Pomiędzy
Kim jest drugi człowiek? Tajemnicą. Pułapką. Ostoją. Jest tym wszystkim. I jeszcze wieloma innymi rzeczami. A przede wszystkim jest tym, kim jest ten najważniejszy w naszym życiu człowiek…
Kim są ludzie wokół nas? Naszą radością. Naszym piekłem. Naszym jedynym punktem odniesienia. Czasami mamy ich powyżej uszu, a czasem nam ich brakuje. Ale najważniejsze, abyśmy sami byli gdzieś pośrodku pomiędzy “człowiek” a “ludzie”, bo inaczej tracimy kontrolę nad naszym życiem.
—
J. S. Bach – Sonata, BWV 525 (adagio), Ton Koopman, organy











A czy da się być czymś innym niż pomiędzy “człowiek” a “ludzie”? Każdy z nas jest indywidualnością i częścią społeczeństwa jednocześnie i jakby się nie starał to jest niezmienne.
Nie każdy jest indywidualnością. Wielu ma osobowości “plastikowe”, jak reklamy telewizyjne…
No, i nie każdy chce być, czy czuje się, częścią społeczeństwa… (Unabomber, i inni ludzie, którzy z takich czy innych względów nie akceptują “tego” społeczeństwa.)
A w podsumowaniu położyłam nacisk na bycie w równym stopniu prawdziwą indywidualnością, jak i członkiem tzw. “ludzkości”.
Witaj Moon.
Dla mnie “ludzie” to anonimowy tłum , którego – bywa – panicznie się boję.
Z tzw. społeczeństwem w szerokim tego słowa znaczeniu nie zawsze mi po drodze.
Grupa: rodzinna, koleżeńska, zawodowa, czyli jakiś mały wycinek tego społeczeństwa jest dla mnie podstawą.
Mam z nimi wspólne cele, upodobania itd.
Czy jestem po środku?
Sama musisz sobie na to odpowiedzieć, ale to czasami trudne…
Zwykle inni nam mówią, jak bardzo odstajemy od tzw. społeczeństwa. Ale są przecież różne “społeczeństwa”, i to utrudnia sprawę :|
Są jeszcze przecież, jak wspomniałaś ludzie będący naszą radością lub piekłem.
Ale czy rozumny jest, lub rozsądny człowiek wybierający piekło, miast radości?
p.s.
ta uwaga dotyczy osób z nami związanych , a nie ludzi z zewnątrz, czy z przypadkowego tłumu.
A kto wybiera piekło? Osoba nieświadoma.
Ludzkie piekło czasami Cię osacza, i nie masz na to wpływu…
Np. te brzydkie sieciowe historie, gdy grupka ludzi postanawia kogoś “osaczyć”, a przewodzi im jakiś prowokator czy frustrat. Ty to znasz, i ja to znam….
Może nie zbyt dobrze zrozumiałam, a może to Ty-zrozumiesz mnie: nie boli mnie “odstawanie” społeczne, czy nawet grupowe.
Nawet w najbardziej przykładnej rodzinie trafia się czarna owca. Czarna owca czuje, myśli po swojemu i nie chce poddać się powszechnym standardom.
Czy to jej ujmuje cokolwiek?
Nie mówię o patologii.
Wspominam o oryginalnym własnym widzeniu świata, ludzi i zdarzeń.
To przecież dobrodziejstwo, choć życie bardzo utrudnia i popycha nas na skraj piekła.
Nie trzeba sobie życia niepotrzebnie utrudniać… Ale też nie należy rezygnować z własnej indywidualności.
Człowiek mądry, czy silny, nie zwraca uwagi na “szczekające psy”…
A dobierając sobie towarzystwo należy nauczyć się odróżniać ludzi dobrych od złych, wartościowych od miernych, itp.
Moon to o czym piszesz w poście nr. 6 naturalnie jest i pewnie będzie istniało. Nie rozumiem tego i nie akceptuję,.
Przykre, że na innym blogu osoba, która opisywała swoje tragiczne doświadczenia sieciowe, przestrzegała przed ufnością i braniem serio korespondentów – wniosków nie wyciągnęła.
Nadal tkwi w tym samym, tylko już nie w roli ofiary. Poddała się presji grupy. Chciałabym wiedzieć szantażowi, chęci zdobycia sympatii czy czego tam jeszcze.
