W cieniu Boga
Teza, że Bóg istnieje jest tak samo oczywista i prawdziwa jak teza, że Bóg nie istnieje. Ten paradoks to konsekwencja braku niezbitych dowodów na istnienie bądź nieistnienie pra-elementu boskiego w tym, co postrzegamy jako Świat. Wobec takiego stanu rzeczy, jedni wierzą, inni nie wierzą. I jak na razie mamy wolność wyrażania swojej wiary czy niewiary. Można też założyć, że wiara “stwarza” Boga, czyli że im więcej ludzi wierzy, tym więcej jest tego Boga w sercach i umysłach ludzi a poprzez to w całym świecie. Nie wiem tylko, czy w ten sposób ludzkość będzie mogła zbliżyć się do Boga sensu sticto, czyli tego, którego istnienie czy nieistnienie nie jest jeszcze dowiedzione.
Abstrahując od tej hipotezy, niczego nie wiemy na pewno. Albo nasze możliwości postrzegania i poznania są ograniczone permanetnie, albo jeszcze nie doszliśmy do punktu, w którym odkryjmy to, co ukryte, czyli Boga lub jego brak. Nie wierzę w moment odkrycia braku Boga. To byłoby nielogiczne. Nie można odkryć braku czegoś, czego nie znamy, o czym nie mamy wyobrażenia, więc ten moment po prostu nie nastąpi. Albo odkryjemy Boga, albo nic nie odkryjemy. I chyba nie ma prawdziwych ateistów wśród ludzi rozumnych. A logiczną konsekwencją takiego Momentu Odkrycia będzie bądź koniec świata, bądź tylko koniec tego świata, który znamy. Może więc lepiej nie odkrywać? A może wręcz przeciwnie – koniecznie trzeba to odkryć, aby poznać inne, lepsze życie. A może Bóg sam steruje procesem odkrywania, i to On zdecyduje, kiedy nastąpi ta chwila prawdy? A może każdy będzie miał swoją osobistą chwilę prawdy?












JA wierze że jeśli pomagamy sobie nawzajem to Bogiem stajemy się sami w jakiejś części…Swoim życiem i przykładem dajemy o tym świadectwo…
Paula i Pan Śmieciuch
to np. blog o 23 letniej dziewczynie chorej na raka…która zbiera pieniądze potrzebne na operację w USA…
Ja nawet NIe znam Jej ,tylko z reportażu z TVN i na swoim blogu i prze innych staram się to nagłośnić…..Jesli mogę poprosic o pomoc dla tej dziewczyny to bardzo Ci dziękuje….Nawet “dycha”leczy raka…zapraszam też do siebie…
Człowiek który wierzy, nie potrzebuje Boga odkrywać ni udowadniać jego istnienia. Człowiek który nie_wierzy.. raczej też nie uwierzy widząc niezbite dowody.
Jednej rzeczy nie rozumiem, takiej usilnej formy nakłaniania do wiary lub nie-wiary. Ateiści wyśmiewają Katoli, Katole wyśmiewają Ateistów. Nie odnajduję się w tej wojnie, mimo że teoretycznie jestem wierząca a może właśnie dlatego…
Dotyczy : Moon
“A może każdy będzie miał swoją osobistą chwilę prawdy?”
To, to na pewno.
Tylko nie bedzie mozna dac “cynku” innym, zyjacym…
@Nie można odkryć braku czegoś, czego nie znamy, o czym nie mamy wyobrażenia, więc ten moment po prostu nie nastąpi.
Gdyby Ameryka nie istniała, nie moglibyśmy odkryć faktu nie istnienia ameryki…
Dotyczy: harkonnen2
Bardzo chcialbym sie zgodzic z twierdzeniem :
“Gdyby Ameryka nie istniała, nie moglibyśmy odkryć faktu nie istnienia ameryki…”
Nasi wspolczesni, genialni “naukowcy” odkryli przecie “swiaty rownolegle” i wiele innych, co maja takie wlasciwosci jakie oni tylko chca…
Hm, a co z Atlantyda?
Czy to, ze sie o niej opowiada jest dowodem na jej istnienie?
Dziękuję za komentarze. Byłam chora, nie mogłam od razu odpowiedzieć.
@faithpro
Człowiek jako Bóg… Można też tak na to patrzeć, ale niesie to za sobą masę pytań.
Nie zostawiłeś linka do siebie.
