Archiwum

Archiwum dla listopad, 2008

Czerwona trawa

30 listopad 2008 6 komentarzy

Zaczynam marzyć o czerwonej trawie. Tej z powieści Borisa Viana pod tym samym tytule. Nie tylko o trawie. O całym tym pięknym świecie – pełnym surrealizmu, absurdu, nieoczekiwanych skojarzeń, zadziwiającej gry słów.

Uciec tam, zamknąć się, zapomnieć. I nie wracać. Znowu mam od czego, a nawet od kogo, uciekać. Prześladuje mnie niebywałe szczęście do spotykania przeróżnych małych sadystów. Osobników, którzy nadinterpretują fakt, że piszę blog. Taki “niebezpieczny człowiek z internetu” myśli, że piszę go właśnie dla niego. I wyobraża sobie, że jego teksty, czy słowotoki, są doskonałe niczym proza Viana, i że ja się nimi zachwycam. I że wszyscy się nimi zachwycają. Sadyzm i narcyzm.

***
(Fragment powieści Borisa Viana pt. “Czerwona trawa” (1950), tłum. Elżbieta Jogałła)

“Wiatr, ciepły i senny, uderzał w okno pękiem liści. Zafascynowany Wolf przyglądał się skrawkowi dnia, który od czasu do czasu odsłaniała poruszana wiatrem gałąź. Bez powodu drgnął nagle, oparł ręce o brzeg biurka i wstał. Przechodząc zaskrzypiał klepką parkietu, po czym dla wyrównania efektu cicho zamknął drzwi. Zszedł po schodach, znalazł się na dworze i jego stopy zetknęły się z ceglaną aleją obrzeżoną pokrzywami o dwudzielnych liściach, prowadzącą do Kwadratu poprzez czerwoną trawę tej okolicy.”


Beethoven, V Symfonia, cz.I, Karajan

Blog głupot różnych

29 listopad 2008 Dodaj komentarz

Doszłam do wniosku, że od dzisiaj blog będzie jeszcze mniej spójny tematycznie i muzycznie niż był do tej pory. I tak dość długo starałam się, aby to wszystko trzymało się jakiejś kupy. Może zbyt długo… Nie będę więc miała żalu, gdy ktoś teraz, czy przyszłości, wyrzuci mój blog ze swoich linków. Miłej soboty.

Def Lepard “Love Bites” (1987)

“Początek miłości” Rilkego

28 listopad 2008 Dodaj komentarz

O, uśmiech, pierwszy uśmiech, ten nasz uśmiech.
Jakżeśmy czuli wspólnie: wdychać zapach lip,
wsłuchać się w ciszę parku — nagle wzajem
patrzeć na siebie, dziwić się — po uśmiech.

W owym uśmiechu było przypomnienie
zająca, który właśnie w tamtej stronie
igrał na łące; to było dzieciństwo
uśmiechu. Już poważniejszy się zdawał
ruch łabędzia, przydany mu, którego później
ujrzeliśmy, gdy dzielił staw na dwie połowy
cichego zmierzchu. — I skłony wierzchołków
wobec czystego, ubiegającego przyszłość
nocnego nieba, powściągnęły uśmiech
ukrócając go przed zachwyconą
przyszłością w twarzy.
.
napisał Rainer Maria Rilke
tłumaczył Mieczysław Jastrun

mini-fall_leaves

Odmienność

27 listopad 2008 21 komentarzy

“To bezwzględny syn suki, która ponoć we wrześniu zdechła.” (by P7). Ta wypowiedź dotyczy człowieka, co gorsza jednego z blogowych znajomych autora owego zdania. Na szczęście zbulwersowała nie tylko mnie. Dobrze by było, aby poruszyła także ludzi, którzy niedawno robili mi niejakie wyrzuty, że nie umiem się dostosować do swoistego, niby żartobliwie intelektualnego klimaciku, panującego na blogach tego wulgarysty.

