Bomba chemiczna
Zatrułam się dziś środkiem do czyszczenia fug, a przecież go nie piłam. Duszę się i mdli mnie od zapachu jednego z szamponów do włosów. Jakiś czas temu kupiłam chińskie tekstylium śmierdzące palącym się plastikiem czy czymś podobnym. Silnie uczulające. Nie jestem z Marsa. Pewnie wiele osób reaguje w posobny sposób na te produkty. W sprzedaży są setki szkodliwych rzeczy. To kolejny aspekt cywilizacji śmierci. Czy ktoś kontroluje chemikalia, i w ogóle towary, jakie wciska się ludziom? Na dobrą sprawę chyba nikt.
W sumie dobrze, że tak mnie to wszystko “odrzuca”. Mój organizm broni się jak może przed całą tą chemią. Niemniej uświadamia mi to, jak bardzo zatruty jest świat, w którym żyję. Dlatego bardzo mnie dziwią głupawe akcje skierowane przeciw lekom homeopatycznym i naturalnym, bo leki te są mało toksyczne, a brak ich skuteczności nie jest naukowo dowiedziony, zaś skuteczność leków syntetycznych jest często kwestionowana, nie mówiąc już o ich strasznych skutkach ubocznych.
Kampanie przeciw tzw. niekonwencjonalnym metodom leczenia, które obserwuję ostatnio na kilku blogach, przeprowadzane są przez ludzi uzurpujących sobie prawo do Wszechwiedzy i do wydawania arbitralnych decyzji w sprawie tego, co jest skuteczne a co nie, i czym się ludzie powinni leczyć a co wyrzucić do kosza. Osobom tym wypadałoby przypomnieć Sokratesowkie “Wiem, że nic nie wiem”. Może to skłoni ich do umiarkowanej choćby pokory w wygłaszaniu swoich sądów.












Najnowsze komentarze