Archiwum

Posts Tagged ‘dojrzałość’

Blogi pompatyczne

24 październik 2008 8 komentarzy

Bardzo nie lubię blogów, których autorzy zwykle w rozwlekły, często także nudny lub niepoprawny, sposób piszą o rzeczach ważnych, istotnych, ważkich… Zwykle natury filozoficznej, psychologicznej, czy politycznej. Nie są to prace naukowe, takie sobie amatorskie rozważania. A komentarze pod tego typu wpisami są jeszcze nudniejsze, i tworzą się tam czasami kółka wzajemnej adoracji.

Albo ludzie ci mają niepoukładane w myślach, i muszą sobie wszystko szczegółowo wypisywać, aby samych siebie zrozumieć w najprostszych kwestiach, albo po prostu chcą zabłysnąć swoim, niejednokrotnie płytkim, intelektem. Ewentualnie, szukają w tą drogą przyjaciół. Jedno, drugie, czy trzecie, nie przepadam za tą częścią blogosfery i jej twórcami.

The Jam “That’s Entertainment” (1981)

On odszedł

22 październik 2008 17 komentarzy

Cała jej ostatnia miłość okazała się mrzonką, urojeniem. Zdawało się jej, że go kocha, tymczasem jeśli już kochała, to tylko swoje wyobrażenie o nim, diametralnie różne od niego samego. Gdy uświadomiła to sobie, nagle bardzo jej zaczęło kogoś brakować, tego kogoś, kto nigdy nie istniał w świecie materialnym, a mimo to był tak realny. Teraz obchodzi żałobę po tej stracie. Jeden z paradoksów, w jakie obfituje życie kobiety za bardzo od niego oderwanej.

Kalina Jędrusik “Do ciebie szłam”, Kabaret Starszych Panów ‘62

Wolność od samego siebie

14 październik 2008 Dodaj komentarz

Prawdziwa wolność, to wolność od wszelkich uczuć, pragnień, potrzeb. Stan “nirwany” niejako. Dla człowieka niedostępna. Oprócz głodu i potrzeby snu, najbardziej zniewalają nas uczucia. Pozytywne i negatywne. A często pozytywne okazują się po jakimś czasie negatywnymi, i vice versa.

Wygląda na to, że wszelkie uczucia są potrzebne, i te “najgorsze” również, aby człowiek mógł dojrzeć, i okrzepnąć w swojej sile. Byleby tylko te najbardziej negatywne stany nie trwały zbyt długo, bo to okazuje się destrukcyjne w końcowym rozrachunku.

Toyah “I Want To Be Free” (1981)

Moon and Beyond…

10 październik 2008 9 komentarzy

Tak zatytułowałam kanał RSS, który znajduje się prawie na samym dole paska bocznego. Kanał przedstawia “Astronomy Picture od The Day”. Bardzo ładna jest, na przykład, ostatnia fotografia: Massive Stars at NGC 6357… Na tamtej stronie są też inne linki związane z tymi gwiazdami.

Cieszę się, że nie spali mnie żar gwiazd o masie 100 razy większej od słońca. Choć niby do końca nie wiadomo. Mam nadzieję umrzeć spokojnie we własnym łóżku. Nie wierzę za bardzo w modlitwy, ale liczę na to, że do tego czasu los nie zgotuje mi już zbyt wielu strasznych historii.

Ktoś wpatrywał się w gwiazdy każdego pogodnego wieczora. Nie wiem, nad czym rozmyślał. Na pewno nikomu nie złorzeczył. Te chwile z kosmosem, to była jego jedyna modlitwa. Nie był scjentologiem. Był świadomym siebie człowiekiem.

Dead Can Dance “Frontier” (1984)

Mądrość i kobiecość

22 wrzesień 2008 43 komentarzy

Mądrość… Czasem jej przybywa, czasem ubywa. Generalnie mądrzejemy z wiekiem, choć nie zawsze. Mądrość przychodzi jako wynik bolesnych doświadczeń, albo, czy również, zwyczajnego “dnia za dniem”. Bywa że nie pojawia wcale. A może być to tak gorzki i bolesny rodzaj mądrości, że wprost trudno z nią żyć. Z drugiej zaś strony, czy cwaniactwo jest jakimś rodzaj mądrości? I gdzie się kończy mądrość a zaczyna cwaniactwo?

Najbardziej razi mnie cwaniactwo u kobiet. U mężczyzny można je usprawiedliwić – to on był od zawsze zdobywcą pokarmu dla rodziny. Jednak cwana kobieta, a takich jest ogrom, jest zupełnym zaprzeczeniem kobiecości. I, co dziwne, owa kobiecość bywa przez niektórych facetów mylona właśnie z cwaniactwem i umiejętnością “sprzedania się”… Ale dobre towary rozchodzą się same, no i nie wszytko jest na sprzedaż.