@Lavinka
Mam wrażenie, że i walczący “katole”, i walczący ateiści są ludźmi z jakąś traumą czy kompleksami… Ateiści mają chyba ukryty lęk przed Bogiem.
@Inspektor Leśny
Właśnie. Najgorsze jest to, że ci, którzy umarli nie mogą nam o niczym powiedzieć
@Harkonnen2
“Gdyby Ameryka nie istniała, nie moglibyśmy odkryć faktu nie istnienia ameryki…”
Jeśli ktoś mówi, że brak mu miłości czy spokoju, to ma jakieś pojęcie czy wyobrażenie o tym, jak te dwie rzeczy wyglądają…
A Brak Boga w Świecie? Tego się nie odkryje, bo nie mamy żadnego pojęcia, czym/kim jest ów Bóg. Może to być jakaś nieznana do tej pory “cząsteczka” lub “fala” o charakterze fizycznym, która posiada właściwości intelektualne i emocjonalne… Gorzej będzie, jeśli bogiem okażą się kosmiczne “jaszczury”, które nas tu umieściły na Ziemi – byłaby to chyba zupełna klęska ludzkości.
@A Brak Boga w Świecie? Tego się nie odkryje, bo nie mamy żadnego pojęcia, czym/kim jest ów Bóg.
Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że nie odkryje się braku w świecie Kobolohypogenomotobota.
@Mam wrażenie, że i walczący “katole”, i walczący ateiści są ludźmi z jakąś traumą czy kompleksami…
A co powoduje Tobą, że usilnie chcesz element należący do świata religii upchnąć w świecie nauki?
@ Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że nie odkryje się braku w świecie Kobolohypogenomotobota.
Otóż to. Tego zjawiska też nie znamy. Przecież Bóg to nazwa umowna.
@A co powoduje Tobą, że usilnie chcesz element należący do świata religii upchnąć w świecie nauki?
Religia była także namiastką nauki w dawnych czasach. Te czasy minęły. Teraz nauka wyjaśnia nasze pochodzenie i prawa rządzące tym światem, więc i Bóg jest “naukowy”.
Nic mną nie powoduje. Tak postrzegam świat.
Trudny temat. I mam wrażenie, że wszechobecny ostatnio wśród znajomych.
Może to jak często się o Nim mówi jest jednym z dowodów na istnienie Boga? :)
Po cóż byłoby tak wiele pisać a czasem i zabijać w imię czegoś, czego nie ma…
“Może to jak często się o Nim mówi jest jednym z dowodów na istnienie Boga? :)”
Też tak uważam :) Wielki Niewidoczny, ale jednak obecny.
Co wskazuje na istnienie boga? Jak doszłaś do tego, że coś takiego istnieje?
Pozwól, że zachowam to dla siebie.
Zawsze gdy zadaję takie pytanie osobie wierzącej w jakiegokolwiek boga uzyskuję odpowiedzi, które można podzielić na trzy grupy:
1. Twój ateistyczny móżdżek jest zbyt mały by to zrozumieć.
2. Biblia tak mówi, ksiądz tak mówi.
3. Wolę zachować to dla siebie.
To ostatnie wskazuje na to, że:
1. Osoba ta nie zastanawiała się właściwie czy bóg istnieje (wierzy, bo taka tradycja, bo inni w rodzinie wierzą, bo tak mu wygodniej, etc.)
lub
2. Powątpiewa w istnienie boga, jednak stosuje tzw. mechanizmy obronne (strach przez odrzuceniem, strach/niechęć zmiany przyzwyczajeń, strach przez zniszczeniem ładu, etc.)
A gdy sformułuję moje poprzednie, pierwsze, pytanie inaczej to mi odpowiesz?
Co wskazuje na istnienie, wspomnianego wcześniej przez harkonnen2, Kobolohypogenomotobota?
Jeszcze odnośnie pierwszego zdania z Twojego wpisu:
Istnieje zasada mówiąca, że by coś istniało trzeba tego istnienie udowodnić. Jeżeli istnienie czegoś nie jest udowodnione, to to coś nie istnieje.
Zgadzam się w zupełności z harkonnen2.
Niech Ci będzie, że nie istnieje. Twój problem. Jednak niektórzy naukowcy w USA już udowodnili, że istnieje, a jak wiadomo właśnie w Stanach jest najwyższy poziom wiedzy naukowej.
http://www.reasons.org/
http://www.cosmicfingerprints.com/audio/newevidence.htm
http://www.cosmicfingerprints.com/ifyoucanreadthis.htm
(Plus inne do znalezienia w sieci.)
