Strona główna > Zwierzenia i felietony > Frustraci sieciowi

Frustraci sieciowi

Skąd przybywają? Kim są? Dokąd zmierzają?

Kim są?
Są użytkownikami sieci starającymi się poniżać innych internatów; obrażać ich, podważać w nich poczucie własnej wartości… Obgadywać tu i tam, wymyślać drobne intrygi, mające przedstawić upatrzoną osobę w złym świetle…

Skąd przybywają?
Zazwyczaj mają jakiś nick (rzadko piszą jako “anonimy”), czasem kilka nicków, bywa, że mają własną stronę czy blog… A to kim dokładnie są w realu, można niekiedy stwierdzić znając IP ich komputera. W przypadku Neostrady i niektórych innych ISP, znając host da się przynajmniej rozpoznać, kto sobie przybrał nowy nick.

Aby uniemożliwić identyfikację, i bez konsekwencji “podokuczać” mi i mojej znajomej, jeden z internautów pisał tu ostatnio przez serwery proxy… W przeciągu dwóch godzin osoba o nicku Jotun wysłała komentarze do przedostatniej notki (“My, których nie ma”) z siedmiu numerów IP/hostów:

204.13.236.244
72.43.122.208 , rrcs-72-43-122-208.nyc.biz.rr.com
89.248.169.108
212.112.242.89 , anon-tor-proxy.erfassungsschutz.net
91.121.170.159 , ks361871.kimsufi.com
192.251.226.205 , anonymizer.blutmagie.de
91.143.81.107 , pherrex.tor.morphium.info

Dokąd zmierzają?
Nie wiem… Ale niewykluczone, że prostą drogą do piekła :).

Skąd przybywamy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? – Paul Gauguin

  1. 22 lipiec 2008 o 10:50 | #1

    Kim są?
    Są niedawno (?) nawróconymi na bezkarność, wszechpotężność, uzależnionymi od żywych ofiar, w których krwi i bezsilnej wściekłości oglądają swoje aureole półboga.

    Skąd przybywają?
    Zewsząd. Obserwują sieć z góry, niczym sępy, od czasu do czasu zmieniając teren łowów.

    Dokąd zmierzają?
    Do kolejnej ofiary.

    [Czy można ich zniknąć?]
    Można. Sarkazm, autoironia, czasem lekceważenie, czasem mała szermierka, ale zawsze na własnych warunkach.

  2. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 11:33 | #2

    Napisałam o tem i nie chce mi się powtarzać, ale mimo wszystko zrobię to
    Przecież Joktum to tylko wynajęty lub dobrowolny pachołek.
    Jakiś czytelnik z bloga, jakiś ćpun z mrowiska, albo i współwyznawca (ci są szczególnie niezawodni)
    Główny inspirator ma ich zazwyczaj kilku- sam nigdy nie podaje brudów swoimi łapkami.Ma je czyste, jak Lady Makbeth.
    Jak się już szambo wyleje, pojawi się na Twoim blogu czysty jak łza i pozornie niczym nie ubabrany.Taki to mechanizm.
    Trzeba wierzyć, a to w realu sprawdzone:co komu uczynisz, zabierzesz,czy dasz, oplujesz, czy pocieszysz dobrym slowem – za to zapłaci los, a raczej inni, chwilowo anonimowi .
    A los bywa równie okrutny i bezwzględny, jak Twój oprawca. To, jak klątwa, wiedzieli o tem Inkowie, działała po stuleciech.
    Losy ludzkie niejeden raz to udowadniały.
    Zwłaszcza, że” spisane zostały czyny i rozmowy”(Cz, Miłosz)

  3. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 12:12 | #3

    Piekło musi dosięgnąć ich na ziemi i zapewne dosięgnie !