Oasis “Wonderwall” (1995)

Co cię nie zabije…

18 wrzesień 2008 1 comment

Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Istnieje też stan pomiędzy. Delikwent jest trochę wzmocniony, i trochę dobity. Ani martwy, ani żywy. W stanie letargu. Żyje tylko siłą rozpędu, natomiast spotykające go ciosy już nim nie wstrząsają, ani go nie powalają.

Jak może do tego dojść?  Wystarczy jeden agresywny bloger, z przerostem ambicji, który będzie wypisywał nieopisane kłamstwa na twój temat, i robił ci świństwo za świństwem, starając się osaczyć ciebie jak małe, leśne zwierzątko. A sekundują mu drobne rzezimieszki, płci obojga.

Poznajesz kogoś w sieci. Miły, kulturalny człowiek. Rozmawiasz, a tu nagle z ekranu wynurza się zakrwawiona ręka, zaczyna cię dusić i walić twoją głową o klawiaturę, czyli innymi słowy, mentalny elegant okazuje się bestią. Tu naprawdę trzeba mocnych nerwów.

The Verve “Bittersweet Symphony” (1997)

Radość małych zwierzątek

3 wrzesień 2008 21 komentarzy

Prawie zupełnie bezbronne. Prawie samowystarczalne. Dwa trzymiesięczne kotki. Nie płaczą, nie skarżą się. Cieszą się tym, co mają, choć to prawie nic. Jedno, niewidome po wypadku, chodzi odbijając się od ściany do ściany. Wieczorem zasypia na werandzie, bez oznak niezadowolenia ze swego losu. Jej braciszek popisuje się chodzeniem po krawędzi płotu i innymi żartami w obecności ludzi. Niewymownie bawią i wzruszają.

Nie rozczulam się zbytnio nad sobą, choć też byłam kiedyś takim małym radosnym zwierzątkiem, również tu w blogosferze, ale bardzo źle znoszę cierpienie niewinnych istot. Nie rozumiem osobników krzywdzących zwierzęta. Boję się także wypaczeńców “polujących” na swych bliźnich z gatunku homo sapiens. Szczególnie brzydzą mnie sadyści udający dobrych ludzi. Takie egzemplarze są łatwe do rozpoznania, jednak zawsze odrobinę za późno.

Kalina Jędrusik “Jesienna dziewczyna” (1962)

Bez drogowskazów

29 sierpień 2008 39 komentarzy

Nie mogła mu opowiedzieć o tym, o czym chciała… Musiała zachować tajemnicę. Prawdę o sobie kryła za półsłówkami, niedopowiedzeniami, nagłym milczeniem, czy dziwnym grymasem twarzy. A tak bardzo chciała się komuś zwierzyć, a najbardziej właśnie jemu… Jej życie pozbawione było drogowskazów. Kierowała się tylko tą bolesną mądrością, jakiej nauczyła się przy swoich prześladowcach. On ją od nich wyzwolił, ale nie uwolnił jej od lęku przed samotnością.

Urszula Sipińska “Zapomniałam” (1967)

Co straciliśmy…

25 sierpień 2008 18 komentarzy

Obejrzałam sopocki występ gwiazd muzyki pop z lat osiemdziesiątych. Przypomniało się późne dzieciństwo, ludzie, sytuacje, nadzieje, i brak nadziei w tamtych czasach. Dochodzenie do normalności po szoku stanu wojennego, i pierwsze trudne lata po nim. Życie w zawieszeniu, czekanie, zastanawianie się, czy komuna upadnie, i jak wyglądałoby życie w wolnym państwie.

Czasy były inne, ludzie byli inni. Później postkomunizm i “wilczy kapitalizm” wyzwoli z nich pokłady agresji, nienawiści, i pogardy dla drugiego człowieka. W niektórych obudzi się geniusz interesu, inni stracą skrupuły… Wszystkim będzie żyło się lepiej i dostatniej, a ludzie zaczną skakać sobie do gardeł.

Nigdy nie zapomnę późnowieczornej, telewizyjnej wypowiedzi redaktor Nowakowskiej (?) z 1990 roku, w przeddzień uwolnienia cen żywności w Polsce, i tym samym wprowadzenia wolnego rynku. Przeraziły mnie jej słowa o możliwych niekorzystnych skutkach tej decyzji, o poszerzeniu się sfery ubóstwa, gwałtownym wzroście przestępczości, liczby chorób psychicznych i samobójstw. Tego spokojnego wieczora zabrzmiało to jak obwieszczenie końca mojego bezpiecznego świata.

Modern Talking “You’re My Heart, You’re My Soul” (1984)

Małe tęsknoty

19 sierpień 2008 42 komentarzy

Czy warto mieć małe tęsknoty i ciche marzenia? Nie opłaca się. Opłaca się ryczeć na temat swoich żądań. Mówić: Chcę mieć dobry związek, Chcę mieć ładne mieszkanie, Chcę mieć dziecko, Chcę mieć dom, Chcę lepszego kochanka, Chcę rozwodu.

