Plagiat
Kondrat zagrał w nowej scence. Połączył styl Kaczora ze stylem Gomułki. Naród znowu ma radochę. Kurski raczej nie dostał tantiem z tytułu praw autorskich, nie mówiąc już o Prezydencie. A w ogóle, nudne są takie plagiaty. Męczy mnie ten kraj… Wyeksploatowani aktorzy grający polityków, i dwaj marionetkowi politycy, którzy nie najlepiej wypadają w skeczach z amerykańskimi sekretarzami stanu: duży udaje Amerykanina, a mały się z niego chichra.
—
Grażyna Łobaszewska “Czas nas uczy pogody”

RSS - Posts









Uznanie, że Kondrat popełnił plagiat wymaga założenia, że pompatyczny styl w przemowach do narodu jest czyimś indywidualnym i twórczym wkładem w dziedzictwo kultury narodowej, zastrzeżonym tylko dla owej plagiatowanej osoby…
Dodaj do listy wyeksploatowanych copywriterów, którzy nie mają własnych pomysłów tylko sięgają po wielokrotnie ograne gagi.
Prezydentowi nie przysługują żadne dodatkowe tantiemy z tytułu tamtego wystąpienia – dzieło zostało zrealizowane w ramach jego obowiązków służbowych zatem stanowi własność wszystkich podatników, którzy zrzucili się na realizację klipu.
Moim zdaniem wyczerpała się pomyslowośc artystów, reżyserow itd.ubolewam z tego powodu.Wszak fantazji z naszym Narodzie nie brakuje, a w każdym razie nie brakowało.Ale los satyryków w skomercjalizowanych mediach jest godny współczucia.
Zabawne ‘”za komuny” dawali oni nieraz mocno popalić ówczesnej władzy i były to naprawde zabawne texty!
Ale wtedy nie było reklamy,która jest “dźwignią handlu”.
mam wrażenie,że texty naszych polityków i tzw.styl uważam, że go nie mają, obronią się w przyszłości i stanowić będą “dobro narodowe” z którego skorzystają przyszłe pokolenia potencjalnych satyryków, ktorzy obecnie ganiają z piłką po boisku i jak powiadają; ” grzeją z buta”!
Napisałam nawet taki zabawny text nt. polskiej mowy młodzieżowej… :lol:
Odwieczny dylemat twórców: co jest plagiatem? Nawet Ustawa o ochronie … tego dokładnie nie potrafi sprecyzować.
Kiedyś rozważaliśmy w gronie znajomych :co to plagiat.?
Wielu narzekało, że strach wpuścić konkurenta do pracowni, zaraz coś skopiuje, nieco zmieni, ale oryginalne dzieło się deprecjonuje i traci na wartości.
Doradzam : jak w komputerze:zbanować, czyli nie wpuszczać! :roll:
foma
Kondrat naśladuje tu bardzo specyficzny styl Prezydenta, rzadko spotykany. I rączki sobie tak samo ułożył… A i jeszcze trochę z Gomułki tam słychać.
My zapłaciliśmy za wystąpienie Prezydenta, a agencja reklamowa łapie to za darmo :)
@Moon: Uważasz, że agencja powinna teraz odpalić nam działkę z zysków? Po pół grosza dla każdego podatnika… :D
@mój blog
Czy ja wyglądam na idiotkę, że zadajesz takie dziwne pytania?
Wyłącz tv i od razu będzie lepiej.
Nie denerwuje mnie kraj tylko branża reklamowa. Trąci nieświeżą rybą od dawna.
Czasem trzeba ten telewizor włączyć, i zaraz leci Kondrat :)
Masz rację. Z tą naszą branżą reklamową jest coś nie tak.
@Moon: To był żart, o czym świadczył umieszczony na końcu uśmieszek: ( :) )
Nie, nie wyglądasz na idiotkę.