Poza tym ja wierzę, bo “czuję”, że istnieje. Kiedyś nie wierzyłam przez krótki okres czasu (w wyniku moich ówczesnych przemyśleń, a nie pod wpływem propagandy lewakoidów), więc nie ma mowy o tych powodach, jakie wymieniłeś.
Nigdzie nie powiedziałem, że jakiś tam bóg nie istnieje. Istnienie boga jest prawdopodobne.
Nie wierzę w bogów jakich przedstawiają największe wspólnoty religijne. Ich istnienie jest wg mnie niemożliwe.
Możliwe jest istnienie Latającego Potwora Spaghetti.
Nie zgodzę się jednak, że teza o istnieniu boga jest tak samo oczywista i prawdziwa jak teza o jego nieistnieniu. Uzasadniłem to w moim poprzednim komentarzu.
Odnośnie linków:
Nie chce mi się ich czytać. Może kiedyś…
Jeżeli chcesz mogę podać Ci link do statystyk dotyczących wiary tzw. naukowców, które wskazują, że ich zdecydowana większość to ateiści. Widziałem kiedyś artykuł na ten temat w portalu racjonalista.pl.
Ateizm to brak wiary w istnienie boga, nie koniecznie włącznie z odrzuceniem możliwości istnienia boga.
Wkrótce chyba przetłumaczę tu jeden z artykułów z reasons.org. Jeden z wielu bardzo wielu przekonujących artykułów.
“Co wskazuje na istnienie, wspomnianego wcześniej przez harkonnen2, Kobolohypogenomotobota?”
A co wskazuje na jego nieistnienie? Może istnieć, tak samo jak Bóg. Wszystko przed nami. Z tym, że istnienie Boga jest bardziej prawdopodobne niż istnienie tego “bota”, bo to, co nas otacza prawdopodobnie ma jakąś przyczynę. Bezprzyczynowość naszego świata/istnienia?
“Ateizm to brak wiary w istnienie boga, nie koniecznie włącznie z odrzuceniem możliwości istnienia boga.”
Ale to jest ta słabsza odmiana ateizmu…
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm
Postawa agnostyczna jest najwłaściwsza, gdyż staje w dystansie do obydwu przekonań (teizm, ateizm). Sprawiedliwie ocenia przesłanki obydwu stron sporu ideologicznego.
@Sadoq
Poniekąd masz rację. Agnostycyzm oddala “wojny religijne”.
Moon
Brak dowodów na jego istnienie. Uzasadniłem to w tym komentarzu.
Trochę to nielogiczne. Przyczyną będą tu działania bota.
Skoro już odsyłasz do polskiej Wikipedii, to też pozwolę sobie się do niej odnieść:
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Słaby_i_silny_ateizm
A właśnie, że są dowody. Ale trzeba trochę poczytać, i trzeba odrobinę znać fizykę i biologię.
Bogowie z różnych współczesnych religii to tylko przenośnia, metafora, nikt rozsądny w nich nie wierzy.
Swoją drogą, wyróżniane są przeróżne rodzaje ateizmu i pokrewnych pojęć, zakładane są strony gdzie broni się teorii ewolucji (trafiłam niedawno na taką)… Trochę zbyt dużo energii na tę walkę z Bogiem… Dla mnie to oczywiste – manipulacja.
Wczoraj zaczęłam czytać artykuł na temat tego, że sam Darwin miał poważne wątpliwości, i że zdawał sobie sprawę z tego, że pewne rzeczy nie pasowały do jego teorii ewolucji. Zaś Dawkins pozwolił sobie na dopasowanie rzeczywistości do swojej teorii. (Te wymysły Dawkinsa widać też wyraźnie w jego fantastyczno-naukowej koncepcji memu.)
Jakiś przykład? Co dowodzi istnienia boga?
Prosiłbym, jeśli można, o własną odpowiedź, a nie odsyłanie mnie do jakiejś strony internetowej. Widziałem już wiele stron tego typu i szkoda mi czasu na czytanie kolejnej. Za to Twoje słowa chętnie przeczytam :) .
