Miłość
Miłość Heathcliffa do Katarzyny była silniejsza niż życie, silniejsza niż śmierć… Była to miłość niebiańska i piekielna zarazem. Miłość bez granic. Taka miłość istnieje głównie w literaturze. I to wystarczy, by dla niektórych była prawdziwa. “Wichrowe Wzgórza” przeczytałam trzy-cztery razy. Podobnie “Panią Bovary”, i coś tam jeszcze o wielkich, czy nieszczęśliwych, miłościach. Nie czytam od jakiegoś czasu takich książek. Przede wszystkim dlatego, że straciłam wiarę. Wiarę w miłość. Zresztą nigdy nie była to wiara zbyt silna, bo tej miłości, tak jak i Boga, na oczy nie oglądałam, a jestem realistką. Odrobinę zazdroszczę ludziom, którzy w nią wierzą. Jednak uważam, że nie jest ona niezbędna do szczęścia.
Z drugiej strony, gdy widzę czasami z jakim brakiem atencji faceci piszą w sieci o swych partnerkach, aż mnie skręca i trzęsie. O osobie, z którą dzielą swoje życie, piszą jak o sprzęcie domowym. Z obcymi babami gaworzą sobie po blogach na temat prywatnego życia, a żona określana jest jakimś slangowym nicknamem. I to jest związek? Nie, to jest stadło. Ale do tanga trzeba dwojga, więc raczej pasują do siebie w tym tańcu.
—
Tadeusz Konwicki, “Salto” (1965)











“Z drugiej strony, gdy widzę czasami z jakim brakiem atencji faceci piszą w sieci o swych partnerkach, aż mnie skręca i trzęsie.”
Mnie bardzo, ale to bardzo dziwi, że ktokolwiek w sieci – tak zatomizowanej, tak obcej, tak anonimowej – pisze o swoich partnerach. Dlaczego? Po co?
Lubie patrzeć na swoje życie z perspektywy spisku, gdzie razem z Tą Jedną Osobą spiskuje przeciw reszcie świata – tylko my pozostajemy ze sobą w 100% szczerzy.
Dowiedziałem się, że po prostu jestem niedojrzały emocjonalnie.
Wolę być niedojrzały emocjonalnie niż pisać takie bzdury i de facto – zdradzać kogoś komu winienem być oddany.
A ja nie lubię patrzeć na życie z perspektywy spisku. Nie ma w tym nic do lubienia. Patrzę na życie z normalnej perspektywy.
Już wyrosłam z “patrzenia” na życie i formułowania jego definicji. Po prostu żyję :) Miłość ma dla mnie szerszą definicję i nie sprowadzam jej wyłącznie do związków opartych na kopulacji. Wolę miłość ogólnoludzką opartą na radości życia, serdeczności i chęci niesienia pomocy innym (gdy o nią poproszą, nie na siłę).
Miłość w literaturze wkładam do szuflady podpisanej “fantastyka” ;)
Ja też w zasadzie nie “patrzę na” życie, tylko żyję sobie jakoś bez kurczowego trzymania się swoich poglądów.
I nie znoszę niedojrzałości oraz przywierania do różnych “punktów widzenia”.
Jestem z natury mało serdeczna, jednak chyba nie “bez serca” :)
Moon ja przestrzegam przed robieniem z sieci jakiejkolwiek wyroczni… a co do miłości w literaturze to jak najbardziej, niestety dzisiaj to Grochola rządzi stąd te złudzenie, że nie istnieje ona w literaturze (miłość rzecz jasna :) )
Ja nigdzie nie sugeruję, że sieć jest dla mnie wyrocznią. Kolejna nadinterpretacja z Twojej strony… Jednak pewne typy ludzkie czuje się “przez monitor”.
No, i nie jestem nastolatką, abym dostatecznie dobrze nie znała ludzi. Potrafią być o wiele gorsi niż to, co prezentują w sieci, a czasem o wiele lepsi.
Ile Ty masz lat?
“a co do miłości w literaturze to jak najbardziej, niestety dzisiaj to Grochola rządzi stąd te złudzenie, że nie istnieje ona w literaturze”
z całym szacunkiem, ale Grochola i literatura w jednym zdaniu?
nie spodziewałem się.
