On odszedł
Cała jej ostatnia miłość okazała się mrzonką, urojeniem. Zdawało się jej, że go kocha, tymczasem jeśli już kochała, to tylko swoje wyobrażenie o nim, diametralnie różne od niego samego. Gdy uświadomiła to sobie, nagle bardzo jej zaczęło kogoś brakować, tego kogoś, kto nigdy nie istniał w świecie materialnym, a mimo to był tak realny. Teraz obchodzi żałobę po tej stracie. Jeden z paradoksów, w jakie obfituje życie kobiety za bardzo od niego oderwanej.
—
Kalina Jędrusik “Do ciebie szłam”, Kabaret Starszych Panów ‘62












Dla mnie to jest kobieta zjawiskowa, uwielbiam z nią filmy, uwielbiam jej piosenki, ale nie dałabym rady tak żyć. :)
Ja też uwielbiam filmy z Jędrusik, piosenki również bardzo lubię, ale jej życie osobiste było chyba zbyt zawirowane…
Zastanawiajace jak” ona” bez urealnienia uświadomiła sobie,że wszystko było mrzonką,skoro działo się tylko w
jej wyobrażni.
Takie,tam..,być może niewybaczalne heblowanie logiką.
Kalina… wracała i wiedziała,że dla niego był to tylko epizod.
Tyle do wpisu i pięknego tekstu piosenki.
Iluż to wspaniałych,obdarzonych…dla naszych smakowań
piękna ,płaciło za to, swoim realnym,pełnym dramatyzmu
życiem.
Lubię kreację filmowe i śpiewane Kaliny Jędrusik,jednak
w porównaniu do Ewy Demarczyk, wydaje się być zbyt
monotematonastrojo jednaka.
Inna” konkurencja”,albo niedotrenowany linoskoczek.
Kwestia gustu i temperamentu.
Po prostu, poznała lepiej tego faceta, i okazało się, że kochała nie jego, tylko jakiś wyidealizowany obraz jego osoby, który pielęgnowała w swojej wyobraźni.
Ja też lubiłam Ewę Demarczyk. Może przyjdzie mi kiedyś na nią nastrój.
Marzenia,wyobrażenia,są piękną kawałką większej całości.
Oby nie spaść z najwyższej chmurki!!!!!
U “długonosych”żałoba trwa 7 dni,to b.higieniczne.
A swoją drogą…..może nieźle się maskował.A TFU!!!! na NIEGO, ONEGO.
Ta kobieta też chyba powinna obchodzić żałobę nie dłużej niż 7 dni, bo się zamęczy…
Chyba udawał lepszego niż jest w rzeczywistości, również przed samym sobą udawał…
A może nie udawał, tylko ona po prostu całkiem ślepa jest, i w pewnych typach facetów dopatruje się dobra, którego w nich nie ma.
Ani chybi się zamęczy!!!! /ślepotą dotknięta?/.
Może udawał.Sam wie,nie nam…o tym..”pytiować”
DOBRZY LUDZIE ZAZWYCZAJ UPATRUJĄ DOBRO W INNYCH
JAKIMI BY ONI NIE BYLI.
Kim kolwiek jest,który jest,niech uchroni nas od ślepoty.
Niech uchroni mnie od ślepoty…
Choć wojujący ateiści, rozlepiający plakaty, że Boga nie ma (w UK), śmieją się z takich jak ja, jeszcze w coś tam odrobinę wierzących.
Jestem “umiarkowaną ateistką”. Ale co to ma za znaczenie… Jeszcze nie wsadzają do więzienia za wiarę w Boga.
NIECH !!!! i OBY !!!!
ale z drugiej strony czasem w ludziach tkwi nieprzeparta chęć do samooszukiwania się….powodów może być wiele,
psychologizawanie na nic tu się zda.
Tylko nagryzione jabłko ujawnia swój smak,
Z trzeciej strony,”wyobrażając sobie” podejmujemy ryzyko,
którego skutków nie sposób przewidzieć.