No, patrzcie. Ale komplement :)
Agencja nie musi oddawać po groszu, ale polskie banki mogły mniej zdzierać z ludzi (Kondrat reklamuje bank). Niedawno jeszcze miały jedne z najwyższych opłat w Europie.
Jeśli wolno się włączyć do dyskusji – widziałam lepsze reklamy banków wykonaniu Kondrata, ale wszyscy sie zużywają.Problem chyba tkwi głębiej- to stacje starają się wyemitować jak najwięcej reklam, z tego żyją.
A,ze to życie jakieś niezdrowe…?;-)
Nic nie dałam za wystąpienie Prezydenta, ale chętnie się dołożę, jak zażąda tantiemów (jak to się pisze? Czy “tantiem”?) za niewystępowanie! Z milczeniem wydaje mi się sympatyczniejszy. :roll:
Ja nie lubię Kondrata, ani reklam z Kondratem. Lew salonowy i satyr. Widziałam jakiś rok temu jego rozmowę u Wojewódzkiego. Bardzo mi się nie spodobał…
W żadnym kraju nie zrobiłby kariery. On niczego w sobie nie ma. Tylko Polacy nim zachwyceni :?
P.S.
Widzę teraz w TVN, że to nie Lech, a Jarosław miał tak ułożone rączki. Te bliźniaki jednak podobne. Pomyliło mi się :(
Prezydent nie żąda tantiem. Żartowałam.
hahha ale już wiem,że ” tantiem”. Popatrz każdego dnia u Ciebie – jakiś pożytek! Nie uwierzysz jaka to miła rekompensata, za doznane przykrości. Zawsze powtarzam: dasz komuś, a kto inny odda Ci z nawiązką (działa va et vien) i to jest piękne.
Jak na starego zatwardzialego cynika to zaiste jest wyznanie.
Nic widać w przyrodzie nie ginie :roll:
hahh, co znowu zrobił ren:roll:, że się nie udał?
Ciekawam kiedy Oboje z fomą stracicie cierpliwość? :lol:
P.S.
:mrgreen: uwzięło się cy co?
Pisałam Ci na samym początku o odstępach… Aby się udał, musi być spacja. Symbol to symbol. Dlaczego dodawać do niego inne znaki? Między wyrazami też się robi przecież odstępy.
Z nawiązką, to tu na WP oddają. Jak Ci zamalują, to aż się zwijasz…
Dobry Kondratowy bank :) nie wiem, czemu się boczycie ;)
Wiem, foma, dlaczego nie może być zły… ;)
Nie ma tak dobrze Moon – trzeba oddać i też z nawiązką.
Miałam status ” babki do bicia”, bo jakaś blogerka upatrzyła sobie mnie “za rywalkę” hehhe, nie mając innych, a raczej mając, tylko wszystkie je już zdążyła opluć jadem.
Oddałam z nawiązką, i jak wieść niesie nawet ryczała, bo jakże tak: jej wolno, ale w nią nie! Aj waj, co za krzywda!
Przyznam szczerze, że jeśli to prawda, czego się pewnie już nigdy nie dowiem, to warto było!!
P.S.
post 17 i 18 toście mnie pocieszyli dobrzy ludzie, bo w jednym z nich trzymam oszczędności i walutę. :-)
Ja mam do dziś status “misia do bicia” na WP.
Jak sobie … upatrzy ofiarę, to koniec. Nawet, zdawałoby się, przyzwoici ludzie do nich dołączają.
Czy, jak facet ma islamskie imię, to można mu ufać?
A to mi zabiłaś klina. Pisałam kiedyś o dewizie życiowej Małgorzaty Niemen – “ograniczone zaufanie”! Może to poczciwy człek? Dzisiaj na pewno jest Ci łatwiej zbadać, niż przed rokiem, kiedy Ci się trafiło towarzystwo od nazwijmy to J.F. trzeba przetestować. Imie przecież jeszcze o niczym nie świadczy. Nie bardzo może zrozumiałam to nick, czy poczta? Padam na nos Moon. Dobranoc ;-)
Imię i nazwisko islamskie/tureckie.
