Bez drogowskazów
Nie mogła mu opowiedzieć o tym, o czym chciała… Musiała zachować tajemnicę. Prawdę o sobie kryła za półsłówkami, niedopowiedzeniami, nagłym milczeniem, czy dziwnym grymasem twarzy. A tak bardzo chciała się komuś zwierzyć, a najbardziej właśnie jemu… Jej życie pozbawione było drogowskazów. Kierowała się tylko tą bolesną mądrością, jakiej nauczyła się przy swoich prześladowcach. On ją od nich wyzwolił, ale nie uwolnił jej od lęku przed samotnością.
—
Urszula Sipińska “Zapomniałam” (1967)











Juz nie pierwszy raz czuję się, jakbyś pisała dokładnie o moich uczuciach…
Lubię Cię czytać.
I ja lubię czytać Moon, ma dar wyrażania tego, co nam w duszy gra. Pozdrawiam Obie Panie. :cry:
Czasem gra, czasem płacze…
Pozdrawiam Panie.
Moim zdaniem
Boleśniejsze, niż lęk przed samotnością, która daje przynajmniej do pewnego czasu niezależność jednostki- są:
*pamięć, którą chciałoby się zamienić na “niepamięć” (i tu Alzheimer może być pomocny, choć nie wiem, jak to działa) i to w stopniu takim, by nawet wspomnień nie było, bo “pokazały swoje twarze – krzywe lustra”… :roll:
** i brak zrozumienia tych niewypowiedzianych słów, gestów, a ponad wszystko – milczenia.
*** coż bowiem po słuchaczu – skoro on głuchy i ślepy? :cry:
P.S.
I cóż po słuchaczu, którego w zachwyt wpędza prymitywna ”łopatologia”, zabijającą wszelką tajemnicę – zapowiedź czegoś pięknego i odkrywania powoli, tego co może być szczęściem dwojga? :o
Mądry facet coś tam pewnie zrozumie z tego milczenia i grymasów… Przynajmniej połowę. I to już bardzo dobrze.
Ja raczej szybko zapominam – parę miesięcy, parę lat… Czasem jednak nigdy. Taka pamiętliwa jestem :|
Nie mam nic lepiej Moon:
pamiętliwa jestem i w tym nieszczęście” jak słoń” w dodatku ogólnie pamięć mam b. dobrą, więc wszelkie urazy, kopniaki itp tkwią we mnie i tylko staram się je gdzieś tam upchnąć w worku z urazami. :mrgreen:
Wyciągam je, gdy wydają mi się na bieżąco użyteczne.
To się nazywa ponoć: doświadczenie”.
* Nie bronię się przed pamięcią , a nawet ja hołubię – o tych co odeszli na drugą stronę tęczowego mostu :cry:
** walczę , jak mogę i czasem mi się to nawet udaje z tzw. zaleganiem afektu.
Jest bowiem niezwykle destrukcyjny i nic dobrego do naszego życia nie wnosi.
Ale nad tem trzeba trochę popracować i w dodatku jeśli wcześniej nie miało się takich doświadczeń, tym gorzej dla “doświadczonego”- jest wtedy bezradny,
jak to ” dziecko we mgle”. :lol:
P.S.
Moim zdaniem ( do postu 5)
Tych madrych facetow pałęta się po tym świecie ilość znikoma i chyba są na wymarciu.
Pozostali to konglomerat różnych pozytywnych i negatywnych cech, które albo są do zniesienia przy odrobinie dobrej woli drugiej strony, albo trzeba dać na piwo i niech … spada. ;-)
Nie zakochuję się w niewłaściwych mężczyznach, więc taki “dręczący afekt” mi nie grozi…
Nie umiem “kochać się w kimś bez sensu”.