Kobiety z małymi tęsknotami przegrywają z kobietami mającymi duże żądania. Kobiety leniwe też przegrywają. Pokonują je pracowite kobietki, umiejące zrobić perfekcyjny domowy manicure. Kobiety smutne przegrywają z wesołymi. Smutna nie jest sexy, nie wzbudza nawet iskry pożądania.

Dobre aktorki wygrywają z tymi, które nie umieją udawać. Dobre kochanki wygrywają z oziębłymi. Kokietki wygrywają z prostymi dziewczynami. Kłamczuchy wygrywają z prawdomównymi. Złodziejki facetów wygrywają z tymi, które mają skrupuły… A ja tylko chcę wygrać z samą sobą, i nie myśleć już o Tobie.

Krystyna Prońko, “Małe tęsknoty”

Pomiędzy

26 lipiec 2008 79 komentarzy

Kim jest drugi człowiek? Tajemnicą. Pułapką. Ostoją. Jest tym wszystkim. I jeszcze wieloma innymi rzeczami. A przede wszystkim jest tym, kim jest ten najważniejszy w naszym życiu człowiek…

Kim są ludzie wokół nas? Naszą radością. Naszym piekłem. Naszym jedynym punktem odniesienia. Czasami mamy ich powyżej uszu, a czasem nam ich brakuje. Ale najważniejsze, abyśmy sami byli gdzieś pośrodku pomiędzy  “człowiek” a “ludzie”, bo inaczej tracimy kontrolę nad naszym życiem.

J. S. Bach – Sonata, BWV 525 (adagio), Ton Koopman, organy

Granice ekshibicjonizmu

24 lipiec 2008 59 komentarzy

Nie da się opisać dnia śmierci bliskiej osoby. Choć może ułatwiłoby to pewne sprawy… Cokolwiek się ułoży, będzie to patetyczne, idiotyczne, żałosne. W żaden sposób nie odda tamtych chwil, będzie je deformowało. Tego rodzaju wspomnienia są tak naładowane emocjami, że ubieranie ich w słowa odbiera im ich moc. A nie można zabijać takich wspomnień. Powinny pozostać gdzieś tam w umyśle jako jedna z podstaw tożsamości.

Poniekąd jest to również jedna z tych rzeczy, jakich raczej nie powinno się opisywać się na blogach. Tak jak nie powinno się opisywać wszelkich intymnych historii: pożycie, choroby, śmierć. No, ale jak nie opisywać swojego pożycia? Na tym stoi wiele popularnych blogów. Choroby także, jak najbardziej… Nawet te zupełnie niesmaczne dla czytelnika  objawy. Pisanie o śmierci wydawałoby mi się jeszcze jakoś usprawiedliwione. Jednak są tacy, którzy uznają, że to właśnie jest ta najbardziej intymna sprawa.

J. S. Bach – Partita nr 6, e-moll, część 1/3, Glenn Gould

Dojrzałość

19 maj 2008 18 komentarzy

“Im lepiej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta”. Ja te zwierzęta kocham bardziej już od dłuższego czasu. Szczelnie ostatnio nasiliła się u mnie sympatia do zwierzątek, po poznaniu szczególnie przerażających przedstawicieli gatunku homo sapiens… Mówiąc wprost, nierzadko poraża mnie niedojrzałość u ludzi niby dorosłych, około czterdziestki lub po niej: egotyzm, próżność, infantylizm, zarozumiałość, wywyższanie się, brak pokory, a bywają i inne, bardziej paskudne cechy. Jak się dobrze zastanowić, są to typowo polskie przywary, które kiedyś opisał psychiatra Kazimierz Dąbrowski… Jednym słowem, ciężko się żyje wśród Polaków.

Led Zeppelin “Misty Mountain Hop” (1971)

Brud

17 marzec 2008 7 komentarzy

Jestem jednak zbyt wrażliwa, aby móc wchodzić do każdego brudnego zakątka blogosfery :( Muszę być ostrożniejsza przy włażeniu w gęste bagno, bo kiedyś zupełnie ugrzęznę.

P.S.
To chyba właśnie oni stworzyli nowy romantyzm w muzyce…

The Stranglers “Midnight Summer Dream” (1983)

Głupota

13 marzec 2008 16 komentarzy

Z powodu nieostrożności spadłam na dno… Skąd w ludziach takie poczucie wyższości i nadęcie? I skąd pomysły na takie głupie żarty? “Zaraziłem dziewczynę HIV” – pod tym wpisem na WordPress trochę dziś dyskutowałam… Tak jakby mało mi było drobnych sadystów, którzy mi się ostatnio pojawiają w komentarzach.

P.S.
Słuchałam kiedyś często jednej z płyt tej grupy… Zawierała poniższy przebój. Teraz Yes niezbyt do mnie przemawia.

Yes “Owner Of The Lonely Heart” (1983)