    W najmniej spodziewanym momencie i być może w czasie największych ich sukcesów,czy też spokojnego żywota.
    Może nawet kary nie zauważą rozpaczając nad trwałą utratą zdrowia, czy nad grobem najbliższej osoby i pytając niebios”-dlaczego?”
    Czemu losie odebrałeś mi moje sprawne ciało, wczoraj jechałem rowerem, a dziś na wózku inwaldzkim bezpowrotnie?
    Wczoraj podziwiałem wspaniałe widoki.Czemu dziś nic nie widzę?Dobrze -jeśli to będzie lekcja pokory, będą mieli czas na przemyślenia.
    Oby długi tak długi, jak czas ich bezmyślnych okrutnych uczynków.
    Nie mieli z nich pieniędzy, raczej watpliwą”sławę”, zatem czynili to wyłącznie ze złej woli, dla czegoś co się nazywa Schadenfreiude.

    Smutne, ale i na Schadenfreide trzeba nam poczekać!

  4. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 12:26 | #4

    Zauważyłaś kto pojawił się na Twoim blogu, jak deus ex machina, gdy już Jokun wykonał swoje zadanie?
    Ten,który najpierw wprowadzał bojkot Twojego bloga(“Zostanie Ci tylko babka z Gdyni”- grzmiał, jak kaznodzieja.)
    Jeśli jego czytelnicy, na jego blogu wierzą,że to osoba prawa i szlachetna- to Bóg z nimi, oby ich ni spotkał los “ni psa ni pachołka”

  5. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 12:39 | #5

    zauważ, że taki typek oburza się na swoim blogu na innego, który sprofanował imię śp.Profesora Geremka, nawet mu do głowy nie przyszło,że jest człekiem tej samej miary co “profan”A jest!

  6. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 13:07 | #6

    Żeby nieco rozświetlić wizję tego postu:
    Moon;-) wpadli we własne sidła!Zauważ:
    Nieomal histerycznie zabrzmiało “oskarżenie:,że tu jakiś Purtk(pozdrówka) śmiał napisać.Że Go znasz i ja też,że się znamy,że generujemy wzajemne zaufanie.kryminał jednym słowem. Zgody na to w scenariuszu nie było!
    Jawna profanacja!Nikt się “szefa” o zgodę nie spytał!Było to tak zabawne,że aż dziecinne.

    W dodatku ” literacko” bardzo nieudolne, choćby z powodu
    szkolnego przepisywania moich nieliterackich postów.
    Przypominało mi to karę ucznia, który pani od polskiego przykleił balonówę na katedrze i teraz musi ileś tam razy przepisywać texty babki z Gdyni – heehhhe:-)

    Zaiste oskarżany przez Ciebie Proces coś – tam to niewinne , poczciwe stworzenie, choć profil sobie zrobił paskudny

  7. 22 lipiec 2008 o 17:14 | #7

    @Foma
    Mam wrażenie, że ostatnio zrobili się bardziej agresywni…
    Przydałby mi się jakiś czarownik, który zniknąłby pewne osoby na stałe.

    @Babka z Gdyni

    Proces przy osobnikach zamieszanych w “aferę Jotuna” jawi się jako potulne jagniątko :(

  8. Jotun
    22 lipiec 2008 o 17:53 | #8

    Babko z Gdyni, Moon:

    śmiech to dobra metoda na odreagowanie stresu, na rozładowanie napięcia. Wykpienie problemu z pewnością pozwala stanąć do walki z nim z nowymi siłami. Problem tylko w jednym: naprawdę, próba dyskusji musi być od razu traktowana jako atak? I czy przekręcanie nicka rozmówcy to doprawdy dorosły sposób prowadzenia jakiejkolwiek debaty?

    Mam wrażenie, że conieco sztucznie, drogie Panie, nadmuchujecie “aferę Jotuna”. To że Jotun to imię męskie w mitologii nordyckiej, to jedno. To, że to dość niemiłe imię, to drugie. To, że nie macie absolutnie pojęcia, kto za tym imieniem stoi, to trzecie.

    Zajrzałam na tego bloga z ciekawości, tak jak z ciekawości zaglądam w milion sieciowych miejsc. Próbowałam pobudzić Panie do dyskusji na temat przez Panie zadany – brak zaufania w sieci, brak możliwości weryfikacji prawdziwego ‘ja’ rozmówcy. Widzę jednak, że trafiłam na gorący moment – i na sytuację, w której jak najbardziej są Panie skłonne do dyskusji. Dyskusji między sobą, w zamkniętym gronie otoczonym przez hordy nieprzyjaznych “pachołków”, “ćpunów” i generalnie internetowych szuj, jak mawiał Bartosz Węglarczyk.