Jeśli ludzie nie są sobie przeznaczeni, nie pasują do siebie, to po co sobie czymś takim głowę i serce zajmować? Dwie osoby przecież czują, czy się wzajemnie przyciągają, czy nie…
Swoją drogą, pewne panie łapią, co popadnie, również w sieci… Pasuje nie pasuje, byleby był przy kasie, albo defektu jakiegoś nie miał :D
Jak na wyprzedaży… Bierze się, co pierwsze wpadnie w ręce i da się obronić przed innymi wyciągniętymi rękami :|
Hehhe, a to mamy różnie mnie facet z kasą nie rajcuje, ale za to z “defektem”- owszem. Tylko zależy , jaki to defekt. ;-)
foma
Czasem chyba i tak bywa…
Widzi się gdzieniegdzie dziwne, nie pasujące do siebie parki, a właściwie to bardzo często :o
babka
Defekt nie defekt, byleby był mężczyzną :D
Nie lubie ludzi tuzinkowych, to jak sztampa. Takie samo zachowanie, ten sam wygląd, stój nawet tzw. maniery nie za bardzo.Tego pełno nie ma nawet, jak “zagospodarować”.
Oryginalny osobnik zawsze bardziej zaciekawia.
Np. bardzo mi się podoba wizualnie nasz Minister od wojny.
Ma taka twarz lagodnego człeka, ale ponieważ” od wojny” to licho wie co siedzi w środku? :roll:
Fomo, domagam się wyjaśnień w sprawie wymienionej twarzy Twojego bloga. Co to jest? :mrgreen:
P.S.
:lol: Widziałam bitkę o przechodzony towar i z przeceny…
i towar został rozerwany na strzępy… 8O
Ostatnio nabyłam na wyprzedaży jeansy, nie wiem po co, z czystej chęci dokonania zakupu.
Postanowiłam ich używac do sprzatania.
Sięgam do tylnej kieszeni, a tam 10 funtów w papierku i z wizerunkiem JKM. :roll:
W postach 12 i 13 wykazuję jedynie jak działa teoria względności. :lol:
Babko, anarchistyczna myśl zapanowała na komisariacie… Chęć bezkarnego eksperymentowania. Spokojnie. Za kilka dni wszystko wróci do normy, a teraz, kto chętny, niech da się ponieść szaleństwu :lol:
Moon, patrząc na takie pary zastanawiam się bardziej, co on w niej widział…
Moon czasem bym miala takie marzenie, żebyś na jakiś czas zmieniła płeć wirtualną. :o
Mogło by być o kobietach i niech się faceci wywnętrzają. :roll:
babka
Ale zysk… Po ile stoi funt? Jakieś 5-6 zł?
foma
Niestety chyba masz rację :|
Głównie zadaję sobie pytanie, co on w niej widział, a czasami tylko, co ona w nim widziała…
ee nie, słabiutko ostatnio, około 3.50 chyba. Nie sprawdzalam, ale może otworzę kantor z walutą “ze spodni”?
Parę takich portek i kapital początkowy jest. :roll:
post 18
Moja zaprzyjaźniona para z Wyspy (real i sieć) jest tak dobrana, że tylko pozazdrościć. Juz 5 lat tak mają.
Faceci się nie będą wywnętrzać… Mają inną strukturę psychiczną.
P.S.
Według jakichś badań trzeba siedmiu lat, aby wiedzieć, czy związek przetrwa…
Wywnętrzają się, wywnętrzaja, Moon.
Zazwyczaj w sieci, maja kilka w odwodzie i jednej opowiadają o drugiej – z detalami.
Mają z tego niezasłużone profity. I mnóstwo sieciowej chwały, zwłaszcza, jak któraś z pań bez pardonu wywleka te informacje na blogach, itp.
Jeszcze gorzej, jak jedna o drugiej nic nie wie i naiwnie wierzy, że on taki cały dla niej.
A on sobie tokuje na wszystkie możliwe strony i kupę uciechy ma z tego.
To nie faceci, to “męskie małpy”… :x
Za 7 lat, jak dożyjemy zobaczymy.