Na Facebooku dodał mnie do przyjaciół. Nie ma to żadnego znaczenia.
Jeszcze do postu 20. Powinnaś wiedzieć, że ci “przyzwoici ludzie” to:
*Albo nie są tacy przyzwoici, tylko tak pięknie o sobie piszą,
** albo lepiej się czują w stadzie i wtedy idą za tym owczym pędem. Sama się nad tym głowię.
*** potrzeba bycia akceptowanym jest w człowieku naturalna, tylko nie rozumiem w tej sytuacji braku akceptacji dla innych. Pewnie lepiej takich unikać.
*** najbardziej ze wszystkich ludzkich uczuć szanuję przyjaźń,bo tak naprawdę tylko tyle i aż tyle mam do zaoferowania.Ale ograniczam ilość tych przyjaźni.
Nadużycie jej dla doraźnych celów, lub na życzenie innych uważam za “zbrodnię” przeciwko czyjemuś poczuciu własnej wartości i to dotyczy zarówno sieci, jak i realu.
Nigdy nie wolno się godzić na takie układy. Wtedy trzeba grzechotnika wdeptać w ziemię. Pożytek z niego żaden, a szkody czyni ogromne.
*** wspominałam Ci, że dziś żegnałam dobrą przyjaciółkę, jeszcze z licealnych czasów, która wiedząc, że umiera (w realu, nie w sieci!) przyjechała do Polski z Holandii pożegnać wszystkich bliskich. Pojechałam pełna obaw do hotelu.
Pogodnie powiedziała mi “to nasze ostatnie spotkanie – mam białaczkę, dziekuję ci za te wszystkie lata”. Nie potrafiłam się zdobyć na obłudne “jakoś to będzie, wyjdziesz z tego”, więc rozmawiałyśmy o nieuchronnej śmierci, jak o czymś banalnym.
Wstrząsnęło mną dopiero powiedziane z żalem:
” Było by łatwiej, gdyby to nie było takie upokarzające”.
Czuje się, jak życiowy bankrut – tracę czasami – to co najlepsze.
Ale nie wszystka umrze! Mamy tysiące wspólnych chwil, w liceum, za studenckich czasów, z Hollandii.
To takie memento dla Ciebie, pod rozwagę Przepraszam za te wynurzenia :cry:
Kiedyś nie bałam się śmierci, bałam się życia… Teraz na odwrót, ale bez przesady :|
Babko,
Ledwie wspomniałam o “misiu do bicia”, a tu proszę na innym blogu…
“procesie, a nie wolalbys cos stylowego napisac, nie doraznego? wiersz bys jaki napisal. taki na przyklad, jak pewna taka lampucera, ktora sie za sekunde sama przedstawi.”
Skąd się bierze w ludziach takie “bydlactwo”? Pewnie to jakaś potworna niedojrzałość psychiczna… A ludzie, których miałam za przyzwoitych, uważają, że to O.K., utrzymują z tym panem przyjazne kontakty, i produkują się na jego blogu :|
Rany! Przenocujesz mnie chyba na Twoim blogu Moon!
Jaś Fasola end consortes od dawna wypisuje na swoim blogu różne głupoty o mnie, potrafi nawet zmieniać swoje i cudze posty, albo daty. Tak ma ten mały człowieczek i takich sobie dobiera.
To nie Proces napisał tylko ktoś do Procesa. Więc w tym wypadku nie Jego wina. Proces mógłby tylko ew. zareagować, nawet nie wątpię, że wcale taki text go nie zachwyca. To poważny pan, sadząc z wielu wypowiedzi.
Mogę się mylić, ale nie wydaje mi się, żebyś musiała się przejmować. Przecież ten, ktorego przytaczasz sam sobie wystawia świadectwo. Nie Tobie!! Miej to na względzie.
