Nowy Rok

Nie umiem opowiedzieć o tym, czego życzę sobie w tym roku. Nawet w przybliżeniu. To przerasta moje możliwości. Nigdy nie miałam nadmiernie wygórowanych wymagań, ani głupich zachcianek. Nawet dość mocno irytują mnie ludzie próżni. Mam nadzieję, że tacy nie wpadną tu komentować w tym roku, i że w ogóle będzie tu spokojnie i miło, czego sobie i Wam życzę.

Nowy Rok - Myszki i zegar

  1. 2 styczeń 2009 o 16:10 | #1

    moon życzę więcej pogody ducha.
    czasem jest tak że im bardzie się coś spycha, z czymś walczy tym bardziej to dokucza.

    a po za tym jeśli twoje wnętrze nic ci nie podpowiada co do życzeń to ok. po co na siłę iść za tłumem życzących sobie kolejnych spraw które i tak nie zostaną zrealizowane ;)

  2. 2 styczeń 2009 o 21:30 | #2

    Dziękuję za życzenia, ale niestety brzmisz jakbyś Cię tu przysłali z bloga typu “Rozwój i Świadomość” :). Brr!

    Pogoda ducha nie może być celem samym w sobie. To tak, jakbyś życzyła mi mniej zmarszczek na starość.

  3. 2 styczeń 2009 o 21:43 | #3

    no tak brzmię, no i?

    “Pogoda ducha nie może być celem samym w sobie. To tak, jakbyś życzyła mi mniej zmarszczek na starość.”

    ja tego tak nie widzę.
    myślę że pogoda ducha może być celem..

    a jakie są inne bardziej nadrzędne cele?

  4. 2 styczeń 2009 o 21:52 | #4

    Jednym z najważniejszych celów, jeśli nie najważniejszym, jest dążenie do zgody ze samym sobą, i taka “pogoda ducha” może często wcale nie być tym, co jest potrzebne człowiekowi w danym momencie jego życia, czasami bardziej potrzebny jest tymczasowy (czy nawet długotrwały) “brak pogody ducha”…

    Teraz, to ja brzmię jak z bloga takiego typu, ale mam nadzieję, że w nieco lepszym wydaniu… Jednak nie ja zaczęłam ten typ dyskusji :).

  5. 2 styczeń 2009 o 22:04 | #5

    nie widzę nic złego w tym że piszesz w taki sposób.
    i nie uważam żebym popełniała jakąś straszną gafę pisząc w ten sposób.
    co najwyżej możesz wykazać jakiś mój błąd myślowym co uczyniłaś. a ja z twoimi wnioskami się zgadzam.

  6. 2 styczeń 2009 o 22:10 | #6

    Czasem nawet, jak później uzupełniłam, całkiem długi okres “braku pogody ducha” może naprowadzić człowieka na właściwy trop, za którym powinien podążać w swoim życiu, czy też do właściwej osoby…

  7. talcio
    2 styczeń 2009 o 22:11 | #7

    Pozwolę sobie się wtrącić.
    Jeśli naszym celem jest zachowanie zawsze i wszędzie pogody ducha, to za pierwszym razem kiedy tej pogody nam braknie cel nie zostaje zrealizowany. Domyślam się jednak, że nie o to chodziło i pogodę ducha należy zachowywać tak często jak to się da.

    “a jakie są inne bardziej nadrzędne cele?”
    Dla mnie najważniejszym celem jest osiągnięcie szczęścia, bycie szczęśliwym. To ogólnikowe stwierdzenie, ale myślę, że pasuje do większości jeśli nie do wszystkich.

  8. 2 styczeń 2009 o 22:13 | #8

    z tym szczęściem to tak jak ja

  9. Bzyk
    2 styczeń 2009 o 23:28 | #9

    @ mgiełko z tym pogodami ducha to jak z pogodą/zmienna/,ale zgodzę się, nie trzeba się “dać wiatrowi” i nie puszczać latarni,jak sztorm.Czasami nawet
    poddanie sie stresowi może dać niespodziewane pozytywne efekty.Nie ma reguły.

    Priorytety! każdy ma inne,od potrzeby akceptacji samego
    siebie,poprzez zabieganie o atencję otoczenia, do chęci
    skutecznej samorealizacji w tym co bozia dała/talent,pasję/, do spełniania przez powszechnie uznanych tfuuu… ról:matki polki,ojca zarabiajka,babci do wnuków/to bez ironii, ale…/.
    Są inne:uczciwośc,prawdomówność,empatia,nie szukanie poklasku,samolotów służbowych e.c.t.
    Wyzbycie się JA mam miecia-czucia-nalepiej.

    podobnie@talcio,ok! “osiągnięcie szczęścia”.
    Dla każdego szczęściem będzie co innego.
    Co dla Ciebie jest szczęściem ?Sądzisz,że to to stan jak
    góra Syjon,co się nigdy nie porusza.

