Nie mogła mu opowiedzieć o tym, o czym chciała… Musiała zachować tajemnicę. Prawdę o sobie kryła za półsłówkami, niedopowiedzeniami, nagłym milczeniem, czy dziwnym grymasem twarzy. A tak bardzo chciała się komuś zwierzyć, a najbardziej właśnie jemu… Jej życie pozbawione było drogowskazów. Kierowała się tylko tą bolesną mądrością, jakiej nauczyła się przy swoich prześladowcach. On ją od nich wyzwolił, ale nie uwolnił jej od lęku przed samotnością.
— Urszula Sipińska “Zapomniałam” (1967)
Kondrat zagrał w nowej scence. Połączył styl Kaczora ze stylem Gomułki. Naród znowu ma radochę. Kurski raczej nie dostał tantiem z tytułu praw autorskich, nie mówiąc już o Prezydencie. A w ogóle, nudne są takie plagiaty. Męczy mnie ten kraj… Wyeksploatowani aktorzy grający polityków, i dwaj marionetkowi politycy, którzy nie najlepiej wypadają w skeczach z amerykańskimi sekretarzami stanu: duży udaje Amerykanina, a mały się z niego chichra.
— Grażyna Łobaszewska “Czas nas uczy pogody”
Obejrzałam sopocki występ gwiazd muzyki pop z lat osiemdziesiątych. Przypomniało się późne dzieciństwo, ludzie, sytuacje, nadzieje, i brak nadziei w tamtych czasach. Dochodzenie do normalności po szoku stanu wojennego, i pierwsze trudne lata po nim. Życie w zawieszeniu, czekanie, zastanawianie się, czy komuna upadnie, i jak wyglądałoby życie w wolnym państwie.
Czasy były inne, ludzie byli inni. Później postkomunizm i “wilczy kapitalizm” wyzwoli z nich pokłady agresji, nienawiści, i pogardy dla drugiego człowieka. W niektórych obudzi się geniusz interesu, inni stracą skrupuły… Wszystkim będzie żyło się lepiej i dostatniej, a ludzie zaczną skakać sobie do gardeł.
Nigdy nie zapomnę późnowieczornej, telewizyjnej wypowiedzi redaktor Nowakowskiej (?) z 1990 roku, w przeddzień uwolnienia cen żywności w Polsce, i tym samym wprowadzenia wolnego rynku. Przeraziły mnie jej słowa o możliwych niekorzystnych skutkach tej decyzji, o poszerzeniu się sfery ubóstwa, gwałtownym wzroście przestępczości, liczby chorób psychicznych i samobójstw. Tego spokojnego wieczora zabrzmiało to jak obwieszczenie końca mojego bezpiecznego świata.
— Modern Talking “You’re My Heart, You’re My Soul” (1984)
“Znajdujemy się na pograniczu globalnej przemiany. Wszystko czego potrzebujemy,
to odpowiedni kryzys, a narody zaakceptują Nowy Światowy Porządek [New World Order].”
(David Rockeffeler, 1991)
.
Mamy go od dawna. Od czasów, gdy po I Wojnie Światowej planowano Ligę Narodów. Teraz ten rząd jest już na tyle dobrze zorganizowany, że nie zanosi się, przynajmniej na razie, na długotrwałe konflikty międzypaństwowe, a zbrojne interwencje takimi przecież nie są… Jednocześnie rząd ten jest mniej jawny, i nie powstał w wyniku demokratycznych wyborów.
Nieformalne, bo nie da się powiedzieć “nielegalne”, grupy nacisku starają się zapobiec temu, aby kraje takie jak Iran, Syria, Rosja, Chiny czy Korea Płn, a w przyszłości może i Wenezuela z Chavezem, nie zagroziły względnemu bezpieczeństwu reszty świata, a przede wszystkich bezpieczeństwu interesów bogatych i mniej bogatych obywateli tej reszty świata.
A co my, szarzy obywatele biedniejszej części UE, mamy z tego rządu? Mamy pewność, że w nocy żadna bomba nie spadnie nam na głowę, i przypuszczenie graniczące z pewnością, że demokracja jest iluzją, i niestety świadomość tego, że bogatsi będą stawać się jeszcze bogatsi, ludzi biednych będzie przybywać, a pewne kraje czeka powolny upadek i krzywda ich obywateli.