“Fantastyczno-naukowej”? Mam zapewne zrozumieć, że chciałaś w ten sposób zakpić z memetyki. Zobacz do jakiejkolwiek encyklopedii i znajdź hasło memetyka. Dowiesz się, że to nauka. Nie pseudonauka, paranauka, ani tym bardziej fantastyka.
M-teorię, czy teorię strun na której się ona opiera, też nazwiesz teorią fantastyczno-naukową? To może od razu wykpisz Edwarda Wittena?
Oj, trafiłeś z tą teorią strun… Zupełnie nieudowodniona teoria. Poczytaj więcej.
Na istnienie memów także brak dowodów, co jest napisane nawet w polskiej Wikipedii. Może i nauka, ale zupełnie nowa. Teoria memetyki ma pewnie takie same odbicie w rzeczywistości, jak i postmodernizm.
Przetłumaczę te dowody na istnienie Boga, ale nie teraz.
:)
Przetłumaczysz? To Ty ich nie znasz…? Wiesz, że są dowody, ale nie wiesz jakie? Jeśli wiesz jakie to dowody, to co Ci szkodzi podać chociaż jeden.
Aj… bym zapomniał. Teraz w swoich komentarzach zamiast teorii strun i memetyki podstaw sobie boga.
Sceptycyzm wobec memetyki… Oraz krytyka memetyki jako nauki.
“Chociaż niektórzy entuzjaści próbowali sformułować memetykę w postaci teorii naukowej, wydaje się, że właściwszym podejściem jest traktowanie jej jako przenośni czy też rozbudowanej analogii.
Memetyka była krytykowana (niekiedy gwałtownie) jako przejaw redukcjonizmu poznawczego. Powodem oburzenia był fakt, że w świetle tej teorii na jednostkę ludzką (na Ludzką Osobę!) patrzy się poniekąd jako na sumę “zasiedlających ją” memów, jak również rozpatrywanie memów w oderwaniu od treści, którą niosą poszczególne z nich. (Żeby sięgnąć do drastycznego przykładu: mem “noszenia czapki bejsbolówki daszkiem do tyłu” nie jest w myśl niektórych ujęć memetyki istotnie różny od memu “wiary w jedynego Boga”). — Miłosz Biedrzycki ”
http://poewiki.org/index.php/Memetyka
“Ostatnio można usłyszeć lub przeczytać o zupełnie nowej dziedzinie nauki – memetyce. Szczególnie użytkownicy internetu mają możliwość spotkać się z wieloma informacjami na jej temat. Memetyka jest nowym sposobem badania zasad funkcjonowania ludzkiej kultury. Do jej powstania przyczyniły się osiągnięcia wielu dziedzin nauki.”
http://neurobot.art.pl/03/teksty/memetyka/mem.html
“Memetyce zarzucić można nieuprawnione stosowanie uogólnień i słabo sprecyzowanych określeń. Setki autorów mówią o memach, przy czym każdy w inny sposób rozumie to pojęcie. Metodologia memetyki, czyli ogólnie przyjęty sposób w jaki opisujemy i badamy rzeczywistość jest praktycznie żadna. Memetyka nie docenia człowieka jako aktywnego procesora informacji. Twierdzi, że wystarczy wrzucić go do „jeziora memów” aby nasiąkł nimi i zaczął je rozpowszechniać.”
http://www.open-mind.pl/Ideas/Memy.php
http://pl.wikipedia.org/wiki/Memetyka
Bóg jest widoczny w naturze. Już to może być dowodem. Uporządkowanie wymaga inteligentnego projektu. Porządek świata nie może być przypadkiem.
Nie pamiętam teraz wszystkich. Słuchałam tych wykładów tylko raz, zapis wykładów przejrzałam pobieżnie. Potem dokładniej się tym zajmę. Poza tym nie podawałam, bo chciałam zrobić z tego osobny wpis,
Ale na przykład:
1. Zasada antropiczna – stałe fizyczne mają takie wartości, które umożliwiają życie na ziemi. Symulowane modele z drobną zmianą którejkolwiek z tych wartości pokazują, że życie na Ziemi nie byłoby możliwe. Przypadkowość zaistnienia takich a nie innych stałych jest nieomal nieprawdopodobna (rachunek prawdopodobieństwa).
