Strona główna > Zwierzenia i felietony > Sen Rybińskiego

Sen Rybińskiego

Zmarły kilka dni temu Maciej Rybiński w swoim tekście pt. “Koniec Polski Kiszczaka i Michnika” ogłosił kres paskudnej epoki. Był styczeń 2007. Rybiński miał sen. Sen o normalnym kraju. Sen niestety się nie spełnił. Nie ma końca tamtej Polski, co widać choćby tylko po ostatnim wysypie afer rządowych, kontynuujących najlepsze tradycje aferalne III RP z aferą Rywina na czele. Prędzej nastąpi koniec Polski w ogóle. Szef CBA został szybko wyrzucony, aby już więcej nie wykrywał “nie po linii”.

Nie wiem, czy w Polsce byłoby lepiej, gdy PiS pozostało u władzy dwa lata temu, gdyby nie przegrało przedwczesnych wyborów. Ktoś nazwał tamtą przegraną zamachem stanu. W kontekście wykrytych ostatnio prób zawłaszczania państwa przez niesławnych kolesi to twierdzenie nabiera sensu. A do tamtego “zamachu” przyczyniła się bez wątpienia napastliwa nagonka na ówczesny rząd w wykonaniu Gazety Wyborczej. Rybiński krytykował to środowisko. Krytykował i obwiniał. Obwiniał o ciężkie grzechy.

“Mamy za sobą 17 lat kłamstwa, przeciw którym wystarczyła jedna noc papieża studiującego dokumenty Stanisława Wielgusa zachowane w Instytucie Pamięci Narodowej i wydającego natychmiastowy werdykt moralny: agent bezpieki nie może być następcą Wyszyńskiego na tronie metropolitalnym stolicy kraju, który wydał Karola Wojtyłę i Jerzego Popiełuszkę. Kraju, który był ojczyzną ‘Solidarności’, nadzieją wolnego świata, a który po 17 latach III RP zdegenerował się w ubecki skansen, gdzie życie moralne i intelektualne zastąpiła świecka kazuistyka politycznych krętaczy.”

“Od ostatniej niedzieli powrotu do tej sytuacji już nie ma. Polska stoi w przede dniu rewolucji. Nie rewolucji szubienic, krwi, odwetu, niewinnych ofiar rozszalałych szwadronów śmierci, jak nam to wmawiano, tylko rewolucji moralnej polegającej na odkrywaniu prawdy, przywracaniu właściwej hierarchii wartościom i prawdziwego znaczenia słowom. Tylko tyle i aż tyle. Polska, jaka się z tej rewolucji wyłoni, nie musi być IV Rzeczpospolitą, ale na pewno nie będzie już PRL i pół.”

“Nie mam zamiaru, dłużej już nie można, jeśli Polska ma być normalnym krajem, stosować wykrętów – głównym udziałowcem budowy tego gmachu zakłamania jest redaktor naczelny ‘Gazety Wyborczej’ Adam Michnik.”

“Po tym, jak ludzie generała Kiszczaka zniszczyli część archiwów – przy tym je kopiując dla własnego użytku, to właśnie Adam Michnik zamykał usta wszystkim, którzy domagali się prawdy o przeszłości swoich politycznych i duchowych autorytetów. To on wbijał w głowy Polaków kilka lustracyjnych kłamstw: że teczki nie są ważne, że materiały, które mogą zniszczyć i skompromitować najważniejsze autorytety nowej Polski – w ogóle nie istnieją. Że przeszłość w żaden sposób nie oddziałuje na polityczne i etyczne wybory współczesnych polskich elit.”

“Bo władza sprawowana za pomocą teczek, za pomocą powszechnej amnezji, za pomocą strachu przed przeszłością była tylko środkiem do ideologicznego celu. Michnikowi zamarzyła się wolna Polska jako społeczeństwo homogeniczne ideowo. Bez podziałów, bez dyskusji, bez fermentu, a przede wszystkim bez ocen historycznych. W drodze do tego ideału po drodze było mu z każdym, kto go uznał za Arcykapłana i dzielił z nim jego wiarę. Był to przede wszystkim dawny aparat partyjny i aparat bezpieczeństwa. Dla nich ideologiczny fanatyzm był polisą na życie. A właściwie nie na życie, bo w 1989 nikt nie chciał stawiać w Polsce szubienic. Antylustracyjny fanatyzm Michnika był dla dawnych esbeków i aparatczyków polisą na zachowanie przez nich władzy i własności. Dawał im gwarancję, że pozostaną elitą III RP.”

“Dzisiaj, w dniach afery abp. Wielgusa, całe pokolenie wychowane przez ‘Gazetę Wyborczą’ zobaczyło, że świat zbudowany dla nich przez Czesława Kiszczaka i Adama Michnika był kłamstwem.”