Atmosfera tam dominująca nie jest ani żartobliwa, ani intelektualna, jest natomiast sadystyczno-głupawo-chamska, a współtworzą ją ślepo zapatrzone w głównego bohatera kobietki, i nie tylko kobietki.

AC/DC “Highway to Hell” (1979)

Mroki zimy

26 listopad 2008 6 komentarzy

Trzy dni temu spadł śnieg, ale to dopiero przedzimie. Nadeszła najmroczniejsza i najsmutniejsza pora roku. Na tę ponurość można zastosować takie metaliczne łomoty jak poniżej, choć i tak to niewiele pomoże.

Słuchając, bez wnikania w treść tekstu, można się poczuć jak 1000 lat temu “na ognisku” u Wikingów. Dzicy Wikingowi musieli wytwarzać podobny rodzaj muzyki, jednak nie wiem, czy już odkryto czego tak naprawdę słuchali.

Van Halen “And the Craddle Will Rock” (1980)

Whisky in the Jar

25 listopad 2008 9 komentarzy

To pierwsza rockowa wersja tej irlandzkiej piosenki ludowej. Pamiętam ją lepiej niż cover grupy Metallica, bo tę pierwotną wersję słyszałam znacznie większą ilość razy. Trzęsie, kołysze, i porusza.

Thin Lizzy “Whisky In The Jar” (1973)

Człowiek, nie człowiek

24 listopad 2008 2 komentarzy

“Nie każdy musi być wielkim człowiekiem. Być człowiekiem to już bardzo dużo.”
(Albert Camus)

Nie wszyscy potrafią być ludźmi. I trzeba sobie szczerze powiedzieć, że niektórzy się nawet nie starają. Tacy są najbardziej nieprzyjemni, ale bardziej niebezpieczni mogą okazać się głupcy o dobrych sercach.

Niestety nie spotyka się w życiu hord prawdziwych ludzi, a jeszcze mniej ich w sieci, gdzie bardziej niż w realu rzucają się oczy przeróżni “ludzie inaczej”.

Travis “Why Does It Always Rain On Me” (1999)

Right Here, Right Now

23 listopad 2008 10 komentarzy

Jeden z niewielu utworów Fatboy Slima, które znam i lubię. Napisałabym, że kocham, a nie tylko lubię, ale niestety ten rodzaj twórczości muzycznej za bardzo kojarzy mi się z prochami. Choć narkotyki są tu zupełnie niepotrzebne, bo tu sama muzyka jest jak narkotyk. Pamiętam, jak fragment tego utworu pojawiał się często w VH1, około 1999-2000 roku.

Fatboy Slim “Right Here, Right Now” (1999)

Time to Remember

22 listopad 2008 1 comment

Od dawna tu tego brakowało. Znalazłam tylko jeden klip, i to bez obrazków, ale dobrze, że w ogóle jest. Jedyny utwór Budgie, który od razu przyszedł mi do głowy, gdy pomyślałam o zespole. Innych tytułów nie pamiętałam… Ale przypomniałam sobie. W 1982 koncertowali w Polsce jako pierwszy zachodni zespół heavy-metalowy.

Budgie “Time To Remember” (1980)

P.S.
Osiedlowa kapela ukradła sprzęt Acid Drinkers

Niewiarygodne, ale prawdziwe

20 listopad 2008 4 komentarzy

Przeglądałam dyskusję na jednym z wordpressowych blogów, i własnym oczom nie wierząc, doczytałam się, że niektórzy oskarżają Ojca Rydzyka o pochodzenie żydowskie i branie udziału w spiskach masońskich. Ktoś wziął zakonnika w obronę, mówiąc, że nie może być on Żydem, bo “nie ma takiej fizjonomii tj. żydowskiej”.

Studiują rysy twarzy, wydają świadectwa czystości rasowej, a Obama miał “dziadka kanibala”… I dlaczego ten mało taktowny minister nie został zdymisjonowany? Niektórzy się dziwią.