    Onże posiada takie szczęście,cóż za minimalista.
    “Ptaszek” Cz.Niemena
    http://pl.youtube.com/watch?v=Dw65iHVBBuo
    póki co świergolim :))

  10. 2 styczeń 2009 o 23:31 | #10

    dziś nie pozostaje mi nic innego jak ciągle się ze wszystkimi zgadzać.
    bo w mózgu wicher dmucha i wszystko wydmuchał.
    a piszecie dość sensownie więc na wszelki wypadek się zgadzam :P

  11. talcio
    2 styczeń 2009 o 23:37 | #11

    “Dla każdego szczęściem będzie co innego.”
    No tak. Dlatego nazywam to szczęściem, a nie pełnym brzuchem czy rodziną, bo wtedy byłoby to coś konkretnego.

  12. Bzyk
    2 styczeń 2009 o 23:40 | #12

    Szczęście nie zapracowane.
    “Wrzuć szczęściarza do wody a wypłynie z rybą w zębach”

  13. talcio
    2 styczeń 2009 o 23:42 | #13

    Nie rozumiem.

  14. 2 styczeń 2009 o 23:43 | #14

    bzyku lubię cię czytać czy ty masz jakiegoś swojego bloga?

  15. 2 styczeń 2009 o 23:48 | #15

    Masochista będzie szczęśliwy go dostanie w skórę od Dominy, czy jak te panie się nazywają…

  16. Bzyk
    2 styczeń 2009 o 23:48 | #16

    @talcio,poza materialnie wymiernymi/obwód w pasie/są
    jeszce inne “określalne”stany,marzenia e.c.t.
    Zdyscyplinowanie ogólnikowy cosik jesteś/czyżby miska
    była pusta ?miuuuuuuuu ?/

  17. Bzyk
    2 styczeń 2009 o 23:51 | #17

    @ mgiełka,stany ogólnego” wywiania”są ogólnie dostępne
    i pożądane…..i to musi odpocząć:)))

  18. 2 styczeń 2009 o 23:54 | #18

    Bzyk, ale to nadal nie rozwiązuje kwestii twojego tajemniczego bloga ;)

    po za tym ja nie mam jak odpocząć po spać nie mogę za bardzo ni to w dzień ni to w nocy.

  19. Bzyk
    2 styczeń 2009 o 23:54 | #19

    @ mgiełko NIE,NIE,NIE mam swojego bloga.
    Real mnie zbyt urzeka.
    Miło mi,ze sobie tu gaworzymy.

  20. 2 styczeń 2009 o 23:56 | #20

    szkoda
    no ale skoro miło

  21. talcio
    2 styczeń 2009 o 23:56 | #21

    Chodziło mi bardziej o pełny brzuch ludzi ubogich, w szczególności dzieci. Takich których czasami nie stać na to żeby coś zjeść.
    Rodzina to też wg Ciebie marzenie materialne? Dodam, że chodzi mi tutaj o sieroty.

  22. Bzyk
    2 styczeń 2009 o 23:58 | #22

    @talcio,czego nie rozumiesz?
    “każdy jest kowalem swojego szczęścia,ale kowalstwa
    trzeba sie nauczyć”
    To jest odwrotność szczęściarza “zapracowanego”

  23. Bzyk
    3 styczeń 2009 o 00:00 | #23

    @ magiełko,odsnież ulicę,chlapniesz na poduchy jak dzidzi.
    /serio/.

  24. talcio
    3 styczeń 2009 o 00:00 | #24

    I sierota/dziecko żyjące w ubóstwie ma na to szczęście sobie sam zapracować?
    Ok, teraz rozumiem.

  25. 3 styczeń 2009 o 00:07 | #25

    bzyk, wysiłek nie pomaga bo ja pracuje fizycznie :P jak nie wierzysz możemy się na ręce posiłować ;)
    ja po prostu nie mogę spać bo się boję.