    Czy gdybym przedstawiła się jako Katarzyna, zmieniłoby to coś? Czy doprawdy maskowanie numeru IP jest takim groźnym objawem – a co, jeśli przez analogię do niewidocznego przez pryzmat sieci inwalidztwa – mam powody, by maskować swoją obecność w sieci, powody zupełnie niezwiązane z tym czy jakimkolwiek blogiem? Doprawdy moje pytania były tak krzywdzące, że trzeba było zwymyślać mnie i kilka innych osób? (które być może na to zasługują, a być może nie?)

    Czy takie dziwne jest cytowanie wypowiedzi, do których chcę się odnieść w rozmowie? To dość powszechne zjawisko, Babko z Gdyni, sposób rozmowy w sieci pozwalający na odnoszenie się do konkretnych słów, swoiste porządkowanie własnej wypowiedzi. Dworujesz Babko z tego – właściwie czemu?

    Czy faktycznie wyraziłam niezadowolenie z obecności przyjaźnie nastawionego do Pań gościa? Wskazałam jedynie pewne niebezpieczeństwo, o którym same Panie pisały – to, żę z jednej strony wykazują Panie nieufność do sieciowych nicków, a z drugiej wystarczą dwa, trzy posty “poparcia”… bynajmniej nie oskarżam purtka o złe intencje, odnoszę się jedynie do Pań wcześniejszych słów.

    Być może Blackopsowi należą się słowa pogardy, do “łatwych” w pożyciu sieciowym nie należy. Niemniej zbliża się Pani, Pani Babko z Gdyni, do granicy tego zła, o której Pani pisze. Zbliża się Pani do oczerniania, zniechęcania innych użytkowników do jego osoby. Nie bronię go – nie widzę powodu, ale w ostatnich komentarzach widzę niepokojące objawy. I smuci mnie to. Generalnie cały wywód o “nasłaniu mnie” jest krzywdzący – i to mocno – nie wobec mnie, dawno zahartowałam się w łykaniu niemiłych słów, szczególnie z ust, spod opuszków palców, kobiet. Jest krzywdzący wobec sporej, zdawałoby się, grupy osób, z którymi niewiele mam wspólnego.

    Nie będę zachęcać do dyskusji, mam nadzieję, że cokolwiek wyjaśniłam, życzę spokojnego popołudnia.

    Do dyskusji zachęcać nie będę, niemniej

  9. 22 lipiec 2008 o 18:23 | #9

    Ja też nie zamierzam dyskutować.

    Bardzo dobrze, że dałam ten wpis i komentarze do niego…
    Dzięki temu dowiedziałam się, że Jotunem nie jest ten czy ów niesłusznie przeze mnie posądzany internauta… Podejrzewałam kilka osób.

    Mam “uprzedzenie” do osób ukrywających swoje IP ze względu na crackerów, z którymi zdaję się mieć do czynienia (trojany, backdoory, itp). Oni też czasami fałszują swoje dane.

