Archiwum

Posts Tagged ‘miłość’

“Zgaś moje oczy” Rilkego

5 listopad 2009 5 komentarzy

Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł.
.
napisał Rainer Maria Rilke
tłumaczył Mieczysław Jastrun

liść

Tragiczne muzy

28 październik 2009 2 komentarzy

Obejrzałam “Sylvię”, film o smutnym życiu amerykańskiej pisarki Sylvii Plath. Życiu, na którym bardzo zaważył jej całkiem nieszczęśliwy związek z poetą Tedem Hughesem. Z twórczości Plath znam tylko “Szklany klosz”, depresyjną, na poły autobiograficzną powieść, i może jeszcze jakiś wiersz… W czasie oglądania “Sylvii” przypomniałam sobie inny smutny film, o innej chorej towarzyszce innego wielkiego poety, o pierwszej żonie T. S.  Eliota -  Vivienne Haigh-Wood (“Tom i Viv”). Podobne poświęcenie własnych ambicji, czy nawet całego swojego losu, dla kariery ukochanego mężczyzny – geniusza poezji.

Tego rodzaju kobiety, chore nerwowo, psychicznie, w żadnym wypadku nie powinny się wiązać z egotycznymi geniuszami. Wiązały się jednak. Dlatego, że były chore, neurotyczne, zagubione, i nie wyczuwały zagrożeń, jakie niosły osobowości ich ukochanych. Te gorąco-zimne związki to chyba najgorsze, co mogło się przytrafić i Sylvii, i Vivienne. Zapłaciły za nie nasileniem się problemów psychicznych, cierpieniem i straszną śmiercią.

“Czerwiec 1962 był początkiem końca małżeństwa Sylvii Plath i Teda Hughes, który zakochał się w Asii Wevill, która kilka lat później popełniła samobójstwo w identyczny sposób, jak Sylvia Plath.
W 1962 doszło między małżonkami do separacji; poetka przeniosła się z dwojgiem dzieci (Friedą i Nicholasem) ze wspólnego domu w hrabstwie Devon do Londynu. Zamieszkała w domu po W. B. Yeatsie. (…) Poetka brała wówczas leki przeciwdepresyjne, które jednak przyniosły odwrotny od zamierzonego skutek. Schorowana i cierpiąca na brak pieniędzy, Sylvia Plath popełniła samobójstwo przez zatrucie gazem. Dzieci zamknęła w dobrze wentylowanym pokoju, zostawiając im śniadanie.”

Fragment artykułu o Sylwii Plath w Wikipedii

“Drugą tragiczną postacią była Vivienne Haigh-Wood, pierwsza żona wielkiego poety Tomasa S. Eliota. (…) Okazuje się, że była nie tylko żoną i muzą pisarza, ale i jego menedżerką oraz redaktorką jego tekstów, co więcej, wiele z jego wierszy nosi tytuły przez nią nadane. Ona mobilizowała go do pisania. Wpadała w furie, gdy zajmował się rzeczami niezwiązanymi z poezją. Dbała o niego i jego talent, choć sama też była obdarzona przez muzę Euterpe – muzę poezji lirycznej. Gdyby nie Viv, Eliot na pewno nie zostałby poetą tej wielkości. (…) Została siłą zamknięta w zakładzie i tam zmarła. Nie odwiedzał jej prawie nikt. Nigdy nie odwiedził jej również Eliot, który zdążył nie tylko przy niej i dzięki niej stać się sławą, ale także zagarnąć jej majątek powołując się na chorobę psychiczną żony i nią wywołaną niezdolność do dysponowania ogromnym rodzinnym majątkiem.”

Fragment artykułu Emilii Be. pt. “Stłumiona kobiecość” ze strony ithink.pl

Wielcy mężczyźni są zwykle bardzo egoistyczni. Przeciętni mężczyźni też często są tacy. Poświęcanie się dla kogoś jest bardzo kobiece. Może właśnie zbyt kobiece, aby leżało w naturze mężczyzn, aby nie przychodziło im z trudem. Szkoda. Gdyby było inaczej, świat byłby piękniejszy. Ale czy byłby to ten sam świat?

