Archiwum

Archiwum dla wrzesień, 2008

Żałość

30 wrzesień 2008 2 komentarzy
(wpis przeniesiony z blox.pl)

Przyzwyczaiłam się już do nowego bloga, i nawet go polubiłam. Jednocześnie, gdy wchodzę na ten stary, na WP, robi mi się bardzo przykro, że już mnie tam nie ma, że porzuciłam tamto miejsce… Dokładnie tak samo źle czułam się prawie rok temu, gdy odeszłam z mojego bloga na blox.pl. Żal nieopisany… A więc można emocjonalnie uzależnić się od “kartki papieru” w sieci, czy inaczej od własnego kącika www.

Pierwotnie miałam napisać tylko o dzisiejszym, poniedziałkowym teatrze telewizji. Już od dawna żadna sztuka telewizyjna nie wzruszyła mnie tak jak ta. “Rodzinny show” Petera Quiltera w reżyserii Macieja Pieprzycy. Globisz grał o wiele lepiej niż Stenka, która właściwie jest nijaka. Globisz był doskonały, bo on przecież jest, nie gra. Popłakałam się na koniec, i pomyślałam, że ten mój blog z tym nieszczęsnym moim zdjęciem, to też taki ciągły show, który trwa, i trwa. Tylko ja nie mam pewności, czy to mi się podoba.

Paradoks. Chyba pozorny.

***

Danuta Stenka śpiewała to w tym spektaklu…

Simon and Garfunkel “Scarborough Fair“/”Absolwent”

Kontynuacja bloga

29 wrzesień 2008 Dodaj komentarz

Dalej będę jednak pisać na stronie kratery.blox.pl, tak jak zapowiedziałam kilka dni temu, czyli tam, gdzie pisałam do grudnia ubiegłego roku, zanim przeniosłam wszystko na wordpress.com. Niczego stąd nie będę usuwać.

Zapraszam wszystkich przyjaciół w nowe miejsce.

Pisać, pisać, pisać…

29 wrzesień 2008 24 komentarzy
(wpis przeniesiony z blox.pl)

A jeśli z jakichś względów nie da się już tego robić w dawnym miejscu, trzeba iść gdzie indziej. Stąd ten mój nowy-stary blog. Czy tytuł notki świadczy o mojej manii pisania, albo grafomanii? Nie. Jest to tylko potrzeba stwarzania czegoś, związana z przeróżnymi okolicznościami, zdecydowanie jednak nie ma przymusu.

Pisać po to, aby coś nazwać, uświadomić sobie, zrozumieć, dostać odzew… Przetrawić, przeżyć, zapomnieć, zbliżyć się do czegoś, do kogoś…

Albo i nie pisać… Jednak wtedy mogę coś stracić, a czegoś innego nie zyskać.

U.K.  “Nothing to Lose” (1979)

Powrót na blox.pl

25 wrzesień 2008 1 comment
(wpis przeniesiony z blox.pl)

Może wkrótce coś napiszę… Muszę się przyzwyczaić.

Założyłam tu swój pierwszy w życiu blog, 20 sierpnia 2006 roku. Po kilku miesiącach usunęłam początkowe wpisy. W efekcie archiwum tego bloga rozpoczyna na styczniu 2007. Jednak znajduje się ono na moim drugim blogu moon5.wordpress.com, bo tam przeniosłam wszystko, wraz z komentarzami, w grudniu ubiegłego roku, i od 14 grudnia blog prowadzony był tylko tam. Teraz postanowiłam tu wrócić. Z różnych względów.

Post Scriptum
Mam tu na Blox.pl nowy, ładny szablon, ale od dwóch dni nie mogę opanować różnych problemów z edytorem tekstu i wyglądem strony. Na WordPress nie chce mi się już pisać. Chyba przyjdzie mi skończyć z pisaniem bloga.

Post Scriptum II

Włożyłam do zasobów favikonkę, ale pokazuje mi się tylko czasami, czy też raczej tylko w niektórych miejscach, a tu jej nie widzę. Nie mogę też dodać bloga do katalogu, bo zlikwidowałam wczoraj stary blog, i założyłam nowy pod tym samym adresem. Do katalogu mogę się dodać dopiero za trzy miesiące. Nie pomyślałam o tym przed likwidacją.

A może jednak uda się dodać…

Zamknięcie

23 wrzesień 2008 Dodaj komentarz

Blog zamknięty. Kontynuacja nastąpi pod adresem kratery.blox.pl.

Post Scriptum
Na Blox.pl mam nowy, ładny szablon, ale od dwóch dni nie mogę opanować różnych problemów z edytorem tekstu i wyglądem strony. Tu na WP nie chce mi się już pisać. Chyba przyjdzie mi skończyć z pisaniem bloga.