    Black Ops jest człowiekiem bardzo trudnym :|

  10. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 19:46 | #10

    Jak zwykle podkręcanie kota ogonem.Mój wywód absolutnie nie dotyczył Black Opsa.Dyskusję zakończyliśmy w momencie, kiedy napisał,że sam się autozbanował.
    To sprawa Moon i tego Pana.
    Pani pewnie doskonale wie, że oskarżam (nie bez powodu) nie Black Opsa, tylko całkiem innego Pana, na co mam dowody w postaci maili i postów na GG. Wszyscy to wiecie.
    I proszę boleściwie nie pisać o krzywdzie, bo na tym blogu w zasadzie nic innego się nie pisuje, jak krzywdzące wobec autorki texty.
    Jak się jakiś pochlebny pojawi- natychmiast larum i ” zdumienie”.
    Przypuszczam znając głównego inspiratora, aż za dobrze,że dziś jest Pani Jotun, wczoraj był Pan Jotun, jutro będzie znów zmiana w sztafecie. Pracowaliście nad tem cały tydzień lub dłużej i pierwszy poproszony internauta rozeznał to szybciej niż ja.
    W blogosferze mam małe doświadczenie, ale w sieci – o tak owszem i poznałam te mechanizmy.
    Nie przekonała mnie Pani (jak na dziś), ani nie przekonał wczorajszy Pan.
    Jeśli istotnie jest Pani Jotunem od pierwszego do ostatniego postu, to powiem na pocieszenie- jeszcze Pani nie wie, co kobiece, a kto wie czy bardziej nie męskie paluchy potrafią wypisywać w necie.
    I jeszcze jedno droga Pani – pisuję w necie pod swoim nazwiskiem, ale tam gdzie pisuję nie jest tak ohydnie i wrogo, jak u Moon. I nie jest to wina Moon.
    Co to za oskarżenie, że autorka się broni? Taką macie metodę; zmowa, atak i “wszystkich świętych oburzenie”!!
    Nie życzę nikomu wpadki w wasze łapska. Źle się zbawiacie, takie mam zdanie na ten temat.
    I naprawdę w tym wypadku – źle Wam życzę!!

  11. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 19:58 | #11

    Moon – wybacz, muszę Cię opuścić, chyba, że mnie upewnisz,że moja obecność na Twoim blogu nie przynosi Ci żadnej krzywdy.Przyszłam tu dość dawno ze zwykłej solidarności i zrozumienia, a przede wszystkiem z zainteresowania Twoją Moon twórczością- nie Twoich adwersarzy!
    Ale też nie należę do osób, którym samym przeczeniem, czy chwytem netowym można namącić w głowie.
    Moja sieciowa naiwność trwała ok. pół roku, już na szczęście nie trwa.
    Zaciekawi mnie, któż to juto lub jeszcze dzisiaj wskoczy na miejsce dzisiejszej Pani. Nicków ci u “szefa” dostatek. Nie wymienię, bo zabawa się popsuje.;-)

  12. 22 lipiec 2008 o 20:18 | #12

    Twoja obecność na moim blogu nie przynosi mi żadnej krzywdy…

    Jest weselej, ciekawiej, i więcej się dzieje… :)

  13. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 20:31 | #13

    Miło! Wielkie dzięki. Bardzo to dla mnie obligujące. Wybacz błędy:wzburzenie+ pośpiech z dysgrafią= fatalna mieszanka ;-)

  14. Jotun
    22 lipiec 2008 o 20:56 | #14

    Babko z Gdyni,
    Pani pewnie doskonale wie,że oskarżam( nie bez powodu) nie Black Opsa, tylko całkiem innego Pana, na co mam dowody w postaci maili i postów na GG. szyscy to wiecie.

    nie, nie wiem, nic nie jest dla mnie oczywiste – zaraz po mojej obecności na blogu pojawił się tu Blackops, stąd moje słowa zdziwienia. Może gdyby była Pani bardziej bezpośrednia w prezentacji swoich podejrzeń, nie byłoby nieporozumień.

    Nie wiem, co wiedzą wszyscy, jak i nie wiem, kto nęka Panią przez GG i maile – Pani wybaczy, ale grzebanie po cudzych komputerach to nie mój sport, a z Pani wypowiedzi nie wynikało nic bezpośredniego. Tylko informacja, że czuje się Pani “skrzywdzona” przez kogoś. Trochę mało danych jak na możliwość poczuwania się przeze mnie do winy.

    I przecenia mnie Pani – niedoceniając jednocześnie.

    Jeśli istotnie jest Pani Jotunem od pierwszego do ostatniego postu, to powiem na pocieszenie- jeszcze Pani nie wie co kobiece, a kto wie czy bardziej nie męskie paluchy potrafią wypisywać w necie.

    Obawiam się, że głęboko się Pani myli. To trochę jak z tą konkurencją i licytacją – w tym przypadku na doświadczenie. Nie doświadczyłam dokładnie tego, co Pani – ale kto wie, czego doświadczyłam, w sieci i poza nią?

    A między nami, kobietami – to bynajmniej nie mężczyźni potrafią wystukiwać na klawiaturze rzeczy najgorsze. Kobiety nie ustępują im pola.