2. Nasz kod DNA nie jest wzorem, tak jak są nim płatki śniegu, fraktale, i inne zjawiska przyrody, ale jest projektem. Ma cechy projektu, a nie przypadkowego wzoru. Projekt wymaga twórcy, projektanta. Dlaczego kod DNA jest projektem? Bo ma cechy charakterystyczne dla języka. A język jest zawsze wytworem umysłu. (Nie doczytałam jeszcze szczegółów związanych z tymi cechami języka.)
3. Nie powstają nowe gatunki zwierząt na ziemi.
4. Brak form przejściowych w przypadku pewnych stworzeń.
5. Podobno genetyka dowodzi, że pochodzimy od jednego mężczyzny i jednej kobiety.
Plus inne dowody z fizyki, astrofizyki i kosmologii,
a zwłaszcza z nauk biologicznych i paleontologii…
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kreacjonizm_(przyrodoznawstwo)
Oj… trafiłaś z tymi dowodami. Poczytaj więcej.
Przynajmniej te, które podałaś, argumenty a nie dowody, można z łatwością obalić.
Przede wszystkim logika się kłania.
Poczytaj trochę więcej o tym co uważasz za… dowody.
No to sobie obalaj. Ale nie opisuj już tu tego.
Koniec.
Paweł Kosiński,
Nie każdy musi odpowiadać na Twoje pytania dotyczące Boga. To jego prawo do prywatności. I z tego nie wynika jego brak wiedzy, czy kompetencji.
Nie wystarczy przeczytać jednej, czy dwóch książek by twierdzić, że wie się więcej niż inni. Historia nauki zna wiele przypadków, że tzw. pewniki naukowe okazały się fałszem, a to, co uchodziło za fantasmagorie zyskiwało uznanie. Stara zasada im głębiej w las, tym więcej drzew przenosi się też i na naukę: im więcej odkrywamy, tym więcej mamy pytań i wątpliwości. Jeszcze na początku XIX w. wydawało się, że nauka wyjaśni wszystko. Takie przekonanie okazało się porażką.
Świat jest nieskończony wszerz i wgłąb. Nie docieramy do jego krańców, ale i nie docieramy do dna w jego skali mikro. Nadal nie znamy początków świata, gdyż tzw. Wielki Wybuch jest hipotezą, a w obliczeniach docieramy tylko do 3 sekund po wybuchu. Przykładów można mnożyć.
(21:32)
Sorry moon, ale nie mogłem się powstrzymać.
Historia religii ma takich przypadków jeszcze więcej i dowodzi to czego?
I nauka jest od tego, żeby na te pytania odpowiedzieć. Religia i Bóg jako jej element, jest nauce zbędny.
Zasada nieoznaczoności i wszystkie wypływające z niej implikacje, również filozoficzne.
Hipotezą mającą dość mocne podstawy w obserwacjach.
Więc skąd w wiki taki tekst:
?
Owszem spekulacje, ale wynikające z modeli, czyli właśnie z obliczeń.
Sadoq
Moon stwierdziła, że naukowcy udowodnili istnienie boga. Ja pytałem jedynie w jaki sposób to udowodnili, jak uargumentowali to, że bóg istnieje.
Ja tak nie twierdzę.
Moon napisała do mnie “koniec”, a mimo to znowu coś tu napisałem. Przepraszam, już nie będę. Chciałem jedynie coś wyjaśnić.
