
@Lunetarius
Za to Ty jesteś prawdziwym Mistrzem, ale niestety w bardzo niechlubnych dziedzinach…
Sam się nie zbanowałeś, ale ja Cię zbanuję. Dawno powinnam była to zrobić.
@Black Ops
Wiele razy przedtem dokonywałeś “autozbanowania”, ale potem wracałeś, aby jątrzyć, rozdmuchiwać nieporozumienia, czy ostatnio ta sprawa “Jotuna”, piszącego przez proxy, o której zdajesz się mieć jakąś wiedzę…
Moon to do Ciebie!
Słaba sekretarka, gdy nie wie co pisać - obficie cytuje (może niekoniecznie wzniosłe :”Cy Tata cyta cytaty Tacyta?”)
Np.skromne - moje? Ale tak naprawdę liczy się wyłącznie źródło inspiracji!!
A to sprawdzone.
No, to daj tu, Babko, jakiś powalający cytat….
Cytowałam to Moon jest w moich postach, ale za dużo szukania.Ponadto uważam,że były to paskudne nieuczciwe i usiłujące wpłynąć na moją opinię o innych sugestie, na które się nie nabieram.
Pewnie to znajdziesz, jak dobrze poszukasz.
Mogę kogoś niesolidnego chwilowo polubić nawet.
Zwłaszcza jak oszczędny w słowie, ale kiedy jawi mi się, jako lubiący z człeka wyciągnąć jaknajwięcej informacji o mnie i innch- wtedy stawiam uszy , jak mój sznauzer.
Czasem jest za późno!
Ufność to zły doradca!Na niej się przejechałam w sieci!!
Nie wymagaj odemnie,żebym teraz szukała tych cytatów przywołują mi tylko złe, upakarzające chwile o których jaknajszybciej chcę zapomnieć.I złych sieciowych ludzi, których na wstępie znajomości obdarzyłam ufnością.
Nie da się już tego cofnąć.Wielka szkoda.Intuicja mówiła mi co innego- nie zufałam jej, bo korekta: a nuż kogoś skrzywdzę niesłusznym podejrzeniem?A jadnak intucja miała rację!!
Dlatego tak dobrze rozumiem ,ze nie chcesz się dać utytłac w błocie i oddajesz razy.
Moon te cytaty znajdziesz pod moim postem(1) w Królu sieci, zapeniam,ze są prawdziwe.Trzymam je jako memento!!Dobranoc:-|
I jeszcze do tej dyskusji - zauważ,że osoby sieciowe tytłające w blocie innych, główni inspiratorzy nigdy sami tego nie robią.
Lekcja pokazowa została odrobiona na Twoim blogu wzorcowo.Jakiś-tam zostanie ” nagrodzony’ pochwałą, bo dobrze Cię obluzga.
Główny inspirator poczeka, wszak wie,że brudy najlepiej podawać cudzymi łapkami,
Sam ma “czyste” więc syty chwały pojawi się na Twoim blogu zatroskany,pełen ” dobrej wiary”.
Jakich sobie dobiera współpracowników?”-Współwyznawców, ćpunów z mrowiska itd.I tak ich nie szanuje i tak to się kręci.
Wierzę,że co komu dajesz, czy odbierasz- zostane Ci dane lub odebrane.
Niekoniecznie przez osoby obdarowane , czy poszkodowane.Inni, chwilowo nieznani spłacą długi lub pomszcżą ofiary.Taki ten świat nawet w necie.
Może dowiem się w jakich to zaszczytnych dziedzinach jestem Mistrzem. Jeśli już to przywołałaś to proszę o zaszczytny katalog zasług, ana koniec bana:-)
@Lunetariius
Te dziedziny wcale nie są takie zaszczytne