    Tak czy inaczej, nie przekonam Pani – i nie zamierzam próbować. I życzę dobrze, a przynajmniej “dobrych” kontaktów w sieci.

    Moon, pójdę za przykładem Blackopsa i zniknę się stąd – nie chcę nakręcać negatywnych emocji, a widzę, że chwilowo na inne nie ma tu szans. Cóż, taki moment trafiłam.

  15. Jotun
    22 lipiec 2008 o 21:00 | #15

    A z drugiej strony – zupełnie absurdalne jest dla mnie posądzanie mnie o bycie mężczyzną na bazie wcześniejszych komentarzy. Ale – spierać się nie będę, bo udowadniać też nie zamierzam.

    Pozdrawiam.

  16. 22 lipiec 2008 o 21:47 | #16

    Zniknięcie kogoś wcale nie jest takie trudne. Choć czasem zajmuje chwilkę…

  17. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 21:48 | #17

    @Jotun- bardzo Panią przepraszam i jeśli dobrze przypuszczam -nawet wiem z kim mam “nieprzyjemność”!
    Jeśli moje przypuszczenia są prawdziwe to wielkie przeprosiny, bo wiem kto mnie uczulał na sieciowe pułapki, dzięki czemu nie zabrnęłam dalej niż mogłam.

    Jeśli zaś się mylę- je suis desolee i może trafi pod właściwy adres?;-|

    p. chyba jednak spóźnienie w czasie spowodowało,przypuszczenie,że atakuję Black Opsa.Odgryzłam się, jak to mam w zwyczaju ale i na tem koniec.Nie mój znajomy .

  18. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 22:10 | #18

    Moon post nr.7- jakiś pożytek jednak jest skoro gdzieś tam w sieci egzystuje jedno niewinne jagnię:-)

    * zniknięcie sobie robimy jednym klik, jak słusznie sugeruje @foma. ;-) Ale czarodziej dokonujący odpalenia kogoś w niebyt, oo to już jest wyższa szkoła..jazdy

    *** te, jakie to były te cechy zacnego adwersarza? Zapomniałam.To taka zakochana w sobie natura! Jak mu napiszesz, że ma “niezbyt imponujące” cechy charakteru, to on zawsze zgubi to “nie” Przecież nie będzie działał na własną szkodę!!

  19. 22 lipiec 2008 o 22:32 | #19

    Ale z kolei temu Barankowi czasem woda sodowa idzie do głowy…

  20. Babka z Gdyni
    22 lipiec 2008 o 23:34 | #20

    uee, Moon z Baranami to ogólnie jest problem.
    Sama “baran” zodiakalny nieraz się zastanawiam, czemu zawsze walę głową w mur, czasem z tego powodu rogi i czaszka bolą.
    Tak i mam za swoje na Twoim blogu( nie mylić z Tobą).

    *Ale baran to też człek nie bez charakteru i naogół mimo skłonności przywódczych( zazwyczaj w dobranej grupie mu to nieźle wychodzi, jak mnie w moim klubie jeździeckim), uparty, ale i otwarty i w dodatku absolutnie nie podatny na wpływy.Sam sobie baranią drogą podąża.
    baran + baran w parze, to dopiero jest to na co warto czekać dłużej niż chwilkę.Wiem-doświadczyłam.

    *** sodówka uderza do głowy nie tylko branom!Znam przypadki nibywałej wręcz skromności, a tu nagle sodówa, nosem uszami ..Ludzie tak mają.
    Baranek o którym dziś mowa-ma dla mnie jedną cechę której nie sposób przecenić: intelekt.;-)
    A,że może charakter i profil ma pakudny, to już inna sprawa.Dobranoc Moon, dzięki,że mnie nie zbanowałaś!

  21. 22 lipiec 2008 o 23:54 | #21

    Jak to mówi baca: baranów ci u nas dostatek…

    Nawet baran jakiś, nie jeden, nazwał Prezydenta “chamem”, a sam nie lepszy…

    Barania Wólka, krótko mówiąc o sferach stołeczno-rządowych.