Zazwyczaj jest to kryzys lat siedmiu, choć znam przypadki, że dopiero się fajnie zaczęło.
Znali już swoje zady i walety ;-) (nie poprawiaj)
Bez przesady, po prostu normalny facet tak się nie zachowuje. Ma inne priorytety i nie czułby się mężczyzną.
Ale ostatnio panie nam bardzo zmężniały, a panowie ..zniewieścieli.
Słyszałaś dawniej o facecie plotkarzu? To domena kobiet.
A tu nagle się okazuje, że najwięcej plotkują i intrygują mężczyźni, jak by co to :twisted:
Sama już nie wiem, czy to zniewieścienie, czy zwykłe chamstwo :?
fomo, tak myślałam, ale sprawdzić u żródła nie zaszkodzi.W każdym razie anarchia ugruntowała we mnie przekonanie, że zeen ma znacznie powyżej 2 m nie tylko w pasie i wzrostu, ale i w piśmie…: :-)
** mnie tam nie przeszkadzało by “co on w niej widział “szpetna, głupia (a to zaleta!) nie jestem, mam też inne walory nieskromnie twierdzę.
Ta tajemnica: co siedzi w takim facecie, że taką chciał – jest imponująca. :lol:
P.S.
Na domowy użytek mamy Moon powiedzenie: ”dwa w jednym”, albo “i to i to” :-)
Jeśli taką chciał, to może tylko takiej był wart?
A może jest “w strachu”, że żadna inna go nie zechce?
Podsumowując Twój post dzisiejszy: Nieco on mnie zasmucił, ale w życiu nie ma lekko.
Jest coś takiego Moon, co się ostatnio bardzo zdeprecjonowało w obyczajach i relacjach damsko-męskich.
To godność kobiety!
Jest jej coraz mniej, a, to co w cenie – ma wartość
To szacunek dla samej siebie i jak sądzę mądry mężczyzna, jak już pomyśli między meczem, grą, a piwkiem z kolesiami – dostrzeże to, a pogardzi łatwizą, zwłaszcza mocno przechodzoną. :roll:
Zapomniałam o dobranocce! Śpij dobrze Moon. ;-)
*
fomo, Ty także, mimo anarchii, i nawet, jeśli to tylko wycieraczka przed komisariatem.
Prawdziwy mężczyzna – wszędzie się wyśpi! :oops:
Rozwój pornografii (głównie dzięki sieci) sprawił, że w wielu środowiskach nie ma już czegoś takiego jak “godność kobiety”.
Dobranoc :)
Spójrz, Babko…
A dopiero co miałyśmy “na tapecie” facetów(?)-plotkarzy…
Nie znasz słowa ” prowokacja” ?
Trzeba by popytać byłych opozycjonistów nie tych w wieku Lecha Wałęsy, tylko tych co mają kombatanckie papiery, a zaczynali opór siedząc na nocnikach. Akurat jest okazja.
W sieci ogólnie panuje ten trend. Prowokatorzy ostatnio zdemolowali fomie komisariat, a On się tym nie przejmuje.
Zna swoich ludzi, a że to humaniści, jak słusznie zauważyłaś to i relacje wzajemne są inne.
Nawet cierpki żart jest kanwą do następnego. Lubię ten styl i założenia. Nawet jak to tylko komenda powiatowa…
Nie cytuj tu kogoś, kto Cię prowokuje. Po co?
A w dodatku umiesz przecież z siebie zakpić?
Udowodniłaś to nieraz. : roll:
P.S.
:roll: i nadal nie wiem, czemu mi raz wychodzi, a raz nie ?:oops:
No widzisz, jak to babki licho się edukują :oops:
W przypadku tej osoby może to być prowokacja, a może być też wyrażanie swojego szczerego, wewnętrznego przekonania :D
P.S.
Symbol słowny + dwa dwukropki muszą być bez spacji miedzy nimi.
Natomiast po tym znaku i przed nim spacje są wymagane, tak jak odstępy międzywyrazowe.