Dlatego nie “po kwiatach”-jak chciałaś-ale po owocach.
Takie życie łono jezd i bale maskowe kiedyś przywita słońce w zenice,gorące, rozpuści i zmyje farbki.
Wojujący ateiści za kutarą szepczą:jak Boga nie ma,to dzięki Bogu,a jak jest, to nie daj Boże.A ja tam im do woli-śmiechu życzę,podobno niezły masaż brzucha i kalorie wytraca.
Różne teorie na temat tego “wsadzania”są….czas pokaże jaką “wiarę”.
Ja też mam chyba taką wadę, że lubię się oszukiwać… albo na siłę doszukuję się we wszystkich dobra.
To nie jest wada,lecz podświadome robienie sobie
przyjemności……/czasem/….do czasu !.Nie przeczę ,innym też.Potem ból pustki.Dlaczego? przecież TO istniało i to się… liczyć ..tylko cudne.
Jeśli wiesz,że na siłę-zaprzestań,to niepraktyczne.
Natomiast wiem,że jest taki gatunek “Ptaśków”,niereformowalnus głuptus,którym
do łebaska nie przyjdzie,że ktokolwiek może im zrobić
krzywdę.
Choroba diagnozowalna,aczkolwiek nieuleczalna.
Wreszcie przyjdzie dzień w którym ktoś powie:”Consuelo,
moje serce przeszywa chłód.Potrzebuję usłyszeć twój śmiech,dziewczynko kochana.Ileż dni straszliwie smutnych przezyłem z dala od Ciebie”-Antoine de Saint-Exupery w liście do…żony.
To jest przeczucie?mrzonka?przeznaczenie?
A jeśli nawet….TO CO ?
PIĘKNE, kropka
A Demarczyk ?
Kiedy żyła realniej,kiedy śpiewała,czy kiedy chlała ?
Grechuta przestrzega..”odpowiedzi szukaj,czasu jest
niewiele….”
Pisz!zalewaj to wierszem.
Nie wiedziałam, że Demarczyk tak piła… Przyjdzie czas, zajmę się tymi wszystkimi moimi gwiazdami dokładniej.
Bardzo lubię Grechutę, i tę piosenkę też. Teraz nie pamiętam tytułu.
To mój ulubiony polski śpiewak.
To prawda, że niewiele czasu… z dnia na dzień niby coraz mniej.
Grechuta:”Tyle było dni do utraty tchu…tyt.sprawdzę.
Nie szukałabym prawdy o piciach,schizofreniach,ćpaniach,
samobójstwach,homoseksualizmach,O dziwo,tych najlepszych./bez reguły!/
Wrażliwość musi czasem pod ten topór położyć głowę,
to jest cena,handel wymienny?
Czas to wrednie pędzi,uch!
Indianin powie:wy macie zegarki,my mamy czas.
I co my biedne żuczki,jeno stanąć z zadartą głową i nie
liczyć gwiazd.
“Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy” – to chyba to. Jego najmądrzejsza piosenka.
Zjawisko czasu jest bardziej skomplikowane niż zdawałoby się na pierwszy rzut oka.
Co jakiś CZAS się o tym przekonuję…
Nawet w styczniu napisałam krótki post na ten temat:
http://moon5.wordpress.com/2008/01/09/czas/
Na szczęście bywają chwile/namacalne,wypatrzone,zagapione,zachwycone sobą,………/-że czas jest pojęciem względnym i żadne
rozważania uczepionych wskazówek zegara teoretyków
doniośle naukowego problemu tego nie podważą.
Że spłycam-”ważne to je,co je moje” Chyła On.
/a już byłam pewna,że przed północą bryknę w
bezczas,a tu niespodziewajka- 01:04-bezlitosna
empiria,pirania zeżarła mi czas/
Najjaśniejsze nie znane !!!!
Dziś się chyba cofa ten cały “czas”.
Bywają takie chwile, że trwają wieczność całą… i miłe, i niemiłe.