    Dobranoc :)

  22. 23 lipiec 2008 o 08:19 | #22

    Babko z Gdyni,
    zniknięcie klikiem to wprawki dla magicznego czeladnika. Czary iluzyjne. A tu wszak chodzi o coś więcej.

  23. 23 lipiec 2008 o 17:33 | #23

    @Foma
    A jak zrobić to “coś więcej”?

  24. Babka z Gdyni
    23 lipiec 2008 o 19:15 | #24

    @ foma- proszę o konkrety, można się ich spodziewać?Pozdrawiam.

  25. 23 lipiec 2008 o 19:45 | #25

    Primo, należy ustalić swoje mocne strony
    Secundo, należy ustalić słabe strony przeciwnika
    Tertio, należy przeorganizować pole walki tak, aby fechtunek następował na naszych zasadach, a unikać warunków dających przewagę tej drugiej stronie

    To tak w bardzo ogólnym, teoretycznym zarysie ;)

  26. Babka z Gdyni
    23 lipiec 2008 o 20:37 | #26

    @foma dla mnie rewelacja!To pewnie będzie moje najkrótsze Vademecum, jeśli tu jeszcze pobędę nim mnie Moon wyrzuci, Moon- błagam, poczekaj chociaż nim się mój blog wykluje. Obiecałaś!!
    Ale “Vademecum Fomy” nazwijmy to tak, na stałe powinnaś też czytać i jak mantrę powtarzać.
    Dobrej lekcji nigdy nie za wiele.
    Rzecz w tem fomo, że ja nigdy nie wiem, jakie mam mocne, a wiem tylko, jakie słabe mam strony strony.
    Szybko się poddaję! Wiem, wiem – przeciwnik wtedy mówi sobie: ale okazja!I korzysta.Też mądre!
    Zastrzeżenie: nigdy w czynnie uprawianym sporcie mi się to nie zdarzało.Walczyłam do upadłego. Wprawdzie moje psy – settery i po nich sznaucery medali miały więcej niż ja, ale mamy tego sporą kolekcję. Uprzedzam to nie snobizm, tylko hobby. Pozdrawiam!!:-)
    ps.@ADI dalej masz padaczkę systemu? Zięć nie pomógł?

  27. Babka z Gdyni
    23 lipiec 2008 o 20:42 | #27

    Przepraszam właśnie nastała wiekopomna chwila i trzeba “ze psem do lasu” wędrować, choć pół dnia szalał nad morzem. Dzicza godzina. Od roku dożywiam starą wysłużoną lochę, ale wczoraj straż miejska i leśnicy przeganiali to 80 kg. biedactwo po naszej okolicy. A ona biedaczka nie ma się gdzie pożywić.
    Ludzie jednak za dobrzy nie są! Zabraliśmy zwierzynie jej pola i tereny zielone, nie dziwota, że teraz wędrują po śmietnikach! Wieczorem ktoś strzelał….:-((

  28. 23 lipiec 2008 o 21:37 | #28

    Babko z Gdyni,
    a o czym ma być ten blog i kiedy kończy się okres wysiadywania? Gdyby Moon skusiła się na dreszczyk eksmisji, w co nie wierzę, to zawsze ktoś inny przygarnie…
    ps. owo niech-będzie-vademecum tylko pozornie jest krótkie. Właśnie w tym rozpoznaniu siebie i przeciwnika cała trudność

  29. 23 lipiec 2008 o 21:50 | #29

    Foma,
    Łatwiej mi jednak rozpoznać siebie, niż przeciwnika…
    Siebie znam dość dobrze, co do innych – czasami ulegam złudzeniom :|

  30. 23 lipiec 2008 o 22:07 | #30

    Moon, dlatego wynik starcia jest zawsze niewiadomą.