Gdzie podziewa się miłość – z Ruchów Shutego, z Pawia Królowej Masłowskiej, z Podziemnego Kręgu Palahniuka, Języków i Kolczyków Kanehary?
“gdy widzę czasami z jakim brakiem atencji faceci piszą w sieci o swych partnerkach, aż mnie skręca i trzęsie.”
Cóż, jak widzisz wiele osób sądzi, że internet jest jakimś anonimowym światem, stąd i pewne brednie się w nim pojawiają.
Być może banalne ale to jednak od miłości się zaczyna wszystko…
Ile? Na pewno lat mam za dużo :) Podziel swój wiek przez dwa… ;)
“z całym szacunkiem, ale Grochola i literatura w jednym zdaniu? nie spodziewałem się.”
Jak z filmami. Są dzieła wybitne i super-hiper-produkcje hollywoodzkie.
A tak w ogóle to nie sprowadzajmy miłości tylko do relacji damsko-męskich… Chyba zbyt wąsko…
Krzysztof – w tytułach które wymieniłem – to nie tylko relacje damsko-męskie. ;)
@Krzysztof UW
Wszystko zaczyna się od miłości, a Pan Bóg stworzył świat w 7 dni…
“Wszystko zaczyna się od miłości, a Pan Bóg stworzył świat w 7 dni…”
Też podziwiam Jego pracowitość :)
Bajki dobre są dla dzieci…
No to mamy ich trzy miliardy…
Wybacz Moon, Absolwenta każdy widział, mało kto czytał książkę, zapraszam do lektury :)
Jakie trzy miliardy?
I co tu ma do rzeczy książka “Absolwent”?
Tych, którzy podziwiają Jego pracowitość…
Jest to literatura,a dodatkowo o miłości. Podobał Ci się Moon film?
Znowu indoktrynacja religijna z Twojej strony :(
Film widziałam, książki nie zamierzam czytać, wybacz. Nawet napisałam, że nie czytam już takich lektur.
Broń Boże :)
Mimo wszystko zachęcam, jedna z lepszych książek…
Świadkowie Jehowy też się nie przedstawiają: “Dzień Dobry, jesteśmy z sekty.”
Od literatury po miłość do antyklerykalizmu. I jak tu nie kochać świata :) Moon życzę Dobrych Snów…
Antysekciarskość to nie to samo co antyklerykalizm. Jako antyklerykalistka wiem o czym mówię :) ŚJ ostatnio znów grasują u mnie na osiedlu. Zazwyczaj nie otwieram drzwi, ale kiedyś chyba ich psem poszczuję. Ale z drugiej strony jeszcze się zaczną mścić… od takich to lepiej trzymać się z daleka. A z księżmi żyję nad spodziewanie dobrze(mimo,że za KK nie przepadam z definicji,głównie z powodu zamiatania pedofilii pod dywan), nawet ostatnio ksiądz, dla którego robiłam rendery kościoła bez zmrużenia okiem przyjął wiadomość,że nie jestem katoliczką :)
Niektórzy katolicy zachowują się jak członkowie sekty. Wszystkich napotkanych ludzi, również w sieci, próbują przekonywać do wiary w tego jednego, określonego, Boga, a ludzi nie poddających się tej indoktrynacji traktują jak idiotów/idiotki.
Miałam już na blogu ze dwa takie przypadki. Chyba będę blokować te osoby. To bardzo irytujące :(
Bywa..że nie wierzy sie w miłość.
Czasem wystarczy tę” wiarę”zawiesić na gwodździu, niech “obeschnie” z..łez.
Jasne,że do tego tanga trzeba dwojga.
Ale należy się wsłuchiwać jakie tango grają.
A nuż “wichrowo” przytną walca,a onże zacznie “walcować z podwinietą podeszwą”.
Natomiast nicmenowanie na blogach,”to z nudów Wysoki Sądzie”,jak sadzę i nie należy
sie tym przejmować.
“Żyli długo i szczęśliwie”… dla jednych to koniec bajki,dla innych błogostan i Wyspy Kanaryjskie.To indywidualne wybory.
Nie czekam na miłość. Nie szukam jej od dawna. Zrobiłam się bardzo nieromantyczna :)
Czekać?
Szukać?
Ta bestia, dopada nas gdy się nie spodziewamy,
potem dworuje sobie z naszej słabości,
wredne uczucie.
Jak już przyjdzie, niech nie odchodzi.