Kasiu vel Jotun -, trzeciego nie wymienię. Jeśli w sieci spotkał mnie zawód, to z cała pewnością Ty nim jesteś!
ps. I pomyśleć, że nie tak dawno powoływałam się na Twoje doświadczenia i nie dawałam sobie wmówić, że występujesz pod kilkoma nickami.
Mnie Jotun już nie obchodzi… :|
Ale źle zrobił pojawiając się tutaj, bo teraz każdy widzi w nim kogoś innego, i nieporozumienia sieciowe rosną…
“Świat według fomy”
P: Kim jest drugi człowiek? Kim są ludzie wokół nas?
O: Ludzie to potencjalna okazja do sprawdzenia, czy jest się super czy do d… Ewentualnie gdzieś pomiędzy. Człowiek to okazja skonkretyzowana.
Ojej! :| Taki męski punkt widzenia…
Nie zdążyłam przeczytać jeszcze wszystkich tekstów o Komisarzu Fomie.
@foma jak w zwyczaju krótkim konkretem!
Kryminał Komisarzowi niebawem podeślę, z życia wzięty, a Komisarz, już sam wnioski krótkie, a zwięzłe wyciągnie.
NIe będzie prewencji ani konsekwencji- abolicja!!:-)
Czasem lubię krótki konkret, czasem wijącą się frazę… Ale męski punkt widzenia tylko poszerza ogląd :)
ps. teksty nie zając, nie uciekną. A bez ich czytania świat wcale nie będzie gorszy…
Kobieta raczej nie dąży do “sprawdzenia się”… Przynajmniej kobieta klasyczna.
Świat jest do ogarnięcia, zrozumienia, przeniknięcia…
“Sprawdzenie” [w oryginale bez "się" - przyp. fomy] ma bardzo szeroki zasięg znaczeniowy. Umykający ogarnięciu, zrozumieniu, przeniknięciu…
Kobieta jest zupełnie inną istotą niż mężczyzna, ale często docenia jego dzieła, np. muzykę Bacha…
Czymś tam się powinna różnić… Niedocenianie Bacha powinno być karalne ;)
No proszę, a mnie się wydawalo ( ale też ostatnio – coraz częściej mi się coś tylko wydaje z pieniędzmi włącznie) :-), że to sprawdzają – panowie. Jak to długo jeszcze człowiek się będzie uczył?
*foma – nie podeślę!
@foma
To największy kompozytor, zresztą geniusz…
Muszę kiedyś zająć się ściągnięciem wszystkich jego utworów.
@Babka
Ale ja napisałam, że zwyczajna kobieta nie dąży do “sprawdzania się”… choć to coś innego niż “sprawdzanie”
Zgadzam się! Sama czasem lubię się sprawdzić w tym, czy owym i jak sądze w niczym mi to nie ujmuje. Takie hobby.
Przyglądając się płci “równoległej” (kobietom) i “przeciwnej” ( panowie) mam swoje preferencje: zawsze mi zaimponuje kobieta subtelna, z poczuciem godności i wrażliwa.
U Panów ponad wszystko – inteligencja i poczucie humoru.
Subtelnych ci nas dostatek… :D
W blogosferze głównie spotykam zawodniczki wagi ciężkiej… Idące do celu “po trupach”, choćby celem było tylko lokalne “zabłyśnięcie”…
Facet: inteligentny, wrażliwy, zrównoważony…
;-) Podpisuję się pod tym także! Chciałam,żeby było możliwie krótko.
Szczególnie zrównoważony i wrażliwy mi odpowiada !Opoka!!
Ale to chyba za piękne, żeby było prawdziwe…
Nieraz się zastanawiam skąd u panów inklinacje do skrywania tych cech, co zdecydowanie nie wychodzi im na dobre w relacjach damsko męskich? Musi być macho?
Idę gnębić mego bloga (próby), na razie licho mi idzie..Ale życz mi powodzenia!
Nie wiem kiedy się urodzi i jak długo pożyje przy tej blogosferze!! Na razie mam odczucie , jakbym dorzucała kolejny zbędny balast do sieci.
Może mi jednak przejdzie. :-(
Życzę ci powodzenia… :)
Sieci nic nie obciąża, bo to sieć wirtualna…
Witaj, dzisiaj upał,że ducha wyzionąć można, gość obiadowy przejezdy i tysiąc i jeden spraw w niedzielne południe, grzybków w lesie nazbierałam wprost na patelnię.