Czasem spotykam osoby inteligentne, nawet bardzo, a na tyle głupie, że wyznają antysemicko-rasistowskie poglądy. To bardzo nieprzyjemni ludzie. Złego skina jeszcze nie spotkałam, ale pewnie łatwiej go jest przekonać niż takiego inteligenta-rasistę.

The Cure “M” (1980)

Prawda

19 listopad 2008 20 komentarzy

“Najniebezpieczniejsze kłamstwa to prawdy nieco zniekształcone.”
(Georg Christoph Lichtenberg)

Zaglądam na przeróżne blogi w poszukiwaniu prawdy. Takiej zwykłej, ludzkiej, życiowej… Muszę mieć jakiś niedobór tego składnika. Ludzie jednak często podkłamują sobie trochę, bo jakże by inaczej… Albo sami prawdy nie znają.

Gdy piszę tu jakiś tekst, staram się, by był jak najbardziej prawdziwy. Oczywiście nie zawsze mi to wychodzi. Czasem jednak jestem zmuszona coś zafałszować-zakodować, ale nie kłamię wtedy bynajmniej.

The Cure “Play For Today” (1980)

The Cure

18 listopad 2008 9 komentarzy

Słyszałam to dziesiątki razy, jak i pozostałe utwory z tej płyty. Wtedy ta muzyka była dla mnie czymś niezwykłym. Przeczytałam w Wikipedii, że to gothic rock. Nie wiedziałam tego w tamtym czasie. Nie miało to większego znaczenia. Nie należałam do żadnych młodzieżowych subkultur. Dzieciom dobrze wychowanym nie wolno było. Moja młodsza koleżanka była jakimś “punkiem”, jeździła na koncerty po całej Polsce. Ja uważałam, że z nią jest po prostu źle. Teraz ma trójkę dzieci.

The Cure “Seventeen Seconds” (1980)

Absurd

16 listopad 2008 9 komentarzy

“Absurdem jest, żeśmy się urodzili, i absurdem, że umrzemy.”
(Jean-Paul Sartre)

Nie mniejszym absurdem jest fakt, że mało kto dostrzega powyższy absurd. Większość nie buntuje się przeciw ewolucyjnemu pędowi żywej materii. Nawet w myślach.

A tak naprawdę żadna z tych dwóch rzeczy nie jest absurdem. Absurdem są przecież depresyjne myśli…

Katrina & The Waves “Walking On Sunshine”" (1985)

Bo niewesoło jest

15 listopad 2008 10 komentarzy

Bo się zawiodłam na pewnych ludziach w sieci. Bo mi ręce i szczęka opadły, gdy zobaczyłam, do czego są zdolni, i jacy są naprawdę.

Nie powiem, że zawiodłam się na wszystkich. Nie miałam wygórowanego mniemania o wszystkich. Tylko o tych, którzy udawali kryształowych i normalnych.

Bo nie poznałam się na nich wcześniej.

Talk Talk “Life’s What You Make It” (1986)

Wzrost entropii

13 listopad 2008 4 komentarzy

“Energia Wszechświata jest stała.”
“Entropia Wszechświata dąży do maksimum.”
(Rudolf Clausius, 1865)

Mówią dużo, a mało przekazują. Mówią barwnie, a niejasno. Mówią pięknie, ale bez sensu. Mówią uczenie, a głupio. Mówią zawile i brzydko. Mówią złośliwie, a kłamliwie.

I inne typy mowy dziwnej, nie-ludzkiej… Trudno sobie to wszystko przypomnieć w jednej chwili.

Nie lubię takich ludzi. Czasem się ich boję. Czasem brzydzę. Ale trzeba żyć dalej, i umieścić sobie jakiś filtr, gdzieś tam w głowie; w tym miejscu, które czasem boli.

Ultravox “Astradyne” (1980)