Archiwum

Posts Tagged ‘blogerzy’

Przyhamuj, nie chamuj

10 wrzesień 2009 9 komentarzy

Internet bez chamstwa? Nie ma mowy. Chamstwo bez internetu? Jak najbardziej, w dużych ilościach. Chamstwo z internetem? Też dostępne.

Po ostatnich dyskusjach, jakie śledziłam czy w jakich brałam udział, wracam do poruszanego już tematu. Powszechnym zjawiskiem w sieci są ludzie zwalczający ciemnotę, zwykle rzekomą, dla których chamstwo jest głównym narzędziem używanym wobec wszystkich, mniej czy bardziej, “ciemnych” oponentów. Jednak, co dość oczywiste, każde chamskie słowo, każda chamska zagrywka wskazuje na brak argumentów i związane z tym poczucie merytorycznej bezsilności dyskutanta, a czasami na niepohamowaną chęć dokuczenia “głupszemu”. Niemniej jakiś rodzaj niedojrzałości psychicznej nie pozwala owym chamowatym internautom zdać sobie sprawy z tej oczywistości. A jako że w przypadku wielu poważnych tematów dyskusja z dziećmi jest bezcelowa, najlepiej ją sobie darować.

kot
see more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)
“Jaki czerwony sweter?”

Polityk może się odgryźć

29 sierpień 2009 Dodaj komentarz

To tytuł artykułu z “Gazety Wyborczej”, relacjonującego zwycięstwo Kaczyńskiego i przegraną Agory.

“Polityk może się odgryźć. Uznał wczoraj warszawski sąd apelacyjny, utrzymując wyrok oddalający pozew Agory przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Wydawca “Gazety Wyborczej” wytoczył byłemu premierowi proces za porównanie jej do “Trybuny Ludu z 1953 r.”, organu KC PZPR, i za sugerowanie, iż Agora jest “pod kontrolą oligarchii” i “ma związki finansowe z układem oligarchicznym”. Ówczesny premier użył tych sformułowań w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” w 2007 r., w przededniu kampanii wyborczej.

Oligarchię – według Kaczyńskiego – uosabiać mieli najwięksi reklamodawcy. Porównanie do “Trybuny Ludu” odnosić się miało do “ataków na rząd, partię PiS i jego osobiście od wyborów 2005 r.”

Fragment artykułu z Wyborcza.pl

Oczywiście, że polityk może się odgryźć, skoro gazeta ma prawo ujadać.

Swego czasu, po wygraniu wyborów przez PiS, to ujadanie w kierunku nowego rządu (i nowego prezydenta) było nie zaakceptowania nawet dla niektórych wiernych czytelników “Wyborczej”. Żałosna nagonka, budująca wizję rzekomej faszyzacji kraju pod wpływem PiS-u, budziła niesmak u każdego cywilizowanego człowieka. Na obszczekiwaniu pisowskich rządów i prezydentury Kaczyńskiego zbiło też zresztą kapitał popularności kilku blogerów. Rząd upadł po dwóch latach, a PiS przegrało przedwczesne wybory, do czego ci blogowi ujadacze też się w jakimś stopniu przyczynili. A zamiast “faszyzmu” mamy teraz nieudolny rząd i afery.

Salwador

Blogerka

25 maj 2009 8 komentarzy

Inteligentna kobieta napotyka zło w swoim życiu zawodowym. Nie umie sobie z tym poradzić, nie jest w stanie tego przetrawić, więc poufnie pozyskane informacje opisuje anonimowo na swoim blogu. Obnaża zło. Po jakimś czasie staje się legendą; bojowniczką walczącą o prawdę, o wyjaśnienie kulis negatywnych zjawiska życia polityczno-gospodarczego. W końcu nadchodzi nieunikniony moment, gdy przestaje być anonimową blogerką. Wszyscy dowiadują się, kim jest tajemnicza bohaterka. Przeżywa dramat.

Natura dała jej dar analizowania sytuacji, w jakich uczestniczyła. A także dar werbalizowania tego, dar głoszenia swojego przesłania w sieci. Zabrakło jej mądrości. Zabrakło jej instynktu samozachowawczego i umiejętności odróżniania rzeczy ważnych od mniej ważnych. Inteligentne kobiety powinny nauczyć się zostawiać swoją inteligencję na boku. Inteligencja przeszkadza. Zwłaszcza gdy nie towarzyszy jej mądrość. Kobieta powinna była zmienić pracę, nie pisać bloga.