Widać każdy w sieci ma swojego grzechotnika, a węże często zrzucają skórę.
MUSISZ mieć ugruntowane poczucie własnej wartości! :mrgreen:
Poczucie wartości mam ugruntowane. Przed nagonką nie ochroni Cię poczucie wartości.
Ja tego gościa nie czytam, nie mam czasu bywać na wielu blogach. Tu życie się toczy swoim trybem i wyjątkowo z powodów, które Ci opisałam pewnie dziś nie usnę, więc sobie gadam z Tobą, albo wpadam na padok, lub do fomy.
Ja już Moon co do ludzi w sieci – nie mam złudzeń. Ubolewam nad tem.
W realu wywalisz kogoś w ostateczności za drzwi, albo poprosisz kolesi, żeby mu w ciemnej ulicy skuli pysk, a w sieci sobie piszą, co chcą lecząc swoje kompleksy.
Adi Ci to kiedyś wyłożył, to mądry Pan wie co mówi i wprawdzie nie aż taką drogę jak Ty przeszedł, ale też dostał za swoje, bo odstawał od sieciowej normy.
Znam z realu.
Ale przyzwoite w moim pojęciu blogi i fora istnieją.Na nich się uczymy.
Zawsze powtarzam – nie chcesz usłyszeć oszczerczych plotek o sobie – nie podsłuchuj. Znasz swoją wartość.
Czasami mam chęć wywalić komputer, tylko odwykłam od pisania na maszynie i w dodatku oddałam ją jakiemuś klubowi emerytów.
Nic sensownego pewnie nie stworzę przez najbliższy czas, a niebawem znów goście i potem pewnie się zabiorę z Nimi w Polskę.
Trzymaj się swoich snów Moon! :lol:
Dobranoc :)
Trzymam się życia, nie snów.
:evil: nie uchroni Cię przed ” nagonką” w sieci ani babka, ani foma, ani Adi, ani wiele życzliwych Ci osób, które ten blog odwiedzaja. Babka ewentualnie wsiądzie w samochód i pojedzie Cię odwiedzić, jak będzie zaproszenie.
Siła musi być w Tobie. Uwierz mi, albo nie wierząc zmień sposób egzystowania w sieci. Nie pamiętam pod jakim Twoim textem foma pisał o taktyce. Weź to pod uwagę! :roll:
Zaproszenie już miałaś…
Ja nie szukam wsparcia. Nie jestem małym misiem. Nie zrozumiano mnie.
Chciałam tylko zwrócić uwagę na takie, czy inne, zjawiska, ich przyczyny i konsekwencje.
Wrrr! :evil: zyciu sny też są potrzebne, te dobre i te gorsze, tak jak pragnienia i marzenia. Czasem bardzo skromne – sa przecież barwami naszego doczesnego świata. :roll:
Dobranoc Moon – z babki zostaly chyba dziś tylko …okruchy :lol:
Odpowiedź brzmi: bo swój Moon – ciągnie do swego! A Ty musisz pozyskiwać “swoich”. :roll:
Nie zależy mi na “pozyskiwaniu” kogokolwiek. Właściwie piszę głównie dla siebie, i trochę dla swojej pracy zawodowej.
Ale o to już się kiedyś pokłóciłyśmy…
Jeśli da Ci to odrobinę satysfakcji – babka już dawno nie doświadczyła takiego wsparcia, jakie Ty jej dałaś, więc nawet jeśli to chwilowo jedna ludzka istota, może to też jakaś wartość? :-(
To inna kwestia. To wymiar pozablogowy. Inna wartość.
Ja nigdy nikomu nie dawałam żadnego wsparcia. Mam podobno egocentryczny charakter (ha, ha), więc to bardzo miło…
Dobranoc.
Ktoś, kto pisze zazwyczaj pisze dla siebie, albo by zwrócić, jak wspominasz wyżej uwagę na pewne nieprawidłowości, czy problemy. A to już samo w sobie budzi kontrowersje, a jak trafi na brak kultury, czy etyki, albo zwyczajnej przyzwoitości to.. wtedy jest, jak wyżej.
