Dziecięce łzy
Bywa że dorosły człowiek zaczyna płakać jak dziecko. Jest w tym płaczu coś z rozpaczy alkoholika, czy narkomana, który nagle ocknął się z wieloletniego letargu, i nie może pogodzić się z faktem, że zmarnował życie swoim bliskim. Nie pomoże mu w takiej sytuacji pocieszanie, i przekonywanie go, że nie jest niczemu winien. Tak jak i choremu na depresję nie przyniosą ulgi zapewnienia, że kiedyś będzie lepiej… Kobiety zwykle szybko otrząsają się z takiej rozpaczy, gorzej jest, gdy ogarnie ona mężczyznę; jest on wobec takich uczuć o wiele bardziej bezbronny.
Mnie czasami dopada ten rodzaj rozpaczy, gdy nie mogę sobie wybaczyć, że “wystawiłam się” złemu człowiekowi. Że nie poznałam się na kimś bezwartościowym, i w wyniku jakiegoś zaćmienia umysłu uznałam tę osobę za kogoś wartościowego. Że zaufałam komuś takiemu, a ten ktoś popełnił wobec mnie mniejsze i większe świństwa. Czuję się wtedy oszukana również przez samą siebie.
—
Joy Division “Living in the Ice Age” (1978)











A może warto to potraktować jako kolejne doświadczenie życiowe, które nauczy Cię czegoś? Np, przyjrzysz się bardziej własnym wartościom, skrystalizujesz je.. wydobędziesz z nieświadomości.. Albo będziesz bardziej czujna , gdy znów spotkasz taką osobę?hmm?
Zła ocena innego człowieka w moim rankingu przewin jest duzo niżej niż np bycie takim człowiekiem. Mam za sobą wiosenny okres takiego stanu jaki opisujesz i wyszedłem choć długo to trwało, w skrócie okazało się że mój swiat nie do końca był moim światem – kiedy wszystko poukładałem po swojemu nawet sprawy ostateczne były bardziej do przyjęcia.
@sofijkaa
Teraz jak spotkam takiego człowieka, to od razu “dostanie z piąchy” na wyrost… ;)
Ja zawsze byłam bardzo czujna, ale ta osoba przedstawiała siebie jako wcielenia dobra i życzliwości… i to musiało mnie zmylić :(
@najlepszy kolega
Ja nie rozpaczam długo, ale za to bardziej intensywnie…
Pewnie ma to związek z moim (jak przypuszczam) typem temperamentu/charakteru – sangwinik.
Mnie się to raczej nie zdarza. To znaczy jak do tej pory te świństwa zauważałam tuż przedtem. Przecierałam oczy ze zdumienia, jak można być tak podłym i właściwie na czym polega korzyść (bo jeśli nie dla korzyści, to dlaczego?). Szósty zmysł? Raczej fart.
Ale może dlatego,że wcielenie dobra i życzliwości zawsze jest dla mnie podejrzane. Każdy człowiek ma zalety i wady. Jeśli nie widać wad… to znak, że są skrzętnie ukrywane. A dlaczego ukrywane? Bo są nie do zaakceptowania.
Masz rację. Ci źli skrzętnie ukrywają swoje wady, i rozdmuchują bądź fałszują zalety…
“Korzyść” polega na oszukaniu/skrzywdzeniu lepszych od siebie… Wtedy taki człowiek się dowartościowuje.
Szczególnie dotkliwie boli odkrycie w sobie,że ten smakowicie przygotowany”torcik”miał w sobie “zatrutą strzałę”,a my połknęliśmy
atrapę,niestety niejako na własne życzenie.
Oszukiwanie samej siebie gorzkie jest,lecz nic nie dzieje się bez
przyczyny.Na ogół ludzie szczerzy,prawdomówni,nie kryjący swoich prawdziwych
intencji,mają paskudną wadę- tak samo postrzegają innych i do głowy im
nie przyjdzie,że ktoś może być be.
Dlatego szczególnie ci “łatwowierni” powinni być ostrożni,zanim powiedzą,”cóz za wspaniały człowiek !’
Zgodzę sie z lawinką,że nie ma ludzi bez wad,i tylko w fair playju/że paskudnie spolszczę/można być pewnym,że nawet wady nie zranią.
Natomiast “wampirom energetycznym”-zdecydowane nie!! z oflagowaniem.
