Niedzielne smutki
Z okazji niedzieli miałam napisać coś pogodnego, czy choćby gładkiego, jednak walki, jakie obserwuję przy okazji konkursu na Blog Roku, nie nastrajają do tego. Ludzie żrą się między sobą irracjonalnie na kilku blogach, jakby naprawdę było o co. O laptop, czy o wyższe miejsce w rankingu… A może wcale się nie żrą, tylko kłócą się z nudów, albo dla draki. Niezbadane są gusta ludzkie.
Tak więc już w sobotę wpadłam w niedzielną melancholię, bo ta się czasami pojawia, choć ostatnio coraz rzadziej. Za komuny to były dopiero nudne niedziele. “Odpoczywało się” do kolejnego tygodnia życia w komiczno-tragicznej rzeczywistości. Jestem na tyle duża, aby pamiętać. Trudno mi uwierzyć, że wyrosłam w tamtym systemie. Bardzo starałam się zapomnieć, i chyba się udało. Tych pokręconych ludzi, i te dziwne układy. Jednak mój kraj nie zmienił się aż tak bardzo od tamtych czasów. Tu ciągle jest coś nie tak. Choćby ten konkurs i atmosfera wokół niego.

Sarah B. Douglas “Winter Snow”











też mam niedzielne smutki, chociaż nie zaglądałam do konkursu…
ale taki jest ten dzień chyba…
jaka zawierucha zimowa u Ciebie!!!
Ludzie powariowali przy okazji tego konkursu…
Albo tylko z nudów się tak “żrą”. Wobec tego muszą mieć naprawdę puste życie.
Brak śniegu za oknem, więc dałam go sobie na obrazku :)
Za to ja mam dokładnie taki śnieg jak na obrazku za oknem ;) Pozdrawiam :)
U mnie nie ma śniegu już od kilku-kilkunastu, dni… Tylko mróz ostatnio się pojawił.
Pozdrawiam.