Adi ma juz system przywrócony.Podziałal zdalnie mój niezawodny pożyczony “zięć”( wygodnictwo z mojej strony), mam takich dwóch awaryjnych, jeden geniusz nieomal i jakbym chciała mieć syna to dokładną replikę!
Mam nadzieję,że o Ciebie ok.wszystko.Pozdrawiam
i czemu jest aż tak gorąco? U Ciebie też?;-)
Tu jest wiatr, i nie ma wielkiego upału. Upał w mieście to piekło… Tu zieleń daje trochę wilgoci i cienia.
Pozdrawiam :)
To, co myślimy o innych ludziach jest odbiciem tego, co sami o sobie myślimy. Jeżeli nie kochamy siebie – nie będziemy kochać innych. Jeżeli nie zaakceptujemy siebie takimi, jakimi jesteśmy – nie zaakceptujemy innych. To, co w środku jest takie jak to, co na zewnątrz i na odwrót.
Do ludzi trzeba mieć dystans, a szczególnie do zbiorowości.
Pewnych ludzi nie da się zaakceptować…
Pokrętna teoria! Zakładam, że kocham siebie (średnio, letnio) mam wady, które mi doskwierają ,czy zatem mam “kochać” innego, bo ma te same wady jakie mnie doskwierają?
Przecież przyjemniej z kimś, kto moich wad nie ma…
Możesz mi to purtku, albo Moon wytłumaczyć?
ps. dziś mnie upal i kilkanaście km z gośćmi w lesie zmogły, ale czy mam z tego powodu “kochać” spoconego upasionego fastfoodowego gościa, który rozwalony leży na łące, padnięty, jak ja tylko..” inna forma wyrazu “, Hee he?;-)
ps. żeby nie było niejasności – ”gość na łące” to nie mój gość tylko jakiś tam facet spocony. Moi goście zazwyczaj takich manier nie mają.
Z czasem obok akceptowania dochodzi wyrozumiałość, choć trzeba nad tym popracować. Wtedy nawet z jakimś nie-ja da się wytrzymać.
Ja jestem aż nazbyt wyrozumiała wobec niektórych, ale to źle, i trzeba zacząć ich gorzej traktować :|
A gdzie wielkoduszność? Przynajmniej od czasu do czasu…
Jestem wyrozumiała, ale zadziwia mnie, że osoby domagające się wyrozumiałości, czy zrozumienia tego “drugiego” – zazwyczaj tej samej miary nie przykładają,do siebie, czyli są niewyrozumiałe, czy nietolerancyjne wobec mnie.
Jest wtedy wielki krzyk i larum z powodu mojej rzekomej nietolerancji.
Kiedyś tu zacytowałam moim zdaniem mądry fragment:
“ci, którzy czynią nam dobro, spodziewają się, że będziemy znosić zło, które nam wyrządzą.”
Uważam,że ludzie często głoszący o sobie, iż są “dobrzy”
lepsi od innych – stosują po prostu autoreklamę nie znajdującą pokrycia w rzeczywistości.To jak aktorski image!
A ja np.nie mówię o sobie, żem dobra ( cokolwiek to znaczy)- przynajmniej wiadomo z kim inni mają do czynienie.
Wielkoduszność to piękna sprawa, jednak okazywanie jej pewnym ludziom może się źle skończyć…
Ano może, kiedy każdy dostaje porcję z urzędu… Ale samodzielne decydowanie, kiedy i w stosunku do kogo być wielkoduszny to spora frajda.
Babko, też nie mówię, żem dobry, bo po co kłamać :lol: Czasem mi się tylko wymsknie, że jakimś zachowaniem skasowałem sobie być może parę lat czyśćca…
Dodam jeszcze, że tych “wyrozumiałych” traktuję trochę z przymrużeniem oka ;-) i pierwszy u nich objaw nietolerancji, mimo głoszonego credo – przyjmuję, jak bajkę o dwóch braciach zwanych nobile fratrum ( Horacy-Satyry). Kto czytał – wie.
foma
To nie frajda… To rozsądek.
Otóż to @foma! Będę tolerancyjna, wyrozumiała po pierwsze wobec kogoś kogo lubię, kocham, czy jakoś tam szanuję i to mój wybór, albo gdy ktoś jasno wyłoży mi swoje racje, ale nie definitywne: “bo tak chcę”
A czyściec i tak mamy na ziemi, po co się martwić awansem?