Fragmenty artykułu Macieja Rybińskiego “Koniec Polski Kiszczaka i Michnika” ze strony dziennik.pl (podkreślenie moje)

Liście

  1. Obywatel
    25 październik 2009 o 09:24 | #1

    Pytanie nasuwa się jedno:

    Czy biorąc pod uwagę obecny oportunizm PiS, fakt, że pozostaliby oni przy władzy, wpłynąłby REALNIE na cokolwiek?

    Dlaczego PO zniosło nadnaturalnie wysokie emerytury dla oficerów SB, a PiS pomimo dwóch lat, nie mogło tego zrobić?

  2. 25 październik 2009 o 16:00 | #2

    Właśnie. Nie wiem, czy PiS byłby w stanie coś zrobić nie mając zaplecza politycznego. Byli trochę osamotnieni na scenie. (LPR i Samoobrona tylko im przeszkadzali) Ale może nie byłoby takich afer jak obecne?

    Już zapomniałam, kiedy PO zniosło te nadmiernie wysokie emerytury… Może dlatego, że mało za było głośnych protestów?

    P.S.
    Każdy nowy komentator tu czeka w moderacji z pierwszym komentarzem :)

  3. 26 październik 2009 o 15:39 | #3

    Obserwuję polską politykę z wielkim niesmakiem. I z tego co widzę to nic się nie zmieniło od czasów kiedy wyjechałam z Polski. :-(
    Mimo pogody i zmiennych nastrojów pozdrawiam Cię cieplutko.

  4. Obywatel
    26 październik 2009 o 18:52 | #4

    Czy to zależy od zaplecza politycznego? PiS to zwykli oportuniści i tyle. Podobnie jak reszta polityków. Chodzi im o to samo, co reszcie – dopchać się do koryta i załatwić parę swoich interesów. Oni by nie zrobili dobrej lustracji, oni by po prostu postawili pod sąd każdego, kto figurował kiedykolwiek w aktach SB. Każdego, kto donosił na kogokolwiek kiedykolwiek, niezależnie od tego, jakie okoliczności go do tego zmuszały. Tak naprawdę, Kaczor chciał leczyć swoje kompleksy – między innymi to, że to nie on stał się gwiazdą “Solidarności” i że to nie jego internowano, więziono i pałowano. :)

  5. 26 październik 2009 o 18:58 | #5

    @Mantis

    Mnie ta scena polityczna i bawi, i przeraża. Kaczyński dziś powiedział: “To są standardy bananowej republiki”. I raczej się z tym zgadzam.

    Pozdrawiam.

  6. 26 październik 2009 o 19:02 | #6

    @Obywatel

    Słyszałam taką opinię o Kaczorze, ale, wybacz, nie jestem do końca do niej przekonana :) W zasadzie oni wszyscy mi się nie podobają. Cała ta polska scena polityczna. Do Kaczora mam po prostu więcej sympatii osobistej.

    I w końcu nikt nie przeprowadził tej lustracji w Polsce, choć przeprowadzono ją w krajach sąsiednich (Czechy, Niemcy, i gdzieś tam jeszcze chyba).

  7. Obywatel
    26 październik 2009 o 20:50 | #7

    W Niemczech to może była lustracja komunistów, ale faszyści siedzieli u władzy długo i nikt nie śmiał ich wykopywać. :) W Czechach to było najuczciwsze, ale my niestety takiego Havla nie mieliśmy. Poza tym, u nas ten “aparat” miał zdecydowanie większe wpływy i władzę. Nie wiem np. czy “Nocna Zmiana” była dobrym posunięciem – wydawało mi się, że wtedy jeszcze nie byliśmy na to gotowi. Za duże wpływy “tamtych”, to by się mogło skończyć dramatycznie, cholera wie jak. Natomiast fakt, że później tej lustracji unikano i bano się jak ognia, uważam za wstydliwy.

    Wiesz, nie ufam politykom z założenia. Kaczor pchał nas w kierunku zdradliwego sojuszu z USA za wszelką cenę – może jakby on rządził, wystąpilibyśmy z Unii, ale za to starałby się o przyjęcie do NAFTY. Chore myślenie. Nie wycofal polskiego kontyngentu z Afganistanu, choć mógł. Przyłącza się nieświadomie do podżegaczy amerykańskich, którzy marzą o tym, żeby wciągnąć Europę i Chiny w wyniszczającą wojnę z Rosją. Solidaryzuje się z idiotyczną marionetką – Saakaszwilim, któremu wydaje się, że może zaatakować wielkie państwo, bo jego premier jest akurat na olimpiadzie… Nie, je podziękuju.

  8. 26 październik 2009 o 21:24 | #8

    Widzę, że orientujesz się lepiej ode mnie w posunięciach i nie-posunięciach politycznych Kaczyńskiego. Ja chyba podchodzę do polityki bardziej emocjonalnie niż racjonalnie. Dla mnie Kaczor był takim “ojcem narodu”, dla którego najważniejsze jest dobro kraju. Pewnie dlatego, że nie miał własnego życia rodzinnego i zajmował się tylko polityką. Nie sprawiał wrażenia karierowicza, tak jak Tusk, dlatego wolałam PiS :)

    “Nocna zmiana” i rola Wałęsy w tym wszystkim… Bardzo podejrzane… I w takim kraju żyjemy.

  9. Obywatel
    26 październik 2009 o 21:34 | #9

    Podejrzane, ale słabość tego polegała na tym, że nikt nie miał dowodów, a wytaczał ciężkie oskarżenia. Jakby nie zaczynali tej lustracji od Wałęsy tylko od “dołów” to może nie zyskaliby takiej opinii w tym społeczeństwie. Przecież Wałęsa to “symbol” i niezależnie od tego czy zaslużenie czy nie, trzeba się liczyć, że ludzie lubią symbole i to nie jest ot tak, żeby taki symbol zdetronizować. A Macierewicz w 1992 zdenerwowany wyciągał teczki “Bolka” i machał nimi w sejmie… co spodziewał się uzyskać? Przecież wiadomo było, że tak zwany naród poprze “symbole”, bo one są ważne dla niego. Takie akcje spowodowały, że patrzono na lustrację jako na próbę skłócenia społeczeństwa – i potem to już łatwo było blokować wszystko Michnikom i innym takim.

    Teraz można sobie gadać – akta dawno spalone, te co najważniejsze, mniej ważne zostały dla celów naukowych. Ja sam nie poczuwam się do oceny, Bolek czy nie Bolek. Ja tych akt nie widziałem. Ja przy tych rozmowach nie byłem. Ale wydawało mi się głupstwem (i pytanie: czy przypadkiem nie zamierzonym) żeby postanawiać o lustracji i na sam początek, wbrew woli większości społeczeństwa, prześwietlać tego, który ludziom kojarzy się z odzyskaniem wolności. Czyli, innymi słowy, podcinać gałąź, na której się siedzi…

  10. 26 październik 2009 o 21:54 | #10

    Po tym wszystkim jest dla mnie coraz bardziej jasne, że żadnego “odzyskania wolności” nie było. I prawdą chyba jest to, co jakiś historyk napisał, że już od 1986 czy 1987 Kiszczak przygotowywał “łagodną rewolucję”, zmianę ustroju, bo komuna już była niewydolna gospodarczo i w całej Europie wyraźne były trendy dekomunizacyjne.

    Przygotowania Kiszczaka miały pewnie głównie na celu totalną infiltrację “Solidarności” i próby współpracy z tym środowiskiem.

  11. Obywatel
    26 październik 2009 o 22:33 | #11

    Jasne. Ale ja nie mówię o faktach, tylko o wyobrażeniach ludzkich. A te, przyznać musisz, były raczej pełne optymizmu.

    Cieszyć się możemy z tego, że chociaż wolno nam pogadać o takich rzeczach, bo dawniej przyszliby “smutni panowie” i tyle by tego gadania było. Komunizm rzeczywiście się przeżył – to, że “panowie” zostali gdzieś w strukturach władzy, nie znaczy, że on ciągle trwa, oznacza tylko, że pewni ludzie mają pewne interesy i nie dadzą się ruszyć, choćby skały sr…

    Tymczasem mimo wszystko mogę sobie pojechać za granicę kiedy chcę i gadać co mi ślina na język przyniesie. Mimo wszystko takie zmiany są “zauważalne” przez “szarych Kowalskich” bardziej, niż pewne subtelności u władzy. Dlatego plan Olszewskiego upadł.

  12. 26 październik 2009 o 22:48 | #12

    Wtedy to wyglądało raczej groźnie. Ci smutni panowie, itd. Nie wiem, na ile Ty to pamiętasz.

    Choć żadną weteranką nie jestem, to jednak zostałam członkiem NZS, gdy był on jeszcze nielegalny, pod sam koniec komuny, będą w zasadzie jeszcze dzieckiem. Może dlatego czuję taką niechęć do tych “smutnych panów”, którzy teraz sobie spokojnie prowadzą jakieś swoje interesy.

  13. Obywatel
    27 październik 2009 o 07:44 | #13

    Ano. Smutni panowie, smutna konkluzja.

  1. No trackbacks yet.