Zapytałam dziś obsługę WordPressu, dlaczego od kilku dni nie aktualizują się strony z “Top Posts” i “Top Blogs” dla polskich blogów… Oto odpowiedź:
We don’t reveal the details of the “Top Posts” calculation because as soon as we did there would be people who would game the system to make their posts the top ones constantly. So keeping it secret ensures a level playing field for all. However, no post stays there forever.
Czyżby wyjaśniła się tajemnica popularności, i dużej ilości wejść na pewne mierne, ale bardzo uczęszczane blogi? Nieuczciwe postępowanie niektórych blogerów biegłych w informatyce? A potem taki odpowiada: “Jak będziesz miał taką ilość wejść jak ja, to wtedy pogadamy.”
Czy warto mieć małe tęsknoty i ciche marzenia? Nie opłaca się. Opłaca się ryczeć na temat swoich żądań. Mówić: Chcę mieć dobry związek, Chcę mieć ładne mieszkanie, Chcę mieć dziecko, Chcę mieć dom, Chcę lepszego kochanka, Chcę rozwodu.
Kobiety z małymi tęsknotami przegrywają z kobietami mającymi duże żądania. Kobiety leniwe też przegrywają. Pokonują je pracowite kobietki, umiejące zrobić perfekcyjny domowy manicure. Kobiety smutne przegrywają z wesołymi. Smutna nie jest sexy, nie wzbudza nawet iskry pożądania.
Dobre aktorki wygrywają z tymi, które nie umieją udawać. Dobre kochanki wygrywają z oziębłymi. Kokietki wygrywają z prostymi dziewczynami. Kłamczuchy wygrywają z prawdomównymi. Złodziejki facetów wygrywają z tymi, które mają skrupuły… A ja tylko chcę wygrać z samą sobą, i nie myśleć już o Tobie.
— Krystyna Prońko, “Małe tęsknoty”
Jestem przeziębiona, i nie chciało mi się sięgać po pilota, w związku z czym, chyba po raz trzeci, naraziłam swoją delikatną osobowość na kontakt z idiotycznym serialem “Seks w wielkim mieście”… Ani to zabawne, ani pouczające. I jeszcze te antypatyczne, niewyżyte seksualnie bohaterki, ze skrajnie niesympatyczną seksmaniaczką na czele. Nie rozumiem, dlaczego tak nijaki serial zdobył, tak wielką widownię, i dlaczego ta okropna Sarah jest nagradzana Złotymi Globami.
A teraz zaczyna się coś polskiego i starego. Wygląda na “Przepraszam, czy tu biją?”. Może wytrzymam, nie zasnę, czy nie wpadnę na dobre do sieci, i obejrzę to jeszcze raz. Potem wyciągnę wnioski… Jak to w PRL-u ciężko było, jak niewdzięczną pracę miała milicja, jak pewne dziwki tanio się sprzedawały, jak dawni koledzy znanego blogera rządzili miastem, i że gangster sypać nie powinien, ale czasem mu się to opłaca… Widzę, że nawet Krzysztof Cugowski zagrał tu epizod. Niby-prawdziwe klimaty, jednak mogło być o wiele gorzej, a i całkiem zabawny film, z małymi wyjątkami, co prawda.
— Kalina Jędrusik “Bo we mnie jest sex” (1962)
Nie umarłam.
Żyję.
Ale jakoś inaczej.
I jakby
Nie do końca.
I wszystko jest
Inne.
Oddalone.
I oni są inni.
Tacy,
Jacy nigdy wcześniej
Nie byli.
— T. Albinoni/R. Giazotto – Adagio g-moll, Karajan-Filharmonicy Berlińscy
Byłam niedawno w nastroju złośliwym, i zaczęłam układać typologię przynudzaczy blogowych. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że i ja miałam być ujęta w tym wyszczególnieniu. Co prawda paragraf dotyczący mojej osoby byłby całkiem malutki, i składałby się głównie ze zdania: “Przypadek trudny do zbadania ze względów obiektywno-subiektywnych.”