Post Scriptum II
W ciągu najblizszych trzech dni muszę zdecydować, co dalej z tym bałaganem. Czy pisać tu, czy na Bloxie, czy na Bloggerze, czy nie pisać wcale, i zamknąć dostęp do bloga, albo zostawić go ludziom wchodzacym z wyszukiwarek.

Post Scriptum III
Mam problemy techniczno – formalne na Blox.pl, gdzie się wybierałam ze swoim blogiem, i chyba dalej muszę pisać tutaj. Ewentualnie na Bloggerze.

Mądrość i kobiecość

22 wrzesień 2008 43 komentarzy

Mądrość… Czasem jej przybywa, czasem ubywa. Generalnie mądrzejemy z wiekiem, choć nie zawsze. Mądrość przychodzi jako wynik bolesnych doświadczeń, albo, czy również, zwyczajnego “dnia za dniem”. Bywa że nie pojawia wcale. A może być to tak gorzki i bolesny rodzaj mądrości, że wprost trudno z nią żyć. Z drugiej zaś strony, czy cwaniactwo jest jakimś rodzaj mądrości? I gdzie się kończy mądrość a zaczyna cwaniactwo?

Najbardziej razi mnie cwaniactwo u kobiet. U mężczyzny można je usprawiedliwić – to on był od zawsze zdobywcą pokarmu dla rodziny. Jednak cwana kobieta, a takich jest ogrom, jest zupełnym zaprzeczeniem kobiecości. I, co dziwne, owa kobiecość bywa przez niektórych facetów mylona właśnie z cwaniactwem i umiejętnością “sprzedania się”… Ale dobre towary rozchodzą się same, no i nie wszytko jest na sprzedaż.

Oasis “Wonderwall” (1995)

Tęsknota i żal

19 wrzesień 2008 35 komentarzy

Tęsknię za przeszłością. Nie dlatego, że przeszłość zwykle wydaje się lepsza, piękniejsza, bo jest wyidealizowana. Teledysk dołączony do wczorajszego postu przypomniał mi mojego brata i jednego z moich znajomych. Brata nie zobaczę już wśród żywych, tamtego chłopaka raczej nie chcę zobaczyć.

A żal mogę mieć tylko do siebie. Że nie powiedziałam tego, co trzeba było powiedzieć, gdy jeszcze był na to czas.

Alphaville “Forever Young” (1984)

Co cię nie zabije…

18 wrzesień 2008 1 comment

Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Istnieje też stan pomiędzy. Delikwent jest trochę wzmocniony, i trochę dobity. Ani martwy, ani żywy. W stanie letargu. Żyje tylko siłą rozpędu, natomiast spotykające go ciosy już nim nie wstrząsają, ani go nie powalają.

Jak może do tego dojść?  Wystarczy jeden agresywny bloger, z przerostem ambicji, który będzie wypisywał nieopisane kłamstwa na twój temat, i robił ci świństwo za świństwem, starając się osaczyć ciebie jak małe, leśne zwierzątko. A sekundują mu drobne rzezimieszki, płci obojga.

Poznajesz kogoś w sieci. Miły, kulturalny człowiek. Rozmawiasz, a tu nagle z ekranu wynurza się zakrwawiona ręka, zaczyna cię dusić i walić twoją głową o klawiaturę, czyli innymi słowy, mentalny elegant okazuje się bestią. Tu naprawdę trzeba mocnych nerwów.

The Verve “Bittersweet Symphony” (1997)

Jesienne zmory

17 wrzesień 2008 47 komentarzy

Jeśli ta ponura jesień mnie nie wykończy, to na pewno “życzliwi” …i nieżyczliwi.

smutek

Kara śmierci

15 wrzesień 2008 55 komentarzy

Co jakiś czas kolejne przerażające przestępstwo sprawia, że odżywa dyskusja nad karą śmierci. Ostatnia wielowymiarowa zbrodnia, której sprawca opisywany był przez niektórych jako polski Fritzl, znowu ją wskrzesiła tu i tam. Kara śmierci mogłaby wyeliminować ze społeczeństwa pedofilów, gwałcicieli, morderców i innych zbrodniarzy. Społeczeństwo stałoby się “czystsze” i bezpieczniejsze.

Ale jaki jest sens karania Bestii za to, że jest Bestią? Brak logicznego przesłanek i moralnego usprawiedliwienia dla takiego działania. Bestię trzeba izolować, jeśli nie da się jej uczłowieczyć. Trwała izolacja nie zawsze jest jednak możliwa, stąd też w pewnych przypadkach kara śmierci wydaje się usprawiedliwiona. Oczywiście nie do końca. Bo czyż można wartość jednego ludzkiego życia stawiać ponad wartością innych istnień, nawet licznych?

A czy Bestia może być człowiekiem? Z punktu widzenia ewolucji tak, i dlatego kanibalizm jest skrajnie odrażający w naszej kulturze, a zjadanie zwierząt hodowlanych nie. Natomiast zabijanie człowieka czasem jest przestępstwem, a czasem nie. Tu panuje relatywizm, ale to już inne zagadnienie.