Jeszcze nikt nie wymyślił papierka lakmusowego na kłamczucha.
I milusińskich,którzy kolekcjonują ofiary swojej próżności.
Natomiast jeśli już SIĘ STAŁO,taki człowiek nie wart jednej łzy i poczucia dyskomfortu-jak mogłam do tego dopuścić ?
Puszcza się z dymem i gustowną nalepką “Uwaga zły człowiek !”Szast-Prast.
“Hodując” ból “karmisz” sprawcę,a zabijasz siebie.
Emocja+słowa , to delikatny instrument na którym “wampiry” słodko kołyszą wyprowadzając w maliny.Zielone i gorzkie i niedojrzałe
Oby jak najmniej takich krzaczorów.
“Badajcie duchy…” i “zważajacie na usta pełne miodu…”mówią mądre ksiegi.
Nie zapominając o chronierniu “brzuszka”.
W końcu każdy ma tylko po jednym na “to”życie.Złych nie brakuje.
” WILCY BROŃCIE SIĘ I WY ….”J.Kaczmarski “Obława”
uwaga! obrazy drastyczne,wchodzisz na własną odpowiedzialność/
http://pl.youtube.com/watch?v=wsjB95KJeBQ&feature=related
Ja nie wiem, skąd się tacy biorą… ?
Krążą i szukają naiwnych, którzy nie rozpoznają tak szybko ich psychopatii, i ich poważnych uszczerbków intelektualno-emocjonalnych… ich braku empatii, sadyzmu, egotyzmu, itp.
Groza.
Albo sami nie zdają sobie sprawy ze swoich odchyłów?
Biora się…..jak polujący na zwierzynę,członkowie kółek łowieckich,zabijają
z samej przyjemności zabijania,bynajmnie z głodu….taki sport dla niedopieszszonych
ambicji “dominowania”,”wykazania się”,czasem jak nieparlamentarnie mówi mój syn
“komleksu kurdupla,poniżej pasa”
Przyczyn i gat. i podgat. psychopatów dostatek,brak miejsca,aby to tatałajstwo opisać.
Ważne jak jak się bronić przed takimi,ot!
“Starajmy się poznać samych siebie.
psychopaci umiejętnie identyfikują i wykorzystują nasze czułe miejsca. Najlepszą metoda obronną jest poznanie własnych słabości i ostrożność wobec każdego, kto się nimi interesuje. Takich ludzi trzeba ocenić bardziej krytycznie niż tych, którzy wydają się nieświadomi naszych słabych punktów lub nie skupiają się na nich.
Jeśli jesteśmy łasi na pochlebstwa, z pewnością można to rozpoznać – to zaproszenie dla każdego pozbawionego skrupułów manipulanta, który szuka nowych ofiar. Pławienie się w pochwałach, podobnie jak zbyt długie przesiadywanie na słońcu, bywa przyjemne, ale kończy się boleśnie.
Jeśli zaś mamy w sobie nieco zachłanności, jesteśmy szczególnie podatni na nie całkiem legalne propozycje. Samotne osoby z zasobami finansowymi łatwo padają ofiara psychopatów. [...]”
Sama tego nie wymysliłam,linkuję:
http://motyl.wordpress.com/2007/08/20/jak-postepowac-z-psychopata/#more-35
Jak nie możesz wroga zwalczyć,to “rozśmiesz”wiedzą.:))))))
A czy zdają sobie z tego sprawę….?
Ryba wyjęta z wody zdycha.
Czy ona tego chce?
No nie!
tego tygrysy nie lubią.
Spotkałam niedawno pewnego psychopatę, który umiejętnie “krążył” wokół moich słabych punktów…
Przerażający sadysta… Sieciowy.
No i pysznie,że go “rozgryzłaś”.
Blog jest w jakimś sensie miejscem publicznie dostępnym,a w sieci jak w życiu pełno “dziwnych ludzi”,tylko tu mają ułatwione zadanie,
nieograniczony dostęp do “sklepu z maskami”, poczucie kompletnej bezkarności i chorą satysfakcję podgladacza przez dziurkę od klucza.
Trzeba w takiej sytuacji,być porządnie zdrowym,żeby być “chorym” i
mieć oczy dookoła głowy.
Ci “dziwni” ludzie dali mi się tu we znaki.
Tu są odwrócone proporcje – w realu jest więcej normalnych, tutaj więcej psychopatów.