Mam tak samo. “Na gębę” gorzej mi idzie. Nie umiem bowiem podstępnym milczeniem wyciągać z ludzi informacji, które na pewno byłby mi przydatne. Moja strata.
** nie sadzę,żeby wtedy to była kłótnia, raczej prezentacja odmiennych stanowisk. Śpij dobrze, chociaż Ty! :-(
Witaj w klubie! ;-)
Nie spałam dobrze, ale nadal żyję :)
Babka
Te wszystkie gęby zbyt miłe… Ewentualnie może być :twisted: (twisted).
Witaj ! ćwiczę! :twinsted:
: twisted:
:twisted:
wreszcie Wybacz, ale to trochę, jak vivisekcja na twoim blogu.Nie mam gdzie poćwiczyć, bo u nas wchodzi się , jak w wordzie.
Z góry przepraszam za te literówki, ale klawiaturka teraz maleńka, mam za długie paluchy i czasem zawadzam o jakiś klawisz. :oops:
Wielkie dzięki za tę “szkołę”:lol:
* pospałam po południu, mam wrażenie,że wczoraj “nocowalam u Ciebie”;-)
P.S.
:lol: + :-)
P.S. 2
Nie popłaczę się jeśli mnie trochę pochwalisz!
Ja mam klawiaturę piętnasto-calowego laptopa i muszę z tym żyć… Ale podobno to całkiem wygodny laptop.
Nie mogę mieć długich paznokci, bo walę jak w pianino. Inaczej nie umiem pisać. Nie chce mi się szukać kursu sprawniejszego pisania.
P.S.
Nie zamknęłaś “pogrubienia” i całe zdanie zostało wytłuszczone.
Wspominałam, że mieszkam w środku lasu.
Przed godziną z kawałkiem – miałam pierwsze po lecie spotkanie z zaprzyjaźnioną lochą (Twój Tata wie, że to samica dzika).
Biedaczka nie może już podążać za watahą, przeganiają ją z ogrodków, więc wieczorami noszę jej trochę obierków i chleba w ustronny kącik w lesie.
Dzisiaj wyszła na widok publiczny pierwszy raz od kilku miesięcy.
Może uda mi się zrobić zdjęcie. Poprzednio niestety spłoszyli ją pijacy.
Zabawnie to wygląda: gapie stoją w bezpiecznej odległości, a locha …. je mi z ręki, waży na oko. ok 80 kg.
Raz już była pod naszym domem. :roll:
P.S.
Zauważyłam! :oops: po fakcie.
Mnie by się taki kurs przydał, paznokcie mam krótkie, ale paluchy dlugie. :lol:
Ja też mam długie palce, ale wydaje mi się, że to tylko pomaga przy pisaniu, nie przeszkadza.
Poza tym zawsze odruchowo sprawdzam tekst.
Napisałam Ci moskalika u fomy, ale znów dalam plame z emotką.
** Kondrat mimo wszystko dziś na ustach wszystkich mediów. :roll:
Locha nie ma chyba tych kłów/szabli, i jest bezpieczna.
Ja prawdopodobnie jestem dysgrafikiem, pisanie ręczne, czy rysowanie, mnie męczy, ale tu sobie radzę.
Dobranoc Moon, dzięki wielkie za szkolenie. Muszę odespać tę noc. Do jutra. :-)
Witaj w klubie – przypuszczam, że większego dysgrafika, niż ja w całej sieci i realu nie uświadczysz.
Przecież Ci pisałam, żem “Twój ulubiony dysgrafik”. :-)
Myślałam, że dysgrafia nie dotyczy pisania na klawiaturze.
Ja już coraz gorzej piszę ręcznie. Kiedyś sama siebie nie mogłam odczytać… Muszę się starać, aby wychodziło mi ładne pismo.
Dobranoc :)