Szklany klosz

Opowiedz mi o swoich oczach

18 sierpień 2009 4 komentarzy

Fragment opowiadania o miłości mężczyzny, który stracił wzrok:

Zaczęła mówić o pogodzie, lękała się bowiem, żeby jej znów nie poprosił, by opowiadała o sobie. Nie miała do tego najmniejszych zdolności. Przyjemność sprawiało jej, kiedy o niej opowiadał, uśmiechała się wtedy ironicznie, ale słuchała z zadowoleniem… I jeszcze gdzieś głęboko nurtował ją lęk, którego istnienie kobieta usiłowała zataić sama przed sobą… Czekała na chwilę, w której on zapyta, dokąd to odeszła od niego na całe dwa długie lata… Ależ nie, on nie mógł pozwolić sobie na takie pytanie, nigdy nie poniżył się do tego, by się wywiadywać, jak tam nazywał ją ktoś inny, jakimi słowami mówił o jej oczach, ustach, plamkach. Były to całkiem inne słowa, może nie takie piękne jak jego, ale tamten drugi też mówił o oczach, o plamkach, bo w końcu wszyscy mężczyźni są banalni i lubią się powtarzać. Ogarnęła ją jakaś litość nad jego uczuciem, aż musiała sobie powiedzieć: “Skąd ta litość, przecież nie o to chodziło…”

(“Opowiedz mi o swoich niebieskich oczach”, Jewhen Hucało, tłum. Jerzy Litwiniuk)

Litość nie jest dobrym początkiem miłości. Zwykle źle się to kończy, głównie dla osoby litującej się. Jednak wiele kobiet nie umie kochać inaczej jak tylko poprzez litość… Ale któremu mężczyźnie nie przeszkadzałby fakt, że ktoś jest z nim z litości? W tym opowiadaniu było inaczej, litość przyszła później.

kobieta w oknie

Solitude

11 sierpień 2009 2 komentarzy

What happened?
Nothing happened.
Nothing ever happens
Since you’ve been gone.

The meaninglessness of my life
Has never been so deep.
Days so dark and tiring,
Nights so endlessly long.
Without you.

***
czarne koty
see more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)
“Czterech jeźdźców Apokotlipsy… Wojna, głód, zaraza i czas kąpieli.”

Zaraza

21 lipiec 2009 12 komentarzy

“Wolność to nic więcej, niż szansa na bycie lepszym.”

(Albert Camus)

Camus jest, oprócz innych rzeczy, autorem niezwykle mądrych cytatów i  złotych myśli. Nie zapamiętałam ich z “Dżumy” czy “Obcego”, trafiałam na nie w różnych miejscach, później czy wcześniej. Powyższy jest bardzo uderzający, ale chyba wyjątkowo się z nim nie zgadzam. Bo cóż znaczy “bycie lepszym”? Lepiej być złym i czynić dobro, niż być dobrym człowiekiem robiącym złe rzeczy, zwykle niechcący.

***

Kilka z jego myśli:

“Być wolnym, to móc nie kłamać.”

“Nie wolno być po stronie zarazy.”

“Jestem w ciemności i próbuję widzieć jasno.”

“Aby istnieć, człowiek musi się buntować.”

“Zło na świecie płynie niemal zawsze z niewiedzy.”

“Prawdziwą namiętnością XX wieku jest niewola.”

“Piękno, które pomaga żyć, pomaga również umierać.”

“Śmierć nadaje kształt miłości, jak nadaje go życiu – przekształcając ją w los.”

“Miłość bowiem żąda odrobiny przyszłości.”

“Człowiek to jest idea i idea mizerna od chwili, kiedy odwraca się od miłości.”

“”Cechą egzystencji ludzkiej jest troska, musi on wciąż bronić się przed światem i przed własnymi myślami.”

“Wielkość człowieka polega na jego postanowieniu, by być silniejszym niż warunki czasu i życia.”

“Trzeba ratować człowieka. Trzeba go wyzwolić ze wszelkiego niewolnictwa i umożliwić mu szczęśliwe przeżycia niewielu lat życia.”

“Ale zawsze nadchodzi godzina w historii, kiedy ten, co ośmiela się powiedzieć, że dwa i dwa to cztery, jest karany śmiercią.”

“Honor świata żyje dla mnie w uciskanych, nie zaś w możnych – w nich jest tylko hańba.”

“Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.”

“Zawsze są powody do zabicia człowieka. Nie sposób za to udowodnić, że powinien żyć.”

“Ludzie sądzą, że zrobili dość nie zabijając nikogo. W rzeczywistości żaden człowiek nie może umierać w spokoju jeśli nie zrobił wszystkiego co trzeba, aby inni żyli.”

“Trzeba tylko iść naprzód, w ciemnościach trochę na oślep i próbować czynić dobrze. Jeśli zaś idzie o resztę, trwać i zdać się na Boga.”

***

Jak się mają przedwojenno-powojenne idee egzystencjalistów, nawet tych z lewicowego nurtu, do dzisiejszego lewacko-liberalnego piekła? Zupełnie się nie mają. W niektórych polskich miastach wystawy antyaborcyjne musi ochraniać policja. Przed kim? Przed ludźmi.

Zabija się ludzi w imię “wolności” innych ludzi. W obecnych czasach walką o wolność tłumaczy się najbardziej odrażające działania.