  26. Bzyk
    3 styczeń 2009 o 00:10 | #26

    @ talcio,zmieniasz temat.Pytałam o Twoje pojęcie szczęścia,a nie troska o głodne dzieci/podzielam-ale to
    nie w temacie/.
    Rodzina może być dobrem materialnym,jak ożenisz się z córką szacha.
    Z miłości,to co innego-oby była wieczna i obfitowała w dobra materialne i duchowe,a wrzask niemowlęcia nad
    ranem nie znienił generalnie Twojego podejścia do szczęścia w ogóle.:))))

    Przepraszam wszystkich obecnych dyskutantów idę w
    wyznaczonym kierunku>>> DUŻO się dzisiaj naodśnieżałam:))

  27. talcio
    3 styczeń 2009 o 00:16 | #27

    Pardon.
    Każdy do czegoś w życiu dąży i moim zdaniem- nie tylko moim zresztą- tym czymś jest szczęście. A szczęście ma to do siebie, że przyjmuje różne formy. Dla głodnego dziecka to będzie ciepły obiad każdego dnia, dla sieroty rodzina która da mu ciepło i miłość, dla jednego będą to pieniądze, dla drugiego gromadka dzieci. Każdy ma swoje wyobrażenie, każdy chce kimś w przyszłości być i coś mieć. Łączy się to z marzeniami, ale one nie zawsze mają wpływ na nasze szczęście.

  28. Bzyk
    3 styczeń 2009 o 00:17 | #28

    wyjątek/powrót/
    @ talcio,jest forma adopcji,jak zdobędziesz pracę,
    możesz uratować jedno nieszczęśliwe głodujące
    dziecko/albo dwa/.
    A może będziesz Ministrem polityki socjalnej i rozwiążesz ten problem,czego Ci życzę.

  29. talcio
    3 styczeń 2009 o 00:22 | #29

    Nie widzę związku z tym co napisałem.

  30. Bzyk
    3 styczeń 2009 o 00:25 | #30

    2 wyjątek/powrót/
    @ mgiełka- pójdziem na łapki-wierzę!!!!!
    boisz się snów,ciemności?po 8 dniach niespania można
    zejść śmiertelnie-ostrzegam!!!!
    Nie bój się bać-proszę.

  31. Bzyk
    3 styczeń 2009 o 00:34 | #31

    @talcio,masz rację każdy do czegoś dąży….i nie koniecznie
    może to być szczęście ….kiedyś to zrozumiesz/bez obrazy/

    Dla masochisty………
    Dla złodzieja………
    Dla mordercy na zlecenie….
    Dla tych,co życzą innym,zarażeniem wirusem HIV…….
    to wszystko może być szczęściem,choćdla niektórych
    to “chorzy moralnie” ludzie.
    Względność rzeczy,ludzi,pragnień

    DOBRANOC,DO JUTRA:)))

  32. Bzyk
    3 styczeń 2009 o 00:43 | #32

    Moon, oby w Nowym sieciowym blogu było
    przyjemnie,ze zrozumieniem,bez walki na
    “noże za pazuchą”.Szanujmy się.
    Byki na arenę,Barany po rozum do głowy.
    Reszta zodiaku…….empatia.:))))))

  33. talcio
    3 styczeń 2009 o 00:45 | #33

    To są przykłady szczęścia chwilowego, a ja mówię o tym trwałym.

  34. 3 styczeń 2009 o 00:46 | #34

    @Bzyk
    A Ty jesteś Bykiem?

  35. Bzyk
    3 styczeń 2009 o 00:56 | #35

    @ Moon
    ależ ani trochę i tak naprawdę nie sądzę,aby ktokolwiek,był zodiakalnie uwarunkowany
    czymkolwiek.

  36. 3 styczeń 2009 o 00:59 | #36

    Te znaki zodiaku też mi się do końca nie zgadzają…

  37. Bzyk
    3 styczeń 2009 o 22:33 | #37

    Czasem jak ktoś nie potrafi zakceptowac,czy rozpoznać w
    sobie “złych” cech to powiadają-”w gwiazdach mi to zapisano” i wyżej “tego” nie przeskoczę.Swoista asekuracja.
    Inni nie umiejąc podjąc decyzji ida do wróżki,co by ich wyręczyła./to rób,tego nie rób/
    To kilka powodów dla których ludzie grzebią się w horoskopach.
    Ciekawość przyszłości,świadomośc niby przypisanych cech
    jest rzecza całkowicie wtórną.

  38. 3 styczeń 2009 o 22:44 | #38

    Masz rację…

    Nigdy tak na to nie patrzyłam, ale wydaje mi się to bardzo sensownym wyjaśnieniem tej “horoskopomanii”, czy w ogóle zapotrzebowania na astrologię.

  1. No trackbacks yet.