Marek Grechuta “Świecie nasz”

Nawrót zdrowia

12 wrzesień 2008 26 komentarzy

Nawrót następuje powoli, ale towarzyszy mu lęk związany z tzw. powrotem do rzeczywistości. Nic mnie już nie męczy fizycznie, więc znowu mogę dostrzegać całą jaskrawość tego brzydkiego świata. Afery polityczne, obyczajowe, dziennikarskie, a także prawdziwe zbrodnie, i w końcu to, co ze światem ostatnio wyprawiają naukowcy… Wiele do analizy, syntezy, i neutralizacji.

I jeszcze do duszy własnej trzeba zajrzeć, aby odkryć, co akurat teraz najbardziej przeraża, a co cieszy. Jeśli się tego nie zrobi,  wystąpią problemy z poczuciem własnego “ja”, czy czymś podobnym, co właściwie jest trudne do zdefiniowania, a co niezbędne do uczucia szczęścia, czy nawet nieszczęścia, ale w każdym razie do utrzymania się w jednym kawałku.

“Jak Żwirek i Muchomorek nie wiedzieli, co się dzieje”

Wiersz Dereka Mahona

10 wrzesień 2008 25 komentarzy

Z powodu choroby dziś coś nie-własnego, wiersz “Mateusz V. (29-30)” Dereka Mahona w tłumaczeniu Piotra Sommera. Utwór długi, więc został podzielony.

Derek Mahon “Mateusz V. (29-30)”

Panie, zgrzeszyło oko moje, więc wyłupiłem je.
Przedstaw sobie mój smutek
kiedy obraza trwała dalej.
Wyłupiłem
drugie; ale obraza trwała dalej.

Teraz, w ciemności, i po omacku,
zgoliłem głowę.
(Obraza trwała dalej.)
Usunąłem ucho,
potem drugie, rozprawiłem się z nosem.
Obraza trwała dalej.
Przedstaw sobie mój smutek.

Dalej, długimi pasmami, skórę -
odjąłem brzytwą język, palce u nóg
i osobiste centrum wstrętu.
Obraza trwała dalej.
Czytaj dalej…

Podrzucony kotek

8 wrzesień 2008 6 komentarzy

Nadal jestem przeziębiona, i niczego konkretnego nie napiszę. Podrzucono nam niedawno małego kotka, skóra i kości… Co roku w sierpniu-wrześniu zostawiany jest tu jakiś piesek lub kotek. Takie zwierzę patrzy na człowieka wielkimi oczami i myśli: “Tu mi będzie dobrze, tu się mną zajmą…”. A człowieka co roku groza ogarnia, gdy sobie wyobrazi tych, co go podrzucili. Obecny kotek od razu się zaaklimatyzował. Najadł się i zasnął… Wygląda na “skurczonego”, skóra powleka gołe kości, a głowa i uszy wydają się wyjątkowo duże z powodu braku tłuszczu i mięśni na zwierzęciu.

Przygody Kota Filemona – “Własny kąt”

Strzeż się tych miejsc

5 wrzesień 2008 66 komentarzy

Gdzie nie wolno
mówić, co się myśli, i trzeba pilnować każdego słowa.
Gdzie nie wolno
się uśmiechać, bo mogą uznać to za oznakę słabości.
Gdzie nie wolno
mówić: “boję się”, bo sprawią, abyś bała się bardziej.
Gdzie zbrodnia
na Twojej duszy będzie nazwana uświadomieniem.

P. S.
Tytuł wiersza zapożyczyłam z tekstu Lecha Janerki…

Klaus Mitffoch/Lech Janerka “Strzeż się tych miejsc” (1984)

Radość małych zwierzątek

3 wrzesień 2008 21 komentarzy

Prawie zupełnie bezbronne. Prawie samowystarczalne. Dwa trzymiesięczne kotki. Nie płaczą, nie skarżą się. Cieszą się tym, co mają, choć to prawie nic. Jedno, niewidome po wypadku, chodzi odbijając się od ściany do ściany. Wieczorem zasypia na werandzie, bez oznak niezadowolenia ze swego losu. Jej braciszek popisuje się chodzeniem po krawędzi płotu i innymi żartami w obecności ludzi. Niewymownie bawią i wzruszają.

Nie rozczulam się zbytnio nad sobą, choć też byłam kiedyś takim małym radosnym zwierzątkiem, również tu w blogosferze, ale bardzo źle znoszę cierpienie niewinnych istot. Nie rozumiem osobników krzywdzących zwierzęta. Boję się także wypaczeńców “polujących” na swych bliźnich z gatunku homo sapiens. Szczególnie brzydzą mnie sadyści udający dobrych ludzi. Takie egzemplarze są łatwe do rozpoznania, jednak zawsze odrobinę za późno.

Kalina Jędrusik “Jesienna dziewczyna” (1962)