    Kilka tygodni później, już wyleczony staraniem driad i wodą Brokilonu, Geralt zastanawiał się, jaki błąd popełnił w czasie walki. I doszedł do wniosku, że podczas walki nie popełnił żadnego. Jedyny błąd popełnił przed walką. Należało uciec, zanim walka się zaczęła.
    [Andrzej Sapkowski "Czas pogardy"]

  31. Babka z Gdyni
    23 lipiec 2008 o 22:13 | #31

    @ Moon mam to samo, nie myśl,że to takie łatwe.
    W realu sobie radzę, niestety w sieci poza nielicznymi wypadkami same pomyłki!
    Ale powoli przywykam.
    Jakiś diabełek stale miesza w moim życiu.
    Czasem to i zabawne, ale bywa i b. przykre.
    Łzy jednak skrywam.Nie warto, okazywać słabości (patrz “Vademecum Fomy”). Ponadto z moich obserwacji wynika,że ludzie leją łzy po pierwsze ze złości, po drugie z alergii, a te szczere … gdzieś po ….kątnie.

    @foma krótko mówiąc “okaże się w praniu” nie omieszkam zaprosić.Specjalnych preferencji tematycznych nie mam.Pisuję amatorsko. Mam inny wolny zawód.
    Od przeszło roku korzystam z gościny bloga” na padoku” można tam wejść wprost od Moon, gdzie mam swój mały kącik.
    Autorka bloga odwiedziła mnie tu parę dni temu i było to dla mnie mistyczne wręcz wydarzenie.
    Ani Ona( mam nadzieję) ani ja nie doznałyśmy żadnego rozczarowania pozasieciowego.
    Rewelacja!Jakbyśmy się znały od 100 lat.Bywają i takie przypadki!
    ps. dopisałam komentarz do tego pięknego cytatu z poprzedniego Moonowego tekstu.Naprawdę mnie wzruszył
    zatem dzięki wielkie za chwilę wzruszenia.;-(

  32. Babka z Gdyni
    23 lipiec 2008 o 22:22 | #32

    @-hahha@foma!!Czemu o kilka tygodni za późno?Dużo czytam, tego akurat nie znałam.Kolejna cudownie złota myśl!!I jakie to proste! Nim rozgorzał ” bój nasz, oby ostatni”należało poprostu : fugas chrustas!Coś za dużo dziś cytuję zamiast czytać.
    Moon dajemy nogę? czy valkowerem?czy sobie tkwimy spokojnie w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń?
    Czy przez ten czas postudiujemy dobre rady?:-)

  33. 23 lipiec 2008 o 22:25 | #33

    Foma,
    Otóż to. Z niektórymi, w sieci, w ogóle nie powinnam była zaczynać walk/dyskusji…
    Trzeba było się wycofać, a ich “banować”.

    Babko,
    Czasem może nie trzeba skrywać łez? Wtedy łatwiej?

  34. 23 lipiec 2008 o 22:25 | #34

    Babko,
    a wydawałoby się, że to sieć pozwala na luksus kilku sekund na przemyślenie, nie bezpośredni real…
    Damy szansę temu “amatorskiemu” :) hm, konie…

    ps. “Siestę” widziałem tylko raz, lata temu i lata po tym, jak zakochałem się w muzyce Milesa. Pamiętam z niej tylko czerwoną sukienkę :)

  35. Babka z Gdyni
    23 lipiec 2008 o 23:23 | #35

    @Moon!Pisałam..po kątach! Honornam pewnie ?:-|

    @foma (jak to się odmienia tego nicka?) nie tylko konie ! Tamten blog poniekąd jest “koński” mam tam swobodę wypowiedzi, dziewczę poszło do pracy więc jestem ” na zastępstwie”. Zapraszam do czytania w wolnej chwili.
    Pochwalę się nie skromnie, że dzięki temu blogowi znalazł się wydawca… Ale kiedy to sfinalizujemy – tylko On wie…
    Pozdrawiam Oboje :Moon :-) i @ fomę:-)
    Przyjemnej lipcowej nocy życzę i dzięki za miłą atmosferę.

  36. 23 lipiec 2008 o 23:30 | #36

    Ja chyba nie widziałam “Siesty”… Nic mi się nie kojarzy.

    Dobranoc, Babko :)

  37. 23 lipiec 2008 o 23:30 | #37

    Babko,
    jak na razie odmieniasz poprawnie :) Tylko niech końcowe “a” nie sprowadza na manowce. “foma” jest rodzaju męskiego; i z małej litery.
    Poczytam w wolnej chwili. Jak znajdę taką…

  1. No trackbacks yet.