To zabrzmi, jak wyznanie, ale na ołtarzu rozsądku udało mi się “położyć” kilka ciekawszych epizodów z mego życia…
Chcę wierzyć, że nie na próżno… ;-(
Na wielkoduszność trzeba sobie zasłużyć. Tak samo nie można być tolerancyjnym wobec kogoś, kto tolerancyjny nie jest. Inaczej to wszystko traci cały sens i staje się pośmiewiskiem durniów.
To właśnie jest rozsądek.
@purtk, znów napiszę “otóż to”! Nie chcę wierzyć, że z powodu dyskomfortowej dla mnie sytuacji (powody różne) kiedy nie chciałam, albo też nie umiałam się zachować, albo nie starczyło mi odwagi, determinacji, braku rozsądku – stałam się “pośmiewiskiem durniów”.
Dureń przecież durny jest, przeto sam w sobie niegroźny. Więc jak nazwiesz tych innych? Znasz mnie przecież!
Dobranoc Wam Wszystkim :-)
Dobranoc :)
A kto powiedział, że tak nie jest???? Stajemy się czasami pośmiewiskiem durniów. Ale jak napisałaś, Babko z Gdyni, dureń zawsze jest durniem. Inaczej jest z tymi, którzy są pełni nienawiści do innych. Rasiści, ksenofoby, inni nietolerancyjni. W rzeczywistości oni boją się siebie samych. To są kompleksy niższości.
Chyba znów piszę zbyt zawile.
Pozdr.
Zwalczanie w sobie kompleksów uważam za konieczność.
Hodowanie ich przynosi tylko szkody.
Nieporozumienie polega na tem, z skompleksiony zazwyczaj szuka potwierdzenia swoich wartości w tym samym gronie jemu podobnych, utożsamia się z grupą.
Znasz kogoś wydaje Ci się miły, mądry, inteligentny, ale ma kompleksy: wykształcenia, albo takie prozaiczne,że ma gorsza od sąsiada furę, albo jakąś fizyczną skazę… Chce zaistnieć! Nie szuka osób, które mogą wnieść coś do jego życia i z tych kompleksów go wyleczyć.
Szuka gorszych od siebie. Obserwujesz, jak skromny, miły, acz nieśmiały człowiek zmienia się na Twoich oczach w agresywnego, bo źle wychowanego osobnika, powielającego schematy grupy, która dla niego miała być rajem obiecanym.
Mówi już nie swoim głosem… Nie jest już tak naprawdę sobą. I tak to się kręci! To dlatego pozwoliłam sobie napisać kiedyś “skłóconych z życiem bukatach”.
purtk – nic zawile nie napisałeś, uważam, że pisujesz bardzo czytelnie, konkretnie, tak, jak Moon i za to Was cenię :-)
Babko, nie zawsze spełnia się taki pesymistyczny scenariusz przemiany. A może ja mam szczęście istnieć w takim niespełnieniu :lol:
Może mi ktoś powiedzieć, gdzie mam szukać takiej gadającej emotikony, jaką posłał foma? Bardzo mi się podoba. Mam komputerowe kompleksy, ale zwalczam je, jak mogę i tuszę, że nie trafiłam pod niewłaściwy adres?
Babko, najedź kursorem na buźkę – powinien pojawić się układ znaków, z jakich się ją wyczarowuje :roll:
@foma Ty po prostu nie masz kompleksów i chyba już ich sobie nie wyhodujesz?
Można mieć życiowe traumy wskutek wydarzeń, które nam los funduje, ale kompleksy hodujemy sobie sami, jak kwiatki na balkonie, koty czy psy.
Z czworga złego polecam następująca kolejność: psy i kwiatki.
Moon się nie zgodzi ze mną, ale na koty trzeba mieć warunki ;-)!
A kompleksom mówimy: precz! (jak budzikom w piosence).
:lol:dzięki !
hahha, ale bużki nie ma!!
Babko, spacja przed (chyba że to początek wersu), spacja po, inaczej nie wyczarujesz… :cry:
Tutaj trochę więcej zaklęć…
Nie mogę przecież czynić prób na blogu Moon, to niepoważne, ale najwyżej zbanuje o co proszę : roll :
Ale mi się wyczarowało w Wordzie, mam to na nowym pliku, a w Kratery wejść nie chce. Załamka! Poddaję się !!
Do trzech razy sztuka :lol: Spacja w złym miejscu… Układ jest następujący: [spacja][dwukropek][magiczne słowo][dwukropek][spacja]. A Moon jest wyrozumiała dla niektórych…
Moon jest bardzo dla mnie wyrozumiała, ale mimo to wstyd!