***
Tekst nie traktuje o Katarynie

kot i komputer
see more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)
“Mój bohater!”

Śmieciowisko

25 marzec 2009 2 komentarzy

Ileż się trzeba nażyć, aby poznać nędzę ludzką… Nędzę, egoizm, niezdolność do empatii… Ileż się trzeba nażyć, aby skończyć stojąc samotnie na środku tego wszechświata z walizką pełną najpotrzebniejszych przedmiotów i pustym sercem. Pustym… Bo żyjesz, żyjesz, żyjesz, i coraz większymi oczami patrzysz na porażającą niedojrzałość pacynek, jakie spotykasz na swojej drodze. Ludzi raczej nie spotykasz. Gdzieś tam przemykają od czasu do czasu, ale wystraszeni jacyś, niepewni siebie. Zamiast człowieka pacynka, konsument dóbr wszelakich.

A tu w tym blogowym półświatku występuje on pod postacią obmierzłej baby opisującej na blogasku swój obecny stan skonsumowania wszystkiego, co tylko da się skonsumować… Albo przerażającego facia, który relacjonuje, jak z dnia na dzień coraz bardziej zbliża się do wyższej kasty konsumenckiej… Gdy się człowiek przespaceruje po takich pamiętniczkach ludzkiej głupoty, z chęcią rzuciłby w diabły ten cały blogowy interes, i schował w kąciku, jak najdalej stąd. Ale nie… Powiedzą. Ty nie siedź w kącie, Ty się promuj, jak i oni. Tak więc tkwisz dalej na blogowisku, i torujesz sobie drogę poprzez chłam.

kot na kanapie
see more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)
“Tak, kupiłeś tę kanapę, ale w tamtym momencie naprawdę skończył się Twój udział.”

Wyautowana

21 luty 2009 Dodaj komentarz

A więc maili żadnym blogerom wysyłać już nie będę… Nauczka. Bo przecież bloga zakłada się po to, aby publikować tam listy, które przysyłają ci wielbicielki, ewentualnie antagonistki. Taki tabloid-blog.

A poza tym znowu się okazało, że jestem “żydówą”. Nic nowego. Przywykłam już do cosezonowego obwoływania mnie potomkinią dzikich Chazarów na jednym z zaprzyjaźnionych blogów. Szczerze powiem, że zazdroszczę ludziom, dla których wszystko jest czarno-białe, proste, wyraziste. Są szczęśliwi… W ich świecie istnieje podział na złych talmudycznych żydów, i dobrych nowo-testamentowych chrześcijan. Ale są niewolnikami. Nie są w stanie zrozumieć, że to religia jest dla ludzi, a nie człowiek dla religii, jak chciałby jeden czy drugi urzędnik kościelny, sługa Boga i pieniądza.

kot i papier
more animals (obrazek zmniejszony)
“Jedyny ocalały w Wojnie ze Złym Papierem”

Nie podoba mi się tu

15 luty 2009 6 komentarzy

Gdy popatrzę, jak się żałośnie, na siłę, “lansujom” przeróżne młode (i starsze) pajace na tym wordpressie, to aż ręka świerzbi, żeby pójść na te ich blogaski i zrobić trochę porządku, czyli wiochy. W końcu napisali, że WordPress to mój “blogging home”, a ja lubię mieć porządek w domu. Nic mnie tak nie drażni, jak pustak udający intelektualistę. Albo pustaczka udająca pisarkę, czy poetkę.

Od czasu do czasu miewam taki właśnie przypływ miłości do mojego bliźniego wordpressowego. A bierze się to stąd, że nie umiem wyeksportować swojego bloga na inną platformę blogową, i chcąc nie chcąc muszę dalej pisać tu. Przy następnym takim przypływie może napiszę o nudnych babach udających milionerki, i relacjonujących na swoim blogu doznania podczas picia kawy na tarasie. Jakby ktoś kawy w domu nie miał.

kot w pralce
more animals (obrazek zmniejszony)
“Ustaw na futro. Mam randkę dziś wieczorem.”