***
Co do komisariatu…
Tam se ludzie umiom pożartować.
Nie mamy wpływu w sieci na to, że ktoś “wyraża szczere przekonanie”. Powiem, że wątpię w taką szczerość.
Bo jakże to może być szczere skoro Cię nie widział, nie rozmawiał z Tobą itd. Nie bierz tego za pewnik.
Myślę, że to nie związana z Twoja osobą chęć bycia “oryginalnym”, ludzie różne bzdety, wulgaryzmy, czy bełkoty na blogach wydają, byle się wyróżnić.
** a umiom se, umiom pożartować i to mi się tam bardzo podoba :lol:
P.S.
:D czasem sobie sarkastycznie myślę: jakie to dobrodziejstwo, że jeszcze, (ale jak długo?) nie można w sieci puszczać ..bąków. :roll:
:mrgreen: nasze sławy tabloidowe wyznają dewizę:”dobrze, czy źle- byle mówili”.
Znam Cie na tyle,że sama potrafię sobie wyrobic zdanie.
Nigdy zreszta nie byłam sklonna przyjmowac cudzego zdania za pewnik. Mogę wysłuchać, rozważyć, jeśli sprawa poważna, nawet – poradzić się,ale nikt za mnie nie zdecyduje, kogo mam lubić, z kim utrzymywać kontakty itd.
Bo to moja droga przez życie. Przedzieram się nieraz, jak mnie określił pewien miły obserwator:”jak czołg przez zarośla i chaszcze ” i podrapana nieraz bywałam.
Ale też życie lepiej smakuje Moon.
I łatwiej po latach doświadczeń (myślę o realu) oddzielać ziarno od plew.
W sieci Ty pewnie masz większe doświadczenie, tu mnie się nie udało, a wystarczylo trochę pomyśleć, zaufać nieomal niezawodnej intuicji i dobrze sklasyfikować oznaki.
Ale to też nauczka, choć gorzka :evil:
P.S.
:lol: Moon – niech sobie czytają!
Przecież Ci z tego nie ubędzie?
Mnie też nie. Naja mnie już jademnie obskia!
“To wszystko z nudów Wysoki Sądzie, wszystko z nudów”, ktoś tam śpiewał.
Ubożuchny intelektualnie żywot… ;-o
Ten pan to kolejny jasnowidz… Nie widział, nie słyszał, jednak wie.
Pisałam i Ewa wspominała o jakims “palcu” , który nam czasem wskazuje drogę, czy cel ,mimo,że nie zamierzamy wcale tam iść, czy zaglądać i spotykają nas nagle magiczne miłe niespodzianki.Tak bylo wiele razy: książka znaleziona w lesie, patera od Ewy z torfowym domkiem…
mam tu gdzieś fotkę obrazu, ktory juz dawno robiłam techniką papieru ręcznie czerpanego.
Jest to kobieta z różą.
Jakość tej fotki jest nienajlepsza, ale parę miesięcy temu( chyba zaraz po mojej pierwszej namacalnej bytności na Twoim blogu, kiedy to objechałam Cię za grymasy coś mi nie dawało spokoju.
Miałam tę fotkę w ręku pare razy i stale mam wrażenie,że niechcący zrobiłam Ci zdalenie portret…
Jeśli tylko ją odnajdę- podeślę.\
Magia działa? :roll:
Może zobaczę ten portret :?
Ja mam taką niefotogeniczną urodę, że inaczej wychodzę na zdjęciu, inaczej w realu, a jeszcze inaczej, gdy się uśmiecham (lepiej)…
Co do tych spraw paranormalnych, to posiadam jakiś dar przeczuwania, przewidywania, jednak średnio rozwinięty :|
Muszę dziś popracować zatem Dobrej nocy Ci życzę.
Na zdjeciach (banał) wychodzi się dobrze tylko z rodziną, i to też nie zawsze. Dobranoc :lol:
Dobranoc :)