Co do reszty nudziarzy i nudziar z blogosfery, planowałam opisać ich podstawowe błędy formalno-warsztatowe i cały szereg niedostatków natury psychologiczno-filozoficznej. Wszystko to miało podkreślić ciężkostrawność ich pisaniny, a czasem i nieciekawość ich osobowości… Nie zamierzałam oszczędzać nawet ukończonych czy niedoszłych polonistów, bo ci grzeszą przeciw urodzie słowa nie mniej niż inni. Po pewnym czasie jednak pragmatyzm wziął górę nad złośliwością, i powstrzymał mnie przed popełnieniem tego wpisu… Nigdy, przenigdy nie podam im najmniejszej wskazówki.
—
Czasami blogowe komentarze nasuwają podejrzenie, że ich autorzy musieli być “pod wpływem” w trakcie pisania. Są niedorzeczne, skrajnie dziwne, albo wyjątkowo agresywne. Możliwe, że niektórzy z ich twórców odczuwają potem zażenowanie czy wyrzuty sumienia.
W sieci nie ma dmuchania w balonik i mandatu za złe zachowanie przy klawiaturze… A szkoda, bo ludziom po czymś mocniejszym niejednokrotnie odbiera rozum. Przydałby się jakiś test z wpisywania sekwencji znaków, który powstrzymywałby nie tylko boty, ale także osoby po nadmiernej ilości alkoholu, czy po pewnych narkotykach, od wszelkich wypowiedzi w sieci. Po papierosku oczywiście można.
Wydarzyło się coś, co mogło odwrócić, zdawałoby się, nieuchronny fatalny koniec… Poczuła, że stał się jej bliski ktoś zupełnie inny. Znali się tylko z sieci. Polubili się na tyle, że postanowili się spotkać. Choć w zasadzie nie było to typowe polubienie się, a raczej wytworzenie się między nimi jakiejś głębokiej więzi, swoistego czytania w myślach drugiej osoby, co było rzadkością w tego rodzaju znajomościach, bo widzieli tylko swoje słowa. Mieli się spotkać w podziemiach dworca, w małym barze. “Ciekawe, jaki będzie?” – pomyślała. “Może jest przystojniejszy niż Rudolf.” Chciała jak najszybciej zapomnieć o tamtym.
Włożyła najlepszą, błękitną suknię. Upięła do góry falujące, kasztanowe włosy. Zrobiła delikatny makijaż. Nie umalowała zbyt mocno ust, nie chciała wyglądać wulgarnie. Utuszowała rzęsy, i położyła białe cienie pod łukami brwiowymi. Nigdy nie robiła kresek wokół oczu, nadawało to jej twarzy smutny wyraz. Zresztą to nie było potrzebne, miała naturalną urodę i piękne ciemne oczy. Użyła tylko odrobiny perfum. Nie mogła wyjść na prymitywną kusicielkę.
Potknęła się o swoją długą suknię na progu jasno-oświetlonego, klaustrofobicznego barku. Od razu ją zauważył. Stał i patrzył na nią przy małym, okrągłym stoliku. Był wysoki, szczupły, ciemnowłosy; dość delikatny, o drobnej twarzy. “To on…” – ucieszyła się. Zupełnie nie odczuwali skrępowania pierwszym spotkaniem. Podał jej rękę i przez chwilę siedzieli w milczeniu uśmiechając się do siebie. Nagle zbliżył się i przytulił ją do swojego barku, mocno zaciskając ramiona wokół jej głowy. Poczuła coś nowego, ciepłego i wzniosłego. Pomyślała, że dla tej chwili warto było przecierpieć te wszystkie ponure poranki w tamtym życiu.
— F. Chopin – Nokturn Op. 15 nr 2, K Zimerman
Według stereotypowych przekonań, dla mężczyzny ważniejszy jest seks, a dla kobiety miłość. Dla tej drugiej miłość bywa nawet najważniejsza… Ale, jak w przypadku każdego stereotypu, muszą istnieć tu jakieś przekłamania, i zapewne zdarzają się faceci ukierunkowani głównie na miłość, jak i amatorki seksu dla sportu czy rekreacji. Seks dla pieniędzy, to już trochę inna historia.