Romans Marcinkiewicza

29 styczeń 2009 9 komentarzy

Niczego tak nie lubię u mężczyzn, jak bezinteresownej zawiści. Kilku naszych wordpressowych blogerów postanowiło napisać o romansie “Kazia”, jak go poufale nazywają. Piszą o tym w taki sposób, jakby im było żal, że oni nie mogą sobie tak poromansować. A jeden z nich napisał na ten temat z niebywale zjadliwą ironią, co bardzo razi u mężczyzny, i nie najlepiej o nim świadczy. Od zjadliwej ironii są kobiety. Facet jest przecież sumieniem i sercem tego świata. Obrońcą, twórcą, i zdobywcą. I nie powinien być małym zawistnikiem, dokuczającym bliźnim.

Swoją drogą, ironia może być całkiem sympatyczna, jednak nie zależy to pewnie od wyrobienia sobie takiego stylu pisania, ale od tego, co komu w duszy gra, albo i nie gra.

drzewo i śnieg

Tyle jest do powiedzenia, że nigdy tego nie przegadasz

12 styczeń 2009 1 comment

Jako kobieta mam nieopisaną potrzebę mówienia, komentowania, i opisywania wszelkich zjawisk. Jednym słowem, potrzebę wysławiania się. A skoro dorwałam się do sieci, robię to i tutaj od jakiegoś czasu. Z sensem, a czasem i bez sensu. Byleby mówić, i nazywać rzeczy po swojemu. Świat opisany własnym językiem robi się prostszy i przystępniejszy. Słyszałam kiedyś “teorię”, że kobieta myśli dopiero wtedy, gdy zaczyna mówić… Może coś w tym jest.

Niedawno pisałam o błędach na popularnych blogach. Dziś sama stałam się ofiarą takich błędów, a więc problem jest poważny. Zapatrzyłam się na błąd we wpisie autora pewnego znanego  bloga… Na tyle się zapatrzyłam, że tak jakoś z grzeczności, czy ze zmęczenia, postanowiłam zrobić ten sam błąd w komentarzu pod owym wpisem. Potem ktoś zwrócił uwagę autorowi, ten poprawił swój błąd. Mój błąd pozostał. I tak to się czasem nieciekawie kończy.

funny pictures of cats with captions
more animals
Beethoven głuchy, Ray Charles niewidomy, ja narkoleptyk.

Niechlujstwo sieciowych pisarzy

4 styczeń 2009 12 komentarzy

Gdy przeglądam różnego rodzaju popularne blogi, na wielu z nich dostrzegam nagminnie popełniane błędy — stylistyczne, składniowe, gramatyczne, ortograficzne, i inne. Co gorsza, niektórzy z autorów tych blogów powielają te same, błędnie napisane, artykuły w kilku miejscach w sieci. Przeglądam blogi młodych gniewnych, przyszłych “Kominków”, a tam oczywiście jest jeszcze gorzej.

W tej sytuacji nic dziwnego, że ludzi nie rażą już tak bardzo błędy pojawiające się w tekstach dziennikarzy na gazeta.pl, wp.pl, czy onet.pl. Blogosfera zaniżyła poziom dziennikarstwa w sieci, nawet jeśli część tej blogosfery ma o sobie bardzo wysokie mniemanie. Pisać niby każdy może, ale jednak nie każdy powinien.

funny pictures of cats with captions
more animals (obrazek zmniejszony)

A guzik. Niczego dziś nie napiszesz…

(podpis: Moon)

Nie tak miało być

30 grudzień 2008 21 komentarzy

Stop wariatom sieciowym… To właśnie przychodzi mi do głowy, gdy pomyślę o moim ponad rocznym pobycie na WordPressie. Nie przyszłam tu bynajmniej po to, aby krytykować innych blogerów, czy ich komentatorów. Samo tak wyszło. Sieciowe życie nie spełniło moich oczekiwań, a nie były one wcale zbyt wygórowane — trochę normalności w tym blogowym szaleństwie.

Z drugiej strony, nadal tu piszę. W pewnym sensie się nie poddałam. No i, oczywiście, są tu także mili ludzie. Mam nadzieję, że wytrzymam na WP jeszcze trochę, albo zostanę na dłużej.