:roll: I..?
Kompleksy biorą się z niedojrzałości…
A swoją drogą, wiek człowieka nie zawsze przekłada się na jego dojrzałość.
P.S.
Najeżdżam kursorem na buźkę, ale nie pokazuje mi się układ znaków… Pewnie dlatego, że używam Firefox’a z dodatkami, ale ja mogę sobie sprawdzić w “html”, jak się robi takie buźki. A tu jest link do emotikonek:
http://skaczkiewicz.wordpress.com/2007/09/28/jezeli-wam-slow-brakuje/
Dzięki Obojgu! Duża radocha!! Uciekam w poszukiwaniu morskiej bryzy, odezwę się jeszcze. :loll:
” :oops :” Moon wybacz, mam to od dawna taki handicap, ale mi to w życiu nie wadzi !!Dzięki za naukę :roll:
A po co ten cudzysłów? Zepsuło to emotkę… I spacja w środku też psuje…
:oops : :oops:
:lol:
Jak dzieci, jak dzieci… :lol:
Dobry ten link Skaczkiewicza, nawet sobie nie wyobrażacie Wy – wytrawni internauci, jaka to dla mnie pomoc. Moon nie jeden już raz cierpliwie wiodła mnie za rękę.
A że, jak dzieci @fomo, to chyba dowód, że “nie całkiem umarliśmy” i coś w nas zostało cennego :lol:
Pobrodziwszy w brudnawym Bałtyku i schłodziwszy nieco miłość moją nagłą do emotek (ciekawe, kiedy mi przejdzie?),
popisawszy na blogu, gdzie wszystko odbywa się galopem, a także posiedziawszy krótko w Komisariacie, bo przyzwyczajenie jest drugą naturą czlowieka – miłej, spokojnej nocki Ci zyczę Moon. :lol:
Ja też Ci życzę spokojnej nocy… :)
Byłam tam dziś na Waszym “wspólnym”, końskim blogu… Gratuluję ciekawego prezentu i oryginalnych gobelinów.
Czym zabić czlowieka pająka?
Człowiekiem laczkiem!
;)
Tomku, czyżbyś mieszkał na owym tajemniczym, opanowanym przez człowieka-pająka, osiedlu w Katowicach, którego nie wymienia się z nazwy, ale niedaleko znajduje się las i lotnisko…?
Moon “laczki” czyli ze staropolska “kapcie” to nazwa używana przez tutejszych Kaszubów, ale pewnie i tu i tam z powodu germanizmów przyjęta.Bardzo ładne :’laczkiem w czarna wdowę”. :lol:
“Laczki” bardziej na północy. Na południu w wersji “lacie”
Dziwnie mi się zdaje, że byłam na tym katowickim lotnisku, gdzieś vis a vis Parku Kościuszki, jeśli dobrze pamiętam usiłowałam się nauczyć latać szybowcem, ale potem przeniosło mnie na.. konie… :roll:
no popatrz. ja też kiedyś chciałem się dostać do areoklubu w Pruszczu ale nie wyszło a potem pokochałem konie.
albo mi się zdaje,albo i Cię widziałam purtku na jakimś koniu? : smile:
” :smile: “
a ja znów w lesie.Pozdrawiam .Moon,Śpij dobrze!
Pozdrawiam. Dobranoc.
Prośba na dziś: kto chce i może odwiedźcie :”na padoku- Onet.pl.Blog” można wejść z bloga Moon.Dziękuję. :cry:
sonaty triowe – jedne z moich ulubionych, czy mi się wydaje czy Bach ma dla Ciebie wydźwięk mroczny? pojawia się przy trudnych tematach – często poruszasz temat manipulacji w sieci więc powiem Ci jak to jest u mnie z Bachem – ewidentnie jego muzyka jest sakralna, więc /mówie za siebie/ konfrontuje mnie z wyobrażeniem Boga a więc istotą wyższą przy której czuje się bardzo mały/czy istnieje czy nie to inny temat/ – mówiąc wprost Bach wskazał mi mój masochizm – zachwyca mnie i jednoczesnie przytłacza – konkluzja – pokazuje mi moje słabe strony tym samym czyniąc silniejszym.
Bach nie jest dla mnie mroczny. Nie biorę też pod uwagę aspektu sakralnego.
Bach to dla mnie muzyka głównie intelektualna, i trochę uduchowiona oczywiście… Momentami sentymentalna.