Piękny wywód nt. sposobu pojmowania istoty i możliwości znalezienia namacalnych dowodow istnienia – nieistnienia Boga. Gratulacje ! Z wywodami zgadzam się “w zasadzie” w stu procentach, choć niektóre ich wątki subiektywnie uważam za bezprzedmiotowe. Zanim jednak podejmę dyskusję z którymkolwiek z wątków – chciałbym jeszcze raz skomplementować autorkę i Jej tekst; ma on charakter stanowczo bardziej filozoiczny i logiczny niż religijny i tylko na tej płaszczyźnie jakakolwiek dyskusja na ten temat ma sens. Jestem bowiem tego zdania, że założenie istnienia Boga (wiara ?) a wyznawanie jakiejkolwiek religii – to dwie różne sprawy, choć oczywiście to pierwsze jest warunkiem koniecznym drugiego. Nie jest konieczna rezygnacja z wyznawania swej religii, ale konieczna jest umiejętność wzniesienia się nieco ponad obowiązujące w niej schematy i dogmaty, umiejętność choćby częściowego i czasowego zdystansowania się od niej. W tym miejscu należałoby się też zastanowić nad uściśleniem definicji ateizmu i ateisty. Czy jest to gość, który nie wyznaje żadnej z religii, czy osoba zakładająca nieistnienie Boga. Pochodzenie słowa “ateista” wskazuje na to drugie, lecz w powszechnym rozumieniu chyba częściej pojmowane jako to pierwsze. Większość z zamieszczonych tu komentarzy odbieram jako bardzo ciekawe i rzeczowe, niewielką część niestety – jako płytkie i dogmatyczne – nie na tej płaszcyźnie, o jaką nam chodzi. Odnoszę jednak wrażenie – nie od dziś i nie tylko pod wpływem lektury powyższej dyskusji – że próby przekonywania siebie nawzajem i zarzucanie się dowodami na istnienie bądź nieistnienie Boga nie mają sensu. To każdy sobie samemu powinien próbować to udowodnić. To nie lekcje religii. Przystępując do dyskusji na tym poziomie – mamy to już chyba za sobą. Nie oczekujmy też “naukowych” dowodów istnienia bAdź nieistnienia Boga w przyszłości. Jeśli natura Boga jest taka, jak ją z grubsza pojmujemy, to nie wykryje Go żaden przyrząd w żadnym laboratorium. To nie nam Jego , ale Jemu dane jest nas obserwować i ewentualnie wykonywać na nas eksperymenty. A gdzie On jest ? Szkolny katechizm, do którego “regułek” mocno się dystansuję mowił: “w niebie, na ziemi i na każdym miejscu”. I dopiero stosunkowo niedawno odkryłem głębszy sens tego stwierdzenia. R. Feynman w swych “Wykładach z fizyki” pomagał wyobrazić sobie czwarty wymiar: istoty dwuwymiarowe żyjące na płasczyźnie (płaszczaki) nie mają pojęcia, że istnieje “góra” i “dół”. A wystarczy wznieść się nieco w górę (trzeci wymiar) i już mamy całą płasczyznę jak na dłoni. przez analogię wyobraźmy sobie kroczek w czwarty wymiar – i już ogarniamy wzrokiem całą naszą trójwymiarową przestrzeń. Niemożliwe ? A przecież wspomniana gdzieś powyżej teoria superstrun zakłada istnienie przestrzeni 16-wymiarowej ! A wszechświaty równoległe ?
Myślę więc, że w ” tym”, czy innym świecie Bóg ma sporo miejsca na swe istnienie. Po drugie: wydaje mi się, że gdyby Boga nie było, to wcześniej,czy później jacyś mądrzy i sprawiedliwi ludzie by Go wymyślili (stworzyli), bo był i jest ludziom potrzebny. Po co ? Aby im podpowiedzieć, jak żyć i uporządkować relacje między nimi. Sami nie jesteśmy ani doskonali, ani kryształowi. Wystarczy przeczytać choćby “Pięcioksiąg” aby stwierdzić, że wszystkie najważniejsze nauki i praktyczne wskazówki życiowe pochodzą od Boga (objawionego bądź wymyślonego). Skoro więc zostało mi przekazane, że Bóg jest, a ja stwierdzam, że jest potrzebny, więc zakładam, że jest. Podobnie sprawy wyglądają w innych wyznaniach, ajak wiemy – w wielu – boskie ”’nakazy i zakazy” ingerują w codzienne życie znacznie głębiej. Ubolewam tylko, że nasz Bóg zostawił na tym świecie, w szczególności w naszych sercach i umysłach tak wiele miejsca dla swego “nieposłusznego anioła”. I na koniec pragnę oddać wyrazy głębokiego szacunku wszystkim ateistom, tym w moim sposobie rozumienia tego pojęcia. Jeśli jest to efekt głębokich przemyśleń – jest to prawo każdej myślącej jednostki. Gorzej – jeśli chcemy uwolnić się ciężaru przestrzegania “przykazań”, jakiekolwiek one by były. Ale cóż – wśród wyznawców wszelkich “Bogów” – jak nas uczy życie i historia też nie wszyscy byli aniołami.
Dziękuję za ciekawy komentarz. Podzielam prawie bez zastrzeżeń zaprezentowany w nim punkt widzenia.
“Nieposłuszny anioł” ma szerokie pole działania głównie dzięki niewiedzy i ludzkiemu egoizmowi. A spora część ateistów chyba też chce uciec od konieczności przestrzegania powszechnych norm opartych na 10 przykazaniach.
Dzięki za przychylny odbiór :)