Albert Camus

Zrozpaczona

19 maj 2009 13 komentarzy

Nie wiem
Co Ci powiedzieć,
Mój drogi.
Dawno z Tobą
Nie rozmawiałam.
Szukałam tego w Tobie
I nie znalazłam.
Całe lata świetlne
Mogłabym patrzeć w Ciebie
I nie dostrzegłabym
Tego, czego szukam.
Może po prostu
Tego tam nie ma.
Wielki ból.

niebieska róża

Wybory emocjonalne

18 maj 2009 7 komentarzy

Trzymałam dziś w rękach niespełna miesięcznego kotka. Ufny, odważny, towarzyski, ale jakiś przestraszony na oczach. W końcu nie wiem, czy dobrze się czuł podczas swojej pierwszej wizyty w domu. Z ludźmi czasem mam podobnie. Rozgryzam, rozpracowuję, a potem wyłazi z kogoś “dusza naga”, i dramatycznie rozsypuje się obraz danej osoby. Przyjaciel okazuje się wrogiem, przyjaciółka wredną żmiją, a ulubiony mędrzec paranoikiem. Wybrani przeze mnie ludzie tracą przypisaną im rolę.

“A wybierać trzeba, bo trzeba żyć.”* Jak za egzystencjalistami powtarza Tatarkiewicz.  Nie ma ucieczki od wyborów. I to jest najgorsze w życiu. Bo nikt nie zwolni od tych lat, kiedy żałuje się takiego a nie innego wyboru.

*Władysław Tatarkiewicz, “Historia filozofii”, t. III

kotki
see more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)
“Nie, Mamo, nie jedliśmy żadnych serowych chrupków, dlaczego pytasz?”

Pytania

10 maj 2009 9 komentarzy

A przecież
Tak bardzo Cię kochałam.
Byłeś dla mnie najważniejszą osobą na świecie.
Byłam gotowa zrobić dla Ciebie wiele.
A teraz słyszę,
Że nie jestem potrzebna.
Że jestem zbędna.
Że przeszkadzam.
Gdzie i kiedy coś przeoczyłam.
W jaki sposób się pomyliłam.
Czego nie dostrzegłam
Wtedy,
Gdy patrzyłam na Ciebie.

tulipany

Jak kobieta z mężczyzną

2 maj 2009 16 komentarzy

Relacje między kobietą a mężczyzną są skażone ideologicznie. Katolicyzm, protestantyzm, względnie islam czy coś tam jeszcze. Jakby tego było mało, dodatkowo są zatrute  wzorcami pop-kulturowymi. Jedno gorsze od drugiego. A gdy się te dwa wpływy, z lewa i z prawa, zmieszają, wtedy już zupełnie nie wiadomo, kim być i jak się zachowywać. W rezultacie mamy plastikowych ludzi i ich silikonowe uczucia.

Nie chcę być męską kobietą, nie chcę być super-kobiecą kobietą, nie chcę być katoliczką, żydówką ani żoną muzułmanina, nie chcę się upodabniać do żadnej z gwiazd kultury masowej. Nie wiem jednak, co jest alternatywą dla tego konglomeratu religijno-popkulturowego. Za bardzo namieszali mi w głowie.

kotek-emo-rysunek

Utracony

29 kwiecień 2009 Dodaj komentarz

Nagle bardzo zabrakło jej tej miłości do niego. Kilka jego zdań, parę gestów, a potem straciła kogoś kochanego i bliskiego. Było jej ciężko, prawie rozpaczała. I co miała teraz zrobić? Pójść i prosić go o opowiedzenie jakiejś pięknej historyjki, która ją zauroczy, i na nowo przyciągnie do niego? A zresztą jak miała to zrobić? Nie mogła już na niego patrzeć. Starała się wzbudzić w sobie dawną czułość, ale wtedy coś się w niej zacinało i zaczynała płakać. Gdy zadzwonił wieczorem, nie chciała z nim rozmawiać. Wymuszał z niej słowo po słowie. W końcu zapytał, jak spędziła dzień, i jak się czuje… Wtedy go odzyskała.

miś - galaretka

Wieczność

16 kwiecień 2009 28 komentarzy

Nie zasłonisz mnie przed całym światem,
Nie uciszysz do końca mojej samotności,
Ale przyjdziesz i opowiesz mi bajkę
O papierowym kotku.

To wystarczy.
Na dziś.
Na jutro.
Może na wieczność,
Jeśli tylko zawsze będziesz
Trzymał mnie za ręce.

pastel - Dariusz Twardoch
Dariusz Twardoch

Gra w emocje

29 marzec 2009 18 komentarzy

A: Po cóż bawisz się w te swoje gry z mężczyznami? Myślisz, że w ten sposób coś zyskasz? Znajdziesz tego najlepszego? Bądź taka jak inne, albo po prostu bądź sobą… To ci się najbardziej opłaci.