Ideałem byłby facet nastawiony na prawdziwą miłość, bo coś takiego pewnie istnieje, dla którego seks jest istotny o tyle, o ile ma związek z ukochaną kobietą, oczywiście pod warunkiem, że to uczucie nie wygasa przynajmniej przez jakiś czas… Tego rodzaju mężczyźni jednak, jeśli gdzieś się trafiają, uchodzą za dziwaków. Standardowy mężczyzna rozgląda się na prawo i lewo. Tak mu dyktuje wysoki poziom testosteronu.
Świat jest taki, nie inny, i wszelkie rozważania na temat idealnego mężczyzny nie mają większego sensu. Rasowa kobieta nauczyła się panować na swoim partnerem do tego stopnia, że steruje nim wtedy, kiedy on nawet tego nie podejrzewa… To zemsta pewnego gatunku kobiet za to, że on popatruje czasami w kierunku atrakcyjniejszych od nich samych. W ten sposób miłość i seks zostają zwyciężone przez rozum, a dokładniej spryt.
— F. Schubert – Impromptu Op. 90 Nr 2, K. Zimerman
Ludzie mówią, mówią, i mówią… Mowa jest tu w sieci jedynym zwierciadłem duszy. Zwykle starają się zrobić jakieś wrażenie, czy też wyobrażenie o swojej osobie. Czasem w ogóle się nie starają, tylko po prostu je robią. Są tacy, którzy im bardziej w tym swoim mówieniu usiłują zafałszować swoje prawdziwe ja, tym lepiej się odsłaniają. Bardzo często obnażają coś nieciekawego o sobie bez żadnej intencji kamuflowania się, dlatego że zbyt ufają własnemu osądowi rzeczywiści, który bywa całkiem niepoprawny.
Mówią i ukazują swoją małoduszność, małostkowość, kompleksy, zawiść, chamstwo, głupotę, próżność, pychę, podłość, zjadliwość, okrucieństwo, chłód uczuciowy, a także wielkoduszność, dystans, intelekt, mądrość, kulturę, serdeczność, skromność, pokorę, poczucie humoru, tolerancyjność, szlachetność, wewnętrzne ciepło…
Ich wypowiedzi charakteryzują się różnym stopniem kompetencji językowej i komunikacyjnej. Wypowiadają zdania proste i złożone, krótsze i dłuższe, z inwersją lub bez, mniej lub bardziej nasycone emocjonalnie, zawierające różną ilość rzadko używanych słów, ciekawych konstrukcji, jak i bezbarwnych stereotypowych sformułowań, błędów logicznych czy konstrukcyjnych, oraz cały szereg cech, które w nieunikniony sposób zdradzają, kim jest rozmówca.
— Arcangelo Corelli – La Folia
(Mam wrażenie, że moje pojawienie się
na tym świecie było bolesnym upadkiem.*)
.
Głupek zagubiony w historii.
Trochę już zapomniany.
Jeden z wielu
zapomnianych głupków.
Jeden z wielu tych, w których
nie rozpoznano Chrystusa.
Mój i Twój bliźni,
jak i inni.
Post Scriptum Czyż nie słyszysz? Czyż nie słyszysz tego przerażającego głosu, który biegnie od horyzontu, a który człowiek zwykł nazywać ciszą? (Georg Büchner)
Fragment filmu Herzoga, muzyka – J. Pachelbel (Kanon d-dur)
Unauthorized use and/or duplication of this material without express and written permission from this blog’s author and/or owner is strictly prohibited. Excerpts and links may be used, provided that full and clear credit is given to Moon and Kratery with appropriate and specific direction to the original content.
I declare after all there is no enjoyment like reading! How much sooner one tires of anything than of a book! When I have a house of my own, I shall be miserable if I have not an excellent library.
We (Americans) are the lavishest and showiest and most luxury-loving people on the earth; and at our masthead we fly one true and honest symbol, the gaudiest flag the world has ever seen.
Najnowsze komentarze