świąteczne świece

Studzienka 69

13 grudzień 2008 2 komentarzy

To tytuł jednego z opowiadań J. G.  Ballarda. Autor snuje w nim opowieść o eksperymencie z “niespaniem” przez dłuższy czas. Eksperymentowi zostaje poddanych dwóch mężczyzn. Obserwują ich specjaliści. Królikom doświadczalnym przytrafia się coś bardzo niemiłego…

Co się czai w głowie każdego człowieka? Ano wariactwo się czai. I każdy naprawdę inteligentny człowiek jest tego świadom. I wie także, że świadomość tego potencjalnego zagrożenia może go nawet w pewnych okolicznościach przed nim uchronić.

Natomiast pseudointeligent ma zupełnie odmienne podejście do tematu. On nigdy nie zwariuje, bo on z definicji jest normalny, i na pewno umrze też jako normalny. A pseudointeligent w sieci to osoba, która uważa się  za nieomylnego komentatora jakiejś tam rzeczywistości. I urąga w dość paskudny sposób innym. Głównie tym ze świecznika, ale czasem także biednej, nadwrażliwej komentatorce, która zbłądziła na jego blog. Albo jest nim wrzaskliwa dyskutantka  kierująca do swojego rozmówcy teksty typu: “A co ty tam wiesz.”, ewentualnie “Zamknij się.” Takim pozbawionym samokrytycyzmu, i hamulców, ludziom najbliżej do Studzienki 69.

***
(off topic)
Właśnie przeczytałam, że proza Ballarda miała wpływ na twórczość Joy Division. “Atrocity Exhibition” to także tytuł jednej z jego książek.

Joy Division “Atrocity Exhibition” (1980)

Niedokończone dzieło

13 sierpień 2008 36 komentarzy

Byłam niedawno w nastroju złośliwym, i zaczęłam układać typologię przynudzaczy  blogowych. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że i ja miałam być ujęta w tym wyszczególnieniu. Co prawda paragraf dotyczący mojej osoby byłby całkiem malutki, i składałby się głównie ze zdania: “Przypadek trudny do zbadania ze względów obiektywno-subiektywnych.”

Co do reszty nudziarzy i nudziar z blogosfery, planowałam opisać ich podstawowe błędy formalno-warsztatowe i cały szereg niedostatków natury psychologiczno-filozoficznej. Wszystko to miało podkreślić ciężkostrawność ich pisaniny, a czasem i nieciekawość ich osobowości… Nie zamierzałam oszczędzać nawet ukończonych czy niedoszłych polonistów, bo ci grzeszą przeciw urodzie słowa nie mniej niż inni. Po pewnym czasie jednak pragmatyzm wziął górę nad złośliwością, i powstrzymał mnie przed popełnieniem tego wpisu… Nigdy, przenigdy nie podam im najmniejszej wskazówki.

Gobelin autorstwa T. Sz. (Babka z Gdyni)

Gobelin autorstwa T. Sz. (Babka z Gdyni)

Towarzystwa wzajemnej adoracji

27 czerwiec 2008 45 komentarzy

Jak sobie podnosimy poczucie wartości? Sposobów jest wiele, a w sieci jednym z najskuteczniejszych jest wstąpienie do towarzystwa wzajemnej adoracji. Ludzie w takiej grupie adorują się wzajemnie, ale warunkiem do zaistnienia takiego “adorowania się” jest znalezienie sobie obiektu do nie-adorowania. Ostatnio znowu padło na mnie… Pewien sieciowy książę zapodał temat mojej skromnej osoby, naopowiadał bajek z Tysiąca i Jednej Frustracji, zjawiło się kilka netowych księżniczek, i hulaj dusza piekła nie ma… Podskakują w rytm melodii wygrywanej przez księcia. “I śmieszno, i straszno”

Intryga

Intryga – James Ensor

Blogerzy

27 grudzień 2007 2 komentarzy

Gdy na jednym z blogów na polskim WordPress pożaliłam się, że nie umiem wstawić śniegu na moim blogu, pozostało to bez odpowiedzi. Gdy pożaliłam się przy blogerach z innych krajów, uzyskałam pomoc, choć nikogo konkretnie o nic nie prosiłam. Nie będę już się użalać, dość było tego… Ale straciłam wszelkie złudzenia, a najwredniejsi okazali się faceci, nie kobiety. To taka polska maczystowska tradycja. Im dłużej siedzę na tych blogach, tym bardziej się zdumiewam, czasem mnie coś bawi, czasem smuci, czasem mnie potraktują jak “odpad”, jak to w Polsce…

Cream “White Room” [1968]