B: Każda gra przynosi jakiś zysk lub stratę, ewentualnie to i to. Ja wolę stracić wszystko niż zyskać niewiele. Dlatego ciągle gram.

A: Emocjonalny hazard. A jeśli skończysz jako zupełna bankrutka?

B: Kto nie ryzykuje, ten niczego nie ma.

A: Naprawdę nie wiem, czego Ty chcesz… Większej, prawdziwszej miłości, czy większej pewności?

B: Jednego i drugiego.

"Cisza" autorstwa donjuki

Rysunek

28 marzec 2009 33 komentarzy

Narysuj mi małego kotka
Czarną kredką na białym papierze.
Niech stanie się metaforą naszej tajemnicy.
Tej nagłej miłości. Tak zagadkowej,
Jak wszystkie czarne koty świata.

A gdy odejdziesz na chwilę,
Kotek zamiałczy.
I poprosi,
Bym nie zostawiała go samego.

czarny kot

Mężczyzna, przyjaźń i seks

26 marzec 2009 46 komentarzy

Mężczyźni nie umieją przyjaźnić się z kobietami. Zwłaszcza ze swoimi życiowymi partnerkami… “Ale o jakiej Ty przyjaźni mówisz, dziecko?” Rzekła mi moja starsza przyjaciółka… “Facet najbardziej potrzebuje seksu. I jedzenia. Na tych dwóch paliwach działa ta maszynka. Wtedy nic się w niej nie psuje. Potrafi pracować na dwa etaty i nie narzeka. I jeszcze jest zadowolony z życia.” Naprawdę biedna istota z tego faceta, pomyślałam. Ale to było wieki temu. Teraz nie trzeba mi już takich uświadomień.

Mężczyzna kocha kobietę za to, że jest dobra w łóżku, że zniżę się do tego rodzaju frazeologii. Facet mówi: “Kocham”… Jemu się oczywiście wydaje, że kocha. Bo cóż taka “maszynka” może wiedzieć o kochaniu? Niewiele. Kobieta potrafi kochać w głodzie, nędzy, rozpaczy, i przy całkowitym braku seksu; nie każda zapewne, ale większość. Swoją potrzebę kosmicznego ładu i harmonii zaklina w miłości. To zaklęcie pozwala jej przeżyć trudne chwile. Ona zwykle nie poszukuje Boga tak intensywnie, jak mężczyzna. Już go odnalazła. W miłości, nawet tej urojonej. Dlatego pytania egzystencjalne rzadko dręczą tę płeć. Jednak nie każdy “Marsjanin” to rozumie.

Mężczyzna ma swój mały świat marzeń i oczekiwań erotycznych. Mały, ale bardzo ważny. Ukryty, objawiający się tylko w tych szczególnych momentach. Niemniej dla kobiety zwykle łatwy do rozszyfrowania. Kosmiczna mądrość sprawia, że facet nie stanowi dla niej wielkiej tajemnicy. Ale jeśli z jakichś względów oczekuje ona od mężczyzny głównie przyjaźni, musi się pogodzić z faktem, że na zawsze pozostanie sama.

tygryski
see more Lolcats and funny pictures (obrazek zmniejszony)
“Przyjaźń. Twój kolor nie ma znaczenia.”

Samotność i Mały Książę

24 marzec 2009 7 komentarzy

Chcesz zamknąć się w sobie, skryć przez światem i ludźmi, rozkoszować swoją samotnością… Ale Ci nie pozwolą… Przyjdzie taki jeden i mówi: “Uśmiechnij się.”, “Odpowiedz na moje pytanie.”, “O popatrz na mnie. Uśmiecham się do Ciebie.” Wtedy nie da się już dłużej ukrywać. Trzeba wyjść ze swojego wnętrza, i popatrzeć na delikwenta. A może nawet mu coś odpowiedzieć, albo jeszcze odwzajemnić te jego zaczepne uśmiechy.

To taki Mały Książę nadmiernie zatroskany o swoją Różę. Swego rodzaju mutacja tego Księcia. Nie tylko przepycha wulkany, wyrywa baobaby, i przykrywa kwiat kloszem na noc… Nie tylko wpadnie w zadumę nad faktem, że jego Róża ma kolce, ale jeszcze powie jej od czasu do czasu: “Różyczko moja prześliczna, masz piękny kolor.” Całkiem empatyczny ten wariant Małego Księcia. I całkiem empatyczne to tłuczenie klosza samotności. Tylko dlaczego czasem tęsknię, aby nałożyć nowy klosz? Polubiłam oglądanie świata przez szkło? Kolorowe szkiełko? Szkło pomniejszające?

pastel - Dariusz